Convincing the world of sin …

Mówić w dzisiejszym świecie o grzechu jest bardzo niemodne i nie na czasie. To prawie, jak wpuszczenie słonia do sklepu z porcelaną …. A jednak Papieże ośmielają się o tym mówić.

“For the followers of the „enlightened agenda”, the Pope becomes persona non grata when he tries to convince the world of human sin. Objections of this sort conflict with that which Saint John expresses in the words of Christ, who announced the coming of the Holy Spirit who „will convince the world in regard to sin” (cf. Jn 16:8). What else can the Church do? Nevertheless, convincing the world of the existence of sin is not the same as condemning it for sinning. „God did not send his Son into the world to condemn the world, but that the world might be saved through him.” Convincing the world of sin means creating the conditions for its salvation. Awareness of our own sinfulness, including that which is inherited, is the first condition for salvation; the next is the confession of this sin before God, who desires only to receive this confession so that He can save man. To save means to embrace and lift up with redemptive love, with love that is always greater than any sin. In this regard the parable of the prodigal son is an unsurpassable paradigm.

from: “Crossing the Threshold of Hope” of John Paul II, p.34-35

The loss of the sense of sin stems from the loss of the sense of God, says Benedict XVI.

„Where God is excluded from the public forum, the sense of offense against God — the true sense of sin — dissipates, just as when the absolute value of moral norms is relativized the categories of good or evil vanish, along with individual responsibility.”

The Holy Father made his observation today when addressing bishops from the Western Catholic Conference of Canada, who were making their five-yearly visit to the Vatican.

Benedict XVI continued: „When the need to seek forgiveness and the readiness to forgive are forgotten, in their place a disturbing culture of blame and litigiousness arises.”

to follow on: Zenit

Reklamy

dobry powód …

„Czy przypadkiem nie zostawiłam u pana parasolki?” – zapytała mnie kobieta mieszkająca w sąsiedztwie. Kilka dni wcześniej złożyła mi ona krótką wizytę.

„Owszem” – odparłem.

Podziękowała mi serdecznie, a potem z uśmiechem dodała: „Pan to przynajmniej jest uczciwy! Pytałam już chyba tuzin osób, czy zostawiłam u nich tę parasolkę i każdy odpowiadał, że nie!”

***************

Pewien żółw żył sobie spokojnie na wsi. Któregoś dnia kuzynka mieszkająca w mieście zaprosiła go do siebie. Ponieważ żółw bardzo pragnął zobaczyć trochę świata, przyjął zaproszenie. Odległość nie była duża – wynosiła nie więcej niż kilometr, lecz dla żółwia stanowiło to prawdziwą wyprawę. Łudził się jednak, że dotrze w miarę prędko i dopiero rankiem wyruszył w drogę.
„Idąc pewnym i niezmiennym krokiem – myślał – dojdę na miejsce na pewno jeszcze przed południem. A więc w samą porę, by zasiąść do stołu”.

Wyruszył podśpiewując… Szedł, szedł i szedł…
Do południa żółw przebył zaledwie kilkaset metrów.
Gdy usłyszał dzwon bijący godzinę dwunastą, mruknął ze złością:
„Co to za głupi dzwon!
Nie minęła jeszcze godzina od czasu, gdy wyszedłem z domu, a ten już wydzwania południe. Ten zegar na pewno jest zepsuty”.

Szedł, szedł…
Słońce już skryło się za horyzontem, a na niebie zabłysły gwiazdy, lecz żółw nie przebył jeszcze nawet połowy drogi. Zdenerwowany jak nigdy dotąd zaczął pomstować:

„Świat nie jest już taki jak kiedyś! Słońce zachodzi szybciej, gwiazdy pojawiają się za wcześnie. Zegary wciąż się psują. A dni są krótsze niż te przepisowe dwadzieścia cztery godziny!”

I tak złorzecząc pod nosem, podjął dalszą wędrówkę, nieustannie przeklinając drogę, która wydawała mu się kręta i zbyt gęsto porośnięta krzewami.

Zawsze znajdzie się dobry powód, aby źle myśleć o innych.

Bruno Ferrero „Ważna róża”