czwartek – Nowenna do Miłosierdzia Bożego – dzień siódmy

Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie moje, i zanurz je w miłosierdziu moim. Te dusze najwięcej bolały nad moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha mojego. One są żywym odbiciem mojego litościwego serca. Dusze te jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym, żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie. (Dz. 1224)

Jezu najmiłosierniejszy, którego Serce jest miłością samą, przyjmij do mieszkania najlitościwszego Serca swego dusze, które szczególnie czczą i wysławiają wielkość miłosierdzia Twego. Dusze te są mocarne siłą Boga samego; wśród wszelkich udręczeń i przeciwności idą naprzód ufne w miłosierdzie Twoje, dusze te są zjednoczone z Jezusem i dźwigają ludzkość całą na barkach swoich. Te dusze nie będą sądzone surowo, ale miłosierdzie Twoje ogarnie je w chwili zgonu.

Dusza, która wysławia dobroć swego Pana,
Jest przez Niego szczególnie umiłowana.
Jest zawsze bliską zdroju żywego
I czerpie łaski z miłosierdzia Bożego.

Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia na dusze, które wysławiają i czczą największy przymiot Twój, to jest niezgłębione miłosierdzie Twoje – które są zamknięte w najlitościwszym Sercu Jezusa. Dusze te są żywą Ewangelią, ręce ich pełne uczynków miłosierdzia, a dusza ich przepełniona weselem śpiewa pieśń miłosierdzia Najwyższemu. Błagam Cię, Boże, okaż im miłosierdzie swoje według nadziei i ufności, jaką w Tobie położyli, niech się spełni na nich obietnica Jezusa, który im powiedział, że: Dusze, które czcić będą to niezgłębione miłosierdzie moje – ja sam bronić je będę w życiu, u szczególnie w śmierci godzinie, jako swej chwały. (Dz. 1225)

Następuje Koronka do Miłosierdzia Bożego

Reklamy

czy kryzys powołań?

Obiegowa teza – często rozpowszechniana przez media – głosi, że w epoce współczesnej Kościół boryka się z głębokim kryzysem w tej dziedzinie. Tymczasem dane na podstawie wiarygodnych źródeł Kościoła powszechnego prezentują sytuację wręcz odwrotną. Okazuje się, że w ostatnim dwudziestoleciu powołania kapłańskie wzrosły w skali świata aż o 71 procent. Na całym świecie do kapłaństwa przygotowuje się ponad 100 tys. kandydatów. W 2004 r. było ich dokładnie 113 044, a ich liczba stale wzrasta. W 1978 r. było zaledwie 63,8 tys. seminarzystów diecezjalnych i zakonnych. Oznacza to, że za pontyfikatu Jana Pawła II liczba alumnów wzrosła prawie o 77 proc.

Według Rocznika statystycznego Kościoła wydanego w Watykanie ubiegłego roku., najwięcej kandydatów do kapłaństwa było na kontynencie amerykańskim – prawie 36,7 tys. (ponad 32 proc. wszystkich seminarzystów świata). Na drugim miejscu byli alumni z Azji – 29,2 tys. (25 proc. kandydatów do kapłaństwa na świecie). Z Europy (23,4 tys.) i Afryki (22,7 tys.) pochodzi obecnie co piąty kleryk. Najmniejszy kontynent świata – Oceania miał w 2004 r. niecały tysiąc seminarzystów. W latach 1978-2004 największy przyrost liczby alumnów zanotował Kościół w Afryce (o 304 proc.) i Azji (o 153 proc.). O niemal 67 proc. wzrosła liczba kandydatów do kapłaństwa w Ameryce, a o 21 proc. w Oceanii. Jedynie w Europie ich liczba zmalała o 2,15 proc.

Czemu Kościół zawdzięcza ten fenomen? Można wskazać dwa podstawowe czynniki. Pierwszym jest stopniowe przełamywanie syndromu powszechnej laicyzacji, zjawiska charakterystycznego dla drugiej połowy XX wieku. Istnieje nadzieja, że fala ateizacji, jakiej wówczas doświadczył świat, zostanie powoli przełamana, a jej miejsce zajmie głód wartości duchowych i potrzeba transcendencji. Niebagatelne znaczenie w tym procesie mają nowe ruchy i wspólnoty apostolskie, które są miejscem, gdzie dziś najczęściej dojrzewają powołania. Drugi czynnik to pontyfikat Jana Pawła II i osobiste jego świadectwo. Ukazywał on młodym niezwykły i porywający styl pełnienia posługi kapłańskiej.