bronię rodziców ….

Trzeba mieć niezwykły tupet, żeby wylewać teraz krokodyle łzy nad kryzysem wychowania, gdy jeszcze niedawno ci sami ludzie nawoływali do bezstresowego wychowywania w szkole i w domu, gdy odbierali rodzicom i nauczycielom prawo do konsekwentnego egzekwowania ogólnie przyjętych zasad. Co mają do powiedzenia ci, którzy razem z Owsiakiem nawoływali młodych: „róbta co chceta”? Ile zła wnosi telewizja spektaklami w rodzaju „Decyzja należy do ciebie”, w trakcie których grupa młodych, zazwyczaj zupełnie nieprzygotowanych, decyduje o tym, co jest dobre, a co złe moralnie.

Może zamiast obłudnego ubolewania twórcy liberalnej ideologii powinni uderzyć się w piersi razem z całą medialną ferajną. Ktoś w dyskusji o samobójstwie gimnazjalistki powiedział: „To między innymi wy macie na rękach krew tego dziecka, to skutki propagowania waszej ideologii doprowadziły do tej tragedii i doprowadzą jeszcze do wielu innych. To wy zamazywaliście przez całe lata różnicę między dobrem i złem, między uczniem i nauczycielem, wyśmiewaliście zdrowe zasady tradycyjnego zdroworozsądkowego wychowania”.

Jakże obłudne są stacje telewizyjne, które z kiepsko udawanym oburzeniem informują o okrucieństwach młodocianych bandytów, a chwilę później wyświetlają kolejny film przemocy. Ilu to „oświeconych Europejczyków” oburzało się na ministra oświaty, kiedy zapowiedział wprowadzenie filtrów antypornograficznych w sieciach szkolnych? Kto odpowie za bezkarne propagowanie zła w telewizji, w Internecie?

Czytaj więcej Przewodnik Katolicki 50/2006

Przyczynkiem niech będzie może wypowiedź młodego człowieka, który na jakimś forum komentuje masakrę na Virginia Tech Campus:

chore jest w nas człowieczeństwo …

Mania, schizofrenia, depresja każdy teraz docieka na co chory był ten człowiek, nie patrząc na siebie. Wynajdują kolejne choroby, a odpowiedź jest prosta: Cho Seung-Hui, był chory na CZŁOWIECZEŃSTWO. Na odczuwanie emocji chory był. Któż nigdy nie śmiał się, na przykład w szkole z kogoś tylko dlatego, że tak robili inni, nie wiedząc, co czuje osoba, która jest obiektem drwin? Kogo nie bawiło (może później nie wiedziałeś sam dlaczego) zachowanie jakiejś osoby, która głębiej myśli i czuje?

Dla takiego człowieka pojawiają się dwa wyjścia. Pierwsze to dla świętego spokoju zgłupienie do znośnego przez pozostałych poziomu. Drugie następuje, gdy czara goryczy się przepełnia i zapada decyzja: zemsta.

Macie wszystko – powiedział Cho, ale czyż to nie jest prawda? Któż nigdy nie pokazywał swojego mienia z sadystyczną rozkoszą, niczym wabienie psa kawałkiem kiełbasy?

Gdyby nie pieniądze, ludzie napluliby sobie w twarz. Dzisiaj kupić można wszystko, nawet miłość, a życie zaczęto mierzyć w dolarach. Nie masz pieniędzy – jesteś nikim, proste. A pieniądze zdobywa się tylko po trupach, bez współczucia. Przegrany jest przegranym, i gdy upadnie to jeszcze trzeba go z kopa!

I kto tu jest chory?

Jak wielu z nas jest chorych na człowieczeństwo???
Kto nas uleczy z tej choroby?
Czy liberalna etyka, permisywizm i anarchistyczna wolność są zdolne uleczyć w nas chore człowieczeństwo?

Reklamy

„Nikt mi nie będzie mówił, co mi wolno robić, a czego nie”.

Skąd wziął się pomysł, że można przebierać w religijnych dogmatach? Jest on wynikiem przemian społecznych, które odcisnęły swoje piętno także na współczesnej religijności. Człowiek funkcjonujący w społeczeństwie demokratycznym od urodzenia aż do śmierci nakłaniany jest do podejmowania samodzielnych decyzji. Sam sobie wybiera szkołę, znajduje pracę, wybiera żonę, męża, miejsce zamieszkania, jest samodzielny i pełen inicjatywy. Jeżeli ktoś przez dziewięćdziesiąt dziewięć procent swojego dnia myśli w tych kategoriach, to trudno jest mu przyjąć, że jedną z dziedzin swojego życia – religię – powinien traktować inaczej. „Nikt mi nie będzie mówił, co mi wolno robić, a czego nie”.

Nie rozumie, dlaczego sam nie miałby decydować również o tym, co jest, a co nie jest grzechem. Chce być autorem kryterium oceny swoich czynów: „dobre lub złe jest to, co ja za takie uważam”. Jeśli uzna współżycie przed ślubem za dobre, to będzie współżył; jeśli natomiast będzie uważał, że należy poczekać, to się od niego powstrzyma. Ważne jest to, że cokolwiek wybierze, przesłanką jego decyzji nie będzie nauczanie Kościoła, ale osobisty pogląd na daną kwestię.

Taki człowiek nie odrzuca całkowicie pojęcia grzechu, ale chce mieć prawo widzieć go inaczej i gdzie indziej niż Kościół. Z badań socjologicznych wynika jednak, że jest coraz mniej takich obszarów życia, w których jest gotowy szukać przewinień. Ten proces został określony mianem sekularyzacji, czyli zeświecczenia. Osoba ukształtowana przez społeczeństwo konsumpcyjne wyklucza Boga z kolejnych dziedzin swojego życia: pracy, rodziny, seksu. Tymczasem bez odniesienia do Niego pojęcie grzechu nie istnieje. Jest dobro i zło, ale grzechu nie ma. Jeśli człowiek wyrugował Boga z tych dziedzin, to nie odnajdzie w nich też grzechów.

czytaj dalej w: Mój grzech moja sprawa