chrystianofobia …

bp Mamberti: niechęć do chrześcijaństwa jak antysemityzm i islamofobia
Radio Watykańskie/ jk

Z chrystianofobią należy walczyć równie stanowczo, co z antysemityzmem i islamofobią. Nie można tworzyć hierarchii nietolerancji. Chrześcijanin zasługuje na ochronę w równej mierze, co żyd i muzułmanin. Wolność religijna wynika bowiem z równej godności każdego człowieka – powiedział w Rimini szef watykańskiej dyplomacji.

„Patrząc na to całościowo, wydaje mi się, że chrystianofobia to całokształt zachowań, w którym można wydzielić trzy dziedziny: błędne wychowanie czy wręcz dezinformację na temat chrześcijan i ich religii, zwłaszcza za pośrednictwem mediów; nietolerancję oraz prawne i administracyjne dyskryminowanie chrześcijan względem tych, którzy wyznają inną religię, bądź też nie wyznają żadnej religii; i w końcu akty przemocy i prześladowania – mówił w Rimini abp Mamberti. – A zatem dyskryminacja i nietolerancja względem chrześcijan obejmują bardzo istotne problemy ludzkie, polityczne i społeczne, a także religijne. Trzeba do tego podejść z tą samą stanowczością, z jaką zwalcza się antysemityzm i islamofobię, jeśli chcemy rozwiązać ten problem, we wszystkich jego aspektach, które są dziś niestety bardzo aktualne”.

Mówiąc z kolei o wolności religijnej w Europie, abp Mamberti zauważył, że istnieją tu dwa podstawowe zagrożenia, a mianowicie oddzielanie wiary od rozumu, poprzez spychanie jej wyłączenie do sfery uczuć, a także rozdział religii od życia publicznego. Zdaniem szefa watykańskiej dyplomacji Stary Kontynent potrzebuje dziś zdrowej laickości, która potrafi otworzyć się na duchowe i humanistyczne dziedzictwo obecne w różnych religiach. Tylko taka otwarta na wiarę i absolut laickość będzie w stanie sprostać dialogowi z kulturami nieeuropejskimi, w których religia jest ze swej istoty wydarzeniem publicznym.

więcej na: www.wiara.pl

Reklamy

Cud w Lanciano …


Badania trwały od listopada 1970 r. do marca 1971, potem wznowiono je w 1981 r. Przyniosły następujące rezultaty: stwierdzono, że ciało to mięsień sercowy człowieka, zmumifikowany, ale nie zmieniony od 1200 lat, choć nie znaleziono śladów środków mumifikujących. Profesor Linoli w swym raporcie pisze: „Fragment Ciała jest przekrojem serca i jest to absolutnie widoczne, że mamy do czynienia z prawą i lewą komorą sercową”.

Naukowcy stwierdzili również, że grudki są skrzepami krwi ludzkiej, w jej normalnym składzie chemicznym, grupy AB, grupy rzadkiej w Europie, o wiele częstszej w Palestynie i Izraelu. „Jest to ta sama grupa krwi co Człowieka ze świętego Całunu z Turynu i to jest szczególne, ponieważ jest raczej charakterystyczna dla człowieka urodzonego i żyjącego na Środkowym Wschodzie” – stwierdził prof. Linoli. Rezultatów jego badań nie podważono, przeciwnie – na późniejszych sympozjach i spotkaniach specjalistów cud z Lanciano był niejednokrotnie przytaczany jako fakt naukowo zbadany. Tylko jego powstanie pozostało dla nauki tajemnicą.

więcej na: www.wiara.pl