Benedykt XVI o naturalnym prawie moralnym …

Mówiąc o naturalnym prawie moralnym Papież zaznaczył, że stanowi ono podstawę etyki uniwersalnej. Wskazuje bowiem, że wymagania etyczne nie są dyktatem narzuconym ludzkiemu sumieniu z zewnątrz, lecz normą, której podstawą jest ludzka natura. Z drugiej strony pozwala ono nawiązać dialog ze wszystkimi ludźmi dobrej woli. Jednakże ze względu na czynniki kulturowe i ideologiczne pojawiają się dziś koncepcje stanowiące całkowitą negację pojęcia naturalnego prawa moralnego. Chodzi o pozytywistyczne koncepcje prawa, które w woli większości społeczeństwa upatrują ostatecznego źródła prawa cywilnego. Nie poszukuje się w tym wypadku dobra, a raczej dąży się do zachowania równowagi sił.

„U podłoża tej tendencji stoi relatywizm etyczny, uważany przez niektórych za wręcz jeden z zasadniczych warunków demokracji – mówił Papież. Ich zdaniem relatywizm gwarantowałby tolerancję i wzajemne poszanowanie osób. Gdyby sprawy tak się miały, osiągnięta w danej chwili większość byłaby ostatecznym źródłem prawa. Historia wyraziście jednak ukazuje, że takie większości mogą się mylić. Prawdziwej racjonalności nie gwarantuje zgoda wielkiej liczby osób, lecz jedynie otwartość ludzkiego rozumu na Rozum Stwórczy oraz wspólne wsłuchanie się w owo źródło naszej racjonalności”.

za: www.wiara.pl
lub tutaj

spłycenie …


Wraz z rozwojem technik komunikacyjnych ilość znajomości, jakie nawiązujemy nie idzie w parze z ich jakością. Nasze znajomości stają się coraz bardziej rozległe, ale i jednocześnie coraz bardziej powierzchowne, płyciutkie i nietrwałe. Czy nie warto ograniczyć ilość adresów w naszych książkach adresowych i numerów w telefonach komórkowych??? Czy naprawdę te wszystkie powierzchowne i nijakie rozmowy i czaty, dają mi cokolwiek? Czy zaspokajają potrzebę bliskości, wzajemnego zrozumienia? Czy raczej zabijają tylko doskwierające poczucie obcości i samotności, izolacji i bezsensu?