skąd tyle zła?

Bóg dając człowiekowi wolną wolę ograniczył samego siebie, ale nie mógł uczynić inaczej jeśli nie chciał mieć w nas bezwolnych kukiełek i marionetek.

W każdym moim osobistym grzechu powtarza się historia grzechu pierworodnego, który jest sprawdzianem wolności człowieka. Jest to zawsze pełne pychy przekonanie –ja wiem lepiej, co jest dla mnie dobre. Jest to zawsze egoizm, chciwość, pożądliwość … Jest to zawsze nadużycie wolności dla własnej przyjemności.

A później jest oczywiście tak, że dziecko staje się intruzem, zagrożeniem, agresorem więc jedyne wyjście to aborcja, czyli morderstwo. A później jest tak, że ludzie chorzy, starsi, nieproduktywni stają się uciążliwym balastem dla rodziny i społeczeństwa, a więc jedynym wyjściem jest eutanazja … Liczą się tylko moje racje, moje przyjemności, moje rozkosze, tylko ja!

I jeszcze bezczelny zarzut: Gdyby Bóg istniał i był Miłosierny, to nie byłoby tyle zła i nieszczęścia w świecie.”

A przecież Bóg dając nam wolność pokazał również jak z niej mądrze i odpowiedzialnie korzystać. Dał nam sumienie, dał rozum i dał przykazania, dał prawo moralne i poczucie odpowiedzialności. A co ja z tym zrobiłem?

I jeszcze się dziwię, że jest tyle zła dookoła mnie?


Iz 60,1-6; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,1-12
„Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?”

Mędrcy „przybyli ze wschodu i pytali” … gdy ponownie ujrzeli gwiazdę „bardzo się uradowali”. Świat współczesny już nie pyta, nie szuka i nie umie się cieszyć. Świat współczesny podobny jest bardziej do przebiegłego Heroda, który prowadzi swoje dochodzenie i który ma swój prywatny interes. I być może dlatego świat ten jest nieszczęśliwy, bo nie szuka już Boga. A ja? Czy mnie stać na rozpoznanie w Jezusie Króla, czy stać mnie na radość z odnalezienia i na pokłon, na hołd i na ofiarowanie Mu siebie? A może raczej jest mi po drodze z Herodem?