prawa człowieka ….

„W wielu kręgach intelektualnych na Zachodzie ciągle żywe jest przekonanie, że prawa człowieka są najdoskonalszym produktem myśli oświeceniowej, przede wszystkim Wielkiej Rewolucji Francuskiej. I że najświętszym dokumentem wynoszącym człowieka na piedestał jest francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku. Rzeczywiście, nigdzie wcześniej na sztandarach nikt nie wznosił haseł, które człowieka stawiałyby w centrum. Jednak zwyczajną nieprawdą jest twierdzenie, że trzeba było czekać do tej „wyzwoleńczej” rewolty, żeby ktoś w końcu zauważył człowieka. Oświeceniową ideę praw człowieka poprzedzała wielowiekowa tradycja godności osoby ludzkiej (różnie nazywana w różnym czasie), wywodząca się z samej istoty judaizmu i przede wszystkim chrześcijaństwa. To według Biblii człowiek został stworzony na podobieństwo Boże.

To Psalmista zadziwia się wyjątkowością człowieka w przyrodzie, kiedy mówi do Boga: „wszystko złożyłeś pod jego stopy”. To Biblia mówi o Bogu, który stał się człowiekiem i człowieka zbawił na krzyżu. To chrześcijanin Paweł powiedział, że nie ma już Żyda i Greka, wolnego i niewolnika. To św. Augustyn i później św. Tomasz z Akwinu (w tym „ciemnym” średniowieczu) rozwinęli najpełniej koncepcję osoby ludzkiej i jej praw, bez których nie można budować żadnego porządku społecznego. Jednocześnie sam Kościół, w dokumencie Papieskiej Komisji Iustitia et Pax, przyznał już w XX wieku: „Nie można jednak powiedzieć, że na przestrzeni tego okresu dziejów myśl i działania Kościoła broniły i popierały prawa osoby ludzkiej w sposób dość jasny i zdecydowany”. No właśnie, dlaczego?”

za: Jacek Dziedzina – Nie deptać, proszę

Reklamy