Kazanie Pasyjne na V Niedzielę Wielkiego Postu

Całe społeczeństwa nudzą się i szukają coraz to nowych form zabawy i ekscytacji, aby tylko podnieść sobie poziom adrenaliny we krwi, a jednocześnie w tym samym czasie w samej tylko Afryce codziennie 30 tysięcy dzieci (czyli miasteczko złożone z samych tylko dzieci) umiera z powodu niedożywienia i braku podstawowych lekarstw. A ja nie potrafię pomóc nawet dzieciom żyjącego obok mnie, uboższego sąsiada, bo nawet kiedy daję i pomagam, to robię to w sposób obrażający i urągający.

Jak podają niezależne statystyki i opracowania, aby zapewnić wszystkim biednym ludziom (na całym świecie) najbardziej fundamentalne potrzeby życiowe (jedzenie, wodę pitną, podstawowe wykształcenie i opiekę medyczną) potrzeba rocznie około 40 miliardów dolarów, ale jednocześnie corocznie, tylko na reklamę wydaje się 10-rotnie więcej czyli 400 miliardów dolarów. A ja nie potrafię znaleźć odrobiny czasu, żeby odwiedzić w szpitalu chorego krewnego, bo boję się, że się zarażę, lub że nie zdążę zarobić na kolejny niepotrzebny nikomu, a przecież tak reklamowany ciuch.

więcej: tutaj

rok B – V Niedziela Wielkiego Postu

Jr 31,31-34

Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.

Hbr 5,7-9

Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

J 12,20-33

A wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go mówiąc: Panie, chcemy ujrzeć Jezusa. Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię. Wtem rozległ się głos z nieba: Już wsławiłem i jeszcze wsławię. Tłum stojący to usłyszał i mówił: Zagrzmiało! Inni mówili: Anioł przemówił do Niego. Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Ten, kto miłuje swoje życie straci je

Niesamowitą prawdę o ludzkiej kondycji głosi nam dzisiaj Jezus w Ewangelii. On sam czuje zbliżającą się godzinę ostatecznej walki ze złem, ze śmiercią i szatanem. Wie, że tylko taka ofiara ostateczna i pełna, ofiara z samego siebie może być skuteczna w walce ze złem. Bóg daje człowiekowi siebie samego i daje się do końca, nieodwołalnie. Jest to dar totalny i absolutny. Dar z siebie samego. I do złożenia takiego właśnie daru zaprasza nas Chrystus. „A kto by chciał Mi służyć, niech się zaprze samego siebie i niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem tam będzie i mój sługa.

Czyż nie jest w naszym życiu tak, że najczęściej tracimy właśnie to, do czego jesteśmy tak bardzo przywiązani? Czyż nie jest tak, że nasza ekonomia i filozofia życiowa, to filozofia posiadania, to ekonomia „jak najwięcej mieć, posiadać, używać?” A Chrystus proponuje nam przewartościowanie, zmianę optyki. Nic z tego co masz, tak naprawdę nie posiadasz, to raczej rzeczy posiadają ciebie. Dlatego to, co tak bardzo miłujesz STRACISZ! I na to nie ma rady, takie są koleje losu, takie jest życie. „Jeśli ziarno wrzucane w ziemię nie obumrze, samo pozostaje i nic z niego, nie przynosi żadnego plonu.” Dlatego, aby zyskać trzeba umieć stracić, aby żyć trzeba umieć umrzeć … przede wszystkim sobie i swoim zachciankom. To jest ta dziwna ekonomia i filozofia Boga, Który nie wybrał innej drogi ratowania człowieka, jak właśnie poprzez ofiarę z samego siebie, jak przez samo wyniszczenie … jak ziarno wrzucone w ziemię. W ten właśnie sposób zapewnił życie wieczne człowiekowi, który chce iść za Nim, naśladować Go, zapomnieć o sobie, stracić swoje życie doczesne.

To bardzo bolesne, ale czyż utrata niedobrowolna tego, co tak bardzo miłujemy nie jest równie bolesna? Tylko, że taka strata nie przynosi w zamian nic! A tu w zamian za doczesność i ból jest zapewnienie o życiu wiecznym.

Czy stać mnie na to, aby stracić swoje życie?

A może jestem tak bardzo przywiązany do tych najmniejszych spraw, do drobnostek, że nie umiem się od nich uwolnić?

Homilia alternatywna

radykalna logika Ewangelii …

Jak trudno jest -może nawet nie tyle zrozumieć, co- przyjąć i zaakceptować, a jeszcze trudniej wcielić w życie słowa dzisiejszej Ewangelii? Jak trudno jest nam uwierzyć w głębi naszego serca, że kto chce zyskać swoje życie, musi je stracić, że ziarno musi obumrzeć, aby wydać plon? Taka logika jest procedurą niezgodną z naszym zdrowym rozsądkiem, bo któż z nas chce umierać, któż zgodzi się stracić życie, aby je zyskać, kto jest gotów nauczyć się posłuszeństwa w cierpieniu, w wyrzeczeniu i zaparciu się siebie? (Mt 16,24; Mk 8,34; Łk 9,23)

Niestety, to jest właśnie radykalna logika Ewangelii, która szokuje i drażni dzisiejszego człowieka. Rygory Dobrej Nowiny zniechęcają współczesnego człowieka i powodują, że z takimi oporami słucha słów Chrystusa -choćby tych z dzisiejszej perykopy ewangelicznej. A przecież Bóg na pewno nie chce nas ani terroryzować, ani kreować na męczenników. Przecież nie proponuje On umartwień i oczyszczeń jako celów samych w sobie, ale jako zabiegi umożliwiające prawdziwy ruch w stronę Domu Ojca. Przecież nie czerpie On przyjemności z cierpienia i nie chce śmierci, bo On jej nie stworzył (Mdr 1,13-14). Dlaczego więc tak radykalne wymagania, dlaczego tak „nieludzkie” zalecenia? I dlaczego -co więcej- Chrystus mówi o tym w kontekście „uwielbienia Syna Człowieczego”? Jakimże uwielbieniem może być śmierć krzyżowa? I dlaczego Chrystus wywyższony na krzyżu ma nas do siebie przyciągnąć? My byśmy woleli, aby zrobił to na Górze Tabor, lub na górze wniebowstąpienia, ale nie na Golgocie.

Wszystko to wydaje się nie do zrozumienia i nie do przyjęcia bez Zmartwychwstania. Cała logika Ewangelii jest absurdalna i nie do zaakceptowania jeśli Chrystus nie zmartwychwstał (1Kor 15,14). I tylko zmartwychwstanie stawia te wszystkie „nieludzkie” wymagania i zalecenia w zupełnie innym świetle. Bo Chrystus wywyższony na krzyżu i zmartwychwstały zadaje kłam logice śmierci i przyciąga wszystkich ku sobie, czyli … do życia wiecznego. I to jest właśnie owo wywyższenie, o którym mowa w dzisiejszej ewangelii. Krzyż jest punktem zwrotnym w historii ludzkości, jest odwróceniem procesu destrukcji i panowania śmierci, który rozpoczął się po grzechu pierworodnym. I dlatego właśnie trzeba stracić swoje życie, aby je odzyskać prawdziwym i pełnym.

dwie kultury …


„Dziś mamy przed sobą całkowicie odmienną sytuację i niekoniecznie trudniejszą do opisania: stają naprzeciw siebie zasadniczo dwie kultury odwołujące się do korzystania z rozumu. W centrum ich obu – jak zawsze – znajduje się specyficzna odpowiedź na pytanie o człowieka. Wynikają stąd dwie odmienne i pod wieloma względami przeciwstawne wizje antropologiczne.

Z jednej strony mamy kulturę, która uważa człowieka za rzeczywistość odróżniającą się od reszty natury na mocy czegoś, czego nie da się sprowadzić do samej materii. Coś, co jest jakościowo odmienne i co stanowi źródło jego wartości i podstawę jego godności…

Z drugiej strony natomiast wyraża się kulturę, dla której podmiot ludzki jest zwykłym wytworem ewolucji wszechświata, włącznie swe swą samoświadomością. Jako rezultat nie zakończonego nigdy procesu ewolucji człowiek miałby być jedynie segmentem historii, to znaczy oderwanym od jakiegokolwiek stałego i wspólnego wszystkim ludziom fundamentu ontologicznego, pozbawionym więc pewnych i uniwersalnych etycznych punktów odniesienia.”

kard. Angelo Bagnasco

Wypowiedź kard. Bognasco koresponduje doskonale z tym co zacytowałęm w poście poniżej z książki Phillip E. Jason „Reason i the Balance. The Case Against Naturalism in Science, Education, and Law.

Ta druga kultura to właśnie naturalizm. W naturalizmie nie ma miejsca na Boga istniejącego niezależnie od natury, Boga Który jest Stwórcą i od Którego wszystko zależy.

Z tego podstawowego założenia naturalizmu wynikają logiczne konsekwencje:

1. Świat i całe życie w nim jest pozbawione znaczenia Wszechświat nie ma planu i celu. Ma początek, ale nie ma Stworzyciela i jako taki kiedyś się skończy, bezcelowo i bezsensownie.

2. Wolna wola jest iluzją. Wszystko jest zdeterminowane przez wzajemnie powiązane naturalne łańcuchy przyczynowo skutkowe. To, że patrzysz teraz na ekran komputera było już zaprogramowane w pierwszej nanosekundzie Wielkiego Wybuchu. Od ciebie nic nie zależy i na nic nie masz wpływu.

3. Pojęcia dobra i zła nie mają żadnego znaczenia. Ocena jednego działania jako dobrego a innego jako złego jest sprawą całkowicie subiektywną. Jak stwierdził G. B. Shaw „Złotą Zasadą jest to że nie ma żadnej Złotej Zasady.” Jedynym grzechem jest nazywanie czegokolwiek grzechem, osądzanie i bycie nietolerancyjnym. A każdy może robić co mu się podoba.

4. Możemy poznawać tylko objawy i pozory (prawdy), ale nie samą prawdę. Możemy mówić o „mojej prawdzie”, „twojej prawdzie”, ale nie możemy domagać się obiektywnej prawdy, bo jest to czystą arogancją. A poza tym świadomość jest jedynie chemiczną reakcją w naszym mózgu i niczym więcej.

Taka filozofia (naturalizm) identyfikuje się z „nauką” i jako taka zdominowała nasz system prawny i szkolny od uniwersytetów do podstawówek i od ministerstw do lokalnych władz gminnych. Ci, którzy żywią inne przekonania są wyśmiewani i mogą je głosić co najwyżej jako prywatne i ostatecznie „głupie i śmieszne” prawdy. Nie mają prawa „narzucać” swoich prywatnych przekonań komukolwiek aby nie narazić się na ośmieszenie i ostracyzm. Kiedy naturalizm i teizm stają naprzeciwko siebie są od razu klasyfikowane: naturalizm jako naukowy, teizm jako irracjonalny. W takiej sytuacji wszelka dyskusja jest skazana na niepowodzenie i fiasko, bo już u podłoża zaklasyfikowano wszystko co nie jest naturalistyczne jako przesądy i ciemnogród.</font?

naturalizm

The Case Against Naturalism

A Review ofReason in the Balance by Phillip E. Johnson (InterVarsity Press, Downers Grove, IL, 1995) 245pp.

The subtitle of this book is: „The Case Against Naturalism in Science, Education, and Law.” Let’s begin then with a definition of Naturalism. Carl Sagan summed up the philosophy in these words: „The Cosmos is all there is, all there has been and all there ever will be.” A naturalist believes that nature is the whole show. There is no „super-nature” (God). For sure a naturalist could talk about a pantheistic „God” who is Life Force or Energy or even the Ground of Being, but not Creator. There is no place in a naturalist scheme for a God existing independent of nature, who created it and on whom it depends.

From this basic belief flow some logical conclusions:

1. The world and any life within it is meaningless. The universe has no design and no goal. It has an origin but no Originator and it is destined to just peter out.

2. Free will is an illusion. All events are pre-determined by the interlocking system of causes and effects which nature is. That you are watching a computer screen at this instant was programmed in the first nano-second of the Big Bang.

3. Right and wrong are meaningless categories. It is totally subjective to say one action is good and another is bad. As G.B. Shaw stated, „the Golden Rule is that there is no Golden Rule.” The only sin is calling something a sin, that is being judgmental or intolerant.

4. We can only know appearances not reality (truth). We may speak about "my truth" and "your truth," but to claim any objective truth is pure arrogance. After all, consciousness is merely a chemical reaction.

In Reason in the Balance Johnson demonstrates how this philosophy of naturalism has become identified with „science.” As such it dominates our legal and educational system from universities on down. Those who hold an opposite belief (theism) can win acceptance by saying their faith is a private matter, it gives them personal comfort and they would never think of „imposing” their subjective beliefs on anyone else. If naturalism and theism come into conflict (Johnson describes recent court cases where it has) the argument is framed as „science vs. religion,” and the latter by implication isirrational. Sagan squeezes that point hard in Demon Haunted World but comes across like a man who gets a lot of rind in his orange juice because he does not know when to stop.

za: Heartland/2964/reason

myślenie racjonalne a myślenie racjonalistyczne

myślenie racjonalne jest naturalnym aktem ludzkim, jest koniecznym aktem każdego bytu, który che być uzanany za człowieka …

myślenie racjonalistyczne różni się od myślenia racjonalnego i bardzo często jest po prostu nieracjonalne. Myślenie racjonalistyczne bowiem z góry zakłada, że wszelka rzeczywistość niematerialna, niedotykalna i niewidzialna dla nauk szczegółowych jest antyracjonalna, a co za tym idzie – nie-istniejąca. Tym samym myślenie racjonalistyczne podcina gałąź na której siedzi, bo samo myślenie jako takie jest niematerialne i niedotykalne. Czy można bowiem sprowadzić myślenie do elektrycznych lub chemicznych procesów zachodzących w synapsach komórek nerwowych?