jeśli nie Bóg, to co?


… ateizm jest rzeczywistością irracjonalną. – Ateizm nie potrafi odpowiedzieć na pytanie – jeżeli nie Bóg, to co?
Jeżeli nie Bóg, to na czym polega sens życia?
Ateizm zadawala się tym, że skoro człowiek potrafi wyprodukować krzesło i Bóg w tym nie jest potrzebny, to go w ogóle nie ma. Ale pytanie o Boga nie brzmi, skąd się wzięło krzesło, ale skąd się wzięła całość, a na to pytanie ateizm odpowiada, że to go nie interesuje …

Bp Jan Tyrawa: Europa żyje tak, jak gdyby Boga nie było

Aut Deus, aut nihil …

… if we exclude God from our view of the universe, we must begin on the systematic elimination of all, and if, on the contrary, we are real entities in the universe, not to be explained away in terms of other things, we shall not rest content until we find ourselves in God. (“Butler’s Philosophy of Religion Vindicated”, by J. R. Lucas)

Reklamy

Autor: komory

Absolutely not important

10 myśli na temat “jeśli nie Bóg, to co?”

  1. Ateizm jest rzeczywistością boleśnie racjonalną. Przez to tylko, że opiera się na dowodzeniu zjawisk rzeczywistych. Ateizm odpowiada na pytanie: co, jeśli nie bóg? Zaufanie w możliwości ludzkiego rozumu. Ateizm postrzega sens życia w samodoskonaleniu każdej istoty ludzkiej, co bez zaufania nauce brzmiało by trochę kiepsko. Ateistę żywo interesuje kłopot z pochodzeniem całości, lecz tan sam ateista wie, że przypisanie przyczyny wyimaginowanej istocie, to leniwe pójście na łatwiznę. Jan Biskup Tyrawa nieco się zapętlił: Europa żyje tak, jak gdyby Boga nie było. A zatem bez boga może funkcjonować cały kontynent!
    Pozdrawiam.
    Wpadnę tu jeszcze.

    Polubienie

  2. Taaaaak a świstak siedzi i zawija takie brednie, jak powyżej w sreberka ….:-)
    Masz rację, ateizm jest rzeczywistością bardzo bolesną … to widać po Tobie 🙂

    Polubienie

  3. Szanowny phdp, najwidoczniej nie masz pojęcia, o czym traktuje wpis gospodarza bloga ani też mój komentarz. A propos, kiedy to widzieliśmy się? Jesteś, sądząc po Twoim wpisie, dzieckiem zaledwie, a ja nie obracam się w towarzystwie dziecięcym. Zapraszam na ten i tym podobne blogi za lat kilkanaście, czyli wtedy, gdy dojrzejesz.
    Pozdrawiam.
    P.S. Weż sobie te słowa bez urazy, jako jedną z pierwszych lekcji życia opartego na zasadach kultury.

    Polubienie

  4. O…, gdybyś poważyła się dziecino, udawać choć Małego Księcia, który to dociekliwością i smutkiem nad brudami tego świata, doroślał szybciej niż powinien, to ta dyskusja wyglądałaby inaczej.Tymczasem pozostań w swojej piaskownicy, gdyż to tam właśnie, gdy zbierze się kilkoro dzieciaków i pycha,i arogancja, i zarozumiałość w umysłowej biedzie maluczkich,prym wiodą…

    Polubienie

  5. P.S. Weż sobie te słowa bez urazy, jako jedną z pierwszych lekcji życia opartego na zasadach kultury.

    Wziąłem poważnie Twoją sugestię i zajrzałem na Twój blog http://sewerus.wordpress.com/strona-dla-ateistow/#comment-4
    gdzie rzeczywiście znalazłem lekcję wysokiej kultury, którą ja jednak nazwałbym arogancją :-). Zresztą i odpowiedzi Twoje na tym blogu pokazują dokładnie to samo. Dziękuję najuprzejmiej …. za lekcje … już się nauczyłem jednego „Z tzw. ateistami nie należy dyskutować pod żadnym pozorem”.

    Polubienie

  6. Odpowiadając „sewrus’owi”:

    No cóż ? Nie jestem wcale przekonany, że ateizm jest rzeczywistością racjonalną, chociaż nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest rzeczywistością bolesną.

    Przechodząc zaś do „ad remu” to co znaczą słowa: „że ateizm opiera się na dowodzeniu zjawisk rzeczywistych.” Które to zjawiska są rzeczywiste, a które nie? Jakie jest Twoje kryterium „rzeczywistości” zjawisk? Czy jest nim tylko „zmysłowość” lub jak próbują to definiować inni „naoczność”? Ale wtedy mamy problem ze zjawiskami takimi jak cząstki elementarne, które ani naoczne ani zmysłowe nie są. O istnieniu i cechach cząstek elementarnych wiemy tylko to, co potrafimy wydedukować z trajektorii ich przelotu przez komorę Wilsona. Nikt, nigdy żadnej cząstki elementarnej nie widział. A wtedy są one rzeczywiste czy nie są?

    Ale to samo możemy powiedzieć w odniesieniu do Boga chrześcijan. Nikt, nigdy Boga nie oglądał, a o Bogu chrześcijanie mówią jedynie na podstawie dedukcji z obserwowanych zjawisk w przyrodzie. Czy nie przypomina Ci to czegoś?

    Dlatego rzekomą racjonalność ateizmu opartą na „obserwacji zjawisk rzeczywistych” uważam za ograniczającą, restryktywną i wybiórczą. Cząstki elementarne tak, ale Bóg nie … Jedno mi pasuje więc „tak”, jest rzeczywiste, ale drugie mi nie pasuje więc „nie”, jest wymyślone.

    Co do drugiego argumentu: „zaufanie w możliwości ludzkiego rozumu”. I tutaj też mam pytanie, „a co to jest ludzki rozum”? Czy masz na myśli rozum esesmańskich doktorów (naukowców) prowadzących eksperymenty na ludziach w obozach koncentracyjnych, czy może ludzki rozum prawników stwierdzających, że zabicie nienarodzonego dziecka jest prawem kobiety, która to dziecko poczęła, bo to jest tylko „jej brzuch”?

    Po trzecie „ przypisanie przyczyny pochodzenia całości (według Ciebie) wyimaginowanej istocie” nie jest leniwym pójściem na łatwiznę, ale jedynym sensownym rozwiązaniem problemu istnienia wszechświata jako całości. Od 30 lat zajmuję się profesjonalnie fizyką wysokich energii i kosmologią i zapewniam Cię, żadna nauka współczesna nie jest w stanie wyjaśnić „dlaczego istnieje raczej cokolwiek niż nic?” Zwykłe prawo wzrostu entropii wskazuje, że wszechświat nie może być czasowo nieskończony, bo gdyby rzeczywiście istniał od nieskończoności, to dzisiaj byłby w stanie idealnej równowagi termodynamicznej i istnienie Ciebie, a i mnie byłoby niemożliwe. Ergo, świat nie jest czasowo nieskończony, ergo miał początek. A skoro tak to uprawnionym jest pytanie: „co lub kto jest początkiem Wszechświata jako całości?” Zapewniam Cię solennie, że ani katoliccy filozofowie, czy teologowie, ani wierzący fizycy teoretycy nie są intelektualnymi leniami. Nie insynuuj więc czegoś co nie jest prawdą.

    Jeśli więc mamy Wszechświat, który nie jest ani wieczny, ani w stanie energetycznej równowagi, to możemy go potraktować jako „komorę Wilsona” i mimo ateistycznych oporów (nieuprawnionych zresztą i niedowodliwych) dedukować istnienie pewnej elementarnej rzeczywistości, której ślady obserwujemy we Wszechświecie. Nie jest to wcale zatykanie dziur w nauce „hipotezą Boga”. Jest to bowiem ten szczególny moment w nauce, kiedy ta uczciwie mówi „nie wiem”, co wcale nie przekreśla ani nie stoi w sprzeczności z teologią katolicką mówiącą o Stwórcy. Teologia katolicka wie o tym skądinąd i nie potrzebuje „naukowych” dowodów na istnienie Stwórcy, a jedynie wskazuje, że kreacjonizm nie stoi wcale w sprzeczności, ani z nauką, ani nie jest irracjonalny.

    Pominę milczeniem szyderczy komentarz „Europa żyje tak, jak gdyby Boga nie było. A zatem bez boga może funkcjonować cały kontynent!”, bo rzeczywiście może poczekajmy kilkanaście lat (jak to proponujesz „phdp”) i zobaczymy co zostanie z Europy próbującej funkcjonować tak jakby Boga nie było. Prognozy są raczej dosyć marne. No ale to jest dyskusja na inny blog.

    Aha, i dziękuję dziecięcemu „phdp”. Nie obrażaj się na kolegę „sewerus’a”. Jak widać, to pewno on jeszcze nie dorósł do pewnych spraw.

    Polubienie

  7. No i może jeszcze wpis, który umieściłem jednocześnie na stronie http://filozofia.wordpress.com/:

    czy Bóg jest racjonalnie poznawalny?

    Zazwyczaj uważa się, że w Boga można wierzyć, a wiara wyklucza racjonalne poznanie lub nawet zaprzecza rozumowi. Św. Paweł w Liście do Rzymian uważa jednak inaczej pisząc:

    „Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał.” (Rz 1:18-24)

    Katechizm Kościoła Katolickiego tak o tym mówi: „Człowiek stworzony na obraz Boga, powołany, by Go poznawać i miłować, szukając Boga, odkrywa pewne „drogi” wiodące do Jego poznania. Nazywa się je także „dowodami na istnienie Boga”; nie chodzi tu jednak o dowody, jakich poszukują nauki przyrodnicze, ale o „spójne i przekonujące argumenty”, które pozwalają osiągnąć prawdziwą pewność. Punktem wyjścia tych „dróg” prowadzących do Boga jest stworzenie: świat materialny i osoba ludzka.” (KKK n.31)

    A w punkcie 35 dodaje: „Władze człowieka uzdalniają go do poznania istnienia osobowego Boga. Aby jednak człowiek mógł zbliżyć się do Niego, Bóg zechciał objawić mu się i udzielić łaski, by mógł przyjąć to objawienie w wierze. Dowody na istnienie Boga mogą jednak przygotować człowieka do wiary i pomóc mu stwierdzić, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu.”

    Bóg, Który jest przecież Stworzycielem człowieka, a więc i jego zdolności poznawczych nie kryje się przed ludzkim rozumem i trzeba być albo wyjątkowo ślepym, albo przewrotnym aby negować możliwość Jego poznania, zaprzeczać Jego istnieniu I Jego przymiotom. Pojęcie Bytu Absolutnego i Koniecznego, niczym nieuprzyczynowanego Czystego Aktu Istnienia jest pojęciem logicznie niesprzecznym. Co więcej, jak pokazują kosmologiczne dowody św. Tomasza czy ontologiczny dowód św. Anzelma Byt Absolutny nie jest tylko bytem pojęciowym. Konieczność Jego istnienia jest jedynym sensownym usprawiedliwieniem istnienia czegokolwiek z kwestionującym to Absolutne i Konieczne Istnienie włącznie.

    Tylko taki Byt (Ipsum Esse Subsistens) uniesprzecznia ontologicznie wszystkie inne byty wszechświata. Tylko istnienie Bytu Absolutnego jest jedyną możliwą i sensowną odpowiedzią na pytanie „dlaczego istnieje raczej coś niż nic”. Byty bowiem skończone istnieją jedynie jako byty przygodne, niekonieczne. Ich istnienie jest nieuzasadnione niczym i niewytłumaczalne jeśli usuniemy Byt Konieczny i Samoistniejący. To właśnie ten Jedyny, Absolutny, Konieczny, Czysty Akt Istnienia uniesprzecznia istnienie wszystkich innych bytów niekoniecznych, przygodnych, niesamoistniejących.

    Taki więc Byt Absolutny jest nie tylko logicznie niesprzeczny, ale i ontologicznie Konieczny. Logiczną sprzecznością byłoby raczej uznanie istnienia bytów niekoniecznych, przypadłościowych lub przygodnych przy jednoczesnym odrzuceniu ich jedynego usprawiedliwienia. Zanegowane w ten sposób byłyby zasady logiczne takie jak: zasada racji dostatecznej, zasada przyczynowości, zasada niesprzeczności. Dlaczego bowiem istnieje coś, co nie ma ani w sobie ani poza sobą dostatecznej racji istnienia? Dlaczego istnieje coś, co nie ma ostatecznej przyczyny? Zaprzeczenie istnienia Samoistniejącego i Koniecznego Bytu Absolutnego jest zaprzeczeniem istnienia czegokolwiek. To jest właśnie to co próbuje zrobić Maz Tegmark w swojej teorii rzeczywistości jako dobrze i atemporalnej zdefiniowanej struktury matematycznej.

    Polubienie

  8. komory, dziękuję za tak szczegółowe przedstawienie Twojego stanowiska, które bez zastrzeżeń szanuję, bo – jak czytam – jest oparte na solidnych przemyśleniach. Proszę Cię o czas na dokładne zapoznanie się ze wszystkimi Twoimi publikacjami (powiadom mnie o miejscach, gdzie poruszasz tym podobną problematykę), żebym mógł przedstawić Ci mój punkt widzenia. A w tej chwili: nie insynuuję, że teologowie są intelektualnymi leniami. Zauważam tylko, że ich prace opierają się na czymś, z czym w przypadku każdego prócz mnie, nie mogę dyskutować – z wiarą. Nie potępiam wyznawców żadnej religii, uważam bowiem, że powinienem z nimi dyskutować, o ile nie wykazują napastliwości podobnej niejakiemu „phdp”. Odnośnie prób wyjaśniania przyczyn przez naukę: Słowa „nie wiem”, są z całą pewnością uczciwsze, niż słowa: „skoro nie ma wyjaśnienia, zatem przyczyną jest Bóg”. Każdy poważny naukowiec musiałby przystąpić do udowadniania istnienia istoty boskiej, co samo przez się jest niemożliwe, gdyż kwestia istnienia boga jest kwestią wiary, nie nauki.Powołujesz się w swojej argumentacji na Katechizm Kościoła Katolickiego, który – jako dogmatyczny – ja wykluczam z góry. Co do kwestii „rozumu ludzkiego” i Twojego pytania o pseudolekarzy rodem z SS, wyjaśniam, że ci bandyci nie posługiwali się ani nauką, ani tym bardziej rozumem. W każdym stadzie są czarne owce, w kościele zapewne także (pan Rydzyk ze swoim antysemityzmem i wystąpieniami rasistowskimi). Zapytam Cię także o to, z jakich to zjawisk w przyrodzie chrześcijanie dedukują istnienie boga? Zacytuję tu Ciebie:” Nikt, nigdy Boga nie oglądał, a o Bogu chrześcijanie mówią jedynie na podstawie dedukcji z obserwowanych zjawisk w przyrodzie”. Wydawało się mi bowiem, że pojęcie istoty nadprzyrodzonej zaistniało wówczas, gdy Człowiek nie był w stanie wytłumaczyć fenomenów pogodowych w rodzaju błyskawicy, ulewnego deszczu itp. zjawisk. Od kiedy zjawiska w przyrodzie są przewidywalne, to argumentacja boskiej interwencji raczej upada.

    Polubienie

  9. Wszystko ładnie, tylko zasada przyczynowości czy racji dostatecznej to zasady metafizyczne, a nie logiczne. Głównie jednak chodzi mi o to tajemnicze uniesprzecznianie: „Taki Byt uniesprzecznia inne byty wszechświata”. Czy to znaczy, że byty są niesprzeczne dopóki nie przyjmiemy istnienie tego Bytu? Na to by wskazywała składnia tego wyrażenia.

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.