lewacki zamachna rodzinę …

Dla lewicowo-liberalnych środowisk naturalna rodzina jest zagrożeniem. Można tu parafrazować hobbsowską teorię państwa: państwo jako zło konieczne. Takim „złem koniecznym” jest dla lewicy również rodzina. Nie da się wszystkich dzieci zagonić do państwowych domów dziecka, konieczne są więc małżeństwa, chociaż każdy wie, że najlepiej, gdyby to były małżeństwa homoseksualne. Jeśli rodzina klasyczna to najlepiej porozbijana na różne sposoby. Największe zagrożenie stanowią zaś małżeństwa tradycyjne, rzekomo przesycone brakiem tolerancji i wolności. Przedsmak tego co może nas czekać w przyszłości doświadczyliśmy niedawno, gdy policja umieściła chłopca w domu dziecka tylko dlatego, że jego rodzina była biedna. Absurd całej sytuacji polega na tym, że utrzymanie dziecka w ośrodku opieki wynosi ponad dwa tysiące złotych miesięcznie. Gdyby tę kwotę przekazano wspomnianej rodzinie, utrzymano by za te pieniądze wszystkich jej członków. Ale dla socjalistów dom dziecka jest najlepszym, wymarzonym (bo państwowym) modelem rodziny.

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale z obserwacji lewicowych kampanii polityczno-medialnych na Zachodzie można przewidzieć następny ruch tych środowisk. Po uderzeniu w nauczycieli, następnie w rodziców, przyjdzie czas na duchowieństwo. Znajomy adwokat opowiadał mi o narastającej fali spraw o tzw. pedofilię wśród duchowieństwa w Polsce. Zdecydowana większość tych spraw nie ma realnych podstaw w rzeczy. Są one wynikiem propagandy i nakłaniania poranionych nieraz rodziców do wytaczania procesów o duże odszkodowania. Chęć zysku bywa czasem fatalna. Aby propaganda była skuteczna, trzeba będzie znaleźć jeden czy drugi rzeczywisty przykład patologicznych zachowań. Później na bazie tych przykładów rozpęta się medialną histerię. Dalej namawiać się będzie, szczególnie biednych rodziców, do oskarżeń i pozwów o odszkodowania za rzekomą powszechną pedofilię w Kościele. Mimo tego, że po kilku latach okaże się, że z owych procesów nic nie wyszło, efekt propagandowy zostanie osiągnięty. A ów efekt polegał będzie na podważeniu autorytetu duchowieństwa, na rozbiciu naturalnych, bliskich relacji duszpasterzy z wiernymi. Przez lewicowych liberałów wszystkie naturalne relacje społeczne traktowane są jako zagrożenie.

prof. Mieczysław Ryba na stronie realitas.pl

O mieliśmy już takie zakusy za komuny … stworzenia społeczeństwa bez klas i bez rodzin.

poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu

-> kazanie rekolekcyjne

Liturgia Słowa:

I czytanie: Iz 65, 17-21

Psalm resp.: Ps 30(29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)

werset: Ps 130(129), 5. 7

Ewangelia: J 4, 43-54

Wiara

Często używamy przysłowia : „wiara czyni cuda” i … cudów nie doświadczamy. Modlimy się i prosimy o coś i  … nie otrzymujemy (Jk 4:2-3). Dlaczego? Czyż nie dlatego, że brak nam wiary? Bóg jest gotów udzielić nam łask niezwykłych, darów niecodziennych, dóbr nieskończonych, tylko że nie chce nas uszczęśliwiać na silę i wbrew naszej woli, bo my czasami prosimy Go o rzeczy małe, a On chciałby nam dać o wiele więcej niż my potrafimy przyjąć, bo brak nam wiary. Wiara rzeczywiście czyni cuda (Mt 9:20-22; Mk 10:46-52; Łk 17:12-19) tylko nam jej bardzo często brakuje. A przecież i o nią także trzeba prosić, jak Apostołowie (Łk 17:5-6). Wiara nie jest czymś gotowym, czymś zastanym, ale jest darem, o który musimy dbać, dobrem które musimy rozwijać, drogocennym skarbem, o który trzeba się troszczyć, perłą, której trzeba szukać (Mt 13:44-46). Wiara jest na pewno tą rzeczywistością, której nam najbardziej brakuje we współczesnym zmaterializowanym świecie. Ona niesie ze sobą miłość, radość, pokój, dobroć, łagodność, opanowanie i wiele innych, tak bardzo nam dzisiaj potrzebnych wartości, o których świat współczesny jakby zapomniał. (Gal 5:22-23).

Nie wolno jej tylko lekceważyć, spychać na dalszy plan, czy zamykać w czterech ścianach prywatności. Nie wolno dać się omamić praktycznemu materializmowi czy zredukować naszych duchowych potrzeb jedynie do wzruszeń i tanich uniesień. Nie wolno sobie dać wmówić, że wiara to alienacja, to wyobcowanie, to coś wstydliwego i godnego pogardy, jak nam to usiłują wmówić współczesne modne prądy pseudo-humanistyczne. Wiara jest bowiem zagrożona nie tylko ogólnie, w świecie, w spoganizowanej Europie głoszącej przewrotne hasła laickości, ale także w nas, we mnie i w tobie. A każdy z nas może ją stracić jeśli o nią nie dba. Należy sobie często zadawać pytanie : „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18:7-8) Czy znajdzie ją we mnie?