„małżeństwa” homoseksualne nie są prawem w Europie

Europejskie Centrum Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ) poparło wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który uznał, że zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka nie istnieje prawo do małżeństwa ani rejestracji związków partnerskich dla par homoseksualnych.

– Trybunał roztropnie zrezygnował, przynajmniej na razie, z narzucania państwom narodowym prawnego uznania par jednopłciowych – komentują przedstawiciele ECLJ. Kierujący Centrum, Gregor Puppinck patrzy na ten wyrok w świetle obecnej „rebelii” 12 państw członkowskich Rady Europy w sprawie Lautsi przeciwko Włochom, dotyczącej obecności krzyży w salach szkół publicznych. Państwa te sprzeciwiają się tendencji Trybunału do narzucania nowych, „postmodernistycznych” praw, które zaprzeczają wartościom leżącym u podstaw Konwencji.

za: www.wiara.pl

Reklamy

XV Niedziela w ciągu roku – C

Pwt 30,10-14

Jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; jeśli wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy. Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić.

Kol 1,15-20

On jest obrazem Boga niewidzialnego

Pierworodnym wobec każdego stworzenia,

bo w Nim zostało wszystko stworzone:

i to, co w niebiosach,

i to, co na ziemi,

byty widzialne i niewidzialne,

czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze.

Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.

On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.

I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem,

Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.

Zechciał bowiem /Bóg/, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia,

i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą:

przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,

wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

Łk 10,25-37

A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył. Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Jezus nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On odpowiedział: Ten, który mu okazał miłosierdzie. Jezus mu rzekł: Idź, i ty czyń podobnie!

„A kto jest moim bliźnim?”

Czy jesteś chrześcijaninem?

Dopóki nie znalazłeś odpowiedzi, czynnej odpowiedzi na powyżej postawione pytanie: kto jest moim bliźnim? śmiało możesz powiedzieć: „NIE, JESZCZE NIE JESTEM CHRZEŚCIJANINEM„.

Chrześcijaństwo jest dla ciebie nadal tylko fasadą i pustym słowem. Nawet jeśli regularnie chodzisz do kościoła i „płacisz składki” Nawet jeśli twierdzisz, że miłujesz Boga …

Jeśli jeszcze nie wiesz, kto jest Twoim bliźnim i jak miłować bliźniego … to nie jesteś uczniem Chrystusa.

Jakże możesz miłować Boga, Którego nie widzisz, nie miłując bliźniego, którego widzisz? (1J 4,20)

NIE JESTEŚ JESZCZE CHRZEŚCIJANINEM!

tolerancja jako naczelna wartość etyczna …część I

W permisywistycznym społeczeństwie, gdzie liczy się najpierw i przede wszystkim egoistycznie rozumiane dobre samopoczucie tolerancja staje się oczywiście naczelną i właściwie jedyną wartością etyczną. Wszystko co przyjemnie jest dobre, wszystko co nieprzyjemne jest złe. Cokolwiek jest zabronione jest nieprzyjemne, a więc jest niedobre, jest złe i należy tego unikać.

Tolerancja tak rozumiana bazuje na innej zasadzie, na absolutnym relatywizmie moralnym i etycznym, a nawet ontologicznym. Nie ma nic stałego, nie ma nic niewzruszonego i nieobalanego. Nie tylko moralne zasady mogą być zanegowane, ale i prawda poznawcza nie jest ostateczna. Nie ma nic ultymatywnego na czym można by polegać i opierać poznanie, i działanie. Wszystko jest zmienne, relatywne, wszystko zależy od punktu widzenia i wszystko może być dopasowane do moich indywidualnych wymagań i oczekiwań. Ostatecznym punktem odniesienia i jedyną wartością -do której wszystko inne powinno się podporządkować- jest moja przyjemność i dobre samopoczucie.

Taka filozofia ma bardzo daleko idące skutki. Żadna realna zewnętrzna rzeczywistość nie istnieje. To ja stwarzam sobie wizję rzeczywistości i dopasowuję ją sobie do moich potrzeb. To jest ostatnie stadium relatywizmu … relatywizm ontologiczny. Wszystko co istnieje, to tylko to, co „ja” widzę, co „ja” postrzegam. Domagam się więc ostatecznie i zdecydowanie tolerancji dla wszystkiego co robię, bo moja wizja świata jest tak samo ważna i tak samo akceptowalna jak każda inna.

W takiej sytuacji każdy tworzy sobie swój własny świat, swoje własne rozumienie świata i swoją własną etykę czy moralność. Wszystko jest równouprawnione, wszystko jest dozwolone, wszystko powinno być TOLEROWANE.

Można w tym oczywiście zauważyć elementy kartezjańskiego „Cogito ergo sum”, pierwszeństwa cogito przed istnieniem, pierwszeństwa subiektywizmu poznawczego i moralnego relatywizmu. Są też widoczne elementy kantowskiej wizji świata który jest tylko fenomenem jawiącym się mnie, a świat zewnętrzny jest jedynie niedostępnej i niepoznawalną „Dinge an sich”.

Skoro zaś wszystko jest względe i równouprawnione, skoro nie ma obiektywnej rzeczywistości, ani obiektywnej moralności, to oczywiście relatywizm i tolerancja są jedynymi wyznacznikami prawdy (która jako taka jednak nie istnieje, bo jest zrelatywizowana) i jedynymi regułami życia. Innymi słowy: „rób co chcesz, bo inni muszą cię toerować”.

Ktoś wciska nam na siłę fałszywe rozumienie tolerancji tylko po to, aby usprawiedliwić najbardziej perwersyjne zboczenia i dewiacje.

wielki ucisk

31 PAŹDZIERNIK 2007 autor: christoforos

Zastanawiam się czasami czy ten Wielki Ucisk o którym mówił Pan Jezus ( mówiąc czasach ostatecznych) to musi to być ucisk fizyczny jakieś krwawe prześladowania mordy, czy klęski żywiołowe itp. a może to być po prostu taki czas ogromnego ucisku duchowego, praktycznego materializmu, pogoni za pieniądzem, totalnego zapatrzenia w sprawy doczesne, praktycznego ateizmu i materializmu oraz rozpasania moralnego spotęgowanego do tego stopnia, że nawet ludziom głęboko wierzącym będzie niesamowicie trudno w tym świecie i w takim środowisku zachować wiarę . Wtedy kiedy sprawy wiary i Boga będą mało kogo obchodzić. Ja w każdym razie dostrzegam takie symptomy w tym świecie, w którym obecnie przebywam, u ludzi wśród których jestem. I nic nie dadzą frazesy o katolickiej Polsce i o tym jak to dzielnie opieramy się sekularyzacji …

świętość Kościoła

Kościół jest święty mimo grzeszności Jego członków, a nawet mimo grzeszności niektórych struktur i hierarchów.

Piotr zaparł się Jezusa trzy razy, wszyscy Apostołowie uciekli w czasie Męki Jezusa, a mimo to Jezus nie wybrał na swego wikariusza innego Apostoła (np. Jana), nie wybrał też innych Apsotołów. Pozwolił im doznać upokorzenia spowodowanego słabością i skruchy nawrócenia. Kościół jest święty nie z powodu świętości swoich członków, ale z powodu świętości swego Założyciela, Który obiecał, że „bramy piekielne go nie przemogą”.