II Niedziela Wielkiego Postu – C

Rdz 15,5-12.17-18

I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Potem zaś rzekł do niego: Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność. A na to Abram: O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność? Wtedy Pan rzekł: Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę. Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat,

Flp 3,17-4,1

Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. Przeto, bracia umiłowani, za którymi tęsknię – radości i chwało moja! – tak stójcie mocno w Panu, umiłowani!

Łk 9,28-36

W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

Przemienienie na Górze Tabor

Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można słyszeć i widzieć, a mimo to być ślepym i głuchym wewnętrznie na to, co się widzi i słyszy. I tak jest chyba w wypadku wielu współczesnych zobojętniałych chrześcijan. Tak chyba zresztą było i w wypadku Apostołów; Piotra, Jana i Jakuba, którzy byli przecież świadkami niezwykłego wydarzenia, widzieli i słyszeli, a przecież nie zrozumieli i nie rozumieli jeszcze bardzo długo. „Dobrze, że tu jesteśmy …” – mówi Piotr w zachwycie. „Zostańmy tutaj, bo tak nam tu dobrze”. Jakże wielu chrześcijan dzisiejszych szuka w religii tylko takich właśnie zachwytów i uniesień? Ale kiedy przychodzą chwile próby ich wiary, kiedy trzeba zdać egzamin moralny z głębi tego, w co wierzą, to tak szybko zapominają o zachwytach i są zdziwieni, uciekają, odchodzą, jak Piotr w czasie męki i ukrzyżowania.

Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można być ślepym i głuchym wewnętrznie … I dlatego może trzeba abyśmy zrozumieli, co chce nam powiedzieć Bóg Ojciec w słowach: „To jest Syn mój wybrany, Jego słuchajcie”. Chrystus ma nam na pewno coś do powiedzenia i to na pewno coś głębszego i bardziej substancjalnego, niż tylko powierzchowne zachwyty i uniesienia. Chce nam mówić o miłości, ale o miłości wymagającej i nie sentymentalnej, chce mówić o przebaczeniu i o zbawieniu, ale nie na siłę i wbrew woli człowieka, chce być przyjacielem i bratem, ale nie narzucającym się i raczej szanującym wolność ludzkiego wyboru. Chce nam powiedzieć o niebie i tam nas doprowadzić, ale nie w sposób naiwny i czułostkowy. Chce nas zaprowadzić z Góry Tabor – góry przemienienia na Górę Kalwarię. Bo tylko tamtędy wiedzie droga do Góry Wniebowstąpienia, do zbawienia i szczęścia wiecznego. Czy jestem na to gotowy? Piotr był zachwycony na Górze Przemienienia, ale nieobecny na Kalwarii … Musiał jednak i on przejść swoją Kalwarię, aby zostać już na zawsze ze swoim Mistrzem … Góra przemienienia to tylko etap, tak jak i Kalwaria, i warto o tym pamiętać w chwilach uniesień, ale i w chwilach prób i doświadczeń.

czuwam …

pytanie Jana Pawła II z 18 czerwca 1983 roku z Jasnej Góry:

„Co to znaczy: »czuwam«?”. Papież odpowiedział wtedy: „To znaczy, że staram się być człowiekiem sumienia. Że tego sumienia nie zagłuszam, i nie zniekształcam. Nazywam po imieniu dobro i zło, a nie zamazuję. Wypracowuję w sobie dobro, a ze zła staram się poprawiać, przezwyciężając je w sobie. To taka podstawowa sprawa, której nigdy nie można pomniejszyć, zepchnąć na dalszy plan. Nie. Nie! Ona jest wszędzie i zawsze pierwszoplanowa. Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza, jeżeli tak postępują inni.

Moi drodzy przyjaciele! Do Was, do Was należy położyć zdecydowaną zaporę demoralizacji. (…) Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali. Doświadczenia historyczne mówią nam o tym, ile kosztowała cały naród okresowa demoralizacja. Dzisiaj, kiedy zmagamy się o przyszły kształt naszego życia społecznego, pamiętajcie, że ten kształt zależy od tego, jaki będzie człowiek. A więc: czuwajcie!”.

First Sunday of Lent

Years ago the explorer, Richard Byrd, spent the winter alone at the South Pole. For almost 5 months he lived in total darkness, buried beneath the snow in a tiny room. The temperature in that room often dipped to 50 degrees below zero. Three times a day, Byrd climbed the stairs to the roof of his shelter, opened a trapdoor, pushed away the snow, and went out into the cold and darkness to record weather information.

Why did Byrd choose to live by himself during these months of total darkness? He answered that question in his book Alone where he says he did it because he wanted to get away from everything. He wanted to do some serious thinking. He writes: “And so it occurred to me . . . that here was the opportunity. . . . I should be able to live exactly as I chose, obedient to no necessities but those imposed by the wind and night and cold, and to no man’s law but my own.’’ After the first month of solitude, Byrd discovered something “good’’ happening. He discovered that you can live much more deeply and profoundly if you keep life simple and don’t clutter it with a lot of material things. Byrd emerged from his room a changed man. He ends his book with these words: “All this happened four years ago. Civilization has not altered my ideas. I live more simply now, and with more peace.”

We sometimes need to retire and go off into a desert to re-think our life and the forces present in it. We need to hide ourselves in a solitary place; we need to create a desert in our lives so to be able to think carefully about the demoniac forces and powers which try to terrorize our lives. And they are many.
There are the 7 capital sins or vices: pride, avarice, lust, gluttony, envy, anger, laziness.

1 – There is the temptation of the body which is famished and hungry, starving and lacking something, but not always necessarily food. The temptation of the body tries to dominate my life and tyrannize it. There is lust, the desire for any pleasure and not only what is sexual in nature. There is gluttony and laziness (a capital sin) – the bodily tyrants of our lives.
2 – The temptation of greed and materialism, the temptation of wanting to make more money, to possess more, and to have to be rich are all around us, these lead us to avarice and envy.
3 – And then there is the biggest temptation of all: pride – with our conceit, vanity and arrogance, the desire for power, the desire to dominate, and the arrogance of supremacy.

These forces are dominant in our contemporary society; these three temptations are present in the whole of our lives. Jesus had three proposals against these demoniac forces …. the three evangelical virtues:

1 – the virtue of chastity to counter the domination of the body – His answer: “one does not live by bread alone” – you are not only a carnal being, you are a spiritual being as well
2 – the virtue of poverty against the domination of money – His answer: “worship only the Lord your God” and not money, not material possessions
3 – the virtue of obedience to answer the domination of pride – His answer: “do not put the Lord your God to the test”. The obedience to the reason and not to the famished body, obedience to the conscience and not to the money, obedience to God and not human caprices.

These three “temptations” are dangerous because they reduce other people— and even the material world— to things that can be used purely for my personal gain. They are dangerous because they create a world and a society in which everyone has to compete to get as much for themselves as they can.
In such a rat race, a minority corners to itself a disproportionate amount of the world’s goods while the majority is left without what they need.

Above all, living this kind of life are dangerous because they can create the prevailing creed of the society in which we live. They believe that undiluted happiness comes with winning millions in the lottery. They believe that the ownership of what they have acquired is absolute. But there is no absolute ownership of anything.
When we think of temptations, we tend to think of sexual sins, telling lies, losing our tempers, gossiping about people’s real or imagined faults, getting angry, feeling resentment and the like.

But the really dangerous temptations are:
– to want material wealth for its own sake (the ability to turn anything into money [‚bread’]),
– to want status (everyone looking up to me),
– and power (manipulating people and things for my own ends), things which are seen as going with wealth, power and status.

Three key areas​Rather than just seeing them as three consecutive temptations happening almost simultaneously at a particular moment, we should perhaps see them as three key areas where Jesus was tempted to compromise his mission during the whole of his public life. They were not just passing temptations of the moment, but temptations with which he was beset all throughout his public life.

Some real examples of these temptations can be found in the Gospel accounts:
– The Pharisees asked Jesus „to perform a miracle to show that God approved of him” (Mark 8:11).
– „Save yourself if you are God’s Son! Come down from the cross!” (Matthew 27:40).
– After feeding 5,000 hungry people with an abundance of food, „the people there said, ‚Surely this is the Prophet who was to come into the world!’ Jesus knew that they were about to come and seize him in order to make him king by force; so he went off again to the hills by himself” (John 6:14-15).

Clearly, in varying forms, these temptations of Jesus can come into our lives too. They are certainly coming. What will my response be to them?

First Sunday of Lent

Years ago the explorer, Richard Byrd, spent the winter alone at the South Pole. For almost 5 months he lived in total darkness, buried beneath the snow in a tiny room. The temperature in that room often dipped to 50 degrees below zero. Three times a day, Byrd climbed the stairs to the roof of his shelter, opened a trapdoor, pushed away the snow, and went out into the cold and darkness to record weather information.

Why did Byrd choose to live by himself during these months of total darkness? He answered that question in his book Alone where he says he did it because he wanted to get away from everything. He wanted to do some serious thinking. He writes: “And so it occurred to me . . . that here was the opportunity. . . . I should be able to live exactly as I chose, obedient to no necessities but those imposed by the wind and night and cold, and to no man’s law but my own.’’ After the first month of solitude, Byrd discovered something “good’’ happening. He discovered that you can live much more deeply and profoundly if you keep life simple and don’t clutter it with a lot of material things. Byrd emerged from his room a changed man. He ends his book with these words: “All this happened four years ago. Civilization has not altered my ideas. I live more simply now, and with more peace.”

We sometimes need to retire and go off into a desert to re-think our life and the forces present in it. We need to hide ourselves in a solitary place; we need to create a desert in our lives so to be able to think carefully about the demoniac forces and powers which try to terrorize our lives. And they are many.
There are the 7 capital sins or vices: pride, avarice, lust, gluttony, envy, anger, laziness.

1 – There is the temptation of the body which is famished and hungry, starving and lacking something, but not always necessarily food. The temptation of the body tries to dominate my life and tyrannize it. There is lust, the desire for any pleasure and not only what is sexual in nature. There is gluttony and laziness (a capital sin) – the bodily tyrants of our lives.
2 – The temptation of greed and materialism, the temptation of wanting to make more money, to possess more, and to have to be rich are all around us, these lead us to avarice and envy.
3 – And then there is the biggest temptation of all: pride – with our conceit, vanity and arrogance, the desire for power, the desire to dominate, and the arrogance of supremacy.

These forces are dominant in our contemporary society; these three temptations are present in the whole of our lives. Jesus had three proposals against these demoniac forces …. the three evangelical virtues:

1 – the virtue of chastity to counter the domination of the body – His answer: “one does not live by bread alone” – you are not only a carnal being, you are a spiritual being as well
2 – the virtue of poverty against the domination of money – His answer: “worship only the Lord your God” and not money, not material possessions
3 – the virtue of obedience to answer the domination of pride – His answer: “do not put the Lord your God to the test”. The obedience to the reason and not to the famished body, obedience to the conscience and not to the money, obedience to God and not human caprices.

These three “temptations” are dangerous because they reduce other people— and even the material world— to things that can be used purely for my personal gain. They are dangerous because they create a world and a society in which everyone has to compete to get as much for themselves as they can.
In such a rat race, a minority corners to itself a disproportionate amount of the world’s goods while the majority is left without what they need.

Above all, living this kind of life are dangerous because they can create the prevailing creed of the society in which we live. They believe that undiluted happiness comes with winning millions in the lottery. They believe that the ownership of what they have acquired is absolute. But there is no absolute ownership of anything.
When we think of temptations, we tend to think of sexual sins, telling lies, losing our tempers, gossiping about people’s real or imagined faults, getting angry, feeling resentment and the like.

But the really dangerous temptations are:
– to want material wealth for its own sake (the ability to turn anything into money [‚bread’]),
– to want status (everyone looking up to me),
– and power (manipulating people and things for my own ends), things which are seen as going with wealth, power and status.

Three key areas​Rather than just seeing them as three consecutive temptations happening almost simultaneously at a particular moment, we should perhaps see them as three key areas where Jesus was tempted to compromise his mission during the whole of his public life. They were not just passing temptations of the moment, but temptations with which he was beset all throughout his public life.

Some real examples of these temptations can be found in the Gospel accounts:
– The Pharisees asked Jesus „to perform a miracle to show that God approved of him” (Mark 8:11).
– „Save yourself if you are God’s Son! Come down from the cross!” (Matthew 27:40).
– After feeding 5,000 hungry people with an abundance of food, „the people there said, ‚Surely this is the Prophet who was to come into the world!’ Jesus knew that they were about to come and seize him in order to make him king by force; so he went off again to the hills by himself” (John 6:14-15).

Clearly, in varying forms, these temptations of Jesus can come into our lives too. They are certainly coming. What will my response be to them?

I Niedziela Wielkiego Postu – C

Pwt 26,4-10

Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu.

Rz 10,8-13

Ale cóż mówi: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.

Łk 4,1-13

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

Trzy pokusy

Potrójne kuszenie Jezusa na pustyni, ma na pewno swój głębszy sens i znaczenie. Co więcej, Chrystus chce nam coś pokazać, coś uzmysłowić, przed czymś przestrzec, w czymś pomóc … Nie jestem profesjonalnym egzegetą i na pewno nie potrafię przeprowadzić dogłębnej i naukowej analizy egzegetycznej tekstu dzisiejszej Ewangelii, ale spróbuję przybliżyć ją sobie i zarazem Tobie.

Trzy pokusy:

– przemień kamień w chleb,

– oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,

– udowodnij swoją wielkość,

to trzy pokusy współczesnego świata, który stale i pod rożnymi przykrywkami proponuje nam zaspokojenie naszych pragnień i kusi trzema mirażami:

– zaspokajaj wszystkie potrzeby twojego ciała,

– zdobywaj bogactwo wszelkimi sposobami,

– bądź wielki, rządź światem.

Te trzy pokusy, to krócej mówiąc:

– pokusa ciała,

– chciwość i

– pycha.

I one są stale obecne w naszym życiu. Co więcej, cały współczesny świat nastawiony (hedonistycznie) na sukces i tanie efekciarstwo, ustawicznie gra na tych pokusach i próbuje nas mamić, obiecując pełnię szczęścia i zaspokojenie wszelkich potrzeb właśnie przez te trzy miraże. Widzimy zresztą i na co dzień, że ludzie, którzy zaspokajają wszystkie swoje zachcianki i pragnienia, dobrze się mają i że powodzi się im nienajgorzej, ale zarazem szybko się nudzą i szukają coraz to mocniejszych wrażeń.

Jest w tym fakcie – kuszenia Jezusa, Boga Człowieka – jakieś symboliczne i głębsze znaczenie. Jezus próbuje nam pokazać jak bardzo niebezpieczne jest uleganie złudom i mirażom. I dlatego na te trzy szatańskie pokusy odpowiada:

– „Nie samym chlebem żyje człowiek …” – nie jesteś tylko ciałem i twoje ciało mimo, że ma swoje prawa i twoim obowiązkiem jest zaspokojenie jego podstawowych wymagań, nie może stać się tyranem w twoim życiu. Nie możesz się poddać tyrańskim i żądaniom twojego ciała, bo one cię zniszczą. Jesteś człowiekiem, a nie zwierzęciem, które działa pod wpływem instynktów i wszystkie potrzeby instynktownie musi zaspokajać. To duch tobą rządzi, a nie ciało i nie możesz się zredukować do poziomu zaspokajania wszelkich zachcianek ciała.

– „Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon …” – nie kłaniaj się wszystkim bożkom wokoło, a już na pewno nie kłaniaj się najpotężniejszemu bożkowi tego świata – bogactwu. Nie sprzedawaj się za dobrobyt, nie ulegaj pokusie pieniądza, bo on w końcu nad tobą zapanuje. Czyż nie widzisz, jak pomału stajesz się niewolnikiem dobrobytu i bogactwa? Czyż nie widzisz, jak pomału się odczłowieczasz, tylko po to aby więcej mieć, więcej posiadać, a w rzeczywistości, to nie ty posiadasz cokolwiek, ale jesteś posiadany, przez układy, koniunkturę, rzeczy którymi się otaczasz … Nie kłaniaj się wszystkim i wszystkiemu dookoła, tylko po to, aby więcej mieć. Bo i tak, nic z tego co posiadasz nie weźmiesz ze sobą w chwili śmierci.

– „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego …” – złudna jest pokusa wielkości i potęgi. Nie próbuj dać się złapać na tę przynętę, bo albo staniesz się tyranem i będziesz znienawidzony, albo będziesz satrapą, marionetką w rękach sił, które i tak od ciebie nie zależą. Mirażem i ułudą jest każda wielkość i potęga, oparta na ludzkiej sile i bogactwie. Zobacz tylko tych współczesnych „wielkich tego świata„. Iluż z nich jest już tylko karykaturami człowieczeństwa, ilu z nich jest naprawdę wielkich, a ilu z nich jest tak głęboko znienawidzonych, że najlepiej byłoby dla nich gdyby „znikli z horyzontu”. A dla iluż z nich, dopiero śmierć okazała się najlepszym zakończeniem smutnej i tragifarsy ich życia?

Nie, na pewno te trzy pokusy współczesnego świata nie czynią człowieka ani szczęśliwym, ani większym, ani bardziej ludzkim. Szatan przebrał się tylko w inne szatki, ale kusi nadal i nadal szepcze do ucha wielu z nas:

– zamieniaj kamień w chleb, a nakarmisz miliony i będziesz popularny,

– oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,

– pokaż swoją wielkość, jesteś wspaniały i należy ci się ogólny szacunek i posłuch, jesteś najlepszy.

Co mu odpowiesz?

*************

Jezus daje na te pokusy odpowiedź także w trzech radach ewangelicznych:

czystości – przeciw pokusie i tyranii ciała

ubóstwa – przeciw pokusie i tyranii bogactwa

posłuszeństwa – przeciw pokusie i tyranii władzy i pychy.

Te trzy rady ewangeliczne zakonnice i zakonnicy przyjmują jako drogę swojego życia na wzór Boskiego Mistrza.

Ale to nie znaczy, że rady te są tylko dla zakonników. Tak żyć może, a nawet powinien każdy, bo:

– czystość nie znaczy celibat,

– ubóstwo nie znaczy bieda,

– a posłuszeństwo nie znaczy ubezwłasnowolnienie.

To jest propozycja życia godnego człowieka, życia w którym ani ciało, ani bogactwo ani pycha nie są tyranami.

Czy potrafisz zrozumieć i przyjąć propozycje Chrystusa?

Plik do druku TUTAJ

Cały pierwszy tydzień Wielkiego Postu do druku TUTAJ