Wiara …

Wiara, to chyba jedno z najbardziej dyskutowanych czy dyskusyjnych pojęć współczesnego świata. Przez wielu lekceważone i zbywane aroganckim stwierdzeniem „zabobony”, przez innych zdecydowanie bronione czasami nawet w fanatyczny sposób. Proponuję więc dwunasto-częściową refleksję nad tym pojęciem. Nie jest ona oczywiście ani wyczerpująca, ani nieomylna. Jest to po prostu moja, osobista refleksja nad fenomenem wiary. I tylko tyle ….

1 – Czym jest wiara?

W pierwszym rozważaniu proponuję zastanowić się nad bardzo podstawowym i raczej trudnym pytaniem: co to jest wiara lub czym jest wiara, albo co znaczy wierzyć? Nie wiara katolicka, lub niekatolicka, ale najogólniej mówiąc wiara jako taka. Jest bowiem wiele nieporozumień i fałszywych przekonań czy uprzedzeń dotyczących tego pojęcia. Bardzo często z powodu takich uprzedzeń odrzucamy lub lekceważymy wiarę, uważamy ją za przeczącą naszemu rozumowi czy za ograniczającą naszą wolność. Z drugiej jednak strony należy też od razu zauważyć, że nasze życie byłoby w ogóle niemożliwe bez jakiejś formy wiary, bez zaufania komuś. Dla przykładu, kiedy kupuję bochenek chleba w sklepie to wierzę, że jest on jadalny a nie zatruty, kiedy przechodzę przez ulicę na pasach to wierzę, że kierowcy nadjeżdżających samochodów mnie nie rozjadą. Gdybym musiał sam ustawicznie sprawdzać i udowadniać „rozumowo” wszystko, to moje życie stałoby się po prostu niemożliwe. Czym więc jest wiara? Co znaczy wierzyć? Jakie są podstawowe elementy wiary?

Kiedy mówię, że wierzę, wyrażam przede wszystkim moje zaufanie, moje przekonanie, że to co przyjmuję za prawdę jest nią rzeczywiście, mimo, że nie mogę tego bezpośrednio sprawdzić. A nie mogę tego sprawdzić czasami dlatego, że jest to tylko obecnie niemożliwe, a czasami dlatego, że nigdy nie będę miał możliwości sprawdzenia prawdziwości tego co za prawdę przyjmuję. Kiedy np. wierzę że jutro rano wzejdzie słońce, to nie mogę tego sprawdzić teraz, ale jutro rano się o tym przekonam i moja wiara stanie się pewnikiem. Kiedy wierzę, że ziemia jest kulą, to prawdopodobnie nigdy nie będę miał możliwości bezpośredniego sprawdzenia prawdziwości tego zdania i dlatego opieram się na wierze.

Trzeba jednak podkreślić, że bez takiego aktu wiary, aktu zaufania bardzo często życie moje byłoby niemożliwe. Czy jest możliwe życie, jeśli musiałbym za każdym krokiem sprawdzać, że prawo grawitacji nadal obowiązuje i że przy oderwaniu lewej nogi od ziemi nie ulecę w powietrze?

Najogólniej więc mówiąc, wiara jest racjonalną -a nie tylko emocjonalną- akceptacją jakiejś prawdy, której nie mogę zweryfikować. W tym akcie zaufania czyli wiary opieram się na kilku przesłankach.

Po pierwsze wierzę komuś, kto jest godny zaufania, kto mnie nigdy nie okłamał, nie zawiódł, nie ośmieszył. Wierzę komuś, kto jest specjalistą w jakiejś dziedzinie, np. idąc do lekarza na badania, wierzę, że on zna się na medycynie i diagnozując moją chorobę wie o czym mówi. W tym przypadku opieram się więc na autorytecie i uczciwości osoby, której wierzę. Dlaczego tak się dzieje? Nie mogę sprawdzić i udowodnić wszystkiego, bo jest to poza moimi możliwościami i dlatego coś „przyjmuję coś na wiarę”, na podstawie tego co mówią mi inni, którzy to wiedzą, którzy są kompetentni i którym ufam. Bez tego aktu zaufania i zawierzenia życie byłoby niemożliwe Czy nie jest tak, że im większy autorytet i wiarygodność osoby, której wierzę, tym większa jest moja wiara? Warto być może zauważyć i to, że jednym z najwyższych autorytetów są rodzice. Przykre czy tragiczne doświadczenia w tym względzie rzutują na całe życie człowieka i czasami sprawiają, że człowiek -którego zawiedli rodzice- ma poważne problemy z wiarą, nieraz nie jest w stanie wierzyć w nic ani uwierzyć nikomu. Dlatego tak ważna jest rola rodziców w życiu człowieka.

Po drugie decydując się na akt wiary nie odrzucam mojego sądu, mojej logiki czy rozumu, nie sprzeciwiam się rozumowi, ale opieram się na doświadczeniu innych, godnych zaufania. W tym akcie zaufania wystawiam się wprawdzie bezbronnie na nadużycie lub błąd, ale też w ogromnym stopniu ułatwiam sobie życie, a nawet czynię je w ogóle możliwym. Tak np. dzieje się w szkole gdzie dzieci ufają nauczycielom i „na wiarę” przyjmują, że 2+2=4, a ziemia jest okrągła. Zanim dziecko będzie mogło udowodnić, że 2+2=4 lub sprawdzić czy ziemia jest okrągła musi zaufać nauczycielom, którzy przecież wielokrotnie również nie sprawdzili tej prawdy. Tak więc przyjmując coś z wiarą, nie neguję mojego rozumu, nie odrzucam logiki, ale racjonalnie przyjmuję prawdę, której nie mogę udowodnić lub jej zaprzeczyć. Wiara nie neguje mojej wiedzy, ale ją rozszerza. Na tej zasadzie opiera się cały system nauczania, cały system szkolnictwa. Gdyby każdy uczący się musiał czy chciał sprawdzać osobiście wszystko czego się uczy … możemy sobie tylko wyobrazić jak wyglądałby taki proces uczenia.

W tym miejscu koniecznym jest dodanie jeszcze jednego, trzeciego elementu. Wierząc komuś, wierząc że nie jestem oszukiwany muszę również wiedzieć w co wierzę, nie znaczy to że muszę to do końca rozumieć, ale przynajmniej wiedzieć w co wierzę. Dla przykładu, gdybym zapytał ucznia w szkole średniej: „czy wierzysz, że ogólnej teorii względności masa generuje zakrzywienie czasoprzestrzeni?” to obawiam się, że jedyna uczciwa odpowiedź byłaby: „nie mam pojęcia o czym mówisz”. Uczeń taki nie może odpowiedzieć: „wierzę” lub „nie wierzę”, bo najprawdopodobniej nie ma pojęcia o głębi i pięknie ogólnej teorii względności, o jej podstawach, o rachunku tensorowym na którym się ona opiera, i dlatego po prostu nie wie, ale nie może tego ani przyjąć, ani odrzucić. Nie jest w stanie wyjaśnić dlaczego prawda przed chwilą podana jest godna lub niegodna wiary.

Mamy więc trzy podstawowe elementy najogólniej rozumianej wiary:

  • Wierzę komuś kogo autorytet uznaję.

  • Wierząc nie odrzucam, nie neguję mojego rozumu. Przyjmuję intelektualnie, a nie tylko emocjonalnie za prawdę coś w co wierzę.

  • Wierząc wiem w co wierzę, nie wierząc wiem co odrzucam. Nie mogę ani wierzyć, ani odrzucić czegoś o czym nie mam pojęcia.

Te trzy konstytutywne elementy wiary (w najszerszym rozumieniu) wymagają postawienia sobie przynajmniej trzech pytań, o których wspomnieliśmy już na początku:

  • Kto jest moim autorytetem i dlaczego?

  • Czy wierzę tylko emocjonalnie czy czy także przyjmuję to w co wierzę intelektualnie?

  • Czy wiem na pewno w co wierzę, czy jestem w stanie intelektualnie rozmawiać na temat przyjmowanych przeze mnie prawd?

CDN …🙂

Autor: komory

Absolutely not important

1 thought on “Wiara …”

  1. Chyba mamy tu niezły galimatias, np.:
    „Trzeba jednak podkreślić, że bez takiego aktu wiary, aktu zaufania bardzo często życie moje byłoby niemożliwe. Czy jest możliwe życie, jeśli musiałbym za każdym krokiem sprawdzać, że prawo grawitacji nadal obowiązuje i że przy oderwaniu lewej nogi od ziemi nie ulecę w powietrze?”
    żeby nie było wątpliwości, dorzucę:
    „Wierzę komuś kogo autorytet uznaję”.

    A komu (czyli jakiej osobie, żeby nie było jasne) ja to niby wierzę, na czyim autorytecie polegam, gdy wierzę, że grawitacja nie przestanie nagle działać?

    Lubię

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s