2 marca – czwartek po Środzie Popielcowej

Czwartek – Krzyż bramą do życia…

kzyżNikogo nie trzeba przekonywać o wartości życia. Jest ono bowiem tą podstawową rzeczywistością, która wszystko warunkuje. Jesteśmy gotowi ponosić największe wyrzeczenia, aby je tylko podtrzymywać, udoskonalać, zachowywać. Gimnastyka, sport, odpoczynek, zdrowe odżywianie, praca, cała nasza aktywność, ma ten jeden, zasadniczy cel: rozwijać, ulepszać i afirmować życie. Tylko czy aby przy tym nie zapominamy, że nie chodzi tylko i wyłącznie o dobre funkcjonowanie naszego ciała? Można bowiem funkcjonować tak, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku, a jednocześnie tracić życie, być daleko od Życia, którym jest sam Bóg.

W Księdze Apokalipsy Chrystus mówi: To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga. Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły. (por. Ap 3,1) Jakże często tak właśnie jest w moim życiu, że mimo pozorów jestem umarły. Jakże często, w całym zabieganiu o poprawę jakości swojego życia zapominam, że w końcu nie o to chodzi, aby więcej mieć i wygodniej żyć, ale aby żyć w pełni? A czy nie jest przypadkiem tak, że zabiegając o życie, o jego zachowanie, tracę je bezsensownie, marnuję na rzeczy bez znaczenia? (por. Mt 16, 25).

„Umysł bez widzenia Boga choruje” – twierdził św. Tomasz z Akwinu. I miał rację, bo bez Absolutnej Perspektywy człowiek kluczy po bezdrożach niedostatecznie oświetlonych blaskiem Prawdy i oddala się od Celu.

Paradoksalna jest logika Ewangelii, która każe nam stracić życie, aby je naprawdę odzyskać. Ale jest tak tylko dlatego, że przykładamy do niej nasze ludzkie miary, że boimy się zaufać Temu, od Kogo wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce, łącznie z łaską życia (por. J 1, 16). A to przecież On jest źródłem życia, On jest Życiem samym w sobie, jest Drogą i Prawdą. On jest prawdziwą drogą życia, co więcej jest Drogą w Prawdzie do Życia wiecznego (por. J 14, 6). A ja nie chcę Mu zaufać, uwierzyć, że tylko On może mi naprawdę dać Życie, którego nikt nie jest w stanie mi odebrać (por. J 16, 22). Jednocześnie proponuje krzyż, jako bramę do życia (por. Mt 16, 24). A ja wolę się urządzać po swojemu, zabezpieczać w towarzystwach ubezpieczeniowych, szukać własnego sposobu na nieśmiertelność. Być może dlatego stale przegrywam, tracę, stale jestem niezadowolony, zmęczony, zniechęcony.

Nie muszę bać się logiki krzyża, bo jak pisze C. K. Norwid w wierszu „Dziecko i krzyż”, jej bać się nie trzeba:

Ojcze mój! Twa łódź
Wprost na most płynie
Maszt uderzy!… wróć…
Lub wszystko zginie…
Patrz! Jaki tam krzyż,
Krzyż niebezpieczny…
Maszt się niesie wzwyż,
Most mu poprzeczny.
Synku! Trwogi zbądź!
To znak zbawienia!
Płyńmy! Bądź co bądź…
Patrz jak się zmienia!
Oto – wszerz i wzwyż
Wszystko toż samo.
Gdzież się podział krzyż?
Stał nam się bramą!

To jest właśnie logika Ewangelii, w której krzyż staje się bramą do Życia.

więcej materiałów TUTAJ

Reklamy

Autor: komory

Absolutely not important

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s