5 marca – I Niedziela Wielkiego Postu

Potrójna pokusa

Kuszenie Jezusa na pustyni – w dzisiejszej Ewangelii tak skrótowo przedstawione przez św. Marka – u Mateusza i Łukasza jest o wiele dokładniej zrelacjonowane (por. Mt 4, 1-11; Łk 4, 1-13).

Iluż z nas ulega zbyt łatwo pokusie zgłodniałego ciała? Głód chleba, napoju, używek, seksu, rozrywki, lenistwa… Ciało ma swoje prawa, ale jeśli mu ulegniemy, szybko i łatwo zdominuje i sterroryzuje naszego ducha. Tak niewiele trzeba, aby stało się tyranem. Jeśli nawet sam Bóg-Człowiek był kuszony… Czy zdaję sobie sprawę, jak łatwo ulec pokusom ciała? A jednocześnie jak trudno się od nich uwolnić?

Image result for temptation of christ in the desertIluż z nas uległo pokusom pychy i zarozumiałości? Pokaż co potrafisz, bądź efektowny, przecież jesteś wielki i wspaniały, a reszta to pionki nie warte twojej uwagi… Pycha, zarozumiałość, chęć pokazania się, dominacji, bycia kimś. Największa pokusa, która stoi u podstaw każdego grzechu, od początku stworzenia (otworzą się wam oczy i będziecie jako bogowie) – obiecuje szatan Ewie i Adamowi (por. Rdz 3, 5). I konsekwencje pychy… zawsze te same: zawód i rozczarowanie. Iluż z nas doświadczyło tego na własnej skórze?

A iluż z nas uległo pokusie bogactwa, chciwości, chęci posiadania, bezsensownego gromadzenia, zachłannego zbierania? Oddaj mi pokłon, a dam ci wszystko, bo mnie jest poddane i mogę je odstąpić komu zechcę… – kusi szatan (por. Mt 4, 9; Łk 4, 7). Obiecuje i nie daje, a iluż mu się kłania, iluż z nas bije czołem, oddaje hołd demonowi bogactwa, mamony i posiadania?

Jakże dziwnie te trzy pokusy łączą się ze sobą? Trzy pokusy współczesnego świata. Pokusa tyrańskiego i zgłodniałego ciała, aroganckiej pychy i pokusa zachłannej i ślepej chciwości. Cały świat współczesny im hołduje, gloryfikuje je i próbuje uzasadnić. A my? Mamy Chrystusa, który mówi stanowczo: „NIE!!!” Żyj Słowem Bożym, Bogu cześć oddawaj, nie wystawiaj Pana, Boga twego na próbę. Tylko kto chce dzisiaj słuchać Chrystusa? On taki niemodny i tak bardzo ogranicza naszą wolność. Lepiej iść za podszeptami Złego, to takie przyjemne… i tak wiele obiecuje.

I niestety, tak jak w raju, tylko obiecuje… i zostawia na lodzie.

więcej materiałów na I Niedzielę Wielkiego Postu TUTAJ
kazanie Pasyjne TUTAJ
Reklamy

4 marca – Sobota po środzie Popielcowej – święto św. Kazimierza

Mądrość miłości

kazimierzCóż takiego niezwykłego dokonał Kazimierz w ciągu swego tak krótkiego życia, że tak szybko został ogłoszony świętym? Jakąż posiadł mądrość, jakąż niezwykłą prowadził działalność? Czym zaimponował współczesnym sobie ludziom? Pytania takie są i uzasadnione i potrzebne. Kościół bowiem nie kanonizuje nikogo ze względu na niego samego, aby tylko i wyłącznie podkreślić nadzwyczajne, moralne walory osoby wynoszonej na ołtarze. Święci są już u Boga. Nie jesteśmy im w stanie niczego pozytywnego dodać. Każda kanonizacja natomiast, ma służyć nam, pielgrzymom żyjącym w Kościele i ma na celu, abyśmy się zatrzymali, pomyśleli – ponadto zachęca nas do naśladownictwa. Święci są również darem dla Kościoła i to nie tylko w sensie osoby orędującej, wstawiającej się u Boga, patronującej nam, organizacji kościelnej, diecezji, czy jakiemuś pobożnemu dziełu. Są przede wszystkim konkretnym wzorem. I takim przykładem życia jest dla mnie osobiście św. Kazimierz. Rodzice wybrali mi to imię na Chrzcie świętym i od dzieciństwa – jak pamiętam – postać ta mnie bardzo fascynowała. Jest w nim owa niezwykła mądrość świętości, wypływająca z głębokiej pokory i religijności, z bojaźni Bożej (por. Pierwsze Czytanie). Będąc królewiczem miał zarazem świadomość swojej ludzkiej ułomności. Umiał się mądrze poddać woli Bożej. Jest w jego życiu także mądrość moralnej wrażliwości, która zachowuje przykazania, nie z lęku przed karą, ale z miłości do Boga. Ale jest też i mądrość miłości, miłości Boga nade wszystko i miłości bliźniego (por. dzisiejsza Ewangelia). Jest wrażliwość na los innych, jest wysokie poczucie sprawiedliwości, liczne akty miłosierdzia wobec ubogich, zamiłowanie do ascezy i modlitwy. A wszystko to naturalne i niewymuszone, nie na pokaz.

Jak bardzo wszystkie te cechy, którymi charakteryzował się dzisiejszy patron są nam, ludziom XXI wieku potrzebne? Często zapatrzeni w doczesne dobra, w sukces, w siebie samych, potrzebujemy takich właśnie jasnych wzorców religijności, uczciwości, wrażliwości, poszanowania praw Bożych i praw drugiego, żyjącego obok nas człowieka. Gdybyśmy tylko chcieli się uczyć od takich ludzi jak Patron dnia dzisiejszego!

Bo wolność czynienia zła – kiedy jej ulec – przestaje być wolnością, a staje się tyranią. Można jej przeciwstawić jedynie mądrość miłości. A to właśnie tak dogłębnie zrozumiał św. Kazimierz.

więcej materiałów na Wielki Post TUTAJ

więcej o Patronie dzisiejszym TUTAJ

Seminarium odnowy wiary dla Wspólnoty „Radio z Taboru”

Kalendarz Seminarium 2017

Tydzień 0– 14. 02- wprowadzenie
Głosi: Krzyś Kabat

Tydzień 1– 21. 02- Miłość Boga
Głosi: diakon Łukasz Wilusz (pijarzy Łapsze Niżne)

Tydzień 2– 28. 02- Grzech
Głosi: ks. Kazimierz Kubat SDS – nagrana katecheza

Tydzień 3– 7. 03- Jezus Panem i Zbawicielem
Głosi: ks. Łukasz Jachymiak (Niedzica)
na Adoracji modlitwy pojednania i uzdrowienia wewnętrznego, i oddania życia Jezusowi

Tydzień 4– 14. 03- Jezus obiecuje Ducha Świętego
Głosi: ks. Józef Urbańczyk

Cdn

Radio Taboru

staboru

3 marca – Piątek po Środzie Popielcowej

Obłudna pokuta i post

Tak się jakoś dziwnie stało, że zupełnie rozeszły nam się drogi praktyk religijnych i codziennego życia. Bardzo często zdarza się, że skądinąd pobożni i praktykujący katolicy – poza murami kościoła – jakby zapominają o Bogu i Jego przykazaniach. To rozdwojenie wydaje się być czymś normalnym, bo tak nam usiłowano wmówić w minionym systemie, że sprawy wiary i moralności, to sprawy osobiste, z którymi nie należy się afiszować. Podobnie jest dzisiaj. Postmodernistyczne trendy społeczne i polityczne usiłują za wszelką cenę zepchnąć wiarę na margines życia, do pozycji całkowicie prywatnej, a nawet wstydliwej, szafując oskarżeniami o fanatyzm, fundamentalizm, klerykalizm, lansując nową religię laicyzmu. Często się temu poddajemy. Zamykamy wiarę w czterech ścianach kościoła, a poza nim… rządzą prawa rynku, ekonomii, zysku, popytu i podaży i wymogi efektownego sukcesu.

Image result for post i pokuta

Szybko dochodzimy do tego, że nasze religijne praktyki, nawet takie jak post i pokuta, nie znajdują odzwierciedlenia w codziennym życiu. A jeszcze częściej doświadczamy tego, o czym możemy przeczytać w dzisiejszym Pierwszym Czytaniu, że: Pościmy wśród waśni i sporów. Albo jak pisze św. Jakub w swoim Liście – utrzymujemy, że wierzymy, ale nie widzimy naglących potrzeb żyjącego obok nas człowieka (por. Jk 2, 14-17). A wtedy nasza wiara, która nie jest połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Jak się przed tym bronić, jak nie pozwolić zamknąć wiary w kościelnej zakrystii?

Może warto – szczególnie w okresie Wielkiego Postu – zwrócić uwagę na tę sprawę w swoim życiu. Zrewidować postawę wobec najbliższych, wobec ludzi pośród których żyję? Na nic post i pokuta, na nic uczestnictwo w Drodze Krzyżowej czy nabożeństwie Gorzkich Żali, jeśli w praktyce życia codziennego będę nieuprzejmy, niewyrozumiały, niemiłosierny, egoistyczny, zarozumiały, arogancki. Na nic post i pokuta jeśli nie będę wybaczać, dostrzegać potrzeb drugiego człowieka, jeśli zamknę oczy i serce i będę niewrażliwy na ludzką biedę (por. 1 J 3, 17; 1 J 4, 20-21).

W tym momencie przypomina mi się taka oto krótka anegdota: Po śmierci pewien człowiek stanął przed Bogiem. Z wielką dumą wyciągnął przed nim swoje ręce i powiedział: – Panie, zobacz, jak czyste są moje ręce! Pan Bóg uśmiechnął się do niego i z cieniem smutku powiedział: – Tak, to prawda… ale są one również puste, tak jak i twoje serce. To prawda, że nie popełniałeś zła, ale też nic dobrego nie zrobiłeś.

Nie wystarczy nie czynić zła, nie wystarczy pościć, trzeba jeszcze umieć czynić dobro.

więcej materiałów TUTAJ

 

2 marca – czwartek po Środzie Popielcowej

Czwartek – Krzyż bramą do życia…

kzyżNikogo nie trzeba przekonywać o wartości życia. Jest ono bowiem tą podstawową rzeczywistością, która wszystko warunkuje. Jesteśmy gotowi ponosić największe wyrzeczenia, aby je tylko podtrzymywać, udoskonalać, zachowywać. Gimnastyka, sport, odpoczynek, zdrowe odżywianie, praca, cała nasza aktywność, ma ten jeden, zasadniczy cel: rozwijać, ulepszać i afirmować życie. Tylko czy aby przy tym nie zapominamy, że nie chodzi tylko i wyłącznie o dobre funkcjonowanie naszego ciała? Można bowiem funkcjonować tak, jakby wszystko było w jak najlepszym porządku, a jednocześnie tracić życie, być daleko od Życia, którym jest sam Bóg.

W Księdze Apokalipsy Chrystus mówi: To mówi Ten, co ma Siedem Duchów Boga. Znam twoje czyny: masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś umarły. (por. Ap 3,1) Jakże często tak właśnie jest w moim życiu, że mimo pozorów jestem umarły. Jakże często, w całym zabieganiu o poprawę jakości swojego życia zapominam, że w końcu nie o to chodzi, aby więcej mieć i wygodniej żyć, ale aby żyć w pełni? A czy nie jest przypadkiem tak, że zabiegając o życie, o jego zachowanie, tracę je bezsensownie, marnuję na rzeczy bez znaczenia? (por. Mt 16, 25).

„Umysł bez widzenia Boga choruje” – twierdził św. Tomasz z Akwinu. I miał rację, bo bez Absolutnej Perspektywy człowiek kluczy po bezdrożach niedostatecznie oświetlonych blaskiem Prawdy i oddala się od Celu.

Paradoksalna jest logika Ewangelii, która każe nam stracić życie, aby je naprawdę odzyskać. Ale jest tak tylko dlatego, że przykładamy do niej nasze ludzkie miary, że boimy się zaufać Temu, od Kogo wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce, łącznie z łaską życia (por. J 1, 16). A to przecież On jest źródłem życia, On jest Życiem samym w sobie, jest Drogą i Prawdą. On jest prawdziwą drogą życia, co więcej jest Drogą w Prawdzie do Życia wiecznego (por. J 14, 6). A ja nie chcę Mu zaufać, uwierzyć, że tylko On może mi naprawdę dać Życie, którego nikt nie jest w stanie mi odebrać (por. J 16, 22). Jednocześnie proponuje krzyż, jako bramę do życia (por. Mt 16, 24). A ja wolę się urządzać po swojemu, zabezpieczać w towarzystwach ubezpieczeniowych, szukać własnego sposobu na nieśmiertelność. Być może dlatego stale przegrywam, tracę, stale jestem niezadowolony, zmęczony, zniechęcony.

Nie muszę bać się logiki krzyża, bo jak pisze C. K. Norwid w wierszu „Dziecko i krzyż”, jej bać się nie trzeba:

Ojcze mój! Twa łódź
Wprost na most płynie
Maszt uderzy!… wróć…
Lub wszystko zginie…
Patrz! Jaki tam krzyż,
Krzyż niebezpieczny…
Maszt się niesie wzwyż,
Most mu poprzeczny.
Synku! Trwogi zbądź!
To znak zbawienia!
Płyńmy! Bądź co bądź…
Patrz jak się zmienia!
Oto – wszerz i wzwyż
Wszystko toż samo.
Gdzież się podział krzyż?
Stał nam się bramą!

To jest właśnie logika Ewangelii, w której krzyż staje się bramą do Życia.

więcej materiałów TUTAJ