7 kwietnia – piątek V tygodnia WP

Wybiórcza wiara

Jezus w swojej dyskusji z Żydami rzuca na szalę jeszcze jeden argument – swoje czyny. Nie może przynosić złych owoców drzewo dobre, ani dobrych owoców drzewo złe – wydaje się mówić raz jeszcze (por. Mt 7, 18). Swoje słowa potwierdza więc czynami, które także pochodzą od Ojca. Ostatecznie bowiem to czyny są wyznacznikiem i sprawdzianem wartości słów. Ale faryzeusze wydają się być głusi i na tę argumentację. Oni już dawno sklasyfikowali Jezusa, jako niewygodnego mąciciela, którego trzeba się pozbyć i żadne, nawet najbardziej racjonalne argumenty nie są w stanie ich przekonać.

Ale można ten tok rozumowania odnieść także do sytuacji współczesnego człowieka. Chrystus – poprzez swój Kościół – ma nam do zaproponowania zbawienie i życie wieczne. Jesteśmy -być może- nawet gotowi uznać prawdy głoszone przez Kościół, który w naszych czasach stał się niemalże jedyną wiarygodną ostoją dla ubogich, pokrzywdzonych, zepchniętych na margines, ale często robimy to wybiórczo i niechętnie. Przyznajemy Kościołowi rację w jego staraniach o pokój, ale nauki za tym stojącej przyjąć nie chcemy. Odrzucamy przykazania i normy moralne, krytykujemy i oskarżamy Kościół o wstecznictwo i zacofanie, szczególnie w sprawach aborcji, eutanazji i związków homoseksualnych, bo jest to niewygodne i uważamy – powtarzając wrzaskliwe slogany współczesnego świata – że „ogranicza to naszą wolność”, ale tak naprawdę prowadzi tylko do dzikiej samowoli. „Nie oskarżamy Kościoła za jego dobre czyny, ale za to że bluźni i urąga naszemu zdrowemu rozsądkowi” – zdają się mówić liberałowie i racjonaliści, ukryci pod sztandarami wszechwładnej ekonomii, bezwzględnie nastawionej na zysk. „Chcemy żyć i postępować według naszych przekonań, a Kościół z jego nauką jest nam po prostu niewygodny, narzuca zakazy i ogranicza naszą wolność”. Co więcej – jest to nie tylko rozumowanie i argumentacja liberałów i masonów, ale także, niestety, znacznej części katolików, współczesnych faryzeuszów, krytykujących i odrzucających Kościół.

Nawet czyny Kościoła, tak przecież jednoznaczne w ciągu ostatnich, papieskich pontyfikatów: Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I a szczególnie Jana Pawła II, a później Benedykta XVI i Franciszka nie są w stanie przekonać współczesnych faryzeuszów. Wydają się nieustannie powtarzać: „My nie odrzucamy Kościoła za dobre czyny, ale za to co głosi, bo jest nam to niewygodne.”

A ja, Panie, do kogóż pójdę?

Image result for faryzeusz

więcej materiałów TUTAJ

Reklamy