XX Niedziela w ciągu roku – C

Jr 38,4-6.8-10

Przywódcy więc powiedzieli do króla: Niech umrze ten człowiek, bo naprawdę obezwładnia on ręce żołnierzy, którzy pozostali w tym mieście, i ręce całego ludu, gdy mówi do nich podobne słowa. Człowiek ten nie szuka przecież pomyślności dla tego ludu, lecz nieszczęścia. Król Sedecjasz odrzekł: Oto jest w waszych rękach! Nie mógł bowiem król nic uczynić przeciw nim. Wzięli więc Jeremiasza i wtrącili go, spuszczając na linach, do cysterny Malkiasza, syna królewskiego, która się znajdowała na dziedzińcu wartowni. W cysternie zaś nie było wody, lecz błoto; zanurzył się więc Jeremiasz w błocie. Skoro usłyszał Kuszyta Ebedmelek, jeden z dworzan domu królewskiego, że wrzucono Jeremiasza do cysterny – król przebywał właśnie w Bramie Beniamina – wyszedł z domu królewskiego i rzekł do króla: Panie mój, królu! źle zrobili ci ludzie, tak postępując z prorokiem Jeremiaszem i wrzucając go do cysterny. Przecież umrze z głodu w tym miejscu, zwłaszcza że nie ma już chleba w mieście. Rozkazał król Kuszycie Ebedmelekowi: Weź sobie stąd trzech ludzi i wyciągnij proroka Jeremiasza z cysterny, zanim umrze.

Hbr 12,1-4

I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi,

Łk 12,49-53

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.


 

OGIEŃ

Przyjemniutki świat

Żyjemy w świecie, gdzie „wartością” najbardziej poszukiwaną jest święty spokój, przyjemność, luksus, rozrywka, gdzie wszystko musi być miłe, zaokrąglone, przyjemniutkie i bez kantów. Prorok taki jak Jeremiasz, nie miałby wcale łatwo w naszej rzeczywistości i skończyłby prawdopodobnie o ile nie w cysternie pełnej błota (bo takich już nie ma) to w najlepszym przypadku w psychiatryku. Niestety świat dzisiejszy (tak jak za czasów króla Sedecjasza) nie lubi prawdy, nie lubi kiedy wytyka mu się błędy. Wszystko musi być uładzone, konformistyczne, ugrzecznione i politycznie poprawne. Nikogo nie wolno krytykować, nikogo nie można pociągnąć do odpowiedzialności, aby go nie dotknąć, nie urazić jego godności, nie zniszczyć reputacji. Przykładów można by mnożyć bez liku, ale wystarczy tylko wspomnieć polityków różnej maści, czy wielu właścicieli zakładów pracy, którzy są praktycznie poza lub ponad prawem. A wszystko to pod płaszczykiem fałszywie rozumianego pokoju, delikatności, tolerancji czy zwykłego strachu.

Kiedy Chrystus mówi: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” nie ma na myśli brutalnych rozruchów, wojny czy rodzinnych kłótni. On jest przecież Królem pokoju a nie wojny i zamieszania. Ale jest też Prawdą i o tym nie wolno nam zapominać. I to –niestety- prawda jest wartością, która powoduje rozłamy w rodzinach, społecznościach, państwach i cywilizacjach. Sam Chrystus właśnie z powodu prawdy został ukrzyżowany, bo jak sam o sobie powiedział: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie.” (J 18,37). I tego właśnie –PRAWDY- najbardziej nam brakuje we współczesnym skonformizowanym i przyjemniutkim świecie. Prawdy świat się boi, prawdy nienawidzi, prawdy się obawia, przed prawdą ucieka w polityczną poprawność, w oportunizm, w koniunkturalizm, w uładzoną  i fałszywą grzeczność. Tak było za czasów Jeremiasza i za czasów Jana Chrzciciela, i za czasów Jezusa. I tak jest dzisiaj. Żyjemy w przyjemniutkim, ale zakłamanym świecie. Nie dajmy sobie wmówić, że prawda, czasami bolesna musi być przemilczana dla świętego spokoju. Prawda ma swoją siłę, ona jest potęgą i -chcemy tego czy nie- ona i tak zwycięży świat zakłamania i fałszu. Tylko po której stronie będę ja?

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię …

Zdania z dzisiejszej Ewangelii „Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam?” wydają się zaprzeczać innym wypowiedziom Chrystusa: „Pokój mój daję wam, pokój zostawiam wam, nie tak, jak świat daje ja wam daję„. Czy rzeczywiście istnieje sprzeczność między tymi dwoma wypowiedziami Chrystusa? Czy Chrystus chce nam dać pokój, czy rozłam?

Pokój proponowany przez Chrystusa nie jest świętym spokojem. Nie jest konformistyczną zgodą na grzech. Nie jest na pewno przymykaniem oczu na zło. Pokój, który Chrystus chce nam dać wypływa z głębokiego zjednoczenia z Nim i z życia w Łasce Uświęcającej, z życia uczciwego i poddanego Bogu. Nie jest on tolerancją wobec fałszu, zakłamania i obłudy. Nie jest „świętym spokojem”, jaki daje świat. Nie jest unikaniem konfrontacji za wszelką cenę i dla świętego spokoju, bo „tolerancja wobec fałszu jest fałszywą tolerancją” – jak mówi O. M. Krąpiec.

To, co Chrystus krytykuje w dzisiejszej Ewangelii, to właśnie kompromisowa i konformistyczna postawa wobec zła i zakłamania. On sam nie poszedł za pokusą konformistycznej ugodowości i nie narażania się „wielkim tego świata”. On sam miał odwagę opowiedzieć się przeciwko złu i kłamstwu, a po stronie prawdy i dobra. Mimo, że zapłacił za to najwyższą cenę, cenę własnego życia.

Zresztą często występuje ten motyw w Ewangelii. „Nie możecie dwóm panom służyć …„, „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię ...”, „Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie …

Ogień, który chce rzucić na ziemię, to zapał i ogień miłości, ale i ogień walki ze słabościami, ze złem, ze spłyceniem, z bylejakością. To zdecydowane opowiedzenie się przeciwko „teologii zaokrąglonych kantów”, przeciwko miałkiej moralności bez przykazań, przeciwko etyce bez wymagań, przeciwko spłyceniu i zlaicyzowaniu Dobrej Nowiny.

A wielu jest takich chrześcijan, wielu takich wyznawców Chrystusa, którzy chcieliby sprowadzić całą Dobrą Nowinę, do paru idiotycznych i bukolicznych obrazków. Wielu takich, którzy dla fałszywie rozumianego pokoju rezygnują z Ewangelicznego radykalizmu, „aby nie utracić wiernych”. Rozmydlanie Ewangelii w mdławych słodkościach nie ma nic wspólnego z Chrystusowym pokojem. I właśnie przeciwko takim „rozwadniaczom” Chrystus pragnie, aby zapłonął ogień.

Reklamy

XIX Niedziela w ciągu roku – C

Mdr 18,6-9

Noc ową oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc niechybnie, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym uwielbiłeś nas, powołanych. Pobożni synowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że te same dobra i niebezpieczeństwa święci podejmą jednakowo, i już zaczęli śpiewać hymny przodków.

Hbr 11,1-2.8-19

Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania Bożego, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc, dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do Ziemi Obiecanej, jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne, jak gwiazdy niebieskie, jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morskim. W wierze pomarli oni wszyscy, nie osiągnąwszy tego, co im przyrzeczono, lecz patrzyli na to z daleka i pozdrawiali, uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi. Ci bowiem, co tak mówią, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się nosić imienia ich Boga, gdyż przysposobił im miasto. Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa].

Łk 12,32-48

Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjd ie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

Komu 1


  • Czym jest wiara?

Kiedy mówię, że wierzę, wyrażam przede wszystkim moje zaufanie, moje przekonanie, że to co przyjmuję za prawdę jest nią rzeczywiście, mimo, że nie mogę tego bezpośrednio sprawdzić. A nie mogę tego sprawdzić czasami dlatego, że jest to tylko obecnie niemożliwe, a czasami dlatego, że nigdy nie będę miał możliwości sprawdzenia prawdziwości tego co za prawdę przyjmuję. Kiedy np. wierzę że jutro rano wzejdzie słońce, to nie mogę tego sprawdzić teraz, ale jutro rano się o tym przekonam i moja wiara stanie się pewnikiem. Kiedy wierzę, że ziemia jest kulą, to prawdopodobnie nigdy nie będę miał możliwości bezpośredniego sprawdzenia prawdziwości tego zdania i dlatego opieram się na wierze.

Trzeba jednak podkreślić, że bez takiego aktu wiary, aktu zaufania bardzo często życie moje byłoby niemożliwe. Czy jest możliwe życie, jeśli musiałbym za każdym krokiem sprawdzać, że prawo grawitacji nadal obowiązuje i że przy oderwaniu lewej nogi od ziemi nie ulecę w powietrze?

Najogólniej więc mówiąc, wiara jest racjonalną -a nie tylko emocjonalną- akceptacją jakiejś prawdy, której nie mogę zweryfikować. W tym akcie zaufania czyli wiary opieram się na kilku przesłankach.

Po pierwsze wierzę komuś, kto jest godny zaufania, kto mnie nigdy nie okłamał, nie zawiódł, nie ośmieszył. Wierzę komuś, kto jest specjalistą w jakiejś dziedzinie, np. idąc do lekarza na badania, wierzę, że on zna się na medycynie i diagnozując moją chorobę wie o czym mówi. W tym przypadku opieram się więc na autorytecie i uczciwości osoby, której wierzę. Dlaczego tak się dzieje? Nie mogę sprawdzić i udowodnić wszystkiego, bo jest to poza moimi możliwościami i dlatego coś „przyjmuję coś na wiarę”, na podstawie tego co mówią mi inni, którzy to wiedzą, którzy są kompetentni i którym ufam. Bez tego aktu zaufania i zawierzenia życie byłoby niemożliwe Czy nie jest tak, że im większy autorytet i wiarygodność osoby, której wierzę, tym większa jest moja wiara? Warto być może zauważyć i to, że jednym z najwyższych autorytetów są rodzice. Przykre czy tragiczne doświadczenia w tym względzie rzutują na całe życie człowieka i czasami sprawiają, że człowiek -którego zawiedli rodzice- ma poważne problemy z wiarą, nieraz nie jest w stanie wierzyć w nic ani uwierzyć nikomu. Dlatego tak ważna jest rola rodziców w życiu człowieka.

Po drugie decydując się na akt wiary nie odrzucam mojego sądu, mojej logiki czy rozumu, nie sprzeciwiam się rozumowi, ale opieram się na doświadczeniu innych, godnych zaufania. W tym akcie zaufania wystawiam się wprawdzie bezbronnie na nadużycie lub błąd, ale też w ogromnym stopniu ułatwiam sobie życie, a nawet czynię je w ogóle możliwym. Tak np. dzieje się w szkole gdzie dzieci ufają nauczycielom i „na wiarę” przyjmują, że 2+2=4, a ziemia jest okrągła. Zanim dziecko będzie mogło udowodnić, że 2+2=4 lub sprawdzić czy ziemia jest okrągła musi zaufać nauczycielom, którzy przecież wielokrotnie również nie sprawdzili tej prawdy. Tak więc przyjmując coś z wiarą, nie neguję mojego rozumu, nie odrzucam logiki, ale racjonalnie przyjmuję prawdę, której nie mogę udowodnić lub jej zaprzeczyć. Wiara nie neguje mojej wiedzy, ale ją rozszerza. Na tej zasadzie opiera się cały system nauczania, cały system szkolnictwa.

W tym miejscu koniecznym jest dodanie jeszcze jednego, trzeciego elementu. Wierząc komuś, wierząc że nie jestem oszukiwany muszę również wiedzieć w co wierzę, nie znaczy to że muszę to do końca rozumieć, ale przynajmniej wiedzieć w co wierzę. Dla przykładu, gdybym zapytał ucznia w szkole średniej: „czy wierzysz, że ogólnej teorii względności masa generuje zakrzywienie czasoprzestrzeni?” to obawiam się, że jedyna uczciwa odpowiedź byłaby: „nie mam pojęcia o czym mówisz”. Uczeń taki nie może odpowiedzieć: „wierzę” lub „nie wierzę”, bo najprawdopodobniej nie ma pojęcia o głębi i pięknie ogólnej teorii względności, o jej podstawach, o rachunku tensorowym na którym się ona opiera, i dlatego po prostu nie wie, ale nie może tego ani przyjąć, ani odrzucić. Nie jest w stanie wyjaśnić dlaczego prawda przed chwilą podana jest godna lub niegodna wiary.

Niestety wielu deklarujących się jako wierzący katolicy nie ma zielonego pojęcia o tym w co –rzekomo- wierzą 😦


  • Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie

Mądrość i głębia tego sformułowania wydają się umykać naszemu rozumowaniu. A przynajmniej tak się wydaje gdy patrzymy na tych, którym rzeczywiście wiele dano: politycznych przywódców, posłów, senatorów, ludzi odpowiedzialnych i na stanowiskach…, niekoniecznie tylko państwowych. Nie można oczywiście generalizować, bo i w „tych regionach znajdują się sprawiedliwi”, którzy sprawiają wrażenie, jakby zrozumieli o co Chrystusowi chodzi w dzisiejszej Ewangelii. Niemniej jednak -generalnie rzecz biorąc- sytuacja jest raczej katastrofalna; korupcja, degrengolada, łapówki, chciwość, prywata, zachłanność, nieliczenie się z innymi, egoizm, prawo silniejszego i prawo dżungli … I można by tak w nieskończoność wyliczać.. I to nie tylko na najwyższych szczeblach. I gdzież są ci polscy chrześcijanie? Czy są to ci sami, którzy składają tak piękne deklaracje i uczestniczą honorowo w podniosłych uroczystościach patriotyczno-religijnych? Ludzie biznesu, żerujący na niewiedzy i lękliwości swoich pracowników, przełożeni nadużywający swoich stanowisk dla prywatnych korzyści, ludzie którym więcej dano, nie tylko przecież władzy, czy dóbr materialnych, możliwości czy talentów ale i odpowiedzialności …

Ale i ja … czy mógłbym powiedzieć, że i mnie nie dano wiele? Jak wykorzystuję, to co otrzymałem? Jak traktuję innych? Czy nie zapominam, że obok mnie żyje drugi człowiek, mój brat, który czasami cierpi z powodu mojej głupoty, chciwości, zachłanności, braku życzliwości? Czy nie traktuję innych, moich podwładnych, petentów w biurze, klientów w sklepie „z góry”, z lekceważeniem, z pogardą, arogancko?

  • Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie – 2

W Roku Wiary Kościół ustawicznie zaprasza nas do pogłębiania naszej relacji z Bogiem, do odkrywania i pogłębiania naszej wiary. Bo wiara to właśnie intymna, głęboka relacja ze Stwórcą. Wiara nie może być rzeczywistością martwą, zbiorem kanonów i reguł z których nic, albo prawie nic nie wynika. Nie jest ona tylko wiarą w coś ale jest bardziej zawierzeniem Komuś, zaufaniem i przylgnięciem do Tego, w Kogo wierzę. Człowiek prawdziwie i głęboko wierzący nie potrzebuje ustawicznego przypominania przykazań i norm moralnych, nie potrzebuje straszenia piekłem i karami. Człowiek głęboko wierzący Bogu nie szuka nagród i zachwytów, ale samego Boga, który jest źródłem życia i dawcą wszelkiego dobra. Wiara jest ostatecznym zaufaniem i zdaniem się jedynie na Boga, głębokim przekonaniem, że wszystko zależy od Niego i że nie ma takiej sytuacji w moim życiu z której Bóg nie umiałby znaleźć dla mnie wyjścia. Wiara jest ustawicznym czekaniem, oczekiwaniem w czujności na przyjście Tego, Komu się zaufało.

Człowiek wierzący nie popełnia grzechów nie dlatego, że się boi, lub obawia kary, ale dlatego, że boi się obrazić Boga, Którego kocha i Któremu ufa. Bóg nie chce abyśmy byli zalęknionymi i wystraszonymi niewolnikami, ale kochającymi dziećmi. I dlatego proponuje nam zażyłą personalną relacji przyjaźni, dziecięctwa i miłości. Ale to może się dokonać tylko w głębokiej wierze, we wzajemnym zaufaniu i zwierzeniu. Dlatego daje nam skarb wiary, skarb niewyczerpany i nigdy do końca nie odkryty. Do nas należy rozwijanie tego skarbu, pogłębianie naszej z Bogiem zażyłości. A wtedy oczywiście nie ma mowy i nie ma miejsca na oszukiwanie Boga, na stawianie na swoim, na szukanie swoich korzyści, na mentalność „jak najwięcej przyjemności przy jak najmniejszych konsekwencjach”. W wierze nie tylko Bóg ma być miłowany i szanowany, ale i bliźni, który jest dzieckiem bożym, moim bratem, moją siostrą. W wierze, wszystko co mam widzę jako dar Boży, jak coś co zostało mi dane przez Ojca, abym się tym dzielił. Nie ma miejsca na zazdrość, na prywatę, na egoizm, na myślenie tylko o sobie i swoich korzyściach. Dlatego być może słowa wypowiedziane przez Jezusa na zakończenie dzisiejszej Ewangelii, „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą„można zrozumieć i w taki sposób: wszystko zostało mi dane, co więcej na Chrzcie Świętym otrzymałem największy skarb, skarb wiary. I moim obowiązkiem jest skarb wiary rozwijać i wprowadzać go w czyn codziennym życiem. Moim obowiązkiem jest dzielić się wszystkim co otrzymałem, także –a może przede wszystkim- skarbem wiary.

Niestety to co powyżej, w zestawieniu z naszą codziennością wydaje się być utopią, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością. Dlaczego? Przecież na co dzień żyjemy wśród „ludzi wierzących”, otaczają nas uczniowie Chrystusa, pracujemy z ludźmi, którzy w niedzielę w czasie Eucharystii wypowiadają uroczyście słowa: „Wierzę w jednego Boga”, którzy się spowiadają i przyjmują Komunię Świętą, którzy nawet czasami się modlą … i co z tego? Są tacy, którym dano wiele, bardzo wiele i co? Wygląda na to, że im raczej stale za mało …

Ale i ja sam … czy mógłbym powiedzieć, że i mnie nie dano wiele? Jak wykorzystuję, to co otrzymałem? Jak traktuję innych? Czy nie zapominam, że obok mnie żyje drugi człowiek, mój brat, który czasami cierpi z powodu mojej głupoty, chciwości, zachłanności, braku życzliwości? Czy nie traktuję innych, moich podwładnych, petentów w biurze, klientów w sklepie „z góry”, z lekceważeniem, z pogardą, arogancko? Czy i do mnie Chrystus nie kieruje dzisiaj tych słów ostrzeżenia: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą„?

Jaka jest moja wiara? Czy jest to tylko zbiór pustych regułek, bez znaczenia i deklaracji bez pokrycia? Wiara ma przecież przemieniać całe moje życie, anie być jedynie odświętnym garniturkiem do noszenia w niedzielę.

 

XVI Niedziela w ciągu roku – C

Pierwsze czytanie                                                       Rdz 18, 1-10a

Abraham przyjmuje Boga

Czytanie z Księgi Rodzaju.

Pan ukazał się Abrahamowi pod dębami Mamre, gdy ten siedział u wejścia do namiotu w najgorętszej porze dnia. Abraham spojrzawszy dostrzegł trzy ludzkie postacie naprzeciw siebie. Widząc je u wejścia do namiotu podążył na ich spotkanie.

A pokłoniwszy się im głęboko, rzekł: « O Panie, jeśli jestem tego godzien, racz nie omijać swego sługi! Przyniosę trochę wody, wy zaś raczcie obmyć sobie nogi, a potem odpocznijcie pod drzewami. Pozwólcie też, że pójdę wziąć nieco jedzenia, abyście się pokrzepili, zanim pójdziecie dalej, skoro przechodzicie koło sługi waszego ». A oni mu rzekli: « Uczyń tak, jak powiedziałeś ».

Abraham poszedł więc spiesznie do namiotu Sary i rzekł: « Prędko zaczyń ciasto z trzech miar najczystszej mąki i zrób podpłomyki ». Potem podążył do trzody i wybrawszy tłuste i piękne cielę, dał je słudze, aby ten szybko je przyrządził. Po czym wziąwszy twaróg, mleko i przyrządzone cielę, postawił przed nimi, a gdy oni jedli, stał przed nimi pod drzewem.

Zapytali go: « Gdzie jest żona twoja, Sara? ». Odpowiedział im: « W tym oto namiocie ». Rzekł mu jeden z nich: « O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna ».

Oto słowo Boże.

Trinity

Psalm responsoryjny       Ps 15 (14), 1b-3a. 3b-4ab. 4c-5  (R.: por. 1a)

Refren: Prawy zamieszka w domu Twoim, Panie.

1  Kto zamieszka na Twej górze świętej? *
2  Ten, kto postępuje nienagannie, działa sprawiedliwie
i mówi prawdę w swym sercu, *
3  kto swym językiem oszczerstw nie głosi.

Refren.

Kto nie czyni bliźniemu nic złego, *
nie ubliża swoim sąsiadom,
4  kto za godnego wzgardy uważa złoczyńcę, *
ale szanuje tego, kto się boi Pana.

Refren.

Kto dotrzyma przysięgi dla siebie niekorzystnej, *
5  kto nie daje swych pieniędzy na lichwę
i nie da się przekupić przeciw niewinnemu. *
Kto tak postępuje, nigdy się nie zachwieje.

Refren.

Drugie czytanie                                                             Kol 1, 24-28

Cierpiąc z Chrystusem dopełniamy Jego dzieła

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Kolosan.

Bracia:

Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. Jego sługą stałem się według zleconego mi wobec was Bożego włodarstwa: mam wypełnić posłannictwo głoszenia słowa Bożego.

Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym, którym Bóg zechciał oznajmić, jak wielkie jest bogactwo chwały tej tajemnicy pośród pogan.

Jest nią Chrystus pośród was — nadzieja chwały.

Jego to głosimy, upominając każdego człowieka i ucząc każdego człowieka z całą mądrością, aby każdego człowieka okazać doskonałym w Chrystusie.

Oto słowo Boże.

 

Śpiew przed Ewangelią                                                Dz 16, 14b

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Otwórz, Panie, nasze serca,
abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

 

Ewangelia                                                                         Łk 10, 38-42

Marta i Maria przyjmują Chrystusa

+ Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam niejaka niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: « Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła ».

A Pan jej odpowiedział: « Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona ».

Oto słowo Pańskie.

Maria i Marta


Jakie są priorytety w moim życiu?

Żyjemy w czasach kiedy ustawicznie musimy określać sobie priorytety. Nie jesteśmy w stanie zajmować się wszystkim, wszystkiego śledzić, o wszystkim wiedzieć, mieć nad wszystkim kontrolę. Stąd każdy z nas musi ustawicznie wybierać to, co dla niego ważniejsze i tym samym odpuścić sobie coś innego, co według niego jest mniej ważne lub w ogóle nieważne.

Ci, którzy nie posiedli tej umiejętności wybierania tego co ważniejsze i „odpuszczania” sobie tego co mniej ważne, szarpią się i żyją w ustawicznym stresie i napięciu, a po jakimś czasie po prostu „pękają” i często kończą albo objawami poważnej nerwicy, albo nawet u psychologów czy w zakładach psychiatrycznych. Zdarza się (i to szczególnie w społeczeństwach bogatych), że ludzie żyjący w takim stresie wybierają nawet najbardziej tragiczne rozwiązanie czyli samobójstwo.

Dlaczego? Ano właśnie dlatego, że nie umieli ustawić w swoim życiu właściwej hierarchii wartości, nie umieli rozpoznać priorytetów, chcieli zajmować się wszystkim, zapominając o swoich ograniczonych możliwościach. Stąd tak ważna jest umiejętność rozpoznawania tego co naprawdę ważne w życiu.

To jest ważne także, a może szczególnie ważne w życiu ucznia Chrystusowego. Może się bowiem zdarzyć (i bardzo często się zdarza), że wyznawca Chrystusa jakby zapomina, co naprawdę jest ważne w jego życiu. Poświęca tak wiele uwagi i sił na rzeczy ostatecznie nieważne i drugoplanowe, że nie starcza mu już ani czasu, ani siły na rzeczy naprawdę ważne i istotne. Żyje niejako w amoku doczesności, goniąc i pędząc za karierą, zdobywaniem dóbr materialnych, pomnażaniem tych dóbr i używaniem życia. Zapomina o tym, że ostatecznym celem jego życia nie jest kupno kolejnego, najnowszego modelu samochodu, czy wyjazd na najbardziej nawet egzotyczne wakacje, ale … no właśnie CO? Czy tylko zapewnienie materialnego dostatku i dobrobytu rodzinie?

Nie mam czasu na modlitwę, bo dzień za krótki. Nie mam czasu na niedzielną Mszę świętą, bo za krótki tydzień. Nie mam czasu na Spowiedź, bo tyle innych, „ważnych” rzeczy do zrobienia. Z biedą przypominam sobie o tym, że jestem wierzącym w okresie świąt i jakichś uroczystości religijnych w rodzinie, ale na wszystko inne NIE MA CZASU.

Św. brat Albert, malarz, artysta, powstaniec, patriota a w końcu opiekun ubogich i odrzuconych przez społeczeństwo powiedział kiedyś takie bardzo piękne zdanie:

Po co się niepokoić?
Bóg w nas, a my w Bogu
a wszystko inne tak mało istotne.

Czy my o tym, aby nie zapominamy?  Czy nie jesteśmy tak bardzo zaaferowani doczesnością, że nie starcza nam sił i czasu na wieczność?


Co jest najważniejsze?

Marta i Maria, dwa skrzydła chrześcijańskiego życia, dwie strony medalu. Nie ma prawdziwego chrześcijańskiego życia i prawdziwego naśladowania Chrystusa bez autentycznej modlitwy. Ale nie ma też prawdziwego chrześcijaństwa, autentycznego świadectwa dawanego Chrystusowi bez czynnej miłości, bez pracy, bez zaangażowania.

Modlitwa bez pracy prowadzi do kwietyzmu. Praca i działalność bez modlitwy prowadzi do aktywizmu i nadmiernego stawiania na siebie.

Nie popłynie łódka mająca tylko jedno wiosło. Nie pofrunie ptak ze złamanym jednym skrzydłem. Nie ma prawdziwego chrześcijanina i ucznia Chrystusowego bez aktywności Marty i kontemplacji Marii. To jest znana benedyktyńska maksyma „ora et labora”.

Chrystus nie potępia gościnności i pracowitości Marty, ale upomina ją, aby nie zapomniała o czymś, o czym tak łatwo jest zapomnieć w życiu, aby nie zapomniała o kontemplacji i modlitwie.

A św. Augustyn miał powiedzieć:

Módl się tak, jakby twoje zbawienie zależało od Boga,
ale pracuj tak, jakby twoje zbawienie zależało od ciebie.

XV Niedziela w ciągu roku – C

Pierwsze czytanie                                                      Pwt 30, 10-14

Prawo Boże nie przekracza ludzkich możliwości

Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa.

Mojżesz powiedział do ludu:

« Będziesz słuchał głosu Pana Boga swego, przestrzegając Jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; wrócisz do Pana Boga swego z całego swego serca i z całej swej duszy.

Gdyż polecenie to, które Ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: “ Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je ”. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: “ Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je ”. Gdyż słowo to jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić ».

Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny                          Ps 69 (68), 14. 17 i 30. 31 i 36ab i 37  (R.: por. 33b)

Refren: Ożyje serce szukających Boga.

14       Lecz ja, o Panie, modlę się do Ciebie *
w czas łaski, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci, *
w Twojej zbawczej wierności.
Refren.

17       Wysłuchaj mnie, Panie, bo łaskawa jest Twoja miłość, *
spójrz na mnie w ogromie swego miłosierdzia.
30       Ja zaś jestem nędzny i pełen cierpienia; *
niech pomoc Twa, Boże, mnie strzeże.
Refren.

31       Pieśnią chcę chwalić imię Boga *
i wielbić Go z dziękczynieniem.
36       Bóg bowiem ocali Syjon i miasta Judy zbuduje. †
37       To będzie dziedzictwem potomstwa sług Jego, *
miłujący Jego imię przebywać tam będą.
Refren.

Drugie czytanie                                                             Kol 1, 15-20

Wszystko zostało stworzone przez Chrystusa i dla Niego

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Kolosan.

Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego,
Pierworodnym wobec każdego stworzenia,
o w Nim zostało wszystko stworzone:
i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi,
byty widzialne i niewidzialne,
Trony i Panowania, Zwierzchności i Władze.
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.
I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła.
On jest Początkiem,
Pierworodnym spośród umarłych,
aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.
Zechciał bowiem Bóg, by w Nim zamieszkała cała Pełnia
i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko z sobą:
i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez Krew Jego krzyża.

Oto słowo Boże.

 

Śpiew przed Ewangelią                                                       J 13, 34

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
jak Ja was umiłowałem.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                         Łk 10, 25-37

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: « Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? »

Jezus mu odpowiedział: « Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz? »

On rzekł: « Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego ».

Jezus rzekł do niego: « Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył ».

Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: « A kto jest moim bliźnim? » Jezus, nawiązując do tego, rzekł:

« Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.

Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: “ Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał ”.

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? »

On odpowiedział: « Ten, który mu okazał miłosierdzie ».

Jezus mu rzekł: « Idź, i ty czyń podobnie ».

Oto słowo Pańskie.

obojętność


Trudne przykazanie

Wydaje się rzeczą prawie nieprzyzwoitą poruszać takie tematy -jak w dzisiejszej Ewangelii- w czasie wakacji. Wakacje to przecież czas odpoczynku, relaksu, zabawy i kanikuły. A tu Jezus wytacza nam -w czytaniach- jedną z „najcięższych armat” – problem czynnej miłości bliźniego. A my chcielibyśmy odpocząć, zrelaksować się, dać sobie odrobinę luzu. A przecież –trzeba to powiedzieć uczciwie- nie ma wakacji od dwóch rzeczy: od miłości Boga i właśnie… od miłości bliźniego!

Przykazanie dane przez Boga Mojżeszowi, a powtórzone (bezbłędnie) w Ewangelii przez uczonego w Piśmie” «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego» jest –jak mówi Jezus w innym miejscu (Mt 22,37-40)- właściwie jedynym przykazaniem, na którym opiera się całe Prawo i Prorocy.

Jeśli ktoś zrozumie i wcieli w życie to jedno, jedyne przykazanie nie powinien mieć żadnych trudności z pójściem za Chrystusem. Nie będzie też miał żadnych trudności z wejściem do Królestwa Bożego, bo temu kto zadał Mu takie samo pytanie w Ewangelii wg. św. Marka (Mk 12,28-34) odpowiedział: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego.

Problem jest jednak w tym, że my niby dobrze rozumiemy i uznajemy ważność i wielkość tego przykazania, tylko… Tylko, że tak jak uczony w Piśmie z dzisiejszej Ewangelii my mamy problem ze zidentyfikowaniem, kto jest moim bliźnim???

Sądzę, że jest rzeczą konieczną zadawanie sobie tego pytania ustawicznie, nawet w czasie wakacji.

„A kto jest moim bliźnim?”

Czy jesteś chrześcijaninem?

Dopóki nie znalazłeś odpowiedzi, czynnej odpowiedzi na powyżej postawione pytanie: kto jest moim bliźnim? śmiało możesz powiedzieć: „NIE, JESZCZE NIE JESTEM CHRZEŚCIJANINEM„.

Chrześcijaństwo jest dla ciebie nadal tylko fasadą i pustym słowem. Nawet jeśli regularnie chodzisz do kościoła i „płacisz składki” Nawet jeśli twierdzisz, że miłujesz Boga …

Jeśli jeszcze nie wiesz, kto jest Twoim bliźnim i jak miłować bliźniego … to nie jesteś uczniem Chrystusa.
Jakże możesz miłować Boga, Którego nie widzisz, nie miłując bliźniego, którego widzisz? (1 J 4,20)

NIE JESTEŚ JESZCZE CHRZEŚCIJANINEM!

XIV Niedziela w ciągu roku – C

1.Wprowadzenie do Mszy Świętej

Kiedy św. Paweł mówi w dzisiejszym drugim czytaniu: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” wydaje nam się to tylko zgrabną figurą retoryczną, A przecież nasza obecność tutaj to nic innego jak uczestnictwo w Krzyżowej Ofierze Chrystusa, w Eucharystii. Czy jesteśmy świadomi, że naszą chlubą i zbawieniem jest krzyż Chrystusa?

Iz 66,10-14

Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie! Cieszcie się z nią bardzo wy wszyscy, którzyście się nad nią smucili, ażebyście ssać mogli aż do nasycenia z piersi jej pociech; ażebyście ciągnęli mleko z rozkoszą z pełnej piersi jej chwały. Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niej pokój jak rzekę i chwałę narodów – jak strumień wezbrany. Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę; w Jerozolimie doznacie pociechy. Na ten widok rozraduje się serce wasze, a kości wasze nabiorą świeżości jak murawa. Ręka Pana da się poznać Jego sługom.

Ga 6,14-18

Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata. Bo ani obrzezanie nic nie znaczy, ani nieobrzezanie, tylko nowe stworzenie. Na wszystkich tych, którzy się tej zasady trzymać będą, i na Izraela Bożego /niech zstąpi/ pokój i miłosierdzie. Odtąd niech już nikt nie sprawia mi przykrości: przecież ja na ciele swoim noszę blizny, znamię przynależności do Jezusa. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem waszym, bracia! Amen.

Łk 10,1-12.17-20

Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.


09_Parable_Sower_Seed_1024

  1. „Żniwo wielkie, ale robotników mało”

Nie tylko kraje Europy zachodniej cierpią na brak powołań. Pustoszeją nie tylko klasztory Niemiec, Austrii, czy Anglii. Również Polska, od lat doświadcza znacznego spadku powołań kapłańskich i zakonnych. Dlaczego? Praca kapłańska w dobie kryzysu moralnego i upadku wszelkich autorytetów wydaje się być coraz bardziej niewdzięczna, życie zakonne coraz mniej ciekawe dla wielu młodych ludzi.

A jednocześnie ze wszystkich stron słychać głosy dopominające się o duszpasterzy, o autentycznych świadków wiary, o duchowych przewodników. W dziesiątkach listów, jakie dostaję od czytelników mojej strony internetowej coraz częściej powtarza się refren: „Nasi księża na parafii są przepracowani, nie mają czasu, a ja chciałbym (chciałabym) znaleźć duchowego przewodnika, który mi pomoże, który poświęci mi więcej czasu.” Księży i duszpasterzy potrzebują nie tylko kraje misyjne, byłe kraje komunistyczne, czy parafie-pustynie w krajach Europy zachodniej. Również polskie, wielotysięczne parafie cierpią na niedobór księży i duszpasterzy, na zbiurokratyzowane duszpasterstwo i przepracowanych księży. Dlaczego?

Co robimy w naszych domach, w naszych rodzinach, aby nie zabrakło kapłańskich i zakonnych powołań? Jaki jest nasz stosunek do księży, do zakonnic, do tych, którzy pracują w naszych parafiach? Wszystkich, którzy do mnie piszą i narzekają na brak księży pytam: „Czy chciałbyś, aby Twój syn został księdzem? Czy chciałabyś aby Twoja córka wstąpiła do klasztoru?” I najczęściej otrzymuję odpowiedź: „Nie, nie pomyślałem o tym. Nawet mi to do głowy nie przyszło. Broń Boże, nie mój syn! Nie moja córka!”

„Proście Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo.”

To jest sprawa nie tylko modlitwy,

ale także wychowania przyszłych księży w naszych rodzinach.

Oni nie spadną z nieba, oni nie rodzą się w rajskich ogrodach. Oni przyjdą z naszych domów.


  1. Homilia alternatywna

Scena z dzisiejszej Ewangelii przedstawiająca Chrystusa wysyłającego uczniów zawiera kilka ważnych elementów. Mamy więc najpierw rozesłanie i modlitwę o powołania. Mamy kilka bardzo praktycznych uwag udzielonych uczniom. I w końcu mamy euforyczny powrót uczniów.

Interesującym jest fakt, że Chrystus wysyła uczniów po dwóch. Czy nie jest tak dlatego, że głoszenie Słowa Bożego nie jest przedsięwzięciem dla indywidualistów? Już św. Paweł – Apostoł Narodów zawsze miał ze sobą towarzysza, Barnabę, Marka, Sylasa, Tymoteusza, i innych. Św. Piotra także widzimy w towarzystwie Jana i Jakuba. Kościół od początku swego istnienia powierzał zadanie ewangelizacji nie indywidualistom ale zakonom, i grupom ewangelizacyjnym. Konkretne wskazania dawane uczniom pokazują na czym  polega prawdziwe głoszenie Słowa. Warto zauważyć, że Chrystus przestrzega przed zbytnim zaufaniem środkom: „Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów”. To nie środki materialne zapewniają skuteczność głoszenia Ewangelii i nie poszukiwanie wygód i komfortu: „W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają … I nie przechodźcie z domu do domu”. Mamy tu także bardzo kategoryczną uwagę odnośnie tych, którzy nie chcą przyjąć Dobrej Nowiny: „jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam.” To wszystko wskazuje, że Jezus jest bardzo realistyczny i nie obiecuje uczniom jakichś nadzwyczajności, ani nie zachęca do efekciarstwa. Apostołowie, uczniowie Chrystusa nie mają szukać ani swojej popularności, ani nadzwyczajnych przywilejów, ani nie mają się spodziewać samych tylko sukcesów. Żniwo, o którym Jezus mówi w poleceniu modlitwy o powołania jest ciężką i czasami bardzo niewdzięczną pracą, a nie poszukiwaniem poklasku i spektakularnym show.

Warto także przypomnieć, że polecenie: „proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” ma dwojaki wydźwięk. Z jednej strony to Bóg posyła „żniwiarzy”, to Bóg powołuje i troszczy się o tych, którzy będą głosić Słowo Boże, ale z drugiej strony my musimy być świadomi obowiązku modlitwy o powołania. Pracując od kilku lat w Kanadzie mam okazję widzieć zastraszający brak powołań kapłańskich i zakonnych, ale i zarazem brak modlitwy o powołania. Pan Bóg chce abyśmy o nie prosili, bo tylko wtedy będziemy zdolni te powołania -przez Niego posłane- przyjąć i uszanować. On nie chce nam narzucać swoich „żniwiarzy”. On chce aby byli oni spośród nas i dla nas.

I trzeci element dzisiejszej Ewangelii; euforyczny powrót. Krótko mówiąc, Jezus sprowadza uczniów na ziemię, wskazując, że nie sukcesy ewangelizacyjne i uniesienia mistyczne są najważniejsze, ale praca dla Królestwa Niebieskiego, nawet jeśli czasami efekty wydają się być małe lub niewidoczne. Warto o tym pamiętać, kiedy brak efektów powoduje zniechęcenie czy rezygnację. Praca ewangelizacyjna to nie poszukiwanie mistycznych uniesień, ale czasami bardzo ciężka „orka na ugorze”.


Modlitwa wiernych

Wstęp: Panie Żniwa, do Ciebie przychodzimy i prosimy abyś wysłał robotników na swoje żniwo ufamy bowiem, że nie zabraknie tych, którzy współczesnemu światu głosić będą Ewangelię z radością i prostotą.

1.    O liczne i dobre powołania kapłańskie i zakonne, aby Słowo Boże mogło dotrzeć do wszystkich potrzebujących i poszukujących Prawdy … Ciebie prosimy,

2.   Za Papieża Franciszka, biskupów i kapłanów, aby z prostotą, pokorą i odwagą głosili prawdę o Królestwie … Ciebie prosimy,

3.   Za świeckich współpracowników w dziele ewangelizacji, aby na wzór uczniów Chrystusa szukali raczej Królestwa Bożego, a nie egzaltacji i nadzwyczajności … Ciebie prosimy,

4.   Za tych do których skierowane jest Słowo Boże, aby umieli je przyjąć z radością, pokorą i wdzięcznością … Ciebie prosimy,

5.   Za tych kapłanów i misjonarzy, którzy odeszli już do wieczności, aby ich imiona zapisane były w niebie … Ciebie prosimy.

Zakończenie: Wszechmogący Boże, Ojcze i Stworzycielu, do Ciebie przychodzimy i zgodnie z zaleceniem Twego Syna prosimy; poślij nam świętych i odważnych pasterzy, którzy na wzór Twojego Syna Dobrego Pasterza prowadzić nas będę niezawodnie do Twojego Królestwa, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Krótkie słowo „przed rozesłaniem”

Przez słowa „Idźcie Ofiara spełniona” czujemy się posłani na wzór uczniów Chrystusa do głoszenia innym Dobrej Nowiny słowami, które On sam nam zalecił: „Przybliżyło się do was królestwo Boże ”.