NOWENNA ZAUFANIA – Sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo (zm. 1970)

Wielu mówi, że jestem katastrofistą, Jeremiaszem głoszącym kataklizmy, zwiastunem apokalipsy i czarnowidzem. Być może, ale jeśli tak spokojnie rozejrzeć się wokół, to … sypie się świat dookoła nas … A wtedy może trzeba uznać zasadność jednego z wezwań z Modlitwy Pańskiej? „Bądź wola Twoja, jako w niebie taki na ziemi

NOWENNA ZAUFANIA – Sługi Bożego ks. Dolindo Ruotolo (zm. 1970)


Dzień 1

Dlaczego mylicie się, martwiąc się? Zostawcie Mnie opiekę nad waszymi sprawami, a wszystko się ułoży. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego poddania się Mnie wywołuje pożądany przez was skutek i rozwiązuje wszystkie trudne sytuacje.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 2

Poddanie się Mnie nie oznacza niepokoju, lęku czy utraty nadziei, ani ofiarowania Mi zmartwionej modlitwy, prosząc Mnie, abym poszedł za tobą i zamienił twoje zmartwienie w modlitwę. Jest przeciw temu poddaniu się, głęboko, przeciw, aby się martwić, denerwować i pragnąć myśleć o konsekwencjach czegokolwiek. To jest jak zakłopotanie, jakie odczuwają dzieci, gdy proszą matkę, aby zajęła się ich potrzebami, a następnie starają się o nie zadbać, aby ich dziecinne wysiłki przeszkadzały matce. Poddanie się oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie się od myśli ucisku i oddanie się w Mojej opiece, abym tylko ja działał, mówiąc: „Ty się tym zajmij”.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 3

Ileż rzeczy robię, kiedy dusza w tak wielkiej potrzebie duchowej i materialnej zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie i mówi do Mnie; „Ty się tym zajmij”, potem zamyka oczy i odpoczywa. W bólu modlisz się, abym działał, ale abym działał tak, jak chcesz. Nie zwracacie się do Mnie, zamiast tego chcecie, abym zastosował wasze pomysły. Nie jesteście chorymi ludźmi, którzy proszą lekarza, aby was wyleczył, ale raczej chorymi ludźmi, którzy mówią lekarzowi, jak to zrobić. Nie postępuj więc w ten sposób, ale módl się tak, jak cię nauczyłem w naszym Ojcu: „Święć się Imię Twoje”, to znaczy bądź uwielbiony w mojej potrzebie. „Przyjdź królestwo Twoje”, to znaczy niech wszystko, co jest w nas i na świecie, będzie zgodne z Twoim królestwem. „Bądź wola Twoja na Ziemi tak, jak w Niebie”, to znaczy w naszej potrzebie zdecyduj, jak uznasz za stosowne dla naszego doczesnego i wiecznego życia. Jeśli powiesz Mi prawdziwie: „Bądź wola Twoja”, co jest tym samym, co powiedzenie: „Ty zatroszcz się o to”, będę interweniował z całą Swoją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 4

Widzisz, że zło rośnie zamiast słabnąć? Nie martw się. Zamknij oczy i mów do Mnie z wiarą: „Bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij”. Mówię Ci, że się tym zajmę i będę interweniował jak lekarz i dokonam cudów, kiedy będą potrzebne. Gdy widzisz, że stan chorego się pogarsza? Nie denerwuj się, ale zamknij oczy i powiedz „Zaopiekuj się tym”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma lekarstwa potężniejszego niż Moja interwencja pełna miłości. Na moją miłość obiecuję ci to.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 5

A kiedy będę musiał poprowadzić cię ścieżką inną niż ta, którą widzisz, przygotuję cię; Będę cię nosił w Moich ramionach; Pozwolę Ci znaleźć się, jak dzieci, które zasnęły w ramionach matki, po drugiej stronie rzeki. To, co cię niepokoi i bardzo cię rani, to twój rozsądek, twoje myśli i zmartwienia oraz twoje pragnienie za wszelką cenę radzenia sobie z tym, co cię dręczy.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 6

Nie możesz spać; chcesz wszystko osądzać, wszystko kierować i wszystko widzieć i poddajesz się sile ludzkiej, albo gorzej — samym ludziom, ufając w ich interwencję — to przeszkadza Moim słowom i moim poglądom. Och, jak bardzo pragnę od ciebie tego poddania się, aby ci pomóc; i jak ja cierpię, kiedy widzę cię tak wzburzonym! Szatan stara się zrobić dokładnie to: poruszyć was i usunąć was spod Mojej ochrony i wrzucić w paszczę ludzkiej inicjatywy. Ufajcie więc tylko Mnie, odpocznijcie we Mnie, we wszystkim poddawajcie się Mi.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 7

Dokonuję cudów proporcjonalnie do waszego całkowitego poddania się Mnie i do tego, że nie myślicie o sobie. Zasiej skarby łask, gdy jesteś w najgłębszej nędzy. Żaden rozsądny człowiek, żaden myśliciel nigdy nie dokonywał cudów, nawet wśród świętych. Czyni Boże dzieła, kto poddaje się Bogu. Więc nie myśl o tym więcej, ponieważ twój umysł jest bystry, a dla ciebie bardzo trudno jest dostrzec zło i zaufać Mi, i nie myśleć o sobie. Róbcie to we wszystkich swoich potrzeb, róbcie to wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne, ciche cuda. Zajmę się rzeczami, obiecuję ci to.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 8

Zamknij oczy i daj się ponieść płynącemu prądowi Mojej łaski. Zamknij oczy i nie myśl o teraźniejszości, odwracając myśli od przyszłości, tak jak od pokusy. Odpocznij we Mnie, wierząc w Moją dobroć, a obiecuję ci przez Moją miłość, że jeśli powiesz „Zatroszcz się o to”, ja będę zajmę się tym wszystkim; Pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!


Dzień 9

Módlcie się zawsze w gotowości do poddania się, a otrzymacie z tego wielki pokój i wielkie nagrody, nawet wtedy, gdy daję wam łaskę ofiary, skruchy i miłości. Więc jakie znaczenie ma cierpienie? Wydaje ci się to niemożliwe? Zamknij oczy i powiedz z całej duszy: „Jezu, zajmij się tym”. Nie bój się, zajmę się sprawami, a Ty pobłogosławisz Moje imię upokarzając się. Tysiąc modlitw nie może równać się jednemu aktowi poddania się, pamiętaj o tym dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta.

 O Jezu oddaję się Tobie, zatroszcz się o wszystko!

Wielu mówi.pdf

III Piątek miesiąca – 19 listopada 2021

W ramach naszych trzecio-piątkowych refleksji o Miłosierdziu Bożym chciałbym przybliżyć postać zmarłej przed 9-ma laty nauczycielki za Szczecina. A właściwie nie tyle jej postać (bo była osobą bardzo skromną), co raczej jej zapiski rozmów z Chrystusem.

W 2010 r. u Alicji Lenczewskiej zdiagnozowano raka nerki. Po jakimś czasie jej brat Sławomir dowiedział się, że gdy przed laty to u niego podejrzewano nowotwór, jego siostra Alicja w modlitwach ofiarowała za niego swoje zdrowie i życie. Zmarła 5 stycznia 2012 r. właśnie na raka nerki.

Alicja Lenczewska

Ta mało znana mistyczka zostawiła poruszające dzienniki, w których zapisała słowa, jakie – za jej pośrednictwem – Pan Jezus kieruje do każdego z nas. A są to słowa pełne Miłości i Miłosierdzia.

Dostępne jest kilka książek wydanych pośmiertnie, ale trzy z nich zawierają całość jej rozmów z Chrystusem:

Świadectwo. Dziennik duchowy.
Słowo pouczenia.” i
Myśli na każdy dzień.

Bogactwo i głębia myśli w nich zawartych są nie do wyczerpania. Sam – od roku – czytam te książki i jestem zafascynowany tym, jak Chrystus się w nich przedstawia.

Dla przykładu w pierwszej z nich znalazłem takie słowa:

Ja jestem Miłością. Moją najgłębszą naturą, moją istotą jest Miłość, a Moim pragnieniem miłowanie każdego. Dlatego was ludzi stworzyłem. I stworzyłem was: słabymi, bezsilnymi istotami – potrzebującymi Mojej Miłości. Chcę wam dać wszystko. Wy tylko otwierajcie swoje serca i bierzcie. Im więcej weźmiecie, tym większa będzie Moja radość. Tak wiele mam do rozdania – przychodźcie do Mnie wszyscy. Pragnę was oczyścić i uświęcić – dzieci Moje ukochane, zrodzone z Miłości i dla Miłości. Moja Miłość jest nieograniczona i nigdy się nie skończy. Wszystko: cały świat i każdy z was oddycha Moją Miłością i dzięki niej istnieje. Moja Miłość jest życiem. Wasze życie to Moja Miłość w was.

Chrystus nie tylko ukazuje się, jako Miłość Miłosierna, ale i ludzi – swoje umiłowane dzieci – to praktykowania takiej Miłości Miłosiernej zachęca.

W jednej z allokucji Chrystus mówi np. tak:

„Jeśli chcesz komuś przychylić nieba, to musisz wchłonąć w siebie piekło, jakie go dotyka. Zło istnieje realnie i tylko ofiara miłości może to zło umniejszyć.

 Z wielkiej ofiary płynie wielkość unicestwiania zła.
Aby uczynić wiele dobra, musisz przyjąć na siebie wiele zła.

To zło, jakie przyjmujesz, wyraża się w bólu, który cię dotyka.

Jeśli miłość w tobie jest większa niż ból – zbawiasz, jak Ja zbawiłem świat poprzez Moją ofiarę miłości z Siebie.” [Świadectwo, 946]

Iluż ludzi nie zwróci na to nawet uwagi? Iluż potraktuje to, jako słowa bez sensu? Kto to zrozumie, kto przyjmie?

Kłamie ten, kto mówi, że Mnie kocha, a odsuwa się od bliźnich.

Tam, gdzie nie ma miłości dla innych (konkretnej miłości w czynach) — nie ma miłości wcale. Tam, gdzie nie ma czynu objawiającego miłość — nie ma miłości wcale. Czynem jest wszystko, co darowujesz sercem, dłońmi, umysłem, by świadczyć dobro, by je pomnażać.

Czynem najszlachetniejszej miłości jest dar z siebie. Spełnieniem miłości jest wzajemny dar z siebie. Pełnią miłości jest całkowity wzajemny dar z siebie.” [Świadectwo, 796]

To nie są słodkie, łzawe, tkliwe czy lukrowane obrazeczki. To są twarde i zmuszające do myślenia słowa, które trudno jest przyjąć bez protestu i buntu wewnętrznego, bez głębokiej refleksji i – ostatecznie – pokornego uznania ich prawdziwości.

Proces wychowywania do czystej miłości prowadzi od miłości hedonistycznej, szukającej swego, poprzez różne rodzaje miłości oblubieńczej do miłości Bożej szukającej cierpienia, by pomagać innym — ubogacać ich dusze i ich radość we Mnie. Przyjęcie cierpienia dla dobra braci jest punktem szczytowym rozwoju duszy.

 Moja miłość przynagla i zaprasza do tego.

 Dusza, która osiąga ten stan, jest radosna, bo wszystko w niej jest Boże, a zjednoczenie ze Mną tu na ziemi pełne. Jest przepełniona pokojem i radością, choćby nawet wokół było piekło, bo nie dotyczy i nie dotyka jej Boskiego wnętrza to, co jest na zewnątrz.” [Świadectwo, 530]

Jakże różne są nasze pragnienia, nasze aspiracje… I prawdopodobnie, dlatego jesteśmy tak bardzo nieszczęśliwi.

W drugiej ze wspomnianych książek, znajdujemy takie słowa, które odpowiadają bezpośrednio na często przez nas zadawane pytanie: „Czym jest modlitwa?”:

Modlitwa to chłonięcie Boga ze wszystkich sił i radowanie się, że jesteś i że On jest. To coraz głębsze poznanie siebie i poznanie wszystkiego w Nim – uwolnienie od uwarunkowań narzuconych przez świat, przez innych i przez samego siebie.

20 kwietnia 1986 roku Alicja Lenczewska zapytała:

„– Za kogo najbardziej się modlić?

+ Za grzeszników: za tych, którzy zapomnieli o Mnie i grozi im zguba i potępienie. Módl się, bo możesz im pomóc.

 – Czym jest modlitwa za kogoś?

 + Modlitwa za kogoś jest zanurzaniem tej osoby w mojej Miłości. Jest siłą dobra, jakie wytwarzasz i jakim otaczasz osobę, za którą się modlisz. Dzięki temu usuwasz zło, jakie jest przy niej, i które pobudza ją do grzechu. Myśl człowieka jest potęgą. Wytwarzaj i wysyłaj dobre myśli: pełne życzliwości i miłości. Jednocz się ze Mną w tej intencji i odwołuj do Mojej mocy miłości. Taką modlitwą możesz zmieniać ludzi, o ile będziesz ufna i wytrwała.

Dla wielu jest to niestety tylko „mowa trawa”, dla innych są to niemożliwe do zaakceptowania wymagania i bezsensowne utrudnianie życia. Są i tacy, dla których jest to nieuprawnione utrudnianie i komplikowanie i tak już trudnej sytuacji katolicyzmu, a religia ma być przecież „łatwiutka” i „przyjemniutka”. Ale są i tacy, którzy będą argumentowali, że takie mówienie wcale nie pogłębia ani nie umacnia wiary. A przecież tutaj każde zdanie wymusza potrzebę zatrzymania się i zastanowienia. Jakiekolwiek mogą być reakcje …. Warto te słowa przeczytać i zainteresować się całością rozmów Zbawiciela z tą niezwykłą kobietą [Alicją Lenczewską].

XXII Niedziela w ciągu roku – B

Pwt 4,1-2.6-8

A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Nic nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i nic z tego nie odejmiecie, zachowując nakazy Pana, Boga waszego, które na was nakładam. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję?

Jk 1,17-18.21-22.27

Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy, byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń. Odrzućcie przeto wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata.

Mk 7,1-8.14-15.21-23

Zebrali się u Niego faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków. I wiele innych podobnych rzeczy czynicie/. Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Homilia

Hipokryzja

Postawa krytykowana przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii jest nam wszystkim doskonale znana. To postawa tych wszystkich „sprawiedliwych”, którzy zawsze wiedzą lepiej i sami siebie uważają za sprawiedliwych i doskonałych. Oni mają najlepsze, najsprawiedliwsze, najbardziej obiektywne normy moralne i oni wiedzą, co naprawdę jest dobre, a co złe. To sytuacja, w której stawiam siebie samego za ostatecznie obiektywną normę moralności. Jakże często zdarza mi się tak właśnie działać w przekonaniu, że oto ja jestem ostateczną wyrocznią, jedynym sprawiedliwym, uczciwym i zachowującym całe prawo w sposób doskonały.

Chrystus wcale nie głosi tolerancji dla zła i nie pochwala grzechu, nie broni gorszycieli i nie uznaje moralnego relatywizmu. Warto tutaj przypomnieć sobie Jego słowa z Ewangelii św. Łukasza: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych.” (Łk 17:1-2). Z drugiej jednak strony ci, którzy tak szybko osądzają i „wystawiają laurki” czyż nie są czasami gorsi od tych, których sami tak pryncypialnie osądzają? Tak łatwo jest ferować wyroki, tak łatwo skazywać i potępiać, samemu nie będąc wcale lepszym ani doskonalszym. Czy nie jest bardzo często i tak, że takie wydawanie pochopnych sądów i gorszenie się jest raczej próbą odwrócenia uwagi od siebie?

Oczywiście ewidentne i wyrządzające krzywdę zło nie może i nie powinno być tolerowane. Nie można pod płaszczykiem „wszechmocnej tolerancji” zgadzać się, czy pochwalać różnego rodzaju grzechów i perwersji, ale też zbyt pochopne osądzanie i „odsądzanie od czci i wiary” jest niedopuszczalne.

Co więcej jest rzeczą, co najmniej ciekawą, że w naszym współczesnym (bardzo często na głowie postawionym) świecie wielkie grzechy i zbrodnie są nie tylko tolerowane i akceptowane, ale nawet próbuje się je przedstawić, jako „prawa człowieka”, a sprawy mniejszej wagi są pryncypialnie napiętnowane i powodują powszechne zgorszenie. Przykład? Aborcja, będąca obiektywnym złem moralnym i zwykłym morderstwem jest nie tylko lekceważona i banalizowana, ale nawet domaga się dla niej „legalizacji”, a jednocześnie wszyscy, albo prawie wszyscy gorszą się i oburzają na „nieludzkie traktowanie zwierząt”. Nie jestem absolutnie zwolennikiem znęcania się nad zwierzętami, ale jest rzeczą, co najmniej dziwną i niezrozumiałą, że w niektórych krajach (Hiszpania, Francja) za przejechanie żółwia można dostać mandat do 4 tysięcy Euro, kiedy jednocześnie w szpitalach dokonuje się rocznie setki tysięcy „legalnych” aborcji. Oczywiście są to tylko skrajności, ale sądzę, że oddają one doskonale atmosferę współczesnego świata.

Mamy i my w Polsce bardzo popularne przysłowie, które mówi dokładnie o tym samym: „małych złodziei wieszają, dużym się kłaniają”. A stosunki pracodawca – pracownik w naszej polskiej rzeczywistości „drapieżnego kapitalizmu”, czyż nie są tego najlepszym przykładem?

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Sam Chrystus odpowiada na to pytanie w dzisiejszej Ewangelii: „Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji…” I to jest właśnie hipokryzja i faryzeizm. Odrzucamy prawo Boże: „nie zabijaj”, „nie kradnij”, „nie cudzołóż”, nie mów fałszywego świadectwa” i w jego miejsce wprowadzamy nasze ludzkie prawa promujące egoizm, liberalizm, fałszywą tolerancję, perwersje i zboczenia. Domagamy się tolerancji dla poważnych przestępstw, a gorszymy się drobnymi wykroczeniami i niedoskonałościami. Przenieśliśmy środek ciężkości i centrum z obiektywnego Prawa Bożego i zastąpiliśmy go naszymi prawami ludzkimi opartymi na „widzimisię” i poszukiwaniu jedynie przyjemności, zaspakajaniu egoistycznych zachcianek.

I jest to dokładnie to, o czym mówi Chrystus na zakończenie Ewangelii: „… z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.


Homilia alternatywna

Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli …

Oj, jakże często w naszym życiu codziennym, a może nawet jeszcze bardziej w życiu religijnym spotykamy i dzisiaj taką właśnie faryzejską postawę hipokryzji, która przecedza komara i daje dziesięcinę z mięty, kopru i kminku (Mt 23,22-23)*, a nie zauważa czegoś daleko ważniejszego. Taką właśnie postawę obłudy i hipokryzji napiętnuje dzisiaj Jezus w Ewangelii. Postawę ludzi, którzy przywiązują wagę do rzeczy małych, czasami drugorzędnych, ludzi, którzy gotowi są u innych dostrzegać najmniejsze błędy i potknięcia, a jednocześnie w stosunku do swoich własnych błędów tak bardzo są tolerancyjni i tak bardzo -po prostu- ślepi. Taka postawa potrafi zatruć atmosferę w najlepszych nawet rodzinach, ale i w klasztorach. Cóż dodać, cóż ująć, cóż zmienić w słowach samego Jezusa: „Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach: Ten lud czci Mnie tylko wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji„. Jakże często ludzie tego typu są tak głęboko przekonani o swojej świętości i doskonałości, że nic, nawet te słowa samego Mistrza nie wywołują w nich żadnych wyrzutów sumienia i żadnej refleksji. Dlaczego tak jest? Bo ich serce stwardniało, bo ich religijność sprowadza się najczęściej do kilku zewnętrznych i pustych rytuałów (jak obmywanie kubków i dzbanków), bo ich miłość wywietrzała, bo ostatecznie ich wiara jest tylko zbiorem martwych reguł i tradycji.

Warto jednak zapytać i siebie samego: „A ja? Czy i ja nie należę do tej grupy? Czy i ja nie mógłbym sobie czegoś -w tym względzie- zarzucić? Warto zadawać sobie takie pytania często, bardzo często, a właściwie zawsze ile razy mam ochotę kogoś skrytykować, coś komuś zarzucić, wytknąć, coś u kogoś poprawić, skorygować… Warto sobie takie pytania zadawać i powtarzać: „Czy ja się, aby przypadkiem nie czepiam głupstw u innych tylko po to, aby przykryć daleko większe błędy u siebie?

Ale jest też i inna myśl w dzisiejszej Ewangelii. To myśl o tym, co drzemie w naszych sercach. Jeśli wszędzie widzę zło, nieprawość, głupotę… czy to, aby nie pochodzi z mojego serca? Czy to, aby nie moje serce jest źródłem przewrotności, zazdrości, chciwości, obłudy, pychy i głupoty? Jak ja przyczyniam się do wzrostu dobra w świecie? Czy tylko moim ustawicznym narzekaniem, utyskiwaniem, podejrzeniami, poprawianiem i naprawianiem innych? Czy aby nie dbam za bardzo i z przesadą o czystość zewnętrznej strony kubka i miski, skoro jednocześnie -w środku- pełne są one obłudy i chciwości, zdzierstwa i egoizmu? Takie pytania i rozważania na pewno nie są łatwe i przyjemne. Bo stawiają mnie one wobec mnie samego i wobec Boga, bo każą mi rewidować moje życie i moje postępowanie na każdym kroku i ustawicznie poddają w wątpliwość moją rzekomą świętość, nieomylność, dobroć, uczciwość i prawość. A zło jest obecne przede wszystkim w moim sercu i stamtąd wypełza, aby zatruwać i moje, i innych życie.

Z wnętrza, z serca mego pochodzą złe myśli o innych… tylko z mego serca… nie z zewnątrz…

* (Mt 23,22-23) „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!