Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – B

Oz 11,1.3-4.8c-9

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? Jakże cię mogę równać z Admą i uczynić podobnym do Seboim? Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

Ef 3,8-12.14-19

Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.

J 19,31-37

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich …

Bóg kochający człowieka, aż do krzyżowej śmierci, Bóg dający się człowiekowi na pokarm … i człowiek, który jakby wydawał się niczego nie rozumieć, uciekający od Boga, oskarżający Go o zniewolenie, i uciekający od Boga do bożków, odrzucający Boga i Jego Miłość. To jakby skarga samego Boga zawarta w pierwszym dzisiejszym czytaniu.

Serce Jezusa – symbol miłości Boga do człowieka, ale zarazem symbol miłości wzgardzonej, zdradzonej, złamanej, poniewieranej, odrzuconej …

Ta Miłość Miłosierna, bezgraniczna i bezwarunkowa, Która nie zawahała się na Największą, Krzyżową Ofiarę jest jednocześnie przez człowieka tak bezmyślnie odrzucana, negowana, pogardzana, wyśmiewana i niezrozumiana … Wystarczy tylko zobaczyć dookoła, ale także wystarczy przyjrzeć się moejmu własnemu życiu …

Chrześcijaninie! Czy zdarzyło ci się chociaż raz doświadczyć tej Miłości? Czy byłeś zdolny chociaż raz na Nią odpowiedzieć? Chrześcijaninie, jak długo jeszcze będziesz uciekał przed Tym, Który cię tak ukochał?

On mówi: „Ja – Święty, nie przychodzę, żeby zatracać„, a ty sobie to lekceważysz, a ty odrzucasz Jego Miłość Miłosierną …

Nie bądź ślepy, nie bądź głuchy … nie daj się mamić złu, bo poza Nim i poza Jego sercem nie znajdziesz swego spełnienia i swego zbawienia.

Chryste, Królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.

Boże Ciało …

Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki

Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Niedzielę Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle nauczania błogosławionego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakżeż nie zobaczyć, że Kościół, ale i każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii to tylko nam się wydaje, że żyjemy i po doczesnych 70 lub 80 latach nie będziemy żyć w wieczności. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.

Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego „chleba powszedniego” i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas, na co dzień słowa: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?”

Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm?

Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był razowy chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Jeśli odrzucimy Eucharystię, jeśli odrzucimy prawdę o realnej obecności Jezus Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina, to całe nasze życie sprowadzi się tylko do doczesności i pozbawione zostanie wszelkich eschatologicznych i nadprzyrodzonych wymiarów.

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?

Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. „Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki„. Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności, a wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu „zwierzęcia przeżuwającego trawę”.

Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym
dla mojego życia doczesnego i wiecznego
jest karmienie się Twoim Ciałem.

 

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej – rok B

Pwt 4,32-34.39-40

Zapytaj dawnych czasów, które były przed tobą, zaczynając od dnia, w którym Bóg stworzył człowieka na ziemi, [zapytaj] od jednego krańca niebios do drugiego, czy nastąpiło tak wielkie wydarzenie jak to lub czy słyszano od czymś podobnym?

Czy słyszał jakiś naród głos Boży z ognia, jak ty słyszałeś, i pozostał żywy?

Czy usiłował Bóg przyjść i wybrać sobie jeden naród spośród innych narodów przez doświadczenia, znaki, cuda i wojny, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem, dziełami przerażającymi, jak to wszystko, co tobie uczynił Pan, Bóg twój, w Egipcie na twoich oczach?

Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego.

Strzeż Jego praw i nakazów, które ja dziś polecam tobie pełnić; by dobrze ci się wiodło i twym synom po tobie; byś przedłużył swe dni na ziemi, którą na zawsze daje ci Pan, Bóg twój.

 

Rz 8,14-17

Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi.

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!

Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.

Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.

 

Mt 28,16-20

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił.

A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili.

Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

 

Trójca Niezgłębiona

W swoim poemacie „Tryptyk Rzymski, Medytacje nad Księgą Rodzaju” św. już dzisiaj Jan Paweł II pisze:

 

„Kimże jest On?

Niewypowiedziany,

Samoistne Istnienie,

Jedyny …

Stwórca wszystkiego …

Zarazem Komunia Osób …

W tej Komunii wzajemne obdarowywanie pełnią prawdy, dobra i piękna.

Nade wszystko jednak – Niewypowiedziany.”

 

Od dwudziestu wieków najtęższe umysły, najwięksi mistycy i święci, najwięksi teologowie próbują przybliżyć Tajemnicę Trójcy Świętej, tę najgłębszą tajemnicę chrześcijaństwa, objawioną w pełni w Piśmie świętym. Próbował św. Augustyn – teolog i doktor Kościoła z V wieku, próbował św. Tomasz z Akwinu, teolog i doktor Kościoła z XIII wieku, i św. Anzelm. Św. Albert i Bonawentura, św. Katarzyna ze Sieny i tylu, tylu innych …

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi tak: „Jedyny Bóg objawił się w historii zbawienia jako Bóg trójosobowy. Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum  wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty.” (KKK 261)

Istnienie Trójcy Świętej jest dogmatem naszej wiary. Samym ludzkim rozumem nie doszlibyśmy do tej prawdy. Objawił nam to Jezus Chrystus. Jest wiele miejsc, na których Pan Jezus mówi o swoim Ojcu jako odrębnej Osobie. Można przytoczyć kilkadziesiąt miejsc w Ewangeliach, gdzie jest mowa o Duchu Świętym jako równym Ojcu i Synowi. Gdy archanioł zwiastuje Maryi, że zostanie Matką, Ewangelista wyraźnie zaznacza, że to Bóg go posłał, aby Jej zwiastować, iż porodzi Syna Bożego – i że stanie się to za sprawą Ducha Świętego (Łk 1, 30-35).

 

Bóg – Komunia Trzech Osób – Ojciec, Syn i Duch Święty.

Tajemnica Trój-Jedynego Boga,

Boga Który się udziela,

Boga, Który jest jednością Trzech Osób,

Boga, Którego pojąć nie sposób …

Cóż więc powiedzieć o tej Tajemnicy, o najgłębszej istocie Boga samego, Który jest Komunią Osób, i Wspólnotą, i Obdarowywaniem? Cóż powiedzieć o stwórczej Miłości, Która się udziela? Cóż powiedzieć o Niewypowiedzianym?

 

A my ? Jak mówi św. Paweł na Areopagu:

„W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17:28)

 

Jesteśmy zanurzeni w Bogu, Którego nie rozumiemy i zrozumieć nie potrafimy, ale przecież przeczuwamy Jego wielkość i Jego głębię, bo dzięki Niemu żyjemy, oddychamy, poruszamy się i jesteśmy …

I każde słowo za małe, i cała teologia ze wszystkimi jej traktatami nieudolna i … niezdolna, aby wyrazić tajemnicę Boga, Który jest Miłością Miłosierną, Boga, Który jest Komunią, Wspólnotą Osób.


W poczekalni na lotnisku siedział katolicki ksiądz, w garniturze i w koloratce, czytając gazetę. Przysiadł się do niego młody człowiek z zamiarem zażartowania sobie z księdza i zadał pytanie: „Księże, jestem człowiekiem nauki i wierzę tylko w to co mogę zrozumieć. Czy mógłby ksiądz pomóc mi zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej?

– Ksiądz odwrócił się wolno do młodego człowieka i odpowiadając na jego pytanie, sam zadał mu pytanie: „czy widzisz słońce, które tam za oknem tak pięknie świeci?

 „Oczywiście widzę” – odpowiedział młodzieniec z uśmieszkiem na ustach.

 – Ksiądz na to – Słońce jest od nas oddalone o Ziemi o 150 milionów kilometrów. Jak myślisz, czy to daleko?

No, chyba daleko – odpowiedział niepewnie młodzieniec.

 – Ksiądz, aby się upewnić, że młody człowiek na pewno rozumie, mówi: Aby do słońca dotrzeć samochodem jadącym z szybkością 150km/h potrzeba by milion godzin, czyli około 115 lat. A mimo, że słońce jest tak daleko czy  czujesz, jak promienie tego słońca przyjemnie ogrzewają skórę na Twojej twarzy, na twoich dłoniach?

 – Tak, czuję – odpowiedział młody człowiek już nie uśmiechając się tak zaczepnie.

 – Te promienie słoneczne, nie tylko ogrzewają nasze twarze, ale w procesie fotosyntezy odżywiają rośliny redukcjąc dwutlenk węgla do cukrów prostych i produkują tlen, którym oddychamy. Rozumiesz to? – pyta ksiądz.

 – Tak, chyba rozumiem – odpowiada młody człowiek już zupełnie zbity z tropu, nie wiedząc zupełnie jaki to ma związek z Trójcą Świętą.

 

  • No widzisz, – mówi ksiądz- to jest właśnie obraz Trójcy Świętej.

 

  • Bóg Ojciec jest jak to dalekie Słońce wysyłające promienie.

 

  • Syn Boży, to właśnie te promienie wysłane przez Ojca do nas.

 

  • A Duch Święty to owo przyjemne, ogrzewające ciepło, które czujesz na swojej twarzy, ale i ta tajemnicza, wspaniała energia, która daje wzrost roślinom i produkuje tlen którym oddychamy.

Czy to rozumiesz? Jeśli rozumiesz jak działa słońce, jego promienie i jak powstaje ciepło które powoduje fotosyntezę w roślinach i produkuje tlen, którym oddychamy, to nie powinieneś mieć problemu z wiarą w Trójce Świętą.

 

Młody człowiek wykrztusił już tylko jakieś słowo, że spieszy się na samolot i zniknął.

 

Ksiądz -profesor kosmologii na uniwersytecie- z uśmiechem wziął swoją gazetę i pomyślał; Wątpię, czy ten młody człowiek zrozumiał cokolwiek z działania słońca, a tym bardziej z Tajemnicy Trójcy Świętej.

Bóg przecież objawia nam tylko tyle ile potrzebujemy do zbawienia. A gdybym ja chciał zrozumieć do końca Boga musiałbym być większy niż On. A to przecież Bóg mnie stworzył, a nie ja Jego.

 

Dlatego próbować zrozumieć tę tajemnicę to jak patrzeć w południe w tarczę słońca. Oślepniesz i nic nie zobaczysz …

 

Tajemnica wiary, nie urąga ludzkiemu rozumowi. Urąga mu raczej moralna sprzeczność w jakiej większość z nas żyje, urąga mu moje amoralne życie, bestialstwo i okrucieństwo wymyślane przez cywilizowanych barbarzyńców mordujących w imię rozumu, nauki i wolności. Tajemnica wiary nie urąga rozumowi, raczej wskazuje nie tylko na jego ograniczenia, ale także na jego nieskończone możliwości, jeśli rozum kroczy uczciwie drogą wyznaczoną przez Stwórcę. Ludzkiemu rozumowi urąga raczej pycha, nie tajemnica wiary.

____________________________________________________________

 

Wierzę w Ciebie Boże Żywy … w Trójcy Jedyny, Prawdziwy,

Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może …

Boże Miłości, Boże Komunio Osób, Wspólnoto Najwspanialsza …

 

 

św. Katarzyna ze Sienny w swoim poemacie pisze:

 

O Wieczne Bóstwo, Wiekuista Trójco!

Ty sprawiłaś, że przez zjednoczenie z Bożą naturą

Krew Twojego Jednorodzonego Syna nabrała takiej ceny!

Ty, Trójco Wieczna, jesteś Morzem głębokim, Oceanem biezmiernym

w którym im więcej szukam, więcej znajduję,

a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam.

 

Ty w nienasycony sposób nasycasz duszę!

Tak nasycasz duszę,

że zawsze pozostaje ona złakniona Ciebie, Trójco Wieczna,

i pragnie ujrzeć Ciebie, Światłości, w Twoim świetle.

 

Zakosztowałam i światłem mojego umysłu

w świetle Twoim ujrzałam Twoje przepastne głębiny,

Trójco Wieczna, i piękno Twojego stworzenia.

Ty, Wiekuista Trójco, jesteś Stwórcą,

a ja stworzeniem.

 

O przepaści, o Trójco Boska i Wieczna, o Morze głębokie!

Cóż mogłeś mi dać więcej nad Siebie Samego?

 

Jesteś Ogniem, który zawsze płonie i nie gaśnie nigdy.

Jesteś Ogniem, który swoim żarem

spala wszelką miłość własną duszy.

Jesteś Ogniem, który usuwa wszelką oziębłość

i który oświeca wszelki umysł swoim światłem.

 

W odblasku Twego światła poznaję Ciebie,

Dobro Najwyższe, Dobro nad dobrami,

Dobro błogosławione i niepojęte,

Dobro bezcenne,

Piękności nad pięknościami,

Mądrości nad mądrościami,

Mądrości sama!

 

Jesteś Szatą, która okrywa moją nagość,

jesteś Pokarmem, który swoją słodyczą żywi zgłodniałych.

Jesteś Słodyczą bez śladu goryczy.

O Wieczna Trójco!

 

(św. Katarzyna ze Sienny)

 

 

W Nim żyjemy o tyle tylko, o ile umiemy miłować, o ile umiemy być z Nim w Komunii. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.” (J 15,12)

 

Bóg, Który jest Miłością i Komunią Osób daje nam jedno jedyne przykazanie, abyśmy się wzajemnie miłowali, tak, jak On nas umiłował. I to jest objawienie się najgłębszej natury Boga. Bóg stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo przez sam ten fakt, mówi o sobie i swojej naturze.

 

Czy my zdajemy sobie z tego sprawę, czy to do nas dociera? Czy potrafimy zgłębić sercem (bo nie rozumem) tę Tajemnicę Komunii Trzech Osób?

 

Człowiek to chyba przeczuwa, szukając przez całe życie z tak wielkim poświęceniem i uporem owej jedności, osób … i tęskniąc za czymś, za kimś, za Kimś, kto byłby w stanie go wypełnić, zaspokoić tę najgłębszą tęsknotę za jednością. A najpiękniej ujął to chyba św. Augustyn mówiąc: „Stworzyłeś nas Panie dla siebie i niespokojne jest serce moje dopóki nie spocznie w Tobie”. Jedynym i ostatecznym zaspokojeniem owej najgłębszej ludzkiej tęsknoty jest Bóg, Który JEST Komunią Osób, Niewypowiedziany …

 

Tego Boga światu objawiać życiem i miłością, Tego Boga głosić i Tego Boga wyznawać … oto do czego zostałeś powołany chrześcijaninie.

 

 

Homilia alternatywna

Tajemnica Boga Trój-Jedynego

 

Najświętsza Trójca, Jedność Osób Bożych – Ojca, Syna i Ducha Świętego – na zawsze pozostanie tajemnicą wiary. Nie jest to jednak tajemnica w znaczeniu wiedzy tajemnej, dostępnej tylko dla wybranych i wtajemniczonych. Bóg sam zechciał nam objawić tę tajemnicę, zechciał objawić siebie samego w Osobach Ojca, Syna i Ducha. Objawiający się w Starym Testamencie jako Ojciec Narodu Wybranego, objawia się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa – Jednorodzonego Syna Bożego, Boga – Człowieka, Zbawiciela świata a po Wniebowstąpieniu Chrystusa, w Osobie Ducha Świętego – Pocieszyciela i Uświęciciela. Ta prawda o Trój-Jedynym Bogu nie jest więc enigmą, zagadką, czy łamigłówką służącą do „gimnastykowania rozumu”. Jej objawienie dokonujące się sukcesywnie w ciągu historii ludzkości i ma znaczenie bardziej soteriologiczne niż epistemologiczne. Bóg objawia się człowiekowi nie po to aby człowiek tylko więcej wiedział, ale Bóg objawia się człowiekowi, aby człowiek osiągnął zbawienie. Epistemologiczne i mistyczne poznanie rzeczywistości Boga, a tym samym doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokona się dopiero po osiągnięciu zbawienia w „visio beatifica„. Poznanie tajemnicy Boga przekracza możliwości ludzkiego rozumu, ale to wcale nie znaczy że ludzkiemu rozumowi zaprzecza lub że go neguje.

 

Bóg objawia się człowiekowi, jako kochający Ojciec Stwórca, jako zbawiający Syn Boży, Bóg Człowiek i jako uświęcający Duch Święty Pocieszyciel. I nie to jest dla nas ważne, jakie są wewnętrzne relacje w Trójcy Świętej, ale to, że Bóg nas kocha, że pragnie nas zbawić i uświęcić, że pragnie nam siebie udzielić.

 

Przypomina mi się anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wójtowicza. Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wykoncypowali, to telegram będzie zawierał jedno słowo: „totaliter” – co znaczy całkowicie, dokładnie tak. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: „aliter” – co znaczy różnie, inaczej. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: „straciliśmy czas – totaliter aliter„, to znaczy całkowicie inaczej 🙂

 

Nie traćmy może czasu ….. i poświęćmy go raczej na szukanie sposobów zbawienia, a nie zrozumienia tego co i tak zostanie nam w pełni objawione w życiu przyszłym … o ile tam dotrzemy?

 

Benedykt XVI

 

W Eucharystii odsłania się zamysł miłości, który kieruje całą historią zbawienia (por. Ef 1, 10; 3, 8-11). W nim Deus Trinitas, który w sobie samym jest miłością (por. 1 J 4, 7-8), w pełni angażuje się w naszą ludzką kondycję. W chlebie i winie, pod których postaciami Chrystus nam się daje w paschalnej uczcie (por. Łk 22, 14-20; 1 Kor 11, 23-26), całe Boże życie dociera do nas i udziela się w formie sakramentu. Bóg jest doskonałą komunią miłości pomiędzy Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Już w stworzeniu człowiek został powołany do udziału, w jakiejś mierze, w ożywczym Bożym tchnieniu (por. Rdz 2, 7). Ale w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym oraz w wylaniu Ducha Świętego, danym bez miary ( por. J 3, 34) stajemy się uczestnikami Bożej zażyłości. Jezus Chrystus, który „przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę” (Hbr 9, 14) w darze eucharystycznym udziela nam to samo Boże życie. Chodzi o dar absolutnie bezinteresowny, który jest jedynie odpowiednikiem obietnic Bożych, spełnionych ponad wszelką miarę. Kościół przyjmuje, celebruje, adoruje ten dar w wiernym posłuszeństwie. „Tajemnica wiary” jest tajemnicą miłości trynitarnej, do uczestnictwa w której jesteśmy przez łaskę wezwani. Także więc i my musimy zawołać wraz z św. Augustynem: „Jeśli widzisz miłość, widzisz Trójcę”. (Sacramentum Caritatis, n.8)

Uroczystość Bożego Ciała – B

Wj 24,3-8

Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy.
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela.
Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.
Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz.
Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni.
Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.

Hbr 9,11-15

Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek,
ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.
Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała,
to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.
I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy.

Mk 14,12-16.22-26

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?

I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim
i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?

On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas.

Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.
A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje.
Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy.

I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.
Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.
Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.

Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje …

Bóg sam siebie dał na pokarm … Ta niezwykłą prawda jest właśnie dzisiaj czczona w procesjach Eucharystycznych. Ale jest to nie tylko prawda o Bożej Miłości, ale także prawda o Kościele, bo jak mówi w pierwszym zdaniu swojej ostatniej Encykliki Papież Jan Paweł II: „Ecclesia de Eucharistia vivit – Kościół żyje dzięki Eucharystii„. A Sobór Watykański II określa Eucharystię jako, „źródło i zarazem szczyt całego życia chrześcijańskiego” (Lumen Gentium 11). Już tylko te dwa króciutkie teksty wystarczą jako podstawa do dzisiejszej refleksji.

Chrystus – Bóg daje się w Eucharystii jako Pokarm dla swojego ludu, dla założonego przez siebie Kościoła. A Kościół rzeczywiście z Niej czerpie swoje życie, w Niej funduje i zakorzenia swój sens i swoje istnienie, w Niej znajduje swoją pełnię. I to nie tylko w sensie i wymiarze liturgicznym. Eucharystia to wzór niedościgniony Miłości Boga do człowieka, to źródło chrześcijańskiego życia, to wzór miłości człowieka do człowieka i człowieka do Boga. Jeśli życie Kościoła, życie chrześcijanina nie będzie „z Eucharystii„, to nie będzie to życie, ale wegetacja. Wszystkie dzieła Kościoła, cała Jego misyjna i duszpasterska działalność, wszystkie działania chrześcijanina, całe jego życie „w Eucharystii muszą znajdywać swoje zakorzenienie” i wzór. W Eucharystii, która jest Miłością udzielającą się całkowicie … Bóg sam siebie dał na pokarm

Bóg, Który mówi: „Bierzcie i jedzcie … bierzcie i pijcie …” – to nie pełne patosu i puste słowa, to nie piękny zwrot retoryczny, to nie poezja. to rzeczywistość Boga, Który się daje, Boga, Który szuka stale drogi do człowieka, tak dalece, że sam siebie daje na pokarm, aby z człowiekiem się zjednoczyć, aby człowieka do siebie doprowadzić. To Bóg, Który wydaje swoje Ciało w ręce człowieka na krzyżu, Który przelewa swoją Krew z miłości ku człowiekowi.

Jeśli Kościół ma żyć, jeśli chrześcijanin ma żyć … to tylko z Eucharystii !!! I dlatego nie bez znaczenia mówimy o Eucharystii także jako o Komunii. Komunii Boga z człowiekiem i komunii ludzi między sobą. Jakże głębokie są to myśli, jakże wiele niosą w sobie praktycznych, codziennych skutków i wskazówek? I nie może to być tylko odniesione do życia liturgicznego, ale musi mieć wyraz w całym chrześcijańskim życiu, w całym życiu Kościoła i we wszystkich jego działaniach.

Warto o tym pomyśleć w czasie dzisiejszych procesji i śpiewów …

Jakie znaczenie w moim życiu codziennym ma Eucharystia?
Czy ja żyję z Eucharystii?

A swoją drogą to zdumiewające jest przekonanie wielu współczesnych katolików, że można wejść do nieba nie karmiąc się regularnie Ciałem Pańskim. Gdyby wiedzieli jak wielkim skarbem jest ten Sakrament, to nie wymawailiby się od niedzielnej Mszy świętej nudnymi kazaniami, fałsszującym organistą, duchotą czy ciasnotą kościoła. No, ale pewno nie rozumieją … i co gorsza nic nie robią żeby zrozumieć.

A Chrystus nigdzie nie powiedział: „Kto uczerstniczy w procesji Bożegop Ciała, lub kto czci Boga na łonie natury wejdzie do Królestwa Niebieskiego”, ale bardzo wyraźnie powiedział: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.” (Jan 6,51)