I Niedziela Wielkiego Postu – B

Rdz 9,8-15

Potem Bóg tak rzekł do Noego i do jego synów: Ja, Ja zawieram przymierze z wami i z waszym potomstwem, które po was będzie; z wszelką istotą żywą, która jest z wami: z ptactwem, ze zwierzętami domowymi i polnymi, jakie są przy was, ze wszystkimi, które wyszły z arki, z wszelkim zwierzęciem na ziemi. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze, które zawarłem z wami i z wszelką istotą żywą, z każdym człowiekiem; i nie będzie już nigdy wód potopu na zniszczenie żadnego jestestwa.

1P 3,18-22

Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić [zbawienie] nawet duchom zamkniętym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy za dni Noego cierpliwość Boża oczekiwała, a budowana była arka, w której niewielu, to jest osiem dusz, zostało uratowanych przez wodę. Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie, dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali Aniołowie i Władze, i Moce.

Mk 1,12-15

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu. Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

Nie samym chlebem żyje człowiek

Post, umartwienie i pokuta nie są celem samym w sobie, ale środkiem i nie powinny być zaniedbywane, tylko dlatego, że żyjemy już w XXI wieku i tego rodzaju akty przestały być modne. Ich celem jest zwrócenie naszej uwagi na rzeczy ważniejsze i głębsze. Ich celem jest przygotowanie, pewnego rodzaju trening, opanowanie naszych pożądliwości i namiętności wynikających ze skłonności naszej ludzkiej natury. Dlatego też okres Wielkiego Postu nie może być tylko symbolem, okresem pustym, szarym i bez znaczenia w moim życiu. Kończy się okres karnawału, w Rio de Janeiro wielkie szaleństwa i zabawy. Informuje o tym – prawie codziennie – telewizja. Ale nie poda ona jednocześnie informacji, że zaczyna się okres Wielkiego Postu, okres poważniejszego zastanowienia się nad sensem swojego życia, nad jego ostatecznym celem i znaczeniem, okres, w którym post, pokuta i umartwienie, wyrzeczenia i wyciszenie mają pomóc człowiekowi być człowiekiem.

Kiedy Jezus podjął czterdziestodniowy post na pustyni, to na pewno nie dla sportu czy dla idei. Jego post był przygotowaniem do misji, jaką miał spełnić na ziemi. A jaką ja mam misję do spełnienia? Czy rzeczywiście umiem się do niej przygotować, ją rozeznać, i ją wypełniać, na co dzień w moim życiu? Czy nie żyję tylko dla chleba i tylko dla przyjemności? A kiedy przyjdzie czas rozliczeń i zdawania sprawy, z przerażeniem stwierdzę, że całkowicie przespałem i zmarnowałem swoje życie goniąc jedynie za chlebem, czyli w sumie za tym co nie nasyci i nie zaspokoi mojego człowieczeństwa i mojej tęsknoty za nieskończonością?

Homilia alternatywna

Potrójna pokusa

Kuszenie Jezusa na pustyni -w dzisiejszej Ewangelii tak skrótowo przedstawione przez św. Marka- u Mateusza i Łukasza jest o wiele dokładniej zrelacjonowane (Mt 4:1-11; Łk 4:1-13). Czytając te przekazy nasuwają mi się myśli i refleksje, które przekładają tę Ewangelię na język współczesny.

Iluż z nas uległo tak łatwo pokusie zgłodniałego ciała? Głód chleba, napoju, używek, seksu, rozrywki, lenistwa… Ciało ma swoje prawa, ale jeśli mu ulegniemy, niepostrzeżenie przejmie ster naszego życia, zdominuje i sterroryzuje ducha. I tak niewiele trzeba, aby stało się dyktatorem i tyranem. Jeśli nawet sam Bóg-Człowiek był kuszony… Czy zdaję sobie sprawę, jak łatwo jest ulec pokusom ciała? A jednocześnie, jak trudno się od nich uwolnić?

Iluż z nas wprzęgło się w jarzmo pychy i zarozumiałości? Pokaż, co potrafisz, bądź efektowny, przecież jesteś wielki i wspaniały, a reszta, to nie warte uwagi pionki. Pycha, zarozumiałość, chęć pokazania się, dominacji, bycia kimś. Największa pokusa, która stoi u podstaw każdego grzechu, od początku stworzenia, od raju („otworzą się wam oczy i będziecie, jako bogowie”) –obiecuje szatan Ewie i Adamowi (Rdz 3:5). I efekt pychy… zawsze ten sam; zawód i rozczarowanie. Iluż z nas doświadczyło tego na własnej skórze?

A iluż z nas dało się wciągnąć w mroczne imperium bogactwa, chciwości, chęci posiadania, bezsensownego gromadzenia, zachłannego zbierania? „Oddaj mi pokłon, a dam ci wszystko, bo mnie jest poddane i mogę je odstąpić komu zechcę…” –kusi szatan (Mt 4:9, Łk 4:7) Obiecuje i nie daje, a iluż mu się kłania, iluż z nas czołobitnie oddaje hołd demonowi bogactwa, mamony, posiadania?

Jakże dziwnie te trzy pokusy łączą się ze sobą? Trzy pokusy współczesnego świata. Pokusa tyrańskiego i zgłodniałego ciała, pokusa aroganckiej pychy i pokusa zachłannej i ślepej chciwości. Cały świat współczesny im hołduje, cały świat je gloryfikuje i próbuje uzasadnić. A my? A my mamy Chrystusa, który mówi stanowczo: „NIE!!!” Żyj Słowem Bożym, Bogu cześć oddawaj, nie wystawiaj Pana, Boga twego na próbę. Tylko, kto chce dzisiaj słuchać Chrystusa? On taki niemodny i tak bardzo ogranicza moją wolność. Lepiej iść za podszeptami Złego, to takie przyjemne… i tak wiele obiecuje.

I niestety, tak jak w raju, tylko obiecuje… i zostawia na lodzie, bo – jak pisał ks. J. Tischner – „zło jest tym, co nie ma podstawy, i co pozbawia podstawy, co działa jak rozkładowa moc irracjonalności”. A skoro zło nie ma podstawy i podstawy pozbawia, to jego efektem jest jedynie pustka.

Wielki Post w moim specjalnym serwisie
Kazanie Pasyjne na I Niedzielę Wielkiego Post

Image result for modlitwa w ogrójcu

Więcej o książce TUTAJ

XXIX Niedziela w ciągu roku – B

Niedziela Misyjna

Iz 53,10-11

Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.

Hbr 4,14-16

Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.

Mk 10,35-45

Podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? Odpowiedzieli Mu: Możemy. Lecz Jezus rzekł do nich: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana.

A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

pierwsi

Małość i wielkość

Nie jest łatwo zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli ktoś chce być wielkim między wami niech się stanie sługą i jeśli ktoś chce być pierwszym między wami, niech będzie ostatnim. Ja sam nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć.

Nie, takie słowa wydają się być co najmniej pustą frazeologią w świecie sukcesu i walki o władzę, w świecie obliczonym na tanie efekciarstwo i rządzonym twardymi regułami rynku, ekonomii i życiowego sukcesu, gdzie liczy się siła przebicia, spryt i umiejętność ustawienia się. A przecież zgadzamy się gdy Chrystus mówi: „W świecie, rządcy uciskają swoich poddanych i dają im odczuć swoją władzę.” Czyż nie jest tak, że czujemy sami na sobie ciężar władzy, którą (nawiasem mówiąc) niejednokrotnie sami wybraliśmy? Czyż nie jest tak, że władza staje się coraz bardziej arogancka i nie zwraca w ogóle uwagi na swoich wyborców? Czyż nie jest tak, że władza (jakakolwiek) dba coraz bardziej o siebie i swoje własne interesy i robi wszystko, żeby się przy władzy utrzymać? A my mamy po prostu tego dosyć?

Kto naprawdę jest wielkim, a kto malutkim i żałosnym w tym naszym pokręconym świecie? Nie, logika Chrystusa i to, do czego On nas powołuje nie jest na „normalny” ludzki rozum. I na pewno nie idzie w parze z logiką tego świata. Tylko, że ten świat skończy się kiedyś i: „pierwsi będą ostatnimi, a ostatni … pierwszymi„. A może warto spróbować pójść za głosem rozumu, a nie zdrowego rozsądku? A może warto zmienić coś w tym drapieżnym i przewrotnym świecie? A może warto stracić życie, aby je w pełni odzyskać …?

A jak w tym wszystkim wygląda kobieta wyniesiona na ołtarze 19.10.2003, Matka Teresa z Kalkuty? Była mała, czy wielka. Służyła, czy pozwalała sobie służyć …. , była pierwsza czy ostatnia? Kiedy zmarła kilka lat temu (1997) jej śmierć zbiegła się w czasie ze śmiercią dwóch innych, wielkich tego świata: księżnej Diany i byłego prezydenta Zairu Mobutu Seseseko. Pomyślałem sobie wtedy:

Oto umierają zarówno książęta jak i żebracy ….
a jak jest po tamtej stronie?
Kto jest pierwszym, kto ostatnim …
Kto naprawdę wielkim, a kto malutkim …
Kto nadal pokornym i żyjącym w miłości …
Kto aroganckim i żyjącym w chciwości i nienawiści …
Kto pokornym, a kto pysznym i zarozumiałym …
Kto wygrał chociaż przegrał …
A kto przegrał chociaż wydawało mu się, że wygrał?

Sic transit gloria mundi …

 

XX Niedziela w ciągu roku – B

Prz 9,1-6

Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, aby wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!

Ef 5,15-20

Baczcie, więc pilnie, jak postępujecie, nie, jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie, przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!

J 6,51-58

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się, więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

Z ludzkiego punktu widzenia, słowa dzisiejszej Ewangelii są absolutnie nie do zrozumienia. Dla nas, praktyków chodzących twardo po ziemi mowa Jezusa jest całkowicie niezrozumiała, daleka od naszej szarej rzeczywistości, odległa od realiów dnia codziennego i nie do przyjęcia. Cóż to znaczy karmić się Ciałem Chrystusa? Cóż to znaczy pić Jego Krew? Nie rozgryziemy jej i nie zgłębimy naszym praktycznym rozumem, nie wyliczymy tego na naszych -najlepszych nawet- komputerach. Jej sens i głębokie znaczenie umyka naszemu logicznemu i pragmatycznemu myśleniu. Bo też i nie o zrozumienie chodzi, ale o uwierzenie, ze Syn Boży może dać swoje Ciało na pokarm i swoją Krew na napój.

Tak, jak Żydom wydaje nam się to, co najmniej niesmaczne, żeby nie powiedzieć nierealnie pomylone, żeby ktoś kazał spożywać swoje ciało i pić swoją krew i jeszcze obiecywał za to życie wieczne!!!! Żydzi byli zgorszeni i oburzeni roszczeniami i obietnicami Chrystusa. Ale On z uporem maniaka stale powracał do tej samej sprawy. Kto nie będzie pożywał mego Ciała i pił mojej Krwi nie będzie miał życia wiecznego!

A „Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn… i rzekła: odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi. Prostaczek niech tu do mnie przyjdzie… ” Nie będę i ja próbował ani wytłumaczyć, ani zrozumieć moim ograniczonym ludzkim rozumem, Bożej Mądrości, boć to przecież niemożliwe. Jedyne, co mogę to z pokorą, pochylić głowę i za św. Tomaszem powiedzieć: „Pan mój i Bóg mój.” Uklęknąć przed Najświętszą Tajemnicą Chleba i Wina, przed Tajemnicą Ciała i Krwi, i bez rozumowych dywagacji, w pokorze i z wiarą karmić się tym Pokarmem na Życie Wieczne.

Kiedy miliony ludzi umierają na świecie z głodu chleba powszedniego, nie wolno zapomnieć, że jeszcze więcej umiera z głodu Chleba Wiecznego, że jeszcze większy głód i jeszcze większe spustoszenie spowodowane jest zaniedbaniem nawoływania Chrystusa: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje, bierzcie i pijcie to jest Krew moja.” Nie rozumiemy, co Chrystus mówi, bo i zrozumieć nie chcemy, bo złe wybraliśmy narzędzie, bo nie wszystko na nasz ludzki rozum „da się przełożyć”. Ale kto spożywa Ciało i pije Jego Krew… już tłumaczeń nie potrzebuje…

Chleba naszego powszedniego, ale i tego Wiecznego daj nam Panie.

15.08. Wniebowzięcie Najśw. Maryi Panny

Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab; 1Kor 15,20-26; Łk 1,39-56

Niepokalana i Wniebowzięta

Maryja, Matka Jezusa Chrystusa – Boga Człowieka, jest na pewno jedną z nas, jest Kobietą, jest Matką, jest Siostrą … ale też jest Kobietą niezwykłą, Matką niezwykłą, Siostrą niezwykłą … Jej niezwykłość wynika z Jej niezwykłego Macierzyństwa, z Jej niezwykłej pokory i Jej niezwykłego poddania się woli Bożej. Jej zwykłe „fiat” jest początkiem Jej niezwykłego życia i niezwykłego macierzyństwa. Ale zarazem życia bardzo zwykłego, bardzo prostego, bardzo ludzkiego, pełnego cierpienia i pełnego „zwykłości”. Tak trudno mówić o Maryi w sposób zwykły, ale i trudno mówić o Niej tylko w kategoriach niezwykłości. Niezwykłe jest Jej Niepokalane Poczęcie, niezwykłe jest Jej Macierzyństwo i niezwykłe „zaśnięcie” – Wniebowzięcie. Ona jedyna spośród całej ludzkości była bez grzechu, Ona jedyna spośród całej ludzkości nie umarła, ale z ciałem i duszą została wzięta do nieba (a co to znaczy? – nikt z nas nie wie, bo nikt z nas tam nie był). Ona jedyna została wyniesiona, wybrana do tej niezwykłej godności, Matki Bożej. Tak trudno jest o Maryi mówić tylko w kategoriach „niezwykłości”, aby nie uczynić Jej boginią, aby nie zajęła w naszym życiu miejsca Boga samego, ale też trudno o Niej mówić w kategoriach szarości i „zwykłości”, aby nie sprofanować Jej Macierzyństwa, Jej osoby, Jej życia, Jej świętości … aby nie sprowadzić Jej osoby i Jej życia do poziomu naszej zszarganej i szarej rzeczywistości, do poziomu naszej zwykłej nijakości czy bylejakości …

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest przedostatnią tajemnicą Różańca, jest momentem w którym Jezus Chrystus nie tylko wynosi swoją Matkę do chwały zbawionych w niebie, ale w którym jednocześnie daje nam również przedsmak, czy raczej zapowiedź tego co i nas czeka, tego co będzie także naszym udziałem … pod warunkiem …, że nasze zwykłe życie uczynimy niezwykłym, pod warunkiem że świętość stanie się rzeczywiście „ukrytym wymiarem naszej codzienności”.

Wniebowzięcie Maryi jest świętem, w którym czcimy Ją jako Matkę, bo i Chrystus, Jej Syn Ją uczcił, ale w którym także przeczuwamy zapowiedź naszej wieczności i naszej chwały, gdzie czcić Ją będziemy jako Królową nieba i ziemi.

Kusi mnie aby napisać tu pewnego rodzaju kalambur … Jeśli chcę, aby moje życie i moja wieczność były niezwykłe na miarę Maryi to powinienem po prostu naśladować zwykłość jej życia i Jej zwykłą pokorną codzienność.

Nie szukajmy nadzwyczajności w naszym życiu, nie sądźmy, że to niezwykłe pielgrzymki i nadzwyczajne czyny i umartwienia nas uświęcą, ale szukajmy raczej, jak zwykle i na co dzień z pokorą wypełniać wolę Bożą … jak zwykle i na co dzień żyć życiem uczciwym i dobrym, bo na tym polegała niezwykłość Maryi?

Bądź pochwalona

Bądź pochwalona, o Ty słodka, cicha,
Ty bez szemrania pod krzyżem schylona,
Pijąca do dna z boleści kielicha
Bądź pochwalona.

Bądź pochwalona, gdy młodzieńczych rojeń
Zdarta, stargana opadnie zasłona,
Matko miłości, łaski i ukojeń
Bądź pochwalona.

Bądź pochwalona, gdy wizja ulata
Krótkiego szczęścia na wieki stracona
Pani innego, szczęśliwego świata
Bądź pochwalona.

Bądź pochwalona, gdy zwątpień godzina
We wszystko! wszystkich! przyjdzie nieproszona.
Matko – twarz której wiarę przypomina
Bądź pochwalona.

Bądź pochwalona, gdy ciągły ból toczy,
Gdy dusza chora długie lata kona.
Za Twe prześwięte, miłosierne oczy
Bądź pochwalona.

(wiersz nieznanego autora z Wilna z 1918 r.)

Homilia alternatywna 

15.08. Wniebowzięcie NMP

Wejrzał Pan na uniżenie Służebnicy swojej,
i wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
Święte jest Jego imię

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest świętem o wielorakim znaczeniu. Przypomina nam ono najpierw o końcu ziemskiego życia Niepokalanej Dziewicy. Ale też i o fakcie, że właśnie ze względu na Jej Niepokalane Poczęcie koniec Jej życia nie jest naznaczony koniecznością umierania. Nie było w Niej najmniejszej zmazy grzechowej, Bóg w swoim Miłosierdziu zachował Ją od grzechu pierworodnego, ale i od konsekwencji tego grzechu, jakim jest śmierć. Nie zachował Jej od cierpienia, bo wraz z Synem swoim cierpiała na pewno, stojąc pod Jego krzyżem. Zachował Ją jednak od śmierci, tej najbardziej bolesnej konsekwencji grzechu pierworodnego. Co więcej skoro Maryja była bez grzechu poczęta, to nie musiała po śmierci przechodzić przez stan ostatecznego oczyszczenia czy pokuty w czyśćcu. Nic więc nie stało na przeszkodzie, aby Jej Syn, Jezus Chrystus wziął Ją z ciałem i duszą od razu do chwały nieba. Zmartwychwstały i wstępujący do chwały  Ojca Chrystus jest pierwszym, Który otwiera dla rodzaju ludzkiego niebo, zamknięte przez grzech pierworodny. Jest pierwszym, Który zasiada z ciałem i duszą po prawicy Ojca, będąc doskonałym Człowiekiem i zarazem Synem Bożym. Jako druga zostaje tam wprowadzona z ciałem i duszą Jego Matka, Niepokalana Dziewica, ta, Która uprzedzającą Łaską Bożą została oczyszczona od wszelkiej zmazy i grzechu już w chwili poczęcia i Która po zakończeniu ziemskiego życia była w pełni gotowa do uczestniczenia w chwale swojego Syna. Ten, Który „strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych …wejrzał na uniżenie swojej służebnicy” i wywyższył Ją w Królestwie swoim. Jej ciało nie doznało skażenia śmierci, bo nie było skażone grzechem. Doznało od razu i bez zwłoki chwały nieba, bo też było świątynią Ducha Świętego i z Jej Ciała Druga Osoba Trójcy Świętej wzięła swoje ludzkie ciało.

Święto Wniebowzięcia przypomina nam jednak również o tym, że i nasze życie nie kończy się w chwili śmierci, ale nasza przyszłość to chwała nieba, pełne (z ciałem i duszą) uczestnictwo w Królestwie Niebieskim. Jak bowiem pisze św. Paweł w 1 liście do Koryntian „jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, … a jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć”, aby wszyscy którzy należą do Chrystusa mogli uczestniczyć w chwale Królestwa wraz ze swoim Zbawicielem i Jego Matką. Wprawdzie musimy przejść przez oczyszczanie śmierci i czyśćca, ale nie są one finalnym stadium naszego życia. Jego ostatecznym wypełnieniem jest właśnie życie wieczne.

Jest jeszcze jeden element dzisiejszego święta warty refleksji. Maryja, poczęta wprawdzie bez zmazy grzechu pierworodnego, zachowana łaską Bożą od jego konsekwencji, nie była jednak bierną w czasie swojego ziemskiego życia. Ona doskonale współpracowała z łaską Bożą, doskonale odpowiadała na Boże wezwania i z doskonałym, pełnym pokory posłuszeństwem szukała wypełnienia woli Bożej. Nie jest więc Wniebowzięcie jedynie efektem Niepokalanego Poczęcia. Jest oczywiście wynikiem całkowicie darmowej łaski Bożej, jak wszystko co człowiek otrzymuje od Boga, ale też jest na pewno efektem współpracy Maryi z tą Bożą łaską. Bóg udziela wszystkiego w sposób całkowicie darmowy i wolny, ale my przez współpracę z Jego łaską przygotowujemy się na przyjęcie Jego darów, albo odrzucając Jego Łaskę odrzucamy Jego darmowe dary i czynimy samych siebie niezdolnych do ich przyjęcia.

W chwili gdy przygotowuję ten artykuł do sierpniowego numeru „Źródła” w polskich mediach toczy się ożywiona dyskusja na temat stosowności zorganizowania koncertu rockowej gwiazdy właśnie w dniu Wniebowzięcia. Sam fakt organizacji tego koncertu, w tym właśnie dniu wydaje się nie mieć większego znaczenia. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę czyj to koncert i fakt, że osoba ta ma już na swoim koncie pewne ostentacyjnie antyreligijne ekscesy, oraz fakt jakie za taką właśnie organizacją leżą intencje lub cele, to rzeczywiście można powątpiewać w celowość i artystyczną wartość takiego przedsięwzięcia.

Można by nawet powiedzieć, że zarówno organizatorom jak i być może samej gwieździe zależy nie tyle na samym artystycznym wydarzeniu, co raczej na wywołaniu skandalu. Jak inaczej bowiem można zrozumieć taką oto, wątpliwą reklamę tego koncertu: „Nie ma miejsca na dwie królowe, dwie madonny w tym kraju”. Rzeczywiście nie ma i może lepiej by było gdyby ta druga, zagraniczna, nie rodzima lepiej nie przyjeżdżała.

Materiały

Prawdę o Wniebowzięciu NMP ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 r. w Konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus”:

„…powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (Breviarium fidei VI, 105)

Orzeczenie to Ojciec święty wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Orzeczenie to oparł nie tylko na dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny, ale także dlatego, że ta prawda była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował.

Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. To oznacza, że święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę.