24.06. Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

Iz 49,1-6

Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.

Dz 13,22-26

Gdy zaś jego odrzucił, powołał Dawida na ich króla, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: ” Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach „. Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu.

Łk 1,57-66.80

Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Ty pójdziesz przed Panem torując Mu drogi

W historii ludzkości, w historii zbawienia Bóg wybiera sobie ludzi, którym powierza szczególne zadania. Jednym z nich, niewątpliwie największym -jak sam Chrystus się o nim wyraził- jest Jan Chrzciciel. Wybrany przez Boga, aby bezpośrednio przygotować przyjście Syna Bożego, od początku był kimś niezwykłym. Nie na tym jednak polega jego wielkość, że był kimś niezwykłym, że przy jego narodzeniu działy się rzeczy niezwykłe, ani nawet nie przez to, że prowadził pustelnicze i bardzo ascetyczne życie. Jego niezwykłość polega raczej na świadomości posłannictwa, jakim został obdarzony i na doskonałej wierności temu posłannictwu. Jego niezwykłość polega na wierności Słowu, któremu służył. I nie to było w nim wielkie, że sprzeciwił się nawet królowi, że żyjąc na pustyni nie obawiał się napominać wielkich tego świata, ale to, że spotkawszy Jezusa umiał w Nim rozpoznać Boga, Tego, Który przychodzi i Jemu całkowicie podporządkować swoje życie.

Jakże bardzo potrzeba nam dzisiaj takich właśnie świadków Słowa, świadków nieskończoności na miarę Jana Chrzciciela … Jakże bardzo potrzeba nam świadków niezłomnych i wiernych, drogowskazów jasno i klarownie wskazujących na Chrystusa. Jakże bardzo potrzeba nam ludzi na miarę Jana Chrzciciela, którzy gotowi są położyć nawet swoje życie dla świadectwa Słowu. Może tym bardziej potrzeba nam takich właśnie świadków niezłomnych, że świat dzisiejszy pełen jest nijakości, mierności, ludzi słabych i zalęknionych. Może dlatego, że w świecie dzisiejszym za dużo mamy uładzonych i ugrzecznionych pajacyków, a za mało świadków wiernych i odważnych. Może właśnie dlatego trzeba nam brać przykład z Jana Chrzciciela?

Niejako do każdego z nas, do każdego chrześcijanina mówi dzisiaj Bóg: „Ty pójdziesz przede Mną torując Mi drogę we współczesnym zlaicyzowanym i spoganiałym świecie„. Bóg potrzebuje naszego świadectwa na miarę św. Jana Chrzciciela. Bóg właśnie przez nas chce przygotowywać drogi zbawienia we współczesnym świecie i dla współczesnego świata.

Narodzenie Jana Chrzciciela jest właśnie okazją do głębszej refleksji nad sensem naszego chrześcijańskiego posłannictwa. Ale i nad naszym stosunkiem do Słowa Bożego, Które ma się przez nas objawiać, Które my mamy objawiać naszym klarownym i zakotwiczonym w Bogu życiem. Tak bardzo przecież potrzeba nam dzisiaj niezłomnych świadków nieskończoności i przejrzystych drogowskazów. A może warto także uświadomić sobie, że i ja mam być takim świadkiem nieskończoności, a nie trzciną chwiejącą się na wietrze.

Święty Janie Chrzcicielu, świadku wierny
naucz nas dawać świadectwo Chrystusowi.

Reklamy

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – B

Oz 11,1.3-4.8c-9

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? Jakże cię mogę równać z Admą i uczynić podobnym do Seboim? Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

Ef 3,8-12.14-19

Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.

J 19,31-37

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich …

Bóg kochający człowieka, aż do krzyżowej śmierci, Bóg dający się człowiekowi na pokarm … i człowiek, który jakby wydawał się niczego nie rozumieć, uciekający od Boga, oskarżający Go o zniewolenie, i uciekający od Boga do bożków, odrzucający Boga i Jego Miłość. To jakby skarga samego Boga zawarta w pierwszym dzisiejszym czytaniu.

Serce Jezusa – symbol miłości Boga do człowieka, ale zarazem symbol miłości wzgardzonej, zdradzonej, złamanej, poniewieranej, odrzuconej …

Ta Miłość Miłosierna, bezgraniczna i bezwarunkowa, Która nie zawahała się na Największą, Krzyżową Ofiarę jest jednocześnie przez człowieka tak bezmyślnie odrzucana, negowana, pogardzana, wyśmiewana i niezrozumiana … Wystarczy tylko zobaczyć dookoła, ale także wystarczy przyjrzeć się moejmu własnemu życiu …

Chrześcijaninie! Czy zdarzyło ci się chociaż raz doświadczyć tej Miłości? Czy byłeś zdolny chociaż raz na Nią odpowiedzieć? Chrześcijaninie, jak długo jeszcze będziesz uciekał przed Tym, Który cię tak ukochał?

On mówi: „Ja – Święty, nie przychodzę, żeby zatracać„, a ty sobie to lekceważysz, a ty odrzucasz Jego Miłość Miłosierną …

Nie bądź ślepy, nie bądź głuchy … nie daj się mamić złu, bo poza Nim i poza Jego sercem nie znajdziesz swego spełnienia i swego zbawienia.

Chryste, Królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.

25.01. Nawrócenie św. Pawła

Dz 22,3-16

Ja jestem Żydem – mówił Paweł- urodzonym w Tarsie w Cylicji. Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym. Gorliwie służyłem Bogu, jak wy wszyscy dzisiaj służycie. Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety, co może poświadczyć zarówno arcykapłan, jak cała starszyzna. Od nich otrzymałem też listy do braci i udałem się do Damaszku z zamiarem uwięzienia tych, którzy tam byli, i przyprowadzenia do Jerozolimy dla wymierzenia kary. W drodze, gdy zbliżałem się do Damaszku, nagle około południa otoczyła mnie wielka jasność z nieba. Upadłem na ziemię i posłyszałem głos, który mówił do mnie: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? odpowiedziałem. Rzekł do mnie: Ja jestem Jezus Nazarejczyk, którego ty prześladujesz. Towarzysze zaś moi widzieli światło, ale głosu, który do mnie mówił, nie słyszeli. Powiedziałem więc: Co mam czynić, Panie? A Pan powiedział do mnie: Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić. Ponieważ zaniewidziałem od blasku owego światła, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez moich towarzyszy. Niejaki Ananiasz, człowiek przestrzegający wiernie Prawa, o którym wszyscy tamtejsi Żydzi wydawali dobre świadectwo, przyszedł, przystąpił do mnie i powiedział: Szawle, bracie, przejrzyj! W tejże chwili spojrzałem na niego, on zaś powiedział: Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę i ujrzał Sprawiedliwego i Jego własny głos usłyszał. Bo wobec wszystkich ludzi będziesz świadczył o tym, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Ochrzcij się i obmyj z twoich grzechów, wzywając Jego imienia!

lub

Dz 9,1-22

Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? – powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał. Panie – odpowiedział Ananiasz – słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź – odpowiedział mu Pan – bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku.

Mk 16,15-18

I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

Dlaczego mnie prześladujesz?

Czyż Pan Bóg zawsze musi używać nadzwyczajnych środków, żeby do nas dotrzeć? Czyż musi się to zawsze dokonywać przez rzucenie nas na ziemię? Czy zawsze najpierw muszę być oślepionym, aby odzyskać wzrok i zobaczyć moje błędy? Czy zawsze najpierw muszę zaryć nosem w ziemię, żeby się opamiętać?

Szawle, Szawle … dlaczego mnie prześladujesz? – te słowa również i ja mógłbym usłyszeć, gdybym tylko dobrze nadstawił uszu. I stale – jak Szaweł – jestem przekonany, że robię dobrze, że żyję uczciwie i honorowo, że nie mam sobie nic do wyrzucenia … jak faryzeusz i hipokryta …

Tylko czy nawet te nadzwyczajne środki, to ustawiczne przypominanie mi kim jestem i jakie jest moje powołanie i miejsce w życiu … czy to wszystko daje takie same efekty jak w życiu Szawła? Czy potrafię wyciągnąć z tego radykalne i ostateczne wnioski i przemienić się w Pawła? Czy nadal jednak nie wracam do swoich dawnych zajęć i błędów, do swojego dawnego życia i pewności siebie?

Panie !!!
ileż razy będziesz jeszcze musiał mnie powalić na ziemię i oślepić,
abym w końcu przejrzał i powstał, abym się nawrócił?

Kazanie do druku TUTAJ

II Niedziela w ciągu roku – B

1Sm 3,3b-10.19

Samuel spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: Oto jestem. Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: Oto jestem: przecież mnie wołałeś. Heli odrzekł: Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: Samuelu! Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Odrzekł mu: Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha. Samuel dorastał, a Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię.

1Kor 6,13c-15a

Pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu. Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. Ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych. Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy!

J 1,35-42

Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr.

26_the-calling-of-the-original-twelve-apostles_1800x1200_300dpi_1

WPROWADZENIE:                        W dzisiejszej Ewangelii Apostoł Andrzej oznajmia swemu bratu Szymonowi: „Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy: Chrystusa”. Znaleźć, spotkać żywego i działającego Chrystusa to dla nas, chrześcijan rzecz najistotniejsza. Bez tego osobowego spotkania z Chrystusem nasza wiara jest tylko zabobonem i przesądem. A gdzież możemy Go naprawdę spotkać, jak nie w Eucharystii, gdzie daje się bezpośrednio tym, którzy w Niego wierzą? Warto to sobie uświadomić właśnie na początku tej Ofiary Eucharystycznej, którą sam Chrystus składa swojemu Ojcu. Aby w tej ofierze Chrystusa uczestniczyć w sposób godny uznajmy naszą małość i grzeszność, i prośmy Ojca o wybaczenie naszych grzechów i niewierności.

Homilia

Nie jest rzeczą ani łatwą, ani oczywistą znaleźć i naśladować Chrystusa, iść za Nim we współczesnym świecie. Świat kusi nas i mami łatwym i szybkim sukcesem, spełnieniem, dostatkiem, karierą i luksusem. Chrystus zaś nie oszukuje i mówi wprost, że to jest tylko ułuda i zwodzenie. W Liście do Galatów św. Paweł pisze: „Ciało (zanurzone w świecie), do czego innego dąży niż duch, a duch, do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody…” (Gal 5,17). Dlatego tak ważną jest ustawiczna troska o rozpoznanie Chrystusa tam, gdzie jest On naprawdę obecny i gdzie pozwala się rozpoznać i spotkać bezpośrednio, czyli na Eucharystii. Nie jest Msza święta tylko najlepszą formą modlitwy, nie jest jedynie uwielbieniem Boga, nie jest towarzyskim spotkaniem, nie jest jedynie uroczystą celebracją, nie jest sposobem na zapełnienie niedzielnego przedpołudnia, czy wypełnienie nakazu. Jest natomiast –na pewno- okazją do osobistego spotkania Jezusa Chrystusa!!! Kiedy w końcu Samuel -pouczony przez Helego- staje przed Panem mówi zdecydowanie: „Oto jestem: przecież mnie wołałeś.” Jest to moment, w którym odkrywa swoje powołanie. Podobnie i Andrzej brat Szymona Piotra w dzisiejszej Ewangelii spotyka Chrystusa i dzieli się tym odkryciem z bratem: „Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa.” Przyprowadza też Szymona do Jezusa. To jest i nasze zadanie; pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu do Chrystusa i ukazywać Go innym.

(…) Więcej TUTAJ

MODLITWA WIERNYCH

Wstęp                       Z pokorą i ufnością wołamy do Ducha Świętego, aby pomagała nam spotkać Pana, Który jest obecny w swoim Słowie i w swoim Ciele w Sakramencie Ołtarza.

1 – Za Kościół, aby przez sprawowanie Eucharystii dawał nam możliwość spotkania się z żyjącym Synem Bożym … Ciebie prosimy,

2 – Za sprawujących Eucharystię, aby swoją osobą nigdy nie przesłaniali Tego, Który jest Jedynym i Najwyższym Kapłanem… Ciebie prosimy,

3 – Za wspólnoty parafialne, aby zjednoczone na Eucharystii umiały odkryć Jej największą wartość, jaką jest sam Jezus Chrystus, źródło i ostateczny cel naszego życia… Ciebie prosimy

4 – Za tych, którzy lekceważą niedzielną Mszę Świętą, aby odkryli na nowo Jej piękno, wartość i konieczność uczestnictwa w Ofierze Chrystusa… Ciebie prosimy

5 – Za nas samych abyśmy nigdy nie zaprzestali głosić, że właśnie tutaj znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy: Chrystusa… Ciebie prosimy

Zakończenie                       Ojcze nieskończenie dobry, pozwól abyśmy przez działanie Ducha Świętego doświadczali Chrystusa obecnego w Eucharystii, Którego Ty nam posłałeś i w ten sposób doszli do radości życia wiecznego. Amen.

PRZED ROZESŁANIEM    Szukajmy Chrystusa, a kiedy Go znajdziemy dzielmy się tym odkryciem z innymi. Czy mogę powiedzieć, że znalazłem Go dzisiaj, że rzeczywiście Go spotkałem na tej Eucharystii?  Czy jestem gotowy do podzielenia się tym z innymi, bo każdorazowo jest to najcenniejsze spotkanie mojego życia?

Homilia alternatywna

Powołanie

To Bóg powołuje człowieka. To Bóg wybiera sobie ludzi według swoich prawideł. Człowiek ma być tylko otwarty na Boże wołanie i gotowy na przyjęcie Jego propozycji. Bóg decyduje, gdzie i po co mnie wysłać … co mam zrobić, jak i dlaczego? Człowiek może tylko -jak Samuel- być czujnym i gotowym do działania: „Oto jestem przecież mnie wołałeś„. A kiedy zdecyduję się odpowiedzieć na wołanie Pana, wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak z pokorą wyznać: „Mów, bo sługa Twój słucha.” Nie jest to wcale bierne poddanie się losowi ani ubezwłasnowolnienie. Człowiek, który zrozumiał Miłość Boga, nie może nie zrozumieć, że Bóg, Który najlepiej nas zna, najlepiej też wie, co dla nas jest dobre i tego właśnie dobra dla nas chce. To nam się wydaje, że chcemy dla siebie dobra. To nam się wydaje, że wiemy co jest dla nas dobre. A przecież rozpoznanie woli Bożej, Jego świętej i doskonałej woli, to jedyne i najlepsze co możemy zrobić. On nas powołuje to takiego lub innego życia. Nieraz o tym zapominamy starając sobie po swojemu ułożyć życie. Jest to nieraz jak walka z wiatrakami, bo nam się czasami tylko wydaje, że lepiej wiemy co dla nas jest dobre i co nam będzie służyć … a w rzeczywistości działając według tylko mojego planu, sprzeciwiam się woli Bożej, która mnie gdzie indziej i do czego innego powołuje. Bo my jesteśmy przekonani, że sami sobie ułożymy życie i dlatego nie chcemy nikogo słuchać, a już na pewno nie Boga.

I tak jest nie tylko z powołaniem do kapłaństwa, czy życia zakonnego, tak jest z każdym życiowym powołaniem. Bóg woła, Bóg daje nam zadanie do wypełnienia, Bóg daje nam odpowiednie środki i siły, On nawet zmienia nam imię (naszą istotę) kiedy trzeba, aby nas do wypełnienia powołania uzdolnić. Trzeba Go tylko słuchać i być Mu poddanym.

Oto jestem, przecież mnie wołałeś.

Mów Panie, bo sługa Twój słucha.

Homilia alternatywna II

Głoszenie Chrystusa …

Podstawowym i nieodzownym warunkiem skutecznego głoszenia Chrystusa jest słuchanie tego, co On ma do powiedzenia i posłuszeństwo Ewangelii przekazywanej przez Kościół. Chrystus dał Dobrą Nowinę nie pojedynczym kapłanom czy wiernym, ale Kościołowi.

Kapłan, który kontestuje i neguje nauczanie Kościoła nie może oczekiwać, że jego głoszenie Słowa Bożego będzie skuteczne, a wprost przeciwnie taka postawa niszczy Kościół założony przez Chrystusa na fundamencie (skale) Piotra i jego wiary.

Niestety wielu księży uważa, że Chrystus „pokpił sprawę przy zakładaniu Kościoła” i oni muszą to poprawić i założyć Kościół na nowo, ale przedtem trzeba go zdemontować. A są i tacy, którzy uparli się, że przepiszą Słowo Boże na nowo i poprawią Dobra Nowinę, bo jest albo niekompletna, albo przynajmniej w niektórych miejscach błędna, lub zbyt wymagająca.

Naprawdę nie jest łatwo być świadkiem Jezusa. Jedynym rozwiązaniem jest absolutna wierność Słowu Wcielonemu, a nie chęć przypodobania się wiernym.

Niedziela w Oktawie Bożego Narodzenia – rok B – Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

Rdz 15, 1-6; 21, 1-3

Obietnica potomstwa
Czytanie z Księgi Rodzaju

Pan tak powiedział do Abrama podczas widzenia: «Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą; nagroda twoja będzie sowita».
Abram rzekł: «o Panie, mój Boże, na cóż mi ona, skoro zbliżam się do kresu mego życia, nie mając potomka; przyszłym zaś spadkobiercą mojej majętności jest Damasceńczyk Eliezer». I mówił: «Ponieważ nie dałeś mi potomka, ten właśnie, zrodzony u mnie sługa mój, zostanie moim spadkobiercą».
Ale oto usłyszał słowa: «Nie on będzie twoim spadkobiercą, lecz ten po tobie dziedziczyć będzie, który od ciebie będzie pochodził».
I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: «Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić»; potem dodał: «Tak liczne będzie twoje potomstwo». Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę.
Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał, i uczynił jej to, co zapowiedział. Sara stała się brzemienną i urodziła sędziwemu Abrahamowi syna w tym właśnie czasie, jaki Bóg wyznaczył. Abraham dał swemu synowi, który mu się urodził, a którego mu zrodziła Sara, imię Izaak.
Oto słowo Boże.

lub

Syr 3,2-6.12-14

Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:
Dzięki wierze ten, którego nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie.
Dzięki wierze także i sama Sara, mimo podeszłego wieku, otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego, i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie, jak niezliczone ziarnka piasku na wybrzeżu morza.
Dzięki wierze Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: «z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo». Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen jest wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, na podobieństwo śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Oto słowo Boże.

lub

Kol 3,12-21

Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z [całym swym] bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko [czyńcie] w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

Łk 2,22-49

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim. Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?

Czcij ojca swego i matkę swoją

Staroświecko i prawie nierealnie brzmią słowa czwartego przykazania i słowa dzisiejszych czytań mszalnych. „Żony bądźcie poddane mężom. Mężowie miłujcie swoje żony. Dzieci bądźcie posłuszne swoim rodzicom … rodzice niech nie zaniedbują swoich dzieci.” Jak wygląda dzisiaj sytuacja rodziców i dzieci w wielu rodzinach? Czy to dzieci czczą i szanują rodziców, czy jest raczej odwrotnie? A jak układają się relacje małżeńskie, między mężem i żoną? Czy jest tam wzajemny szacunek, zrozumienie, miłość, pokora?

Jechałem kiedyś zatłoczonym autobusem. Większość pasażerów stała. Ja też, a obok mnie starsze kobiety i mężczyźni. Na siedzeniu obok jechała matka z kilkuletnim malcem, który oczywiście zajmował jedno miejsce. Nikt nie ośmielił się poprosić tej matki o wzięcie dzieciaka na kolana i zwolnienie miejsca dla kogoś starszego. Jakby jednak tego było mało, dziecko dla zabawy i ze złośliwą przyjemnością kopało siedzącą naprzeciwko kobietę. Kiedy ta w końcu zwróciła uwagę matce dziecka, matka odpowiedziała z wyraźną złością w głosie: „Ja wychowuję swoje dziecko bezstresowo i nie będę go karcić publicznie! A jak pani się nie podoba, to może się pani przesiąść gdzie indziej.” Takich i tym podobnych przypadków można by mnożyć.

Rozpieszczane, rozkapryszone dzieciaki, nieznośne zadufane w sobie i zarozumiałe brzdące, niegrzeczna, wulgarna i ordynarna młodzież … A skąd się to wszystko bierze? Chyba z księżyca spada? Bezstresowe, nowoczesne wychowanie dzieci. Bezkonfliktowe, wolne, i nowoczesne małżeństwa, w których nie brakuje niczego poza wzajemnym szacunkiem i miłością. Miał rację wieszcz kiedy mówił: „Taka Rzeczypospolitej przyszłość, jakie młodzieży chowanie.” Miał rację Prymas Tysiąclecia, kiedy podkreślał i napominał: „Przyszłość Kościoła i przyszłość Polski w rodzinach się kształtuje. Kto rządzi rodziną, ten rządzi krajem.” A kto rządzi rodziną dzisiaj? Biznes, pieniądze, pogoń za dobrobytem, za przyjemnością … za luksusem. I jakie są tego efekty? Samobójstwa, ucieczki z domu, dengenracja, frustracje, dzieci, które mając rodziców zabieganych, nie mają nikogo … kto je kocha …Dzieci – psychiczne i życiowe kaleki, rozpieszczone i niekochane, mające wszystko i nie mające nikogo. Żony opuszczone i samotne, mężowie przemęczeni i rozdrażnieni: „Czego oni jeszcze ode mnie chcą, przecież mają wszystko?”

I na to wszystko odpowiedź Świętej Rodziny. Warto zadumać się na chwilę nad tym przykładem i porównać nasze rodziny z Rodziną Jezusa, Maryi i Józefa. Warto zrobić rodzinny rachunek sumienia. Może dzisiejsze niedzielno-świąteczne popołudnie będzie do tego dobrą okazją? Może mniej będzie rozwodów, nieszczęść i problemów w rodzinach jeśli wzorcem dla rodzinnego życia nie będą głupiutkie amerykańskie filmiki, którymi bezmyślnie zalewa nas telewizja, ale właśnie Święta Rodzina?