V Niedziela Wielkiego Postu – A

Ez 37:12-14

Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam – wyrocznia Pana Boga.

Rz 8:8-11

A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

J 11:1-45

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą.

A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?

Jezus im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.

Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga.

Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie.

Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym.

Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?

Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat.

Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać.

A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł.

Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli?

Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował!

Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?

A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień.

Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.

To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!

I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

wskrz Łazarza


Łazarzu, wyjdź z grobu

Czasami zastanawiam się czy i ja nie jestem jak Łazarz, od wielu dni, a może miesięcy czy nawet lat będący już w grobie, cuchnący i martwy? Czy nie przywaliłem swego grobu wielkim kamieniem obojętności i ironii, drwiny i cwaniactwa? A może do mnie odnoszą się też słowa Jezusa: „Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, bo widzi światło … Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, bo brak mu światła.” A ja, czy chodzę za dnia, czy raczej wolę noc i ciemność? „Łazarzu, wyjdź z grobu!” – człowieku obudź się! Chodź w światłości dnia, a nie potkniesz się! Nie kombinuj i nie oszukuj samego siebie, bo może ci się tylko wydaje,  że jesteś żyjący i że dobrze się masz, a w rzeczywistości jesteś już trupem błąkającym się po bezdrożach i manowcach świata zmarłych. Może samego siebie i innych próbujesz tylko łudzić i mamić pozorami i maskami życia i dobrobytu, a w rzeczywistości jesteś tylko marionetką pociąganą za sznureczki swoich przyzwyczajeń, nałogów, grzechów i drobnych układzików?

Łazarzu, do ciebie mówię wyjdź z grobu i ożyj !!!!!” Przejrzyj na oczy i zobacz światło dnia, nie daj się mamić ułudom bogactwa, doczesnych uciech i przemijających sukcesów. To wszystko jest tylko złudzeniem, które prędzej czy później mija i pryska, jak bańka mydlana. Wydaje ci się, że żyjesz, wydaje ci się, że powodzi ci się dobrze i że możesz być z siebie zadowolony. Ale czy na pewno żyjesz? A może jednak jesteś w grobie i trzeba abyś usłyszał głos Chrystusa wołającego z mocą: „Łazarzu ! wyjdź z grobu !

Panie Jezu Chryste , Ty jesteś Panem życia i śmierci.
Nie pozwól mi, abym był żywym trupem, ….


Homilia alternatywna

oto otwieram wasze groby …

Proroctwo Ezechiela spełnia się w sposób dosłowny w dzisiejszej Ewangelii, kiedy Jezus każe wyjść z grobu Łazarzowi. Ale jest to nadal tylko zapowiedź tego, co ma się dokonać przy końcu czasów, kiedy wszystkie groby zostaną otwarte i Chrystus „przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w nas Ducha” (Rz 8:11). Wizja proroka Ezechiela spełnia się ostatecznie w Apokaliptycznej wizji nowego Jeruzalem, (Ap 7:4-10; 14:1-5; 20:12-15), gdzie niezliczone tłumy tych, którzy powstali z martwych i których groby zostały otwarte oddają hołd Bogu w liturgii Nowej Jerozolimy.

Ciało, które prowadzi do śmierci (Rz 7:24) i duch, który ożywia (J 6:63) to dwa bieguny pomiędzy którymi rozpięty jest sens dzisiejszych czytań. Jest to zarazem przesłanie całego Wielkiego Postu, w czasie którego mamy dostrzec tę właśnie głęboką prawdę, że -jak mówi św. Paweł (Rz 8:5-6)- ci, „którzy żyją według ciała dążą do tego co chce ciało, a ciało prowadzi do śmierci”, dążność zaś Ducha prowadzi do życia i pokoju. A Chrystus, który jest Panem życia i śmierci ma moc przywrócić nam utracone przez grzech życie wieczne o ile tylko pozwolimy działać w nas Duchowi i uwierzymy Chrystusowi, że On jest Zwycięzcą śmierci. I to właśnie zapowiada Jezus w Ewangelii zwracając się do Marty przy grobie jej brata.

To napięcie między ciałem i jego pragnieniami, a duchem pojawia się zresztą dosyć często na kartach Pisma Świętego (Pwt 11:26; Mt 26:41; Gal 5:17), a w sposób bardzo dramatyczny pisze o tym św. Paweł, wołając z bólem: „Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku śmierci?” i udziela jednocześnie odpowiedzi: „Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego”(Rz 7:24). Bo to Jezus Chrystus jest zmartwychwstaniem i życiem (J 14:6), wyzwalającym od śmierci.

Warto więc być może zadać sobie pytanie: „A ja żyję według ciała, które prowadzi do śmierci, czy według ducha, który ożywia?

25.03. Zwiastowanie Pańskie

Pierwsze czytanie                                                            Iz 7, 10-14

Panna pocznie i porodzi Syna

Czytanie z Księgi proroka Izajasza.

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: « Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Otchłani, czy to wysoko w górze ».

Lecz Achaz odpowiedział: « Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę ».

Wtedy rzekł Izajasz: « Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami ».

Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny
Ps 40 (39), 7-8a. 8b-10. 11 (R.: 8a i 9a)

Refren: Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę.

7  Nie chciałeś ofiary krwawej ani płodów ziemi, *

lecz otwarłeś mi uszy:

nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *

8  Wtedy powiedziałem: « Oto przychodzę.

Refren.

W zwoju księgi jest o mnie napisane: †

9  Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże, *

a Twoje prawo mieszka w moim sercu ».

10 Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu *

i nie powściągałem warg moich, o czym Ty wiesz, o Panie.

Refren.

11 Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca, *

głosiłem Twoją wierność i pomoc.

Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności *

przed wielkim zgromadzeniem.

Refren.

Drugie czytanie                                                             Hbr 10, 4-10

Chrystus przychodzi pełnić wolę Ojca

Czytanie z Listu do Hebrajczyków.

Bracia:

Niemożliwe jest to, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy. Przeto Chrystus przychodząc na świat, mówi: « Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: “ Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże ” ».

Wyżej powiedział: « ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzech nie chciałeś, i nie podobały się Tobie », choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: « Oto idę, abym spełniał wolę Twoją ». Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną. Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                                   J 1, 14ab

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

(O.W.): Alleluja, alleluja, alleluja.

Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami,

i widzieliśmy jego chwałę.

Aklamacja: Chwała Tobie, Królu wieków.

(O.W.): Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                            Łk 1, 26-38

Maryja pocznie i porodzi Syna

+ Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.

Anioł wszedł do Niej i rzekł: « Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ».

Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: « Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca ».

Na to Maryja rzekła do anioła: « Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? »

Anioł Jej odpowiedział: « Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego ».

Na to rzekła Maryja: « Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł ».

Oto słowo Pańskie.


Zwiastowanie

 


Homilia

Uroczyste słowa dzisiejszej Ewangelii: „Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja…” (Łk 1,26) doskonale korespondują ze słowami św. Pawła z Listu do Galatów: „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.” (Ga 4,4-5)

Najpierw, kiedy „nadeszła pełnia czasów”, Bóg posłał anioła Gabriela i prosił Dziewicę Maryję, aby zgodziła się zostać Matką Jego Syna, Którego chciał zesłać, „abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.” I ot jest prawdziwie początek. Dzisiejsze święto przypomina nam o drugim chronologicznie wydarzeniu Nowego Testamentu, opisanym przez, św. Łukasza (kronikarza). Poprzedza go w Ewangelii tylko zapowiedź narodzenia św. Jana Chrzciciela. Można by, więc powiedzieć, że cały Nowy Testament, cały nowy porządek świata rozpoczyna się właśnie od tego wydarzenia, od Zwiastowania. Ten nowy porządek zbawienia, zapowiadany w Starym Testamencie, np. przez proroka Izajasza: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami” (Iz 7,14) rozpoczyna się właśnie na 6 miesięcy przed Bożym Narodzeniem, kiedy Dziewica przyjmuje wolę Bożą słowami: „Ecce Ancilla Domini, fiat mihi secundum Verbum Tuum”. W tym właśnie momencie, kiedy Maryja wypowiada te słowa „Duch Święty zstępuje na Nią”, a w Jej łonie „Słowo Boże staje się Ciałem” (J 1,14). W tym właśnie momencie „w swojej Matce Bóg nieba, Bóg nieskończoności stał się maluczkim, stał się materią, …” – jak powiedział Papież Franciszek, w homilii 1 stycznia, w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.

Zwiastowanie i pokorna zgoda Dziewicy to początek, od którego zaczyna się zbawcze dzieło Boga. Bóg wybrał właśnie taki, niezwykły i cudowny sposób wejścia w historię ludzką. Wybrał Maryję Dziewicę, z Której się narodził Jezus Chrystus Zbawiciel Świata. Gdyby nie ta pokorna zgoda Maryi na Wcielenie, do dzisiaj człowiek byłby samotny i bezbronny wobec siły złego ducha, do dzisiaj żyłby w beznadziei grzechu i niewoli zła.

Trudno jest do końca zrozumieć sens tego wydarzenia. Trudno ocenić znaczenie tego niezwykłego momentu w dziejach ludzkości. Trudno zrozumieć, jak to możliwe, że Bóg, Stwórca i Pan całego wszechświata „prosi” ubogą i pokorną dziewczynę, aby zechciała „pomóc Mu w zbawieniu tegoż świata”. Trudno też zrozumieć, jak to jest możliwe, że Bóg, Stwórca i Pan całego wszechświata, przez Którego Słowo „wszystko się stało” (J 1,3) pragnie stać się jednym z bytów tego świata, pragnie stać się bytem materialnym, poddanym prawom fizycznym i biologicznym stworzonego przez siebie świata?

I to są prawdy dogmatyczne, nie do zrozumienia, ograniczonym przecież, ludzkim umysłem. Co wcale nie znaczy, że są one anty-logiczne lub przeczące ludzkiemu rozumowi. Nie są one przyrodnicze, nie mieszczą się w ramach natury i praw fizyki, ale przecież sam Bóg nie należy do natury i nie jest do pojęcia dla naszego rozumu. Czyż Bóg Stworzyciel nie mógł, więc wybrać takiej drogi, takiego, ponadnaturalnego sposobu: „Oto Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię osłoni„, aby być Emmanuelem, czyli Bogiem z nami.

W niezwykły i niezrozumiały sposób Bóg stworzył wszechświat. W niezwykły -i dla człowieka nie do pojęcia- sposób Bóg zechciał ten świat odnowić. I dlatego moment Zwiastowania pozostanie na zawsze momentem inicjującym Nowe Stworzenie. W kolędzie „Gaudete, Christus est natus” skomponowanej w XVI wieku znajdują się takie słowa: „Deus homo factus est. Natura mirante,” (Bóg stał się człowiekiem, Natura stanęła w osłupieniu). Odnoszą się one właśnie do tegoż –dzisiaj wspominanego- momentu, kiedy Bóg –będący całkowicie poza naturą- staje się materią, sam staje się naturą, staje się dosłownie embrionem w łonie Niepokalanej Dziewicy. I to jest początek naszego odkupienia, to jest początek Nowego Stworzenia, „nowego nieba i nowej ziemi.” (2 P 3,13)


A Słowo stało się ciałem

Scena przedstawiona w dzisiejszej Ewangelii wydaje nam się niemal mitologiczna. Jest tak niesamowicie bajeczna, że aż -dla niektórych- niemożliwa. A jednak jest to początek, od którego zaczyna się zbawcze dzieło Boga. Bóg wybrał właśnie taki, niezwykły i cudowny sposób wejścia w historię ludzką. Wybrał Maryję Dziewicę, z Której się narodził Jezus Chrystus Zbawiciel Świata.

I to są prawdy dogmatyczne, nie do zrozumienia, ograniczonym przecież, ludzkim umysłem. Co wcale nie znaczy, że są one anty-logiczne lub przeczące ludzkiemu rozumowi. Nie są one przyrodnicze, nie mieszczą się w ramach natury i praw fizyki, ale przecież sam Bóg nie należy do natury i nie jest do pojęcia dla naszego rozumu. Czyż nie mógł więc wybrać takiego, ponadnaturalnego sposobu: „Oto Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego Cię osłoni.

Maryja też tego nie rozumie i wcale nawet nie udaje, że zrozumiała odpowiedź anioła Gabriela. Zobaczmy jednak, jaka jest Jej postawa wobec niemożliwej do zrozumienia, Boskiej propozycji? Jej jedyną odpowiedzią są słowa: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według tego co Bóg przewidział.”

Czy my czasami, w naszym życiu nie potykamy się o podobny problem? Nie rozumiemy dróg Bożych, nie możemy ich sobie wytłumaczyć i wtedy … najczęściej się buntujemy, odchodzimy, rezygnujemy z takiego Boga, Którego nie sposób zrozumieć, bo za wiele od nas oczekuje, bo Jego wymagania są za trudne, nieraz nawet niemożliwe, lub alogiczne. Chcielibyśmy zrozumieć Boga. A kiedy się to nie udaje, to raczej pozostajemy przy naszej, ludzkiej i ograniczonej logice. A gdyby tak raz spróbować i zaryzykować odpowiadając Bogu: „Mimo, że Cię nie rozumiem, mimo, że nic z tego co się wokół mnie dzieje nie pojmuję, to jednak mówię, oto ja, niech mi się stanie według tego co Bóg przewidział.”

A gdyby tak raz spróbować… naprawdę zaufać i otworzyć drzwi Chrystusowi? Tylko, że do tego trzeba czegoś więcej niż rozumu, trzeba wiary, zaufania Bogu, Który jest Bogiem Wszechmogącym, a nie bożkiem, wytworem naszych szarych komórek.

 

VII Niedziela w ciągu roku – A

Kpł 19:1-2.17-18

Dalej Pan powiedział do Mojżesza:

Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!

1Kor 3:16-23

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście. Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych lub także: Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców. Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi. Wszystko bowiem jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas; czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga.

Mt 5:38-48

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!

A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Image result for miłujcie waszych nieprzyjaciól


Bądźcie doskonali …

Ewangelia dzisiejszej niedzieli kontynuuje rozważania podjęte przez Chrystusa w poprzednią niedzielę. Używając tego samego schematu, Jezus naucza swoich uczniów, przeciwstawiając prawo starotestamentalne prawu Nowego Przymierza. Jest to poszerzony wykład przykazania miłości. Miłość Boga nie może być prawdziwa, jeśli nie realizuje się na co dzień w miłości do bliźniego. A miłość ta nie jest ani sentymentalna, ani uczuciowa, ale bardzo konkretna i wymagająca. Co więcej jest ona – albo być powinna – miłością powszechną. Nie ma już – jak w Starym Testamencie – rozróżnienia na bliźniego i obcego, przyjaciela i nieprzyjaciela. Wszyscy są moimi braćmi. Wszystkim jestem obowiązany okazywać szacunek. Wszyscy mają prawo do mojej pomocy i życzliwości, do serdecznego i sprawiedliwego traktowania: „Daj temu, kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.” Trudne są te słowa i wiemy sami, jak bardzo wymagające bywa czasami to przykazanie. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” Tak trudno nam na co dzień wprowadzić w życie te wymagania Jezusa, tak trudno okazać wyrozumiałość i serdeczność, życzliwość i wybaczenie tym, którzy na nas „nastają” i nam dokuczają. Co więcej jedynym powodem dla praktyki takiej, powszechnej miłości bliźniego jest doskonałość na miarę doskonałości Boga Ojca. Chrystus nie obiecuje za to żadnej nagrody, jak to miało miejsce w Starym Testamencie „abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło …”. Jedyną nagrodą jest życie wieczne, tak przecież dla nas odległe i nierealne …

Łatwo się o tym pisze i dyskutuje, łatwo poucza i daje dobre rady. Ale jak to wprowadzić do praktyki własnego życia? Jak nie osądzać pochopnie, nie wydawać wyroków, przebaczać „siedemdziesiąt siedem razy”? Jak się nie denerwować, jak nie mieć żalu, nie nosić urazy w sercu? Jak nie szukać swego i nie udowadniać swoich racji? Jak miłować KAŻDEGO bliźniego, tak jak Bóg go miłuje. Byłoby to nawet możliwe, ale … pod pewnymi warunkami: – żeby się on zmienił, żeby przyjął mój punkt widzenia, żeby przestał mi dokuczać, żeby wykazał choć odrobinę skruchy, czy dobrej woli, żeby … itd., itp. …

Ale tak bezwarunkowo i równo … bez jakichkolwiek zastrzeżeń i warunków wstępnych … Nie! to niemożliwe, to jest przecież równoznaczne z naiwnością, wystawianiem się na ciosy i razy ….

Nie stawiajcie oporu złemu, jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi …” Nie, to takie trudne, to niemożliwe, to jest naiwne i wbrew zdrowemu rozsądkowi …

Ale czy ja kiedyś próbowałem tak właśnie postępować. Czy próbowałem nie oddawać złem za złe, ale zło dobrem zwyciężać? Radykalizm ewangeliczny, wymagania stawiane przez Mistrza są niezwykłe, a przecież nie są nierealne i niemożliwe. Tylu już przede mną spróbowało i … pokazali, że jest to możliwe!

 Panie, naucz mnie, jak kochać ludzi, których tak trudno kochać …


English version

Be perfect …

Today’s Gospel continues the considerations made by Christ on the preceding Sunday. Using the same scheme, Jesus teaches his disciples, confronting the law of the Old Testament with the law of the New Covenant. This is an extended talk about the commandment of love. Love of God can not be true, if not carried out every day in the love of neighbor. And love is neither sentimental nor emotional, but very specific and demanding. What’s more, it is – or should be – universal love. There is no longer – as in the Old Testament – the distinction between neighbor and stranger, friend and enemy. They are all should be seen as brothers. To  all I am obliged to show respect. Everyone is entitled to my help and kindness, to the loving and fair treatment, „Give to him who asks you, and do not turn away from the one who wants to borrow from you.” These words are difficult, and we know ourselves, how it is sometimes very demanding this commandment. „Love your enemies and pray for those who persecute you.” It is so hard for us to implement every day the requirements of Jesus, it is so difficult to be understanding and cordial, kind and forgiving those who “persecute us” and tease us. Moreover, the only reason for such practices, the universal charity is the perfection “at the measurement” of the to perfection of God the Father. Christ does not promise any reward for it on the earth, as it was in the Old Testament, „so you may live long and wealthy your life …„. The only reward is eternal life, what seems to be so far and sometimes distant and unrealistic for us …

It is easy to write about it and discuss, it is easy to teach others and to give a good advice. But how to introduce the practice of this commandment in my own life ? How not to judge and condemn hastily, how to not deliver a condemning judgments, how to forgive „seventy times seven„? How not to get frustrated as you do not see regrets, how to not carry resentment in your heart? How not to look for my own interest and did not constantly prove that I am right? How to love EVERYONE as God loves him? Would or could it even be possible?  … Maybe only under certain conditions? Maybe only if the neighbor changes to accepted my point of view, stops teasing me, shows a little bit of remorse, or good will to … etc., etc. . .. Maybe I will be able to show him some kindness?

But just unconditionally and equally … without any reservations and preconditions … No! it is impossible, it is after all synonymous with naivety, it is to exposing myself to the blows and hits ….

Do not resist evil, if anyone strikes you on the right cheek, turn to him the other also … ” No, it’s so difficult, it’s impossible, it is naive and contrary to common sense …

But did I ever tried just follow this? Did I tried to not give evil for evil, but overcome evil with good? The radicalism of the Gospel, the requirements of the Master are unusual, and yet are not unrealistic and impossible. As many before me have tried and … showed that it is possible! They were the saints … and my vocation is to become saint!

Lord, teach me how to love the people you love so hard …

Kazanie do druku  TUTAJ

VI Niedziela w ciągu roku – A

Syr 15:15-20

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go – On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć.

1Kor 2:6-10

A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.

Mt 5:17-37

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.

I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

 

Czyste-sumienie-ludzi-bez-sumienia

 

Poza dobrem i złem

Czasy w których żyjemy stwarzają coraz większą pokusę pozbycia się wszelkich autorytetów i wszelkich praw. Rozpoczęło się to oficjalnie od książki Fryderyka Nietzschego zatytułowanej „Poza dobrem i złem” opublikowanej w 1886. Autor głosi w niej filozoficzną tezę tzw. immoralizmu według której, człowiek powinien ustawić się właśnie poza kategoriami dobra i zła, które są szkodliwe i bez znaczenia. Immoralizm zawiera więc postulat postulat krytyki wszelkich wartości moralnych, podważenie przydatności pojęcia dobra i wartościowania moralnego. Nie chodzi zatem o określenie moralnego dobra, lecz o usunięcie w ogóle kryteriów moralnych z całego wartościowania. Teza ta prowadzi do wypracowania nowych, własnych pryncypiów służących ocenie jednostki i jej działalności.

Z drugiej strony mamy Chrystusa, Który nie znosi prawa, nie stawia nas poza moralnością, poza dobrem i złem, w pustce i relatywizmie. On raczej to starotestamentalne zewnętrzne prawo udoskonala i czyni bardziej wewnętrznym, bardziej osobistym i głębszym. Chrystus, Który jest Ostatnią Instancją, Prawem Bożym Wcielonym zachęca człowieka do postępowania zgodnie z sumieniem, gdzie to prawo Boże każdemu z nas się objawia.

Jak sądzisz, wśród dzisiejszych ludzi więcej znajdziemy tych, którzy idą za Chrystusem czy raczej tych, którzy (nawet nie znając Fryderyka Nietzschego) pójdą za jego immoralizmem?

X przykazań

Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić

W niektórych liberalnych środowiskach można słyszeć takie rozumowanie: „Chrystus zastąpił przykazania Starego Testamentu jedynym przykazaniem miłości, a więc nie jesteśmy już zobowiązani do zachowywania przykazań„. Tego rodzaju rozumowanie prowadzi do bardzo laksystycznego i liberalistycznego rozumienia i traktowania przykazań, a co za tym idzie i całej moralności. W imię rzekomej miłości usprawiedliwia się najbardziej wymyślne i przewrotne permisywizmy i „etyki sytuacyjne”. W imię tegoż samego rozumowania zastępuje się poczucie i pojęcie grzechu i winy ideą słabości, niedoskonałości, albo ludzkiej ułomności. Nie ma więc potrzeby spowiadania się, ani wyznawania grzechów. Wystarczy, że bardzo ogólnie a nawet ogólnikowo powiem lub uznam w swoim sumieniu, że nie kochałem Boga i bliźniego, a „sprawa jest już załatwiona” i nie mam potrzeby robić sobie wyrzutów sumienia, czy gnębić się masochistycznie poczuciem winy. Efektem jest bardzo rozmydlone pojęcie grzechu, nawrócenia, pokuty, konieczności poprawy. Bo i z czego się poprawiać, nad czym pracować, skoro nie ma grzechu, nie ma winy, nie ma zła. Jest tylko bardo ogólnikowe i uspokajające stwierdzenie: „nie kochałem Boga i bliźniego„. Jest tylko laksystyczne pojęcie słabości i ułomności, za którą przecież nie ponoszę żadnej odpowiedzialności, bo jest to „przypadłość niemal organiczna”, jak grypa lub katar.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus zadaje kłam wszystkim tego rodzaju permisywistycznym rozumowaniom, mówiąc: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale je wypełnić„. I jakby dla podkreślenia ważności i uniknięcia wszelkich niedomówień rozważa wszystkie najbardziej dyskutowane przykazania Starego Testamentu: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie przysięgaj fałszywie. I do każdego z nich stosuje tą samą konstrukcję: „w starym prawie powiedziano …, a ja wam powiadam” i tutaj niejako „podnosi poprzeczkę”. Ważność prawa Starego Testamentu jest nie tylko potwierdzona, ale i podniesiona na wyższy szczebel. Już nie samo zabójstwo jest karalne, ale nawet obmawianie, czy oczernianie drugiego człowieka. Już nie samo cudzołóstwo jest grzechem, ale pożądliwe myśli i patrzenie. Już nie tylko krzywoprzysięstwo jest złem, ale gadulstwo i nadużywanie słowa.

Nie ma w tym wykładzie moralności Chrystusa żadnych permisywizmów i rozmydlania, żadnego laskyzmu i rozwadniania. Jest jasne i klarowne rozróżnienie co jest dobrem, a co nim nie jest. I człowiek takiego właśnie klarownego rozróżnienia potrzebuje.

Kiedyś, w latach osiemdziesiątych miałem okazję pracować w Niemczech i w jednej z parafii spotkałem młodego księdza, który zaskoczył mnie bardzo niecodziennym stwierdzeniem: „To, że nasze kościoły świecą pustkami, to nasza – księży wina. Dla celów popularności wprowadziliśmy teologię zaokrąglonych kantów, moralność bez przykazań i etykę bez grzechu. I teraz ponosimy tego skutki. Ludzie nas już nie potrzebują, ale też nie potrzebują już Boga. Radzą sobie sami. Ale jeśli oni nie osiągną zbawienia, to będzie to nasza i tylko nasza wina„.

„Jeżeli zechcesz, to zachowasz przykazania …
Pan położył przed Tobą ogień i wodę,
co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.”
(Syr 15,15)

Tylko nie mów, że ogień jest wodą
i nie udowadniaj, że woda jest ogniem.

02.02. – Ofiarowanie Pańskie


Ml 3,1-4

Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.

Hbr 2,14-18

Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.

Łk 2,22-40

Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby Je przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Ofiarowanie Pańskie

Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie

Chrystus ofiarowany w świątyni, według Prawa Mojżeszowego staje się według słów Symeona „światłem na oświecenie pogan„. Albo jak mówi św. Jan w swojej Ewangelii (J 1,9) – Chrystus jest „światłem prawdziwym, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat„. Co znaczą jednak te bardzo teologiczne sformułowania w moim codziennym życiu? Czy Chrystus rzeczywiście oświeca coś w mojej codzienności, w moim zmaganiu się z kłopotami, chorobą, problemami, w mojej pracy, w rodzinie, w moim domu, w szkole, w pracy? Co znaczy, że Chrystus ma być światłem mojego życia?

Światło nie jest po to, aby w niego patrzeć, bo można oślepnąć, oczy bolą i łzawią, a po takim seansie wpatrywania się w światło człowiek nie widzi nic. Światło jest po to aby nam oświetlało, to co jest dookoła nas, abyśmy przy jego pomocy mogli widzieć wyraźnie, poruszać się, czytać, wykonywać nasze codzienne zajęcia, żyć normalnie. Bez światła żyjemy w ciemności i nic nie jest widoczne. Nawet najpiękniejsze przedmioty nie są dostrzegane, nie mogą być podziwiane, giną w mroku i ciemności, gdy nie m światła.

Światło jest więc po to, aby oświecało, abym lepiej widział, abym lepiej i sensowniej żył. Aby moje oczy ujrzały sens i znaczenie mojego życia i mojej śmierci, abym dostrzegł, że na świecie nie jestem sam, że są na nim także inni ludzi, moi bracia. Ale światło jest także po to, abym dojrzał, gdzie jest ostateczny sens i cel mojego życia, aby przy pomocy tegoż światła „moje oczy ujrzały Zbawienie.” Aby ono mnie oświeciło, abym nie był ciemny i zacofany. W przeciwnym wypadku będę błądził po omacku i żył w ciemnościach.

Czy Chrystus jest światłem w moim życiu? Czy może są tam tylko inne ogniki i iskierki, zepsute lampy i zabrudzone latarki, idole i gwiazdki, światełka i błyskotki, które nic nie oświetlają?


Homilia alternatywna

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego ma swoje korzenie w judaistycznej tradycji (a raczej w prawie mojżeszowym) ofiarowania pierworodnego syna Bogu. To mojżeszowe prawo ma swoje źródło w wydarzeniach, które poprzedziły wyjście Izraelitów z Egiptu, a szczególnie w ostatnim wydarzeniu, jakim było przejście przez Egipt anioła śmierci, który według Księgi Wyjścia (Wj 12; 12-13) przeszedł przez Egipt zabijając „wszystko pierworodne wśród Egipcjan”, a oszczędzając jedynie dzieci Izraelskie. Izraelici bowiem krwią baranka spożywanego jako Pascha oznaczyli odrzwia swoich domów i to uchroniło ich przed śmiercią z ręki anioła wysłanego dla ukarania Egipcjan.

Zgodnie z nakazem bożym „… oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana.” (Wj 13:12), każda rodzina miała obowiązek przedstawić pierworodnego syna Bogu, jako ofiarę. Oczywiście że dzieci nie zabijano i nie składano w ofierze, ale wykupywano je ofiarą ze zwierząt. Najubożsi  składali w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. I tak też postąpiła pobożna rodzina z Nazaretu.

Jest jednak w tym akcie głębszy sens i znaczenie. Jezus – Jednorodzony Syn Boży ofiarowany świątyni jest najdoskonalszym Barankiem ofiarowanym za grzechy świata. Jest więc Ofiarowanie Pańskie niejako zapowiedzią ostatecznej ofiary Chrystusa na krzyżu, kiedy On sam złoży się na Ofiarę przebłagalną za grzechy ludzkości. Dlatego prorok Symeon zapowiada Maryi: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, …”. Od początku swego życia Jezus jest przeznaczony na ofiarę, na zadośćuczynienie za nasze grzechy. Jest On też -jak Symeon podkreśla- „światłem na oświecenie pogan i chwałę ludu Izraela”.

Warto dostrzec te związki dzisiejszego święta z wydarzeniem wyjścia Izraelitów z niewoli Egipskiej i z barankiem paschalnym, którego krew była znakiem wykupu. Chrystus bowiem swojej osobie realizuje zapowiedzi i proroctwa całego Starego Testamentu, jest zapowiadanym Mesjaszem, Barankiem Paschalnym, Ofiarą składaną za grzechy ludu, Światłością na oświecenie pogan (Iz 49;6). Jest rzeczywiście Odkupicielem i Zbawicielem, Wyzwolicielem i Zadośćuczynieniem. Fakt ofiarowania Jezusa w świątyni jest faktem z początków życia Jezusa, ale jego duchowe i teologiczne reminiscencje odnaleźć możemy w całej późniejszej działalności i w nauczaniu Chrystusa, a najwyraźniej w Jego Krzyżowej Ofierze i Śmierci.

Ofiarowanie Pańskie ma więc na pewno głębokie znaczenie biblijne i mesjańskie, ale też ma -albo powinno mieć- znaczenie zbawcze dla nas. To Jego Ofiara, dobrowolnie przez Niego złożona jest dla nas początkiem naszego zbawienia, wyzwolenia z niewoli grzechu, naszego odkupienia. Jest także zaproszeniem do oddania się, ofiarowania Ojcu, bo tylko w ten sposób (jak dzieci Izraelskie) możemy być uchronieni od śmierci wiecznej.

Święto dzisiejsze ma jednak także i inne znaczenie. Jest ono bowiem świętem, dniem życia konsekrowanego. Ci wszyscy, którzy zdecydowali się wybrać życie zakonne, życie poświęcone jedynie Bogu, rozpoznają w ofiarowaniu Jezusa znak, czy też symbol swojego ofiarowania. Oni -odpowiadając na Boże powołanie- zdecydowali, że ich życie ma być w całości i wyłącznie Bogu poświęcone. Jak prorok Symeon, jak prorokini Anna: „służyć pragną Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą … sławić Boga i mówić o Nim wszystkim.” I dlatego w dniu dzisiejszym nie powinniśmy zapominać także o modlitwie o nowe powołania zakonne. Oby nie zabrakło tych, którzy pragną ofiarować się Bogu na wyłączność, jak Jezus dzisiaj w świątyni ofiarowany. Ale także winniśmy się modlić za tych, którzy już ofiarowali się Panu w życiu zakonnym czynnym czy kontemplacyjnym, aby zawsze byli w tym co należy do Ojca, a gorliwość o dom Boży aby ich pochłaniała.


02.02. – Ofiarowanie Pańskie

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego ma swoje korzenie w judaistycznej tradycji (a raczej w prawie mojżeszowym) ofiarowania pierworodnego syna Bogu. To mojżeszowe prawo ma swoje źródło w wydarzeniach, które poprzedziły wyjście Izraelitów z Egiptu, a szczególnie w ostatnim wydarzeniu, jakim było przejście przez Egipt anioła śmierci, który według Księgi Wyjścia (Wj 12; 12-13) przeszedł przez Egipt zabijając „wszystko pierworodne wśród Egipcjan”, a oszczędzając jedynie dzieci Izraelskie. Izraelici bowiem krwią baranka spożywanego jako Pascha oznaczyli odrzwia swoich domów i to uchroniło ich przed śmiercią z ręki anioła wysłanego dla ukarania Egipcjan.

Zgodnie z nakazem bożym „… oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana.” (Wj 13:12), każda rodzina miała obowiązek przedstawić pierworodnego syna Bogu, jako ofiarę. Oczywiście że dzieci nie zabijano i nie składano w ofierze, ale wykupywano je ofiarą ze zwierząt. Najubożsi  składali w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. I tak też postąpiła pobożna rodzina z Nazaretu.

Jest jednak w tym akcie głębszy sens i znaczenie. Jezus – Jednorodzony Syn Boży ofiarowany świątyni jest najdoskonalszym Barankiem ofiarowanym za grzechy świata. Jest więc Ofiarowanie Pańskie niejako zapowiedzią ostatecznej ofiary Chrystusa na krzyżu, kiedy On sam złoży się na Ofiarę przebłagalną za grzechy ludzkości. Dlatego prorok Symeon zapowiada Maryi: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, …”. Od początku swego życia Jezus jest przeznaczony na ofiarę, na zadośćuczynienie za nasze grzechy. Jest On też -jak Symeon podkreśla- „światłem na oświecenie pogan i chwałę ludu Izraela”.

Warto dostrzec te związki dzisiejszego święta z wydarzeniem wyjścia Izraelitów z niewoli Egipskiej i z barankiem paschalnym, którego krew była znakiem wykupu. Chrystus bowiem swojej osobie realizuje zapowiedzi i proroctwa całego Starego Testamentu, jest zapowiadanym Mesjaszem, Barankiem Paschalnym, Ofiarą składaną za grzechy ludu, Światłością na oświecenie pogan (Iz 49;6). Jest rzeczywiście Odkupicielem i Zbawicielem, Wyzwolicielem i Zadośćuczynieniem. Fakt ofiarowania Jezusa w świątyni jest faktem z początków życia Jezusa, ale jego duchowe i teologiczne reminiscencje odnaleźć możemy w całej późniejszej działalności i w nauczaniu Chrystusa, a najwyraźniej w Jego Krzyżowej Ofierze i Śmierci.

Ofiarowanie Pańskie ma więc na pewno głębokie znaczenie biblijne i mesjańskie, ale też ma -albo powinno mieć- znaczenie zbawcze dla nas. To Jego Ofiara, dobrowolnie przez Niego złożona jest dla nas początkiem naszego zbawienia, wyzwolenia z niewoli grzechu, naszego odkupienia. Jest także zaproszeniem do oddania się, ofiarowania Ojcu, bo tylko w ten sposób (jak dzieci Izraelskie) możemy być uchronieni od śmierci wiecznej.

Święto dzisiejsze ma jednak także i inne znaczenie. Jest ono bowiem świętem, dniem życia konsekrowanego. Ci wszyscy, którzy zdecydowali się wybrać życie zakonne, życie poświęcone jedynie Bogu, rozpoznają w ofiarowaniu Jezusa znak, czy też symbol swojego ofiarowania. Oni -odpowiadając na Boże powołanie- zdecydowali, że ich życie ma być w całości i wyłącznie Bogu poświęcone. Jak prorok Symeon, jak prorokini Anna: „służyć pragną Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą … sławić Boga i mówić o Nim wszystkim.” I dlatego w dniu dzisiejszym nie powinniśmy zapominać także o modlitwie o nowe powołania zakonne. Oby nie zabrakło tych, którzy pragną ofiarować się Bogu na wyłączność, jak Jezus dzisiaj w świątyni ofiarowany. Ale także winniśmy się modlić za tych, którzy już ofiarowali się Panu w życiu zakonnym czynnym czy kontemplacyjnym, aby zawsze byli w tym co należy do Ojca, a gorliwość o dom Boży aby ich pochłaniała.


Ofiarowanie Pańskie

Opisywane w dzisiejszej Ewangelii zdarzenie miało miejsce niedługo po Bożym Narodzeniu. Najprawdopodobniej w osiem dni po narodzeniu pierworodnego syna rodzice zobowiązani byli ofiarować go Bogu w świątyni.

Zwyczaj ten ma swoje korzenie w judaistycznej tradycji (a raczej w prawie mojżeszowym) ofiarowania pierworodnego syna Bogu. To mojżeszowe prawo ma swoje źródło w wydarzeniach, które poprzedziły wyjście Izraelitów z Egiptu, a szczególnie w ostatnim wydarzeniu, jakim było przejście przez Egipt anioła śmierci, który według Księgi Wyjścia (Wj 12; 12-13) przeszedł przez Egipt zabijając „wszystko pierworodne wśród Egipcjan”, a oszczędzając jedynie dzieci Izraelskie. Izraelici bowiem krwią baranka spożywanego jako Pascha oznaczyli odrzwia swoich domów i to uchroniło ich przed śmiercią z ręki anioła wysłanego dla ukarania Egipcjan.

Zgodnie z nakazem bożym „… oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana.” (Wj 13:12), każda rodzina miała obowiązek przedstawić pierworodnego syna Bogu, jako ofiarę. Oczywiście że dzieci nie zabijano i nie składano w ofierze, ale wykupywano je ofiarą ze zwierząt. Najubożsi składali w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. I tak też postąpiła pobożna rodzina z Nazaretu.

Ofiarowanie więc Jezusa jest więc na pewno wypełnieniem przepisu starotestamentalnego prawa. Ma jednak ono i inne, nowo testamentalne znaczenie. Jezus zostaje oficjalnie rozpoznany przez proroka Symeona i prorokinię Annę, jako „światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Bożego, Izraela”. Jest to więc niejako potwierdzenie faktu objawienia, które miało miejsce w dniu wizyty trzech mędrców ze wschodu (święto to obchodziliśmy 6 stycznia). Ciekawym jest fakt, że Symeon nazywa Jezusa najpierw: „zbawieniem, które Bóg przygotował wobec wszystkich narodów i światłem na oświecenie pogan” a dopiero później dodaje „na chwałę ludu Twego, Izraela.” Jest w tym na pewno zawarta wskazówka, jak należy rozumieć mesjańskie posłannictwo Chrystusa, jako uniwersalistyczne i skierowane do wszystkich ludów i narodów. Symeon zapowiada także „upadek i na powstanie wielu w Izraelu” oraz fakt, że Jezus ma być „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”. W tym proroctwie i w zapowiedzi skierowanej do Maryi „Twoją duszę miecz przeniknie” zawarta jest przepowiednia dotycząca Męki i Śmierci Zbawiciela.

Możemy sobie zadać pytanie: „jakie jest znaczenie zbawcze dzisiejszego święta?”

Może najlepszą odpowiedzią będzie stanowcze stwierdzenie: „Najlepsze co mogę zrobić ze swoim życiem to ofiarować je Bogu. On najlepiej wie, co moim życiem zrobić i jak uczynić je owocnym i udanym”.

I może dlatego także w dniu 2 lutego obchodzimy w kościele „Dzień życia konsekrowanego”.

Ci wszyscy, którzy zdecydowali się wybrać życie zakonne, życie poświęcone jedynie Bogu, rozpoznają w ofiarowaniu Jezusa znak, czy też symbol swojego ofiarowania. Oni -odpowiadając na Boże powołanie- zdecydowali, że ich życie ma być w całości i wyłącznie Bogu poświęcone. Jak prorok Symeon, jak prorokini Anna: „służyć pragną Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą … sławić Boga i mówić o Nim wszystkim.” I dlatego w dniu dzisiejszym nie powinniśmy zapominać także o modlitwie o nowe powołania zakonne. Oby nie zabrakło tych, którzy pragną ofiarować się Bogu na wyłączność, jak Jezus dzisiaj w świątyni ofiarowany. Ale także winniśmy się modlić za tych, którzy już ofiarowali się Panu w życiu zakonnym czynnym czy kontemplacyjnym, aby zawsze byli w tym co należy do Ojca, a gorliwość o dom Boży aby ich pochłaniała.


Ofiarowanie Pańskie – 2 lutego

  1. Wprowadzenie do Mszy świętej – W dniu dzisiejszym, w Święto Ofiarowania Pańskiego, uświadamiamy sobie z całą wyrazistością, że Jezus jest rzeczywiście „światłem na oświecenie pogan„. Ale nie tylko. Jezus jest światłem także dla nas, dla Jego wyznawców. Rozświetla bowiem swoją uzdrawiającą łaską mroki naszego życia pogrążonego w mrokach grzechu. Na początku Mszy świętej prośmy Go zatem o tę łaskę, uznając nasze grzechy i wołając o Miłosierdzie.

Czytania: Ml 3,1-4; Ps 24; Hbr 2,14-18; Łk 2,22-40

Homilia

Dzisiejsze święto Ofiarowania Pańskiego ma swoje korzenie w judaistycznej tradycji (a raczej w prawie mojżeszowym) ofiarowania pierworodnego syna Bogu. To mojżeszowe prawo ma swoje źródło w wydarzeniach, które poprzedziły wyjście Izraelitów z Egiptu, a szczególnie w ostatnim wydarzeniu, jakim było przejście przez Egipt anioła śmierci, który według Księgi Wyjścia (Wj 12; 12-13) przeszedł przez Egipt zabijając „wszystko pierworodne wśród Egipcjan”, a oszczędzając jedynie dzieci Izraelskie. Izraelici bowiem krwią baranka spożywanego jako Pascha oznaczyli odrzwia swoich domów i to uchroniło ich przed śmiercią z ręki anioła wysłanego dla ukarania Egipcjan.

Zgodnie z nakazem bożym „… oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana.” (Wj 13:12), każda rodzina miała obowiązek przedstawić pierworodnego syna Bogu, jako ofiarę. Oczywiście że dzieci nie zabijano i nie składano w ofierze, ale wykupywano je ofiarą ze zwierząt. Najubożsi  składali w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. I tak też postąpiła pobożna rodzina z Nazaretu, ofiarując Pierworodnego Syna w świątyni.

Jest jednak w tym akcie głębszy sens i znaczenie. Jezus – Jednorodzony Syn Boży ofiarowany w świątyni jest najdoskonalszym Barankiem ofiarowanym za grzechy świata. Jest więc Ofiarowanie Pańskie zapowiedzią ostatecznej ofiary Chrystusa na krzyżu, kiedy On sam złoży się na Ofiarę przebłagalną za grzechy ludzkości. Dlatego prorok Symeon zapowiada Maryi: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą.”. Od początku swego życia Jezus jest przeznaczony na ofiarę, na zadośćuczynienie za nasze grzechy. Jest On też -jak Symeon podkreśla- „światłem na oświecenie pogan i chwałę ludu (Bożego)  Izraela”.

Warto dostrzec związki dzisiejszego święta z wydarzeniem wyjścia Izraelitów z niewoli Egipskiej i z ofiarą baranka paschalnego, którego krew była znakiem wykupu. Chrystus bowiem w swojej osobie realizuje zapowiedzi i proroctwa całego Starego Testamentu, jest zapowiadanym Mesjaszem, Barankiem Paschalnym, Ofiarą składaną za grzechy ludu, Światłością na oświecenie pogan (Iz 49;6). Jest rzeczywiście Odkupicielem i Zbawicielem, Wyzwolicielem i Zadośćuczynieniem. Fakt ofiarowania Jezusa w świątyni jest faktem z początków życia Jezusa, ale jego duchowe i teologiczne reminiscencje odnaleźć możemy w całej późniejszej działalności i w nauczaniu Chrystusa, a najwyraźniej w Jego Krzyżowej Ofierze i Śmierci.

Ofiarowanie Pańskie ma więc na pewno głębokie znaczenie biblijne i mesjańskie, ale też ma -albo powinno mieć- znaczenie zbawcze dla nas. To Jego Ofiara, dobrowolnie przez Niego złożona jest początkiem naszego zbawienia, wyzwolenia z niewoli i mroków grzechu, rozświetlanych światłem Chrystusowej Łaski. Jest także zaproszeniem do oddania się, ofiarowania Ojcu, bo tylko w ten sposób (jak dzieci Izraelskie) możemy być uchronieni od śmierci wiecznej.

Święto dzisiejsze ma jednak także i inne znaczenie. Jest ono bowiem świętem, dniem życia konsekrowanego. Ci wszyscy, którzy zdecydowali się wybrać życie zakonne, życie poświęcone jedynie Bogu, rozpoznają w ofiarowaniu Jezusa znak, czy też symbol swojego ofiarowania. Oni -odpowiadając na Boże powołanie- zdecydowali, że ich życie ma być w całości i wyłącznie Bogu poświęcone. Jak prorok Symeon, jak prorokini Anna: „służyć pragną Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą … sławić Boga i mówić o Nim wszystkim.” I dlatego w dniu dzisiejszym nie powinniśmy zapominać także o modlitwie o nowe powołania zakonne. Oby nie zabrakło tych, którzy pragną ofiarować się Bogu na wyłączność, jak Jezus dzisiaj w świątyni ofiarowany. Ale także winniśmy się modlić za tych, którzy już ofiarowali się Panu w życiu zakonnym czynnym czy kontemplacyjnym, aby zawsze byli w tym co należy do Ojca, aby ich pochłaniała gorliwość o dom Boży. Ciekawym jest też i fakt, że zakonnicy i zakonnice składają swoje śluby zakonne trzymając w ręku zapalone świece. Ta symbolika nawiązuje wprost do słów Symeona, że Jezus jest „światłem na oświecenie„. Oby był tym światłem nie tylko w życiu osób konsekrowanych.

  1. Modlitwa wiernych

Wstęp – Boga Ojca, Który posłał nam swojego Jednorodzonego Syna jako Światło prośmy o łaskę wierności i wytrwałości dla Kościoła w głoszeniu Chrystusowego orędzia zbawienia.

1 – Za pasterzy Kościoła; za Papieża Franciszka, biskupów i kapłanów aby nauczaniem i życiem dawali świadectwo światłu Chrystusa we współczesnym świecie … Ciebie prosimy …

2 – Za misjonarzy, którzy głoszą Chrystusa poganom i neo-poganom, aby nie ustawali w gorliwości i z pokorą ukazywali ludziom spragnionym światła Chrystusa Zbawiciela i Odkupiciela … Ciebie prosimy …

3 – Za osoby konsekrowane; zakonników i zakonnice, aby w swoim życiu z całą mocą świadczyli, że Jezus jest światłem na oświecenie najgłębszych mroków  … Ciebie prosimy …

4 – Za zmarłych aby dostąpili pełnego oświecenia  światłem Chrystusowym w Królestwie Niebieskim … Ciebie prosimy …

5 – Za nas samych, abyśmy w chwilach mrocznych, w chwilach zagubienia i ciemności w Chrystusie odnajdywali światło prawdy i wyzwolenia … Ciebie prosimy …

  1. Krótkie słowo „przed rozesłaniem” – Ofiara Eucharystyczna jest dla nas na pewno światłem i rozświetleniem naszego codziennego życia. Idźmy i dzielmy się tą radosną nowiną z innymi.

Ofiarowanie Pańskie – 2 lutego 2017

Homilia

Dzisiejsze Święto wydaje się być trochę dziwne. Z jednej bowiem strony Jezus Chrystus jest prawdziwym Synem Bożym, istotowo zjednoczonym ze swoim Ojcem (jak mówimy w wyznaniu wiary), a z drugiej strony (jak czytamy w dzisiejszej ewangelii) Maryja i Józef przynoszą Jezusa -Prawdziwego Człowieka- do świątyni, aby przedstawić Go Panu zgodnie z Prawem Pańskim, według którego „każde pierworodne dziecko płci męskiej ma być poświęcone Panu”. Czy Jezus potrzebował takiego ofiarowania Go Ojcu, skoro jest z Nim istotowo zjednoczony? Czy nie jest On raczej ofiarowany „za nas”?

O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście, że Chrystus będąc Synem Bożym jest ustawicznie zjednoczony z Ojcem, ale narodzony z Maryi jest jednocześnie Prawdziwym Człowiekiem. Chrystus –jak mówi św. Paweł w drugim dzisiejszym czytaniu- „musiał się upodobnić pod każdym względem do braci”, aby siebie samego wydać na ofiarę. I przez dzisiejsze ofiarowanie pokazuje nam, ludziom jaka ma być nasza relacja z Bogiem Ojcem. Relacja dziecięcego oddania i ufności. Cóż lepszego możemy zrobić z naszym życiem, co lepszego mogę zrobić z samym sobą, jak właśnie ofiarować się Bogu, oddać mu całego siebie, zaufać całkowicie? Chrystus ofiarujący się Ojcu dokonuje tego za mnie i dla mnie. On ofiaruje siebie jako „ofiara przebłagalna za nasze grzechy” (1 J 2,2).

To mojżeszowe prawo, Prawo Pańskie -o którym wspomina Ewangelia- ma swoje źródło w wydarzeniach, które poprzedziły wyjście Izraelitów z Egiptu, a szczególnie w ostatnim wydarzeniu, jakim było przejście przez Egipt anioła śmierci, który według Księgi Wyjścia (Wj 12; 12-13) „miał przejść przez Egipt zabijając wszystko pierworodne wśród Egipcjan”, oszczędzając jedynie dzieci Izraelskie. Izraelici bowiem krwią baranka spożywanego jako Pascha oznaczyli odrzwia swoich domów i to uchroniło ich przed śmiercią z ręki anioła wysłanego dla ukarania Egipcjan.

Zgodnie z nakazem bożym „… oddasz wszelkie pierwociny łona matki dla Pana i wszelki pierwszy płód bydła, jaki będzie u ciebie; co jest rodzaju męskiego, należy do Pana.” (Wj 13:12), każda rodzina miała obowiązek przedstawić pierworodnego syna Bogu, jako ofiarę Panu. Oczywiście że dzieci nie zabijano i nie składano w ofierze, ale wykupywano je ofiarą ze zwierząt. Ludzie ubodzy (a do takich na pewno należy Maryja i Józef) składali w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie. I tak też postąpiła Święta Rodzina z Nazaretu. I tutaj Chrystus pokazuje swoje prawdziwe człowieczeństwo. Jest prawdziwym Bogiem, Synem Ojca i jest prawdziwym Człowiekiem. Jest najdoskonalszym Człowiekiem, do Którego każdy z nas ma się upodobnić. Jak pisze św. Paweł w Liście do Kolosan: „On jest „On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, w Nim zostało wszystko stworzone (…) On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie (…) On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, (…) aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego Bóg mógł pojednać wszystko z sobą.” (Kol 1,15-20)

Ale jest i coś głębszego w tej judaistycznej tradycji, której posłuszni są Maryja i Józef. Chrystus jest owym Prawdziwym Barankiem Bożym, Którego krew chroni Lud Boży przed aniołem śmierci. Ofiarowanie Chrystusa w świątyni jest zapowiedzią tego, co dokona się za 33 lata, w momencie śmierci Chrystusa na krzyżu, kiedy to On sam jako prawdziwy Baranek Ofiarny powie: „Ojcze! w ręce Twoje polecam ducha mego” (Łk 23,46). To jest bowiem ta ostateczna „ofiara miła Panu”, o której pisze w pierwszym czytaniu prorok Malachiasz.

Jest jeszcze i inna prawda ukryta w dzisiejszym święcie. A jest to prawda o Objawieniu Bożym. Starzec Symeon wypowiadający słowa proroctwa: „Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” obwieszcza w sposób uroczysty przyjście „Światła na oświecenie pogan”. To światło, Którym jest Chrystus ma być ostatecznym objawieniem się Boga wśród ludzi, ma ukazywać nam drogę powrotną do domu Ojca, ma nam ukazać nasze ostateczne przeznaczenie, jakim jest całkowite oddanie się Bogu, zjednoczenie z Trójcą Świętą; Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Prorok Symeon, który „za natchnieniem Ducha przyszedł do świątyni” i prorokini Anna, „która w tej właśnie chwili, gdy Maryja z Józefem wnoszą Dzieciątko wchodzi do świątyni, sławi Boga i mówi o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia”, to także proklamacja prawdziwej obecności Boga wśród ludzi. Zainteresowani tym jednak są tylko ci, którzy „oczekują wyzwolenia”. Na Boga trzeba czekać, trzeba Go pragnąć, trzeba Mu się samemu ustawicznie ofiarować, bo to jest wyrazem dziecięctwa Bożego.

Święto dzisiejsze ma także i trzecie znaczenie. Jest dzisiejsze święto także dniem życia konsekrowanego. Ludzie, którzy „dla Królestwa Bożego” zdecydowali się wybrać życie zakonne, życie poświęcone jedynie Bogu, rozpoznają w ofiarowaniu Jezusa znak i symbol swojego ofiarowania. Oni -odpowiadając na Boże powołanie- postanowili, że ich życie ma być w całości i wyłącznie oddane Bogu. Oni jak prorok Symeon i jak prorokini Anna: „służyć pragną Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą … sławić Boga i mówić o Nim wszystkim.” To jest najgłębszy sens życia tych, którzy wybierają życie konsekrowane, to jest ofiarowania się Bogu w życiu zakonnym. Konsekracja bowiem to „wyjęcie czegoś z użycia codziennego” i oddanie jedynie Bogu. Bóg ma do tego prawo, a Chrystus -ofiarowany dzisiaj w świątyni- jest najwspanialszym wypełnieniem tej całkowitej ofiary ze swojego życia.

Pamiętajmy także w dniu dzisiejszego święta o modlitwie, aby nie zabrakło tych, którzy pragną ofiarować się Bogu na wyłączność, jak Jezus w świątyni ofiarowany. Ale także winniśmy się modlić za tych, którzy już ofiarowali się Panu w życiu zakonnym czynnym czy kontemplacyjnym, aby zawsze byli w tym, co należy do Ojca, aby pochłaniała ich gorliwość o dom Boży (J 2,17), aby pełnienie woli Ojca był dla nich pokarmem (J 4,34).

plik w formacie .pdf


English Homily

 

My eyes have seen your salvation

Christ offered in the temple, according to the Law of Moses becomes -following the words of Simeon: „a light for revelation to the Gentiles” or, as St. John says in his Gospel (John 1:9 ) – Christ is „the true light that enlightens every man that comes into the world”. What does it mean this very theological formulation in my daily life? Does Christ really illuminate something in my everyday life, in my struggle with problems, diseases, problems in my work, in the family, in my home, at school? What does it mean that Christ is to be the light of my life?

The light is not in order to look at it, because you can go blind, eyes hurt and weep if you look directly at the light, and after staring at the light man sees nothing. The light is there to illuminate what is around us, we use it to be able to see clearly, move, read, and perform our daily activities, live normally. Without light, we live in darkness and nothing is visible. Even the most beautiful objects are not perceived, cannot be admired, are lost in gloom and darkness, where is no light.

The light is to be shed upon me, so that I can better see my live and make better decisions, so that my eyes can see sense and meaning of my life and my death, so that I can see that in the world I’m not alone, that they are also other people around me, my brothers. But the light is also present so that I can see where from am I, and what the ultimate meaning and purpose of my life is. The light supposes to be the help so that in this light, „my eyes can see the salvation.” The light has to dawn on me that I don’t live in the dark. Otherwise, I wander in the dark, and live in the dark.

Is Christ is the light of my life? Or are there only other flames and sparks, broken lamps and dirty flashlights, idols and stars, lights and decorations, which don’t illuminate anything?