rekolekcje 40 …


Polecam przeczytanie jednego z dwóch dokumentów na temat Eucharystii:

Encyklika „Ecclesia de Eucharistia” – Jan Paweł II

Kościół rodzi się z tajemnicy paschalnej. Właśnie dlatego Eucharystia, która w najwyższym stopniu jest sakramentem tajemnicy paschalnej, stanowi centrum życia eklezjalnego. Dostrzegamy to już w pierwszych relacjach o życiu Kościoła, jakie znajdujemy w Dziejach Apostolskich: « Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach » (2, 42). « Łamanie chleba » oznacza właśnie Eucharystię. Po dwóch tysiącach lat nadal urzeczywistniamy ten pierwotny obraz Kościoła. Gdy to czynimy podczas sprawowania Eucharystii, mamy przed oczyma duszy misterium paschalne: to, co wydarzyło się w wieczór Wielkiego Czwartku, podczas Ostatniej Wieczerzy i po niej. Ustanowienie Eucharystii uprzedzało bowiem wsposób sakramentalny wydarzenia, które wkrótce miały nastąpić, począwszy od konania w Getsemani. Widzimy znów Pana Jezusa, który wychodzi z Wieczernika, schodzi z uczniami w dół, ażeby przekroczyć potok Cedron i wejść do Ogrodu Oliwnego. (n.3)

Posynodalna Adhortacja Apostolska “Sacramentum Caritatis” – Benedykt XVI

W sakramencie Ołtarza, Pan przychodzi do człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boże (por. Rdz 1, 27), stając się jego towarzyszem w drodze. W tym sakramencie, Pan staje się rzeczywiście pokarmem dla człowieka spragnionego prawdy i wolności. Skoro tylko prawda może nas uczynić wolnymi (por. J 8, 36), to Chrystus staje się dla nas pokarmem prawdy. (n.1)

czytaj dalej w: serwisie rekolekcyjnym

rekolekcje 39 …

Jestem przekonany, że cała krytyka „nudnych Mszy”, jaka pojawia się u katolików, czy lekceważenie uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii wynika z tego podstawowego braku zrozumienia, czym naprawdę jest Eucharystia. Nie ma być Ona ani ciekawa, ani rozrywkowa, ani medialna, ani interesująca w znaczeniu ludzkim, bo to jest uobecnianie, uczestnictwo, partycypacja w Męce i Śmierci Chrystusa. Nie wolno więc z Niej robić ani teatru, ani przedstawienia, ani medialnego show, które powinno być interesujące. Nie wolno na siłę starać się o Jej uatrakcyjnienie, bo będzie to tylko karykatura tego, czym naprawdę jest Eucharystia.

Dlatego też wszelkie próby sprowadzenia Mszy Świętej jedynie do „uczty” a nawet wspólnotowego „agape” są Jej wypaczeniem. Trzeba mieć stale przed oczyma fakt, że Eucharystia to jednocześnie dwie rzeczywistości, dwa wydarzenia: Ostatnia Wieczerza, spożywana z uczniami w Wielki Czwartek oraz Męka i Śmierć Chrystusa na krzyżu w Wielki Piątek. Kto tak zrozumie Eucharystię nie może już mieć pretensji, że jest Ona nudna, że uczestnictwo w niej pozostaje biernym i zewnętrznym tylko „odstaniem”, odsłuchaniem Mszy, bo księża ją zdominowali, bo ględzą, bo nic się tam nie dzieje i powtarza się stale te same słowa i te same gesty.

czytaj dalej w : serwisie rekolekcyjnym

rekolekcje 38 …

Kardynał Godfried Danneels – prymas Belgii odpowiadając na pytanie o poczucie grzechu u współczesnego człowieka powiedział:

To jest uniwersalny problem kryzysu poczucia grzechu w Europie. Sens grzechu przestaje istnieć, bo człowiek uważa, że jest samowystarczalny i sam określa, co jest dobre, a co złe. I to jest to fundamentalny kryzys religijny.

Można by napisać nawet bardziej zdecydowanie, że jest to fundamentalny kryzys człowieczeństwa. Człowiek bowiem będąc istotą skończoną i ułomną (a tak niewielu chce się do tego przyznać) nie może decydować o dobru i złu, nie może ustanawiać nawet w najbardziej demokratycznym głosowaniu co jest dobre, a co złe. Próby ale i efekty tych prób możemy z przerażeniem obserwować we współczesnych postmodernistycznych społeczeństwach, gdzie zboczenia, perwersje i ewidentne zło są uznawane za dobro, a dobro staje się wstydliwe i musi się tłumaczyć.

W takiej sytuacji oczywistym jest, że mówienie o grzechu, o winie, o nawróceniu jest nie tylko niemodne, ale nawet naganne, a co najmniej ośmieszane i lekceważone. To nie są fanaberie i wymysły sklerotycznego klechy. Wystarczy bowiem zobaczyć kilka programów telewizyjnych, przejrzeć kilka portali internetowych, czy przeczytać kilka popularnych gazet, żeby zobaczyć, co tam jest chwalone, gloryfikowane, uznawane i dopuszczalne, a co jest poddawane w wątpliwość, ośmieszane, wyśmiewane i krytykowane.

czytaj dalej w : serwisie rekolekcyjnym

rekolekcje 37 …

Media ukazują, że głównym czynnikiem manipulacji jest Kościół, starodawna, klerykalna, skostniała instytucja, która wszystkiego zabrania. Młodzi chłoną te opinie nie zdając sobie sprawy, że są w zupełnie innej niewoli, w niewoli obiegowych opinii, podawanych przez gazety, radio, telewizję… Ja nie mogę przyjść do nich i powiedzieć wprost:
„Żyjecie w kłamstwie! Kościół wcale nie odbiera nikomu wolności, wręcz przeciwnie” – mówi Sylwia.

Wtedy oni od razu zaczęliby się bronić używając tych wszystkich gazetowych argumentów. Dlatego na początku mojej pracy mówiłam przede wszystkim o Bogu i oni powoli zaczęli dochodzić do tego, że coś w ich dotychczasowym myśleniu było nie tak. W człowieku są określone prawdy, świat operuje pewnymi pojęciami i dziś toczy się walka o człowieka i jego wnętrze. I jeżeli pokaże się chrześcijaństwo takie, jakie ono jest, a nie jego zafałszowany obraz, ma się szansę dotarcia do tych ludzi.

Często bowiem skostniały język religijny sprawia, że młody człowiek ucieka, ponieważ ciągle słyszy tylko o wymaganiach, o powinności itp., a nie ukazuje mu się, jak bardzo chrześcijaństwo może być atrakcyjne.

czytaj dalej w : serwisie rekolekcyjnym

rekolekcje 36 …


Jak to się dzieje, że młodzi ludzie, którzy tak bardzo się kochają, w kilka lat, a czasami nawet w kilka miesięcy po ślubie, tak bardzo się nienawidzą, że podejmują decyzję o rozwodzie? Gdzie leży wina? Czy rzeczywiście pomylili się co do osoby? Czy rzeczywiście nie mieli czasu, aby bliżej się poznać? Czy rzeczywiście ich miłość była tylko złudzeniem, a szarość dnia codziennego odarła ich ze złudzeń?

W swoim przygotowaniu do małżeństwa pomyśleli bardzo poważnie o mieszkaniu, meblach i firankach, o kolorze tapet do dziecinnego pokoju, ale zapomnieli o tym, że ich małżeństwo jest zadaniem danym im do odrabiana przez całe życie.

I nie jest to najczęściej wcale zła wola, czy zaniedbanie z ich strony. Jest to raczej kulturowy i cywilizacyjny brak, który w naszym, współczesnym świecie jest po prostu niezauważany, albo wprost lekceważony. Przygotowuje się młodych ludzi do różnych rzeczy, daje się im głębokie i fachowe wykształcenie, aby byli dobrymi prawnikami, lekarzami, managerami, ale nikt –tak na dobrą sprawę- nie przykłada wagi do przygotowania młodych ludzi do bycia odpowiedzialnymi małżonkami i rodzicami.

czytaj dalej w : serwisie rekolekcyjnym