XXXI Niedziela w ciągu roku – A

Ml 1,14b-2,2b. -10

Ja jestem potężnym Królem a imię moje będzie wzbudzać lęk między narodami. Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo i przeklnę wasze błogosławieństwo, a przeklnę je dlatego, że sobie nic nie bierzecie do serca. Wy zaś zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, zerwaliście przymierze Lewiego, mówi Pan Zastępów. A przeto z mojej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń. Czyż nie mamy wszyscy jednego Ojca? Czyż nie stworzył nas jeden Bóg? Dlaczego oszukujemy jeden drugiego, znieważając przymierze naszych przodków?

1Tes 2,7b-9.13

A jako apostołowie Chrystusa mogliśmy być dla was ciężarem, my jednak stanęliśmy pośród was pełni skromności, jak matka troskliwie opiekująca się swoimi dziećmi. Będąc tak pełni życzliwości dla was, chcieliśmy wam dać nie tylko naukę Bożą, lecz nadto dusze nasze, tak bowiem staliście się nam drodzy. Pamiętacie przecież, bracia, naszą pracę i trud. Pracowaliśmy dniem i nocą, aby nikomu z was nie być ciężarem. Tak to wśród was głosiliśmy Ewangelię Bożą. Dlatego nieustannie dziękujemy Bogu, bo gdy przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je nie jako słowo ludzkie, ale – jak jest naprawdę – jako słowo Boga, który działa w was wierzących.

Mt 23,1-12

Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Nie chodzę do kościoła bo ….

Stale powracający temat i problem … zgorszenia spowodowanego przez tych, którzy powinni przewodzić i być wzorem. Bardzo ostre słowa w pierwszym czytaniu: „Wy zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, … A przeto z mojej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń … „. I jeszcze mocniejsze słowa krytyki z ust samego Pana Jezusa, wobec przywódców Ludu Bożego: „Mówią bowiem, ale sami nie czynią”. Ale przecież nie tylko wobec nich, bo i wobec wszystkich, którzy przedkładają wygodę, własną chwałę i pychę, urządzanie się i kumoterstwo, koniunkturę i zaszczyty ponad Prawdę. Chrystus krytykując uczonych w Piśmie i faryzeuszów, wytyka raczej postawę i krytykuje zachowanie pełne pychy i cwaniactwa, a nie osoby. Tak samo, jak faryzeusze i uczeni w Piśmie mogą się zachowywać i inni, w tym na pewno współcześni księża.

Chrystus nie potępia samych kapłanów, ale jakby przestrzega, że są pewne stanowiska, pewne funkcje, które predysponują do wynoszenia się, do pychy. Chce jakby przestrzec przed szukaniem tytułów, zaszczytów, próżnej chwały („nie pozwalajcie nazywać się Rabbi … nie chciejcie, żeby was nazywano mistrzami”). To nie o same tytuły i zaszczyty chodzi, ale o to co się za nim kryje, czego naprawdę szukają ci, którzy je noszą, piastują, celebrują. Ojciec św. Jan Paweł II nie był wielki przez samo to, ze był Papieżem. On pokazał, że wielkość człowieka w czym innym niż w tytułach, zaszczytach i godnościach. Czy Jemu Chrystus mógłby coś zarzucić dlatego, że pozwolił nazywać się Ojcem? Za tytułem musi iść pewna postawa. To nie tytuły piętnuje Chrystus, ale postawę pychy, zarozumialstwo i obłudę.

Ale takie postawy i takie zachowania, pycha i obłuda spotykane są niestety często i to zarówno wśród tych, którym oddano pieczę nad Kościołem, jak i wśród Ludu Bożego. Pycha i szukanie własnej chwały, robienie interesów na Bogu i wykorzystywanie wiary do swoich prywatnych, małostkowych celów, to niestety częste przywary wyznawców Chrystusa. I nadal tak trudno nam zrozumieć te bulwersujące słowa: „Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.” Sam Chrystus jest doskonałym wzorem do naśladowania w tym względzie. On będąc naprawdę największym spośród ludzi, będąc Bogiem-Człowiekiem stał się naszym sługą. On naprawdę i do końca się poniżył, aby przez Ojca zostać wywyższonym Tylko, że takie postawy nie są modne we współczesnym świecie. liczy się raczej cwaniactwo, pycha, podkreślanie własnych zasług i tytuły … Ojcze, Magistrze, Dyrektorze, Kierowniku, Prezydencie, panie Pośle, panie Ministrze … A o poniżeniu nie ma mowy, bo któżby był aż tak głupi, żeby nie wykorzystać wszystkich przywilejów i uprawnień stanowiska? Dlaczegóż miałby się ktoś uniżać i nie pokazać innym swojej nad nimi przewagi? Zobaczmy tylko dookoła nas samych … przypatrzmy się tylko naszemu własnemu zachowaniu …

Czy my wszyscy aby nie zapominamy Kto naprawdę jest naszym Mistrzem i Nauczycielem, i komu należy się chwała i uwielbienie? Czy my sami wobec innych nie zachowujemy się właśnie w taki, pyszałkowaty i wyniosły sposób? Kto się wywyższa ….

Pokora nie jest dzisiaj w modzie,
a biznes można zrobić i na samym Panu Bogu …
ale na jak długo???

Reklamy

XXX Niedziela w ciągu roku – A

Wj 22,20-26

Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę, zapali się gniew mój, i wygubię was mieczem i żony wasze będą wdowami, a dzieci wasze sierotami. Jeśli pożyczysz pieniądze ubogiemu z mojego ludu, żyjącemu obok ciebie, to nie będziesz postępował wobec niego jak lichwiarz i nie karzesz mu płacić odsetek. Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się on żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy.

1Tes 1,5c-10

Chlubimy się wami z powodu waszej cierpliwości i wiary we wszystkich waszych prześladowaniach i uciskach, które znosicie. Są one zapowiedzią sprawiedliwego sądu Boga; celem jego jest uznanie was za godnych królestwa Bożego, za które też cierpicie. Bo przecież jest rzeczą słuszną u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciśnionym, dać ulgę wraz z nami, gdy z nieba objawi się Pan Jezus z aniołami swojej potęgi w płomienistym ogniu, wymierzając karę tym, którzy Boga nie uznają i nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego Jezusa. Jako karę poniosą oni wieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jego w owym dniu, kiedy przyjdzie, aby być uwielbionym w świętych swoich i okazać się godnym podziwu dla wszystkich, którzy uwierzyli, bo wyście dali wiarę świadectwu naszemu.

Mt 22,34-40

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał, wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

Miłość Boga i bliźniego

Św. Augustyn powiedział kiedyś: „Miłuj i czyń co chcesz”. Miłość prawdziwa, nieegoistyczna, niesentymentalna ale rzeczowa i altruistyczna miłość nie może wyrządzić żadnej krzywdy, nie może być przyczyną żadnego zła, w niej zawierają się wszystkie inne przykazania, jest ona wypełnieniem wszelkich praw. Co więcej, kto miłuje Boga nie może nie miłować bliźniego. W tych dwóch przykazaniach miłości Boga i bliźniego, zawiera się cała filozofia i cała nauka Chrystusa.

Znamy tę fundamentalna prawdę, nie trzeba nas do niej przekonywać, zgadzamy się z nią, a jednak stale nam się nie udaje wdrożyć jej w życie, ustawicznie w naszym życiu codziennym cierpimy na egoizm, na obojętność, na znieczulicę, na apatię wobec potrzeb bliźniego i na lekceważenie wobec Boga. Dlaczego? Co jest tego przyczyną? Nasze lenistwo, brak pomysłowości, zmęczenie, wygodnictwo, czy zwykłe lekceważenie, …? A przecież to nie tak trudno okazać odrobinę zainteresowania, pochylić się posłuchać, pomóc, być życzliwym, uprzejmym, grzecznym, nie wywyższać się, nie szukać ustawicznie swego, nie mówić i nie myśleć stale o sobie … To tak łatwo kochać i zarazem … tak trudno. A może dlatego, że tak mało o miłości myślimy w niesentymentalny i nieegoistyczny sposób …?

Na stronie http://www.adonai.pl znalazłem takie oto 10 cech miłości:

1. Miłość nigdy nie będzie wymagać od Ciebie zrobienia czegoś, co nie jest dla Ciebie dobre.
2. Miłość nie jest odczuciem, ona jest zasadą. W miłości pojawią się odczucia, ale one nie są dowodem miłości.
3. Miłość chce tego, co dobre dla drugiej osoby. Własna osoba jest na drugim miejscu.
4. Miłość nie jest zadłużeniem. Miłość przynosi wzrost, który zmienia osobę.
5. Miłość to wybór i postawa. Miłość nie jest ślepa.
6. Miłość trwa, nawet wtedy, gdy kochana osoba odchodzi.
7. Miłość szanuje wybory kochanej osoby. Gdy kochamy, nie narzucamy swojej woli.
8. Przyjęta miłość staje się błogosławieństwem.
9. Utrzymanie miłości wymaga poświęcenia, inicjatywy, czasu i ciężkiej pracy.
10. Bóg jest miłością. Dlatego miłość jest zawsze dobra.

i 10 praw miłości

1. Miłość jest jak księżyc: jeśli się nie wznosi – opada.
2. Miłość się nie dzieli, ale się pomnaża.
3. Miłości nie można kupić ani sprzedać – można ją tylko ofiarować.
4. Miłość jest albo pokorna, albo jej wcale nie ma.
5. Miłość zamiast mówić: „Dam ci pocałunek”, mówi: „Podam ci rękę”.
6. Miłość, która oblicza nie jest prawdziwą miłością.
7. Kochać, to nie znaczy przyzwyczaić się do kogoś drugiego.
8. Kochać, to łagodnie przyprowadzić kogoś do siebie samego.
9. Kochać, to uczynić szczęśliwym drugiego człowieka.
10. Kochać, to zrobić więcej niż niezbędne.

Przy końcu życia sądzeni będziemy tylko z miłości
(to też św. Augustyn)

XXIX Niedziela w ciągu roku – A

Iz 45,1.4-6

Tak mówi Pan o swym pomazańcu Cyrusie: Ja mocno ująłem go za prawicę, aby ujarzmić przed nim narody i królom odpiąć broń od pasa, aby otworzyć przed nim podwoje, żeby się bramy nie zatrzasnęły. Z powodu sługi mego Jakuba, Izraela, mojego wybrańca, nazwałem ciebie twoim imieniem, pełnym zaszczytu, chociaż Mnie nie znałeś. Ja jestem Pan, i nie ma innego. Poza Mną nie ma Boga. Przypaszę ci broń, chociaż Mnie nie znałeś, aby wiedziano od wschodu słońca aż do zachodu, że beze Mnie nie ma niczego. Ja jestem Pan, i nie ma innego

1Tes 1,1-5b

Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój! Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich, wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach, pomni przed Bogiem i Ojcem naszym na wasze dzieło wiary, na trud miłości i na wytrwałą nadzieję w Panu naszym Jezusie Chrystusie. Wiemy, bracia przez Boga umiłowani, o wybraniu waszym, bo nasze głoszenie Ewangelii wśród was nie dokonało się przez samo tylko słowo, lecz przez moc i przez Ducha Świętego, z wielką siłą przekonania. Wiecie bowiem, jacy byliśmy dla was, przebywając wśród was.

Mt 22,15-21

Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.

Oddajcie Bogu, to co należy do Boga

Czyżby Chrystus nawoływał do konformizmu i ugodowości wobec nielegalnej i uzurpatorskiej władzy? Przecież cesarz rzymski nie był legalnym władcą Palestyny. Co znaczą słowa: „To, co cesarskie oddajcie cesarzowi”? Czyż Chrystus każąc (? ) płacić podatek nielegalnej władzy, nie namawia nas do konformizmu i uległości? Czy w ogóle kazał płacić podatek?

Sądzę, że w dzisiejszej Ewangelii nie ma w ogóle mowy o płaceniu podatku i sprawach politycznych. Chrystus nie miesza się i nie chce się mieszać w politykę, ale zwraca nam uwagę, że skoro tacy pilni jesteśmy w wypełnianiu naszych obywatelskich obowiązków, to dlaczego zapominamy o naszych obowiązkach wobec Boga? Jego wymijająca odpowiedź nie jest ani zachętą do konformizmu, ani tym bardziej podburzaniem przeciwko władzy (nawet uzurpatorskiej i okupacyjnej). Oczywiście, że nie mamy się z życia doczesnego i politycznego izolować i alienować, bo nie żyjemy na księżycu, ani na pustyni, bo tworzymy społeczność ludzką, a każda ludzka społeczność jest z natury polityczna (jak mówi Platon człowiek to dzoon politikon – zwierzę społeczne). Ale to nie jest wcale cel wypowiedzi Chrystusa. Gdybyśmy mieli przełożyć jego słowa na język współczesny, można by je i tak ująć: „Nie zaniedbujcie waszych obywatelskich i społecznych obowiązków, troszczcie się o wasze życie doczesne (oddajcie Cezarowi, to co należy do Cezara), ale nie zapominajcie przede wszystkim o waszych zobowiązaniach wobec Boga, o waszym życiu wiecznym, o waszej duszy (oddajcie Bogu, to co należy do Boga).” A ja, czy rzeczywiście oddaję Bogu to, co Jemu się należy?

Czy w moim codziennym zabieganiu i zaaferowaniu nie zapominam tym, co należy do Boga?

XXVIII Niedziela w ciągu roku – A

Iz 25:6-10a

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

Flp 4:12-14.19-20

Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków! Amen.

Mt 22:1-14

A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.

Zaproszeni nie byli godni …

Ileż to razy byłem zapraszany na Ucztę …..? Ileż to razy posyłał Pan do mnie swoje sługi z zaproszeniem? I jakoś zawsze znajdowałem wymówkę ……? Miałem zazwyczaj coś ważniejszego do zrobienia, byłem zmęczony, nie miałem czasu, albo po prostu mi się nie chciało … Na ponawiane zaproszenia reagowałem z coraz większym zniecierpliwieniem, tłumaczyłem innym i sobie samemu, że przecież jestem wolnym człowiekiem, że będę na to miał czas na starość, że niemiła Bogu przymuszona ofiara … itd., itp.

Czy zdaję sobie sprawę, Komu ustawicznie odmawiam? Czy znajdując ustawicznie wymówki rzeczywiście wybieram to, co lepsze, to co ważniejsze, to co bardziej cenne …? Czy zdaję sobie sprawę, że ostatecznie nie zostanę zaproszony na tę najważniejszą ucztę w wieczności, a może zostanę uznany za niegodnego i z niej wyrzucony?

Bóg się nie męczy powianiem zaproszenia, ale też ustawicznie lekceważony nie będzie się napraszał i zmuszał nikogo. To ja sam decyduję czy zaproszenie przyjąć, czy też ej odrzucić i ostatecznie nie powinienem mieć pretensji do nikogo, kiedy nie znajdę się wśród ucztujących w Królestwie Niebieskim. Sam się o to napraszam i sam –lekceważąc ponawiane zaproszenia- skazuję się na „płacz i zgrzytanie zębów”.

Jak długo można sobie lekceważyć zaproszenie samego Boga …?
Bóg mnie ustawicznie zaprasza. Czemu stale Go lekceważę?

XXVII Niedziela w ciągu roku – A

Iz 5:1-7

Chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy! Przyjaciel mój miał winnicę na żyznym pagórku. Otóż okopał ją i oczyścił z kamieni i zasadził w niej szlachetną winorośl; pośrodku niej zbudował wieżę, także i tłocznię w niej wykuł. I spodziewał się, że wyda winogrona, lecz ona cierpkie wydała jagody. Teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a między winnicą moją. Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz. Otóż winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym. Oczekiwał On tam sprawiedliwości, a oto rozlew krwi, i prawowierności, a oto krzyk grozy.

Flp 4:6-9

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to miejcie na myśli! Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.

Mt 21:33-43

Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

Kamień odrzucony przez budujących

I znowu szokujące zachowanie Jezusa. Jakby szukał zwady i sam się napraszał o to, aby go uciszyć. Dlaczego tak bardzo naraża się kapłanom, przełożonym świątynnym i starszym. Czyż nie wie, że oni mogą się go pozbyć, uciszyć i po prostu załatwić? Po co opowiada im takie drażliwe historyjki, po co ich drażni i moralizuje? Czyż nie rozumie, że to raczej dyplomacją i w sposób ugodowy, kulturalny i grzeczny można coś załatwić? Po co drażnić najwyższych i najpotężniejszych historyjkami o przewrotnych dzierżawcach winnicy … i jeszcze ten „kamień odrzucony przez budujących” …. toż to jest normalnie – szukanie guza.

Nie należy przypuszczać, że Chrystus zachęca do rewolty przeciwko wszystkim i do krytyki każdej władzy, ale czy ci, którzy są u władzy i są „głęboko” przekonani o słuszności swojego postępowanie, nie powinni stąd wyciągnąć jakichś wniosków? Czyż nie mamy tego przykładów w niedawnej polskiej przeszłości … jedynie słuszna droga, jedyna ideologia, monopol na historyczną i społeczna prawdę …??? A i w kościele, jakże często jest tak, że ci, którym oddano winnicę pod opiekę, stali się przewrotnymi dzierżawcami a ci, których Chrystus powołał, aby byli pasterzami i aby strzegli depozytu, raczej strzygą swoje owieczki niż je pasą? Przecież nie chodzi o krytykanctwo czy negowanie wszelkiej władzy. Przecież nie chodzi o to, aby buntować się i sprzeciwiać na każdym kroku i na pewno nie to było i jest celem chrystusowych przypowieści. Zastanawiam jest jednak, jak często my sami (my kapłani) umiemy pouczać i wyciągać budujące wnioski z Ewangelii, ale raczej dla „naszych owieczek”. Czemu nie chcemy, czemu nie umiemy wyciągnąć takich samych, pouczających wniosków dla nas samych? Kto spróbuje w ten właśnie sposób zinterpretować dzisiejszą Ewangelię, aby nie być od razu posądzonym o negowanie Najwyższego Autorytetu Kościoła?

I nie chodzi wcale o relatywizm epistemologiczny, czy o „demokratyzację” prawdy. Prawda na pewno jest jedna i jedyna. Prawda na pewno jest do odkrycia, a nie do „wygłosowania” w demokratycznych wyborach, ale trzeba ją odkrywać w pokorze i bez monopolizacji, mając świadomość, że każdy może się mylić, nawet ci najwyżej postawieni. Chrystus jest tą Prawdą odwieczną i niewzruszoną. i nikt nie może Go sobie przywłaszczyć i zmonopolizować. On jest kamieniem węgielnym … niestety nadal odrzucanym przez wielu budujących … szczególnie tych którzy szukają raczej swoich racji i władzy, a nie prawdy …

A ileż to kamieni ja sam odrzuciłem już przy budowie mojego życia?