współczesna mentalność

Innym przejawem współczesnej religijnej biedy lub mizerii jest coś, co określiłbym bardzo surowo mianem „szczeniackiej mentalności rozkapryszonego dziecka”. Mentalność taka wyraża się w przekonaniu: „Wierzę w Boga, jeśli Bóg spełnia moje życzenia, zachcianki i kaprysy, a jeśli nie to przestaję w Niego wierzyć a nawet Go ukaram i przestanę się modlić i chodzić do kościoła”. Iluż ludzi odchodzi od Kościoła, od wiary i od sakramentów tak właśnie rozumując?

Taka mentalność rozkapryszonego dziecka nie chce i nie może zrozumieć, że matka nie pozwala bawić się dziecku na środku ruchliwej ulicy nie dlatego, że go nie kocha, ale właśnie dokładnie przeciwnie dlatego, że go kocha i chce chronić dziecko przed niebezpieczeństwem i katastrofą. Rozkapryszone dziecko oczywiście nie przyjmie takiego rozumowania i będzie dogłębnie przekonane, że matka jest zła, zawistna, mściwa i w ogóle czyni życie dziecka nieznośnym.

O ile jednak może to być zrozumiałe w przypadku rozkapryszonego dziecka, to trudno jest zrozumieć taką „filozofię” w przypadku osoby dorosłej. W obydwu przypadkach jest to jednak efekt podstawowego braku, a mianowicie BRAKU ZAUFANIA, braku zawierzenia. Dziecko nie ufa swojej matce, nie wierzy że ona chce jego dobra, bo ona odmawia mu „przyjemności”, zabawy, nie spełnia jego zachcianek i kaprysów. W przypadku dorosłego sytuacja jest podobna. Nie wierzy on, nie ufa Bogu, Który samym Dobrem, że Bóg go kocha i chce dla niego dobra, odmawiając mu „przyjemności”, czy nawet dopuszczając czasami cierpienie i ból.

Cierpienie ma sens jedynie wtedy, gdy zaufamy Bogu, gdy uświadomimy sobie, ze Bóg zbawił świat nie przez magiczne i łatwiutkie sztuczki, ale przez swoje własne cierpienie na krzyżu.

Bóg istnieje …

 

‚Pewien mężczyzna wszedł do zakładu fryzjerskiego, by podciąć sobie włosy i przystrzyc brodę. Gdy fryzjer zaczął go strzyc, rozpoczęli pogawędkę. Rozmawiali o różnych sprawach i poruszali najróżniejsze tematy. Dotknęli też kwestii Boga.

– Ja nie wierzę, że Bóg istnieje – stwierdził fryzjer.

– Dlaczego pan tak mówi? – zapytał klient.

– Wystarczy wyjść na ulicę, żeby uzmysłowić sobie, że Boga nie ma. Niech pan powie, czy gdyby Bóg istniał, byłoby tylu chorych ludzi? Tyle porzuconych dzieci? Jeśli Bóg jest, dlaczego wokół tyle cierpienia i bólu? Nie mogę jakoś wyobrazić sobie kochającego Boga, który pozwala na to wszystko.

Klient zamyślił się. Nic nie odpowiedział, bo nie chciał się sprzeczać. Fryzjer skończył strzyżenie i klient wyszedł. Tuż za drzwiami, zobaczył na ulicy faceta z długimi, polepionymi, brudnymi włosami i zaniedbaną brodą. Był brudny i rozczochrany.

Klient zawrócił i znowu wszedł do fryzjera.

– Wie pan co? Fryzjerzy nie istnieją!

– Bzdury pan opowiada. Jestem fryzjerem i istnieję. Dopiero co pana ostrzygłem…

– Nie! Fryzjerów nie ma! Gdyby byli, nie byłoby facetów z długimi włosami i nieprzyciętymi brodami, jak ten na ulicy.

– Ależ skąd, fryzjerzy istnieją, a tak się zdarza, gdy ludzie do nich nie przychodzą.

– I właśnie o to chodzi – przytaknął klient i wyszedł z zakładu…’

 

odwieczny problem …

Niby logiczne rozumowanie podane na jednym z forów internetowych z moimi uwagami na czerwono.

1. Bóg jest wszechmocny
prawda, chociaż nikt z nas nie ma zielonego pojęcia co to znaczy..

2. Bóg jest dobrem i tylko dobrem
też prawda, chociaż jeszcze raz należy powtórzyć to co powyżej.

3. Istoty dobre starają się w miarę swoich możliwości eliminować zło
nieprawda, bo czasami zamiast eliminować, same cierpią, kiedy jest to skuteczniejsze w eliminacji zła. Przykładem jest cierpienie drugiej Osoby Trójcy Świętej – Jezusa Chrystusa

4. Nie ma rzeczy niemożliwej dla istoty która jest wszechmocna więc
nieprawda, bo Wszechmocny Bóg sam siebie ograniczył dając wolność stworzeniom i np. Bóg nie może zrobić nic co ograniczałoby wolność daną stworzeniom rozumnym.

5. Istota wszechmocna może całkowicie wyeliminować zło
Może, ale nie na zasadzie hokus pokus. Bóg eliminuje zło całkowicie – zgadzając się na krzyż i tego bracie nigdy nie zrozumiesz startując z twojego poziomu

6. Dobra istota która jest wszechmocna wyeliminowałaby zło całkowicie (na miarę swoich nieskończonych możliwości)
Bóg to właśnie robi na miarę swojej mądrości, a nie na miarę zachcianek zarozumiałych przemądrzałków

7. Skoro tak, to istnienie zła zaprzecza istnieniu nieskończenie dobrej i wszechmocnej istoty
nieprawda, istnienie zła nie zaprzecza istnieniu dobrej i wszechmocnej istoty, a jedynie wskazuje że ta Dobra i Wszechmocna Istota traktuje swoje wolne stworzenia z całą powagą i nie ogranicza ich wolności

Możemy dodać – skoro bóg jest stwórcą wszechrzeczy to stworzył również zło.
nieprawda bo zło nie jest stworzeniem, jest raczej zniszczeniem dobra należnego stworzonemu bytowi. Pokaż mi cokolwiek co jest złego, a co nie byłoby jedynie brakiem, uszczerbkiem, zanegowaniem dobra.
Jeśli byłoby to prawdą to jak Bóg może być dobrem i tylko dobrem, skoro stworzył zło ?

ergo
Skoro wszystkie przesłanki tego rozumowania są fałszywe i manipulowane to i teza jest nieprawdziwa.

Jak pisze dalej autor postu:

Wnioskowanie to było i nadal jest jednym z poważniejszych problemów dla teologów chrześcijaństwa i doprowadziło do zmian w koncepcjach kilku jego odłamów.
I znowu nieprawda, bo teologia katolicka ma jednak zborne i logiczne wyjaśnienie problemu (vide św. Tomasz z Akwinu) i trzeba być wyjątkowo zawziętym i nieuczciwym (albo tępym), żeby to negować.

Jeśli jesteś w stanie je obalić- naprawdę będę szczerze zobowiązany, większość osiwiałych od myślenia głów po religijnej stronie barykady nie mogąc tego zrobić odwołało się do starego hasła będącego de facto przyznaniem się do kapitulacji intelektualnej – „to niezbadana tajemnica”.

I znowu nieprawda i złośliwa manipulacja, bo powyżej wykazałem, że przedstawione rozmownie jest nieprawdziwe, tendencyjne i nie mające nic wspólnego z logiką. Co więcej kiedy je przedstawiłem na cytowanym forum dostałem „bana” i dyskusja się skończyła. A jest to na pewno tajemnica dla zarozumiałych przemądrzałków, którzy polizali odrobinę logiki i próbują naprawiać świat.

Ta odpowiedź pojawia się nieodmiennie kiedy nie da się obalić argumentacji przeciwnika (bo przyznać mu racji nie wolno- byłoby to zaparciem się). Nie inaczej jest i w przykładzie który podałeś, z dodaną na osłodę delikatną próbą odwiedzenia duszyczek od nadmiernego obciążania sobie głów myśleniem na zakończenie „A może lepiej -zamiast zastanawiać się nad pochodzeniem, przyczynami i źródłami zła- będzie tego zła unikać i nie popełniać.” Pewnie lepiej a na pewno bezpieczniej dla doktryny. Po co ktoś ma zadawać niewygodne pytania.

I kolejna kpina z logiki, tendencyjność i złośliwość autora, który najwyraźniej nie umie sobie poradzić z paroma moralnymi problemami w swoim życiu i dla usprawiedliwienia się przed samym sobą wymyśla pseudo-logiczne dowody na nieistnienie Ostatecznego Moralnego Prawodawcy
Jeśli zło (brak, niedoskonałość) jest- jak pisze autor tekstu- wynikiem woli stworzeń to kto obdarzył je taką wolą ? Wybiegi w rodzaju „zło nie jest bytem” są dość żałosne- dobro też nim nie jest, przyjmując że mówimy o bytach esencjalnych, natomiast jeśli mówimy o egzystencjalnych to i jedno i drugie bytem jest.

I znowu nieprawda, bo dobro jest bytem esencjalnym i cokolwiek istnieje jest dobre. Natomiast zło nie jest bytem w sensie esencjalnym, a jest jedynie zanegowaniem dobra, brakiem w bycie, czy jak mówi klasyczna definicja łacińska: malum est privatio bonum”.

A ponadto należy dodać, że skoro Bóg obdarzył swoje stworzenia wolną wolą to nie będzie sobie kpił z siebie i swoich stworzen i odbierał im wolności za każdym razem, kiedy właśnie one z tej wolności mogą skorzystać. Co więcej oprócz wolnej woli Bóg dał swoim stworzeniom doskonałe instrumenty chroniące je przed nadużywaniem wolnej woli, a są to sumienie i prawo moralne. Tylko, że ty i tacy jak ty nie chcą uznać ani sumienia ani prawa moralnego i krzyczą najgłośniej o zniewlaniu ilekroć im się to prawo moralne przypomina.

Wracamy do początku- skoro bóg, jako stwórca wszechrzeczy, stworzył WSZYSTKO, to będąc wszechwiedzącym i doskonałym znał wszystkie możliwe konsekwencje stworzenia i był w stanie stworzyć doskonały świat- mimo to zło- jako byt- istnieje na świecie. Co jeszcze zabawniejsze- jeśli bóg jest wszechwiedzący to znał nie tylko konsekwencje pojawienia się zła ale też i zna rezultaty działań wszystkich stworzeń które pojawią się na ziemi na długo przed ich powstaniem. Skoro tak, to nie ma mowy o „wolności” czy wolnej woli (co zresztą zauważyli skrajni kalwiniści, mówiąc że wszystko zostało zdeterminowane) a „karanie” stworzonych przez siebie ułomnych istot za to że są ułomne (mimo że takimi się je stworzyło, jak rozumiem celowo i już w momencie stworzenia znało się ich przyszłe losy) w tym przypadku przypominałoby walenie się młotkiem w kolano i obwinianie młotka o to że boli.

I znowu nieprawda, bo fakt, iż Bóg zna „wszystkie możliwe konsekwencje stworzenia” wcale nie znaczy, że ja nie jestem wolny. Cały problem mój „domorosły filozofie” polega na tym, że Bóg istnieje poza czasem a ty istniejesz w czasie i dlatego to, co dla Ciebie zdarzy się jutro i o czym nie masz zielonego pojęcia, dla Boga jest odwiecznym i ustawicznym teraz. To może trochę tak jakbyś sześcio- , czy dziesięcio-wymiarową bryłę chciał narysować na płaszczyźnie, albo jeszcze lepiej na jednowymiarowej linii. Życzę powodzenia 🙂

No i dla ścisłośći wszystko co stworzył Bóg „było dobre” więc mówienie, „”karanie” stworzonych przez siebie ułomnych istot za to że są ułomne (mimo że takimi się je stworzyło, jak rozumiem celowo i już w momencie stworzenia znało się ich przyszłe losy)” jest wyjatkowo perfidną drwiną a powiedziałbym nawet ubliżaniem już nie Bogu, ale zdrowemu rozsądkowi.

Na zakończenie przytoczę żart który kiedyś widziałem. Obrazkowy żart przedstawia zdenerwowanego diabła, który skarży się innemu diabłu: „Wkurza mnie coraz bardziej postawa ludzi, cokolwiek złego zrobią to o wszystko oskjarżają mnie. Czy nie jest to lekka przesada?” Na co drugi diabeł odpowiada: „Nie denerwuj się mistrzu, oni są tak głęboko zarozumiali i pyszni, że o to samo oskarżają nawet samego Pana Boga”.

A czytelnikom przedstawiam to rozumowanie jako przykład pozornie logicznego myślenia, które prowadzi donikąd. Nie dajcie się nabierać.

cierpienie Boga …

Najbardziej nieznośne jest cierpienie tych, których kochamy, a którym nie umiemy pomóc. Bezradność jest wtedy nie do zniesienia. Warto wtedy pomyśleć o cierpieniu Boga Ojca, Który widzi cierpiącego i umierającego Syna Jezusa Chrystusa.