Droga Krzyżowa – III (Prawdy)

dokonało się

W naszych zakłamanych czasach Prawda została zredukowana do zwykłego indywidualnego osądu i prywatnego odczucia, a redukcja taka jest śmiertelną pułapką dla człowieka, który jest ontologicznie i najbardziej wewnętrznie nastawiony na Prawdę absolutną i niepodważalną. I dlatego kiedy człowiek w jakikolwiek sposób odrzuca lub neguje Prawdę, neguje sam siebie i niszczy korzenie swojego istnienia.

Droga Krzyżowa Jezusa Chrystusa, to także Droga Krzyżowa poniżonej, podeptanej i upokorzonej Prawdy, bo Chrystus sam o sobie powiedział: „Ja jestem Drogą, i Prawdą, i Życiem.” (J 14,6)


stacja I – Wyrok

Pozory prawa, farsa praworządności, zmanipulowana prawda, zastraszony urzędnik, przekupiony tłum i … jeden niewygodny przeciwnik … „załatwiony”. Tak łatwo pozbyć się tych, którzy są niewygodni, którzy mają czelność służyć Prawdzie, iść za Prawdą, do Prawdy się przyznawać i dawać świadectwo Prawdzie …

A cóż to jest Prawda? Toż to tylko ułuda i utopia ! Sny o Prawdzie i marzenia nie do zrealizowania …

Jezusie z Nazaretu, Idealisto … nie trzeba było się narażać kapłanom, faryzeuszom, uczonym w Piśmie ! Po co ich tak ostro krytykowałeś? Po co z nimi stale zadzierałeś? Po co z nich drwiłeś? Nie należało narażać się władzy, a szczególnie tej, która się za „najświętszą” uważała … i która rościła sobie monopol na prawdę.

Bo wystarczyło tylko odpowiednio pomanipulować prawem i prawdą, podpłacić tam gdzie trzeba, postraszyć tam gdzie można … i z zachowaniem wszelkich pozorów prawa i praworządności wygrał ten, kto silniejszy, kto głośniej krzyczy, kto „bardziej realistyczny”. A idealiści z ich mrzonkami o Prawdzie … na krzyż z nimi, powiesić ich !


stacja II – Krzyż

Ty się po to narodziłeś i po to przyszedłeś na świat, aby dać świadectwo Prawdzie, a jej symbolem stał się krzyż, który bierzesz na swoje ramiona. I będzie on już odtąd, na zawsze, symbolem Twojej, ostatecznej Prawdy. A każdy, kto po stronie Prawdy będzie się opowiadał musi go wziąć, jak Ty go wziąłeś i ponieść razem z Tobą na swoją Kalwarię, bo Ty przecież powiedziałeś: „kto chce iść za mną, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje …”

Wszyscy którzy Prawdzie służą, którzy za Prawdą idą muszą razem z Tobą krzyż, ten gorszący symbol Prawdy – Którą Ty sam jesteś – nieść. I nie ma innej drogi, i nie ma innego sposobu służenia Prawdzie. To nie naukowe poszukiwania i nie „mędrca szkiełko i oko” i nie rozum i nie sceptycyzm do Prawdy prowadzą i o Prawdzie świadczą, ale krzyż, który bierzesz na swoje ramiona i który odtąd będziesz już niósł przez wieki, razem z tymi, którzy się do Ciebie ośmielą przyznać, za Tobą iść, Tobie uwierzyć i zawierzyć.

I ten oto przedmiot hańby, krzyż staje się nie tylko symbolem Prawdy ale i mądrości, bo: „my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan …” (1 Kor 1,23)


stacja III – Pierwszy Upadek

Prawda przytłacza, Prawda jest trudna, czasami nie do udźwignięcia, czasami powala z nóg … i Ty o tym wiesz najlepiej. Ale ci, którzy się jej boją, ci którzy przed nią uciekają, ci którzy się przed nią zabezpieczają kłamstwem nigdy, nigdzie nie dojdą ! Nie doświadczą radości „poznania Prawdy, która wyzwala”.

Kto szuka Prawdy, gotowy jest na potknięcia i upadki, ale też wie, że z każdego można i należy powstać. Kto Prawdy się boi i jej unika, kto się przed upadkiem zabezpiecza półprawdkami i manipulacją, obłudą i zakłamaniem być może się nie pokaleczy, ale też nigdy Prawdy nie pozna ! i zawsze będzie żył w świecie kłamstwa, ułudy i zniewolenia.

Upadki są bolesne, ale to one właśnie uczą nas pokory, a przecież pokora jest Prawdą. Kto zaś boi się upaść, nigdy pokory się nie nauczy i Prawdy nie pozna.


stacja IV –Matka

Ona – Matka, na początku Jego działalności, na weselu w Kanie powiedziała: „Zróbcie cokolwiek wam powie.” Ona doskonale wie, że Jej Syn jest Prawdą wieczną i absolutną, że Jego słowa, nakazy, czyny, działania i życie całe są dawaniem świadectwa Prawdzie. Dlatego spotkanie z Nim, na drodze krzyżowej nie wymaga już słów, nie wymaga wyjaśnień, nawet łez …, bo nic nie może już być powiedziane i żadne słowo nie ma sensu tam, gdzie absolutna Prawda jest prowadzona na ukrzyżowanie.

Czyńcie, cokolwiek wam powie … a teraz On już nic nie mówi i Ona – Matka też milczy. I nie ma potrzeby słów, tam gdzie już wszystko zostało powiedziane i gdzie już wszystko zostało dokonane.

Spotkanie z Prawdą jest zawsze bolesne i nieme. Kiedy rozpoznaje się Prawdę nie ma już potrzeby mówienia, wyjaśniania, rozdrabniania, dyskusji czy udowadniania czegokolwiek. Prawdę spotyka się i rozpoznaje w milczeniu. I pozostaje się już na zawsze pod Jej wrażeniem.


stacja V – Pomoc

Szymon z Cyreny, przymuszony, zniewolony, na siłę i nie z własnej woli … pomaga. Czy ta pomoc jest świadoma z jego strony, czy on wie co robi? Nie, na pewno nie zdaje sobie z tego sprawy.

Prawda potrzebuje twojej pomocy, nieraz nawet tej przymuszonej i nie własnowolnej, tej szymonowej, na siłę, a jednak … pomocy. Prawda jest nieraz, niezręczna, zmęczona i upokorzona … nie uciekaj przed nią, nie chowaj głowy w piasek, nie chroń się za zasłoną anonimowości, nie chowaj się w bezimiennym tłumie. Miej odwagę stanąć po stronie Prawdy, nawet jeśli kosztuje to bardzo wiele, nawet jeśli miałbyś nieść krzyż cudzych kłopotów i odpowiedzialności.

Szymonie z Cyreny, nawet nie wiesz, jak wiele dla Prawdy zrobiłeś, nawet nie wiesz ile w twoim, przymuszonym geście świadectwa, niemego, niedobrowolnego, a jednak tak bardzo koniecznego.


stacja VI – Weronika

Jest taka legenda, która mówi, że Weronika, kiedy obejrzała chustę, którą otarła twarz Jezusa, zobaczyła nie odbicie Jego, ale swojej własnej twarzy. Wstrząśnięta tym, co zobaczyła uwierzyła, że Ten, Któremu ulgę chciała przynieść jest rzeczywiście Synem Bożym, Mesjaszem, Prawdą ostateczną i uwierzywszy poszła za Nim aż pod krzyż i dalej aż do grobu, i do dnia Jego zmartwychwstania.

Trzeba nam czasami ujrzeć nasza własną twarz w całej jej szpetocie i biedzie, trzeba nam czasami takiego właśnie szoku, aby uwierzyć i zawierzyć Temu, Który przyszedł nie po to aby nas potępić, ale aby nas zbawić. On nam ukazuje naszą prawdziwą twarz i pozwala nam wybrać to co słuszne i to co prawdziwe, pozwala nam zobaczyć nas samych bez masek i bez makijaży.

Odbicie twarzy na chuście Weroniki, to może właśnie odbicie mojej twarzy, mojego oblicza, to może obraz prawdy, której się tak bardzo boję, szokującej prawdy o mnie samym?


stacja VII – Drugi Upadek

Ileż to razy zdarzyło mi się zaprzeć Prawdy, skłamać, zręcznie się wymigać? Ileż to razy nie dałem się wciągnąć w dyskusję z wygody, oportunizmu, lęku przed ośmieszeniem się, ze strachu przed konsekwencjami lub ze zwykłego koniunkturalizmu? Pozwoliłem aby Prawda była manipulowana, aby była poniżana, maltretowana, upokarzana i negowana, wyśmiewana i wydrwiona … dla świętego spokoju, dla zachowania twarzy, aby nie utracić pozycji.

A każda taka wpadka, każde takie zaparcie się prawdy to zaparcie się Chrystusa, to pozwolenie aby upadł, aby został poniżony, aby był deptany i wyszydzony, aby na Niego pluto. A ja sobie tłumaczyłem, że trzeba być przecież roztropnym, że trzeba być dyplomatą, że nie należy zawsze i wszystkiego stawiać na ostrzu noża, że można przecież inaczej, że tego wymaga chwila i sytuacja, że nie należy ludzi drażnić niepotrzebnie, że trzeba umieć żyć … A Chrystus leżał na ziemi, bo ja pozwoliłem, bo ja nic nie zrobiłem, bo ja się bałem Go podnieść !

Prawda upadła, bo ja Jej nie podtrzymałem, bo ja okazałem się malutkim, zastraszonym, egoistą, bo mnie nie stać było na wyraźne opowiedzenie się po Jej stronie …


stacja VIII – Niewiasty

„Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas ! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,28-31)

Płacz nad sobą, bo jeśli z Prawdą wieczną tak czynią, to co się stanie z tobą, mały kłamco?

Przed sądem Prawdy Wiecznej i Ostatecznej, będziesz być może chciał, żeby góry cię przykryły i schroniły, będziesz szukał kryjówki ze wstydu, bo nie umiałeś rozpoznać czasu Jej nawiedzenia.


stacja IX – Trzeci Upadek

Zanegowanie Prawdy, wyrzucenie jej ze słownika współczesnego człowieka jest prawdopodobnie najgroźniejszym upadkiem ludzkości, z którego może się ona już nie podnieść. Każda cywilizacja zawiera w sobie zalążki swojej własnej autodestrukcji, swojego upadku, a nasza cywilizacja sama się neguje i niszczy właśnie w zanegowaniu, w odrzuceniu Prawdy … Wiecznej i Niepodważalnej.

Człowiek, który odrzucił Prawdę upada coraz bardziej i coraz głębiej, coraz trudniej jest mu się podnieść z beznadziei i z rozpaczy, ze zniechęcenia i kłamstwa, bo nie ma żadnego stabilnego punktu oparcia, żadnego punktu odniesienia i to prowadzi człowieka do jego ostatecznego upadku, do pozostania na dnie.

Czy ja zdaję sobie sprawę z tego że negując Prawdę, idąc na kompromisy, na układy, na ugodę z kłamstwem, upadam coraz bardziej i coraz głębiej? Czy naprawdę nie widzę, że upadek w kłamstwo, w zakłamanie, w relatywizm i koniunkturalizm może być moim ostatecznym upadkiem?


stacja X – Obnażenie

„Oto Człowiek” – powiedział Piłat, mając nadzieję, że wzbudzi litość w przekupionym tłumie.

„Oto Prawda” – zdają się mówić oprawcy zdzierający szaty z Jezusa. Oto naga Prawda …., bez upiększeń i bez zdobnych szatek, prawda o tobie i o mnie, prawda o człowieku i o ludzkiej kondycji.

I tak jest rzeczywiście. Chrystus jest pełnym i doskonałym Człowiekiem i Chrystus jest także ostateczną Prawdą o człowieku. Jeśli chcesz poznać siebie popatrz a Niego przed Piłatem – oto Człowiek, i popatrz na Niego odartego z szat, upokorzonego, zmaltretowanego, „wzgardzonego i odepchniętego przez ludzi, męża boleści, przed kim się twarze zakrywa …” Oto Prawda …


stacja XI – Egzekucja

„Wolę być razem z Chrystusem dla Prawdy ukrzyżowany niż krzyżować Prawdę moim życiem.” – powiedział zairski Kardynał Józef Malula.

I jakże to prawdziwe, jakże wymagające …

Ale kto chce prawdzie służyć musi się na to przygotować, że razem z nią do krzyża zostanie przybity, zostanie ukrzyżowany, bo dla „dzieci tego świata” Prawda jest niewygodna i jedyne co mogą z Nią zrobić, to się jej pozbyć, ją ukrzyżować !!!


stacja XII – Śmierć

Boże mój, Boże mój !!! czemuś mnie opuścił?

Tak nam się nieraz wydaje, że wszystko się zawaliło, że nawet sam Bóg nas opuścił. Tak nam się nieraz wydaje, że wygrało kłamstwo, obłuda, zakłamanie, faryzeizm i hipokryzja … Słowa żalu i zniechęcenia, rozpaczy i goryczy same cisną się na usta. A przecież tak właśnie ma być. Świadectwo musi być dane aż do końca, nieraz do absurdalnego końca. Taka jest Prawda i tak ona się manifestuje, bo to co jest „głupstwem i zgorszeniem dla jednych … jest mocą i mądrością Bożą dla innych”

Wykonało się ! świadectwo zostało dane, aż do końca. Syn Boży, Prawda, Stworzyciel świata, został zamordowany … Bóg umarł ! Prawda została zamordowana …

Ale czy to jest naprawdę koniec? Czy śmierć Boga na krzyżu jest naprawdę końcem i fiaskiem Prawdy? Będzie tak tylko wtedy, gdy Prawda umrze w moim życiu, w moim sercu, gdy uznam ją za głupstwo i zgorszenie, za hańbę i niewygodną mrzonkę. Tylko wtedy będzie to ostateczny i nieodwołalny koniec dla mnie !!!


stacja XIII – Ciało

„Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem.” (J 6,63)

Ciało zostało zdjęte z krzyża, ono na nic się nie przyda. To tylko ciało. O wiele ważniejsze są duch i życie, prawda ożywiająca ciało.

A my tak bardzo wiele wagi przywiązujemy właśnie do ciała, nie do ducha, i nie do życia, i nie do Prawdy. Ciało zaś jest tylko pustą skorupą o ile nie jest ożywiane przez Ducha Prawdy.

A moje ciało? A moje życie? Czy jest ożywiane Prawdą, czy może już dawno … martwe? Czy aby przypadkiem nie jest tak, że tylko mi się wydaje, że żyję, a tak naprawdę jestem już tylko trupem, martwym a jedynie wypacykowanym ciałem?


stacja XIV – Grób

„… powiedział Jezus: Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” (J 14,6)

Ja jestem prawdziwą drogą życia.
Ja jestem drogą w Prawdzie do Życia Wiecznego.

I nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko tą Drogą …

Reklamy

Droga Krzyżowa – II

Droga Krzyżowa z rodzinami

niewygodny-Chrystus

autor: Michel Schooyans Tłumaczenie ks. Krzysztof Wierzchoń


Wstęp do Drogi Krzyżowej

W czasie Jubileuszowego Spotkania Rodzin w Rzymie, w dniach 12-15 października 2000 roku, przedstawiciele rodzin świata odbyli Drogę Krzyżową na Placu św. Piotra. Tekst rozważań przygotował Ksiądz Profesor Michel Schooyans, znany w Polsce z wielu publikacji, a zwłaszcza jako autor książki Aborcja i polityka. Profesor, filozof, moralista, badacz spraw społecznych najnowszych lat, gorliwy kapłan, wrażliwy na szacunek do osoby ludzkiej każdego człowieka. Towarzyszy nam w rozważaniu Męki Pańskiej niosąc w swoim gorącym sercu i niezwykle wrażliwym umyśle całe doświadczenie wiedzy współczesnego człowieka, a równocześnie pokój i nadzieję, wizję rozwoju ludzkości opartą o Chrystusa Zmartwychwstałego. Nazwy niektórych stacji Drogi Krzyżowej odbiegają od traclycyjnie przyjętych dlatego, że Autor sięgnął po cały biblijny opis Męki Pańskiej, począwszy od Ostatniej Wieczerzy.
Za zgodą Autora przekazujeny polskim rodzinom tekst medytacji.
Wypełniając każdego dnia misję nadaną przez Stwórcę, pośród zwykłych obowiązków i niesienia niekiedy ciężkich krzyży doświadczeń, niech towarzyszą Chrystusowi Ukrzyżowanemu, niech z nadzieją, pokojem ducha i z ufnością kroczą drogą świetości ku Chrystusowi Znartwychwstałemu.

Biskup Stanisław Stefanek TChr
Przewodniczący Rady
ds. Rodziny Episkopatu Polski
W Środę Popielcową, 28 lutego 2001 roku


Modlitwa wprowadzająca
(Zapowiedź Męki)

Panie, przybyliśmy tutaj z czterech stron świata. Zechciej spojrzeć na te wszystkie rodziny, które zgromadziły się wokół Ojca Świętego, by święcić Wielki Jubileusz dwutysiąclecia od Twoich narodzin.

Wszystko miało początek przy owyn ognisku domowym w Nazarecie, kiedy Archanioł Gabriel zwiastował, że Maryja stanie się Matką Zbawiciela. W Betlejen, zechciałeś narodzić się w ludzkiej rodzinie i objawiłeś się światu przyjmując postać dziecka. Trzydzieści lat później, Piotr, Paweł oraz inni uczniowie, ponagleni natchnieniem Ducha Świętego, udali się do Rzymu. Dzięki ich przepowiadaniu, niezliczone rodziny stały się „małymi kościołami” chrześcijanskimi. Dziękujemy Ci Panie, za to że dzisiaj powierzasz naszym rodzinom tę samą misję dawania świadectwa i przepowiadania Dobrej Nowiny.

Czy moglibyśmy Panie celebrować Wielki Jubileusz nie pamiętając o cenie naszego zbawienia, o łzach wylanych dla naszego odkupienia? Maryjo, Królowo Rodzin, weź nas za rękę i prowadź poprzez Mękę i Krzyż Twojego Syna, ku chwale Jego Zmartwychwstania. Amen.

Chwała Tobie Panie, chwała Tobie!


Stacja pierwsza
OSTATNIA WIECZERZA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

W Kanie Galilejskiej (J 2, 1-11) Jezus objawił swoją obecność poprzez pomoc młodej parze; tym samym związek małżeński zajaśniał nowym światłem. Lecz dopiero w kontekście Ostatniej Wieczerzy sakrament małżenstwa ukazał się w całym swym zbawczym wymiarze. Jest on drogą do świętości, ponieważ wyraża nowe przymierze pomiędzy Bogiem a ludzkością, które zostało przypieczętowane ustanowieniem Eucharystii (Mt 26, 17-35). W ten sposób Eucharystia jawi się jako sakrament rodzin.

Przed nocnym wyjściem ku agonii w Getsemanii, Jezus zostawia nam swój duchowy testament zamknięty w kilku gorących zdaniach : „Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34). Miłujcie się aż do przebaczenia. Miłujcie się aż do pojednania. Niech nasze ogniska domowe świadczą o sile tej miłości. Ponieważ serca nasze zostały zaproszone, aby kochać na miarę miłości Serca Jezusowego, nie możemy usprawiedliwiać się, jeśli nie potrafimy kochać.

Modlitwa

Panie Jezu, dzięki Ci składamy za dar Twojego Ciała i Twojej Krwi. Nasze serca są przepełnione wdzięcznością za nieustanny dar z Ciebie w ustanowieniu pamiątki Ostatniej Wieczerzy. Pozwól naszym rodzinom być szkołami hojności. Spraw, abyśmy przyjęli Twoje Słowo łagodne i silne, Twoje przebaczenie, które ukazuje kierunek naszej wędrówki, konsekrowany chleb i konsekrowane wino, które sprawiają, że zaczynamy pragnąć godziny Twojego powrotu.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…

*) W czasie Drogi Krzyżowej śpiewano kolejne zwrotki pieśni: Stała Matka
Boleściwa


Stacja druga
ZAPARCIE SIĘ PIOTRA

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Piotr jeszcze niedawno bardzo gwałtowny, wielce pewien swego, teraz upada. Nie udaje mu się dotrzymać wierności. Pewna służąca oskarża go i wyraźnie wskazuje palcem. Biedny Piotr! Popadł w tarapaty. A zaten Rybak z Gaalilei wplątał się w sytuację bez wyjścia: kłanstwa, zaparcia (Łk 22, 54-62). Zapomina o zadaniu, do którego zobowiązał się, aby wszędzie podążać za Jezusem. Ale też szybko zrehabilitowany przez gorzkie łzy i przebaczenie, narodzi się do nadziei i będzie mógł otrzymać ostateczną misję: być świadkiem pustego Grobu, jeść i pić ze Zmartwychwstałym, pocieszać braci i w końcu dać najwyższe świadectwo aż do utożsamienia ucznia z Mistrzem.
Modlitwa

Panie, z trudem ośmielam się wypowiedzieć to przed Toba, ale dziękuję Ci za zaparcie się Piotra. Przede wszystkim dlatego, że Piotr skruszył się, a Ty mu wybaczyłeś. Ty, który tak często mi wybaczasz, zatem podaruj mi łzy prawdziwego żalu. Przebacz sprzeniewierzenie się wcześniejszym zobowiązaniom i niewierności przyrzeczeniom naszego chrztu; cudzołóstwa wszelkiego typu, a nade wszystko te, które prowadzą ku zaniedbywaniu rodziny na rzecz pracy zawodowej. Spraaw, abym mogł wyznać, jak Piotr, że Ty jesteś Synem Boga Zywego. Panie o spojrzeniu wypełnionym słodyczą! Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja trzecia
JEZUS NA ŚMIERC SKAZANY (J 18, 28-19, 16)

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Dziwną osobą jest Piłat. Podczas procesu formułuje niepokojace pytanie: „Co to jest prawda?” (J 18, 38). Tymczasem prawda znajduje się naprzeciw niego. Lecz ponięczy nim a Jezusem jest rożnica: Piłat dąży do kariery i awansu, pragnie przypodobać się cesarzowi a przede wszystkim pragnie spokoju; co więcej, chce czynić wszystko, aby usatysfakcjonować rzeszę. W jego sercu nie ma już miejsca dla tej prawdy, o której naówi, że poszukuje. Zostaje mu zatem jego okaleczona wolność bycia tchórzem, kiedy zezwala naa egzekucje niewinnego.

Modlitwa

Panie prosimy Cię z d rządzących, za polityków, za posłów, za lekarzy, za sędziów i liderow opinii. Daj im o Paanie, serca otwarte na prawdę i sprawiedliwośc. Daj im Panie odwagę, by bronili życia i służyli rodzinie. Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja czwarta
JEZUS OBARCZONY KRZYŻEM (Mt 27, 27-32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Krzyż, który Jezus bierze na ramiona, jest obciążony wszystkimi grzechami świata. Nakładają się na niego wszystkie niesprawiedliwości społeczne; skandal przepaści pomiędzy biednymi a bogaczami, głód, brak pracy, choroby, nędza, niewiedza, przemoc. Jezus widzi dzieci, które umierają w młodym wieku. Dostrzega fakt, że ludzie oceniają innych ze względu na korzyści, jakie mogą dla siebie wyciągnąć oraz przyjemności, które mogą stać się ich udziałem. Jakby mężczyźni i kobiety byli towarem rynkowym. Liczne są grzechy, które w sposób szczególny godzą w rodzinę: zazdrość, niezgoda, egoizm, pogarda drugiego, cudzołóstwo, brak szacunku względem płciowości, odrzucenie życia poczętego. A także obojętność względem dzieci, nieodpowiedzialność w ich wychowaniu, opuszczanie domu rodzinnego, samotność, na którą dzieci skazują własnych rodziców, bezduszna akceptacja eutanazji dla tych, którzy dali im życie.

Modlitwa

Panie, który zechciałeś być zmiażdżony przez ciężar Twojego Krzyża, przez ciężar grzechów świata, spraw, abyśmy zrozumieli, jak bardzo jesteśmy odpowiedzialni za niesprawiedliwości i liczne pogwałcenia, które uderzają w społeczność i rodzinę. Naucz nas odważnie stawiać im czoła, by położyć im kres.
Oświeć naszych rzadzących, obdarz ich siłą i odwagą, aby nie ograniczali małżeństwa jedynie do zwykłej umowy, a rodziny tylko do pewnej formy wspólnego zamieszkania. Spraw, aby w rodzinie odkryli podstawową komórkę każdej ludzkiej społeczności. Niech usilnie starają się stworzyć odpowiednie warunki, które pozwolą małżonkom w wolności i bez ograniczeń
wypełniać obowiązek rodzicielski przekazywania życia i wychowywania dzieci.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja piąta
JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Jezus nałożony Mu Krzyż obejmuje z miłością. Przyjmuje go, ponieważ jest świadon od początku czasów, że biorąc go na siebie przyniesie światu przebaczenie i radość. Jak bardzo ciężki jest ten Krzyż! Tak przytłaczający po poniżeniach niesprawiedliwego sądu, po biczowaniu, po cierniem ukoronowaniu, że w końcu Jezus pod nim upada. Jego Boskie spojrzenie niemal błaga o ludzkie wspołczucie, jednak nie dlatego, by położyć kres udrękon, lecz aby ludzie zrozumieli potworność popełnianego czynu. Jezus przypomina sobie to, co na początku Jego publicznej działalności powiedział Jan Chrzcicied: „Oto Baranek Boży, oto Ten który dźwiga grzechy świata”. Podnosi, bierze swój krzyż i dalej podąża w otoczeniu grzeszników, którzy wbrew ich woli, idą za Nim na drodze do zbawienia.

Modlitwa

Panie, Ty objawiłeś świętemu Pawłowi, że w słabości człowieka objawiła się moc Boża. Upadaając pod ciężarem krzyża, Ty – Bóg, który stał się człowiekiem – objawiłeś wielkość i głębokośc Bożego Miłosierdzia. Daj nam łaske rozpoznania naszej słabości. Daj nam siłę przyznania się do win. Uczyń nam tę łaskę, abyśmy objęli narzędzie Twojej męki a przeszedłszy razem z Tobą przez Twoją mękę i Twój Krzyż, doprowadzeni zostali do chwały zmartwychwstania.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja szósta
JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Symeon zapowiedział Jej: „A Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2, 35). Maryja doskonale wiedziała, że czas Jej Syna będzie godziną próby Jej wiary. Wielkość Maryi tkwi w Jej „tak” woli Bożej, wypowiedzianego w wierze jak najgłębszej i najsilniejszej.
Maryja ofiaruje Ojcu to, co ma najbardziej cennego, Jezusa – błogosławiony owoc swojego łona. Ten którego Ona karmiła, kołysała, ofiarowała w świątyni, szukała między uczonymi, jest Tym którego teraz ofiarowuje światu.

Modlitwa

O Maryjo, Pani Nasza, zdarza się nam często że nie wiemy, co powiedzieć w obliczu cierpienia. Co można powiedzieć matce, która niedawno straciła swoje dziecko? Żonie, której mąż zostalnie na zawsze sparaliżowany? W jaki sposób zwrócić się do człowieka w ostatnim stadium jego choroby? Co należy powiedzieć osobie starszej, której nigdy nie odwiedzaja własne dzieci? A Ty, co mogłaś powiedzieć Twojemu Synowi? Naucz nas być u boku tego, kto cierpi, aby dzielić jego ból; by powiedzieć iż nie jest samotny w niesieniu swojego krzyża; by powiedziec że próba, na jaką jest wystawiony, nie czyni żadnej ujmy jego godności; wręcz przeciwnie, że jest on drogocenny w oczach Boga.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…
I Ty, któraś współcierpiała…


Stacja siódma
JEZUS UPADA POD CIĘŻAREM KRZYŻA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Krzyż jest ciężki, szorstki, chropowaty. Jest w nim szyderstwo, niesprawiedliwość, piętnowanie. Ale jest w nin również straszna samotność, zdrada, opuszczenie przez wszystkich, nałostkowość i podłość ludzkiego serca. A zatem zbyt ciężki jest ten Krzyż i Jezus upada pod jego ciężarem. Przy stworzeniu świata ludzie zostali uprzywilejowani: zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Obdarzeni zostali inteligencją, wolna wolę, jak również otrzymali serce, by kochać i być kochanymi. Ale człowiek użył swego geniuszu do wykorzystywania innych. Zostawił swoją inteligencję, kierując się instynktenn. Przedłożył łatwość kłamstwa nad wymóg prawdy. Przyjął zatem bez wahania: około pięćdziesiąt milionów aborcji praktykowanych corocznie, przymusową sterylizację biednych i unnysłowo chorych, eutanazję starszych i słabych oraz inne kosztowne zabiegi. Dla Jezusowego Serca drzewo męki jest czymś niewielkim w porównaniu z ogromenn grzechów świata.
Modlitwa

Panie, włóż w nasze serca pragnienie prawdy. Uczyln nas zdolnymi do zapominania o miłości własnej i naszym „świętym spokoju”, byśmy potrafili poświęcić się służbie Tobie i bliźnim. Spraw, niech skończy się skandaal, przez który zbyt wiele osób umiera niezauważonych z braku pożywieniaa i wody pitnej, lub z powodu chorób powodowanych przez biedę. Naucz naszą społeczność pełnego poczucia odpowiedzialności za rozszerzanie się AIDS. Daj nam właściwe słowa, aby pocieszyc tych, którzy cierpią na takie choroby. Naucz nas również przyjać naszą odpowiedzialność w obliczu samobójstw ludzi młodych. Rówmież oni są ofiarami kultury śmierci. Są bowiem zranieni przez podziały wewnatrz życia rodzin, cierpią z powodu fizycznego i moraalnego braaku rodziców, są bezbronni wobec pokus mass mediów. Daj nam serce zdolne do słuchania ich i spraw, by znaleźli w naszych wspólnotach światło madziei i twórcza skuteczność miłości. Pomóż nam przekształcić ten bezlitosny świat, w którym nie man mniejsca dla słabych i zabrania się im narodzin i życia, bo jest ich zbyt wielu.
Przybądź Palnie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja ósma
JEZUS POCIESZA KOBIETY JEROZOLIMSKIE

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Pewna grupa kobiet, powiada św. Łukasz, uderzała się w piersi widząc Jezusa dźwigajacego Krzyż (Łk 23, 27-31). Chrystus zaprasza je do pójścia dalej: do odkrycia ich własnego udziału wodpowiedzialności za Jego skazanie. Jezus odwraca kierunek ich współczucia, ponieważ czyta w ich sercach, podobnie jak czytał w sercu kobiety cudzołożnej i w sercach sędziów, którzy chcieli ją skazać. W godzinie swej wędrówki ku męce, Jezus po raz ostatni i w sposób uroczysty wzywa owe kobiety do skruchy. Jest to zaproszenie które poprzez wieki kierowane jest do synów marnotrawnych, którymi jesteśmy, a które pozwala nan namacalnie doświadczyć nieskończonej cierpliwości Boga.

Modlitwa

Panie, który przenikasz nasze serca, Ty wiesz, że nasze rodziny zranione przez grzech, dźwigają krzyże różnego typu. Ty, który zawsze ofiarujesz nam Twoje miłosierdzie, daj małżonkom siłę wyzwalającego przebaczenia. Ty, który zostałeś opuszczony, pociesz Twym Słowem i Twoimi sakramentami tych, którzy byli niesłusznie opuszczeni. Daj im, Panie, moc potrzebną do wychowania dzieci w szacunku do Twojego Świętego Imienia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Stała Matka Boleściwa…


Stacja dziewiąta
SZYMON CYRENEJCZYK (Mt 27, 32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Szymon z Cyreny jak zwykle miał ciężki dzień. Aby zaowocował niewielki skrawek ziemi, który posiadał, musiał stawić czoła zmęczeniu i duszącemu żarowi. Pod piekącym słońcem przekopał, wygrabił i wypielił swoje pole. Był wykończony; powracał z bolącymi stopami i ze zrogowaciałymi dłońmi. Niespodziewanie zatrzymał go pewien żołnierz: „Ej, ty Szymonie, ruszaj się!”. Nie ma możliwości ucieczki krętymi uliczkami miasta. Jest w tarapatach jak zaaresztowany. Wszystko spada ciągle na tych samych! Na biednych i bezbronnych, poniżanych, na tych bez sławy! Gdzie jesteś Panie? Czy może jesteś Bogiem tylko bogaczy i szczęśliwców, tych którzy mieszkają bezczynnie w królewskich pałacach? Gdzież jest więc sprawiedliwość? Ale Szymon zatrzymuje się z dłonią na ustach, bo w tej chwili zobaczył Jezusa pod ciężarem Krzyża, jako żywą odpowiedź na swoje złorzeczenie. Zadziwiające spotkanie twarzą w twarz pomiędzy tym twardym człowiekiem i Królem ukoronowanym cierniami, którego on, w jednym momencie, stał się towarzyszem niedoli! Szymon nie wycofuje się już przed krzyżem, przed tym Krzyżem. On pomoże Jezusowi aż do końca wędrówki.

Modlitwa

Panie, przez przykład Szymona, zapraszasz nas do jednoczenia naszego krzyża z Twoim, a włączając nas w ten sposób do zbawienia świata jest dla nas zaszczytem.
Daj nam, Panie, albyśmy umieli pomagać innym w dźwiganiu ich krzyża. Spraw, by nasze rodziny były zdolne do troski o chorych członków swych rodzin; spraw, abyśmy ochoczo otaczali wsparciem wdowców, wdowy i sieroty, by złagodzić ich próbę; uczyń nasze serca wrażliwe na niedolę opuszczonych dzieci. Pomóż nam odkryć nasza odpowiedzialność za dzieci sieroty żyjących rodziców oraz za tych ludzi młodych i starszych, którzy cierpią z powodu rozbitych rodzin.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja dziesiąta
JEZUS PONOWNIE UPADA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Wysławszy swego Syna, aby w cudowny sposób przywrocić przymierze zranione przez grzech, ów Wielki Ojciec, jak mówi List do Hebrajczyków, nie mógłby nie współczuć naszym słabościom. Wszak sam Chrystus doświadczyl ich, jako my, z wy ją tkien grzechu (por. Hbr 4, 14-16). Kiedy Jezus ponownie upada, myśli o wszystkich biedach, które przygniatają ludzi. Tak jak oni stawia czoło problemom, z któryni borykanny sie prawie każdego dnia: Dlaczego istnieje zło? Dlaczego istnicje cierpienie? Dlaczego tyle niesprawiedliwości i przemocy? Dlaczego tak wiele kłamstwa? Odpowiedź znajdujemy w Jego ciele leżacym na ziemi, miejscu spotkania wszystkich cierpień ludzkich. „On to dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu” (2Kor 5,21 ). Jezus obarczył się naszym cierpieniem. On wie, że dźwigamy ciężar zła i grzpchu i zaprasza nas, abyśmy przyszli do Niego, ponieważ On przyszedł, aby nas pokrzepić (por M t 11,28), aby nas uzdrowić (por. Łk 4,18) i aby nas ocalić (por. Mt 18,11).

Modlitwa

Panie, idąc uliczkami które wiodą na Kalwarię, zmierzyłeś ciężar zła nalszego ludłzkiego życia. Taki ciężar przyjąłeś z Twoim Krzyżem. Ten Krzyż stał się zbyt ciężki dla Twoich ramion, potym jak wraz z naszymi grzechamai przyjałeś wszystkie nasze łzy, wszystkie nasze słabości serca i ciała. Dziekujemy Ci Panie za to, że zechciałeś być dotknięty rozpacza, która i my wielokrotnie jesteśmy kuszeni. „Ojcze, Ty możesz wszystko; oddal ode mnie ten kielich!” Dziękujemy przede wszystkim za to, że odepchnałeś tę ostatnią pokusę swoim wyznaniem, i nas zaprosiłeś, by całkowicie zaufać Ojcu: „Ale niech się dzieje Twoja wola, nie moja” (Mk 74,36).
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas …


Stacja jedenasta
KOBIETY NA DRODZE KRZYŻOWEJ JEZUSA (Łk 23,27 -32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Oto za zakrętem uliczki pojawia się pewna grupa kobiet. Są łagodne lecz zdecydowane. Ewangelia nie mówi, ile ich było, ani kim były (Łk 23,27). Natomiast Pismo Święte mówi o ich stanowczości. Nie brakowało in ogromnej odwagi, aby przebić się przez kordon żołnierzy, blokując tym samym ów marsz w kierunku Kalwarii. Niebywała wolność tych kobiet, które podejmują każde ryzyko, nie pozwalając nikomu się zastraszyć!… Poszukuję tego, którego kocha moje serce. Imię, jednej z tych kobiet, tradycyjnie przyjnaowane jest jako Weronika. Na Inianyna płótnie, którym ociera oblicze Skazańca, wyciskają się rysy Tego, którego one wiele razy słuchały, często chodziły za Nim i którego kochały.

Modlitwa

Panie, daj naszym siostrom, być wyrazem słodyczy i miłości w tym świecie nękanym wszelka przenaoca. Ty uczyniłeś je zdlolnymi do miłości i do bycia miłowanymi, aby przyjęły życie w swoich sercach i w ciałach. Ty uczyniłeś je czułymi i silnymi, żeby mogły wczuć się w cierpienie innych, współczuć im i być z nimi.
Broń je, Panie, od wszystkich ataków, które mogłyby oziębić ich uczucie miłości. Nie pozwól, aby były pozbawione swojej nieporównywalnej z niczym godności kobiety i matki. A tym, które odmówiły życia dopiero co rozkwitającego w ich łonach, okaż, Panie Twoje miłosierne oblicze i wzbudź w nich nadzieję ujrzenia kiedyś tego dziecka, ku któremu Ty jako pierwszy wyciągnąłeś ramiona.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja dwunasta
JEZUS NA KRZYŻU UMIERA (Mt 27, 35-50)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Orszak przybył na miejsce skazania. Żałobny ryt jest przyspieszany. Skazańcy zostają przybici do swoich krzyży, a te podnoszą się ku niebu. Wypełnia się ludzka „sprawiedliwość”. Z wyszydzonego tronu krzyża, Jezus ogarnia wszystkie nędze świata. Jeden łotr po prawicy i jeden bandyta po lewicy.
Pod krzyżem stoi Maryja. ęStabat Mater. Ona wiedziała, że powinna być silna aż do konca, tak samo jak Jej Syn, wytrwały aż do ostatka. Oto Nowa Ewa, Matka Żyjących, stała się na zawsze uczestniczką dzieła Nowego Adama. Maryja, Matka Kościoła, tutaj otrzymuje potwierdzenie misji powierzonej Jej przez Syna: ukazać matczyne oblicze Boga. Jezus zwracając się do Jana powiedział: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). Chciał, by wszyscy dowiedzieli się, że Bóg wszedł między ludzi przez pośrednictwo Maryi oraz, że przechodząc przez serce Maryi zaprosił nas do przenikania serca Boga. Wówczas Jezus powiedział: „’Wykonało się!’. Następnie skłoniwszy głowę, wyzionął ducha” (J 19, 30).

Modlitwa

Panie, przez Twój Krzyż zwyciężyłeś śmierć i dałeś wszystkim ludziom łaskę swobodnego kosztowania owoców Twojej zwycięskiej śmierci. Mimo tego w naszych krajach, a czasami i w naszych rodzinach, dramat Wielkiego Piątku powtarza się przez zabijanie Świętych Niewiniątek. Daj nam poznać słabości i zaniedbania, które czynią nas współodpowiedzialnymi za kulturę śmierci. Przez pośrednictwo Maryi, Matki Twojej i naszej, daj nam odwagę, by naśladując Ciebie, być znakiem sprzeciwu w głoszeniu i świadczeniu o prawdzie – darze Twojego życia dla naszego życia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja trzynasta
ZDJĘCIE Z KRZYŻA (Mk 15, 39; Łk 23, 47)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Im bardziej zbliżano się ku Kalwarii, tym więcej Setnik stawiał sobie pytań. Niemniej jednak musiał zaczekać, aż ęsprawiedliwość będzie wykonana po to, aby prawda stanęła w pełni przed jego oczami. Prawda – ściślej mówiąc – na dwu poziomach. Przede wszystkim prawda w odniesieniu do faktu, że on, Setnik brał udział w niesprawiedliwym wyroku; oraz prawda na drugim poziomie, w porzadku wiary: „Setnik – pisze Ewangelista – widząc co zaszło, oddał chwałę Bogu mówiąc: „Prawdziwie człowiek ten był sprawiedliwy!” (Łk 23, 47).
Do oprawców należał jeszcze ostatni akt: „Jeden z żołnierzy włócznią otworzył Mu bok i natychmiast wypłynęła z niego krew i woda” (j 19, 34). Owi poganie sprawili, że z Serca Jezusa wypłynęła życiodajna woda chrztu, która czyni nas na zawsze synani Bożymi, oraz krew, którą otrzymujeny w Eucharystii – krew dającą umocnienie pielgrzymom w drodze ku wieczności. Ta woda i ta krew wylane dla zbawienia świata, są znakanai Nowego Przymierza niędzy niebem a ziemią, przypieczętowanego przez Jezusa na Golgocie.

Modlitwa

Panie, uczyniłeś nas uczestnikami Twojej śmierci, abyśmy zmartwychwstali do życia. Dzięki Ci składamy, Panie, zaa łaskę chrztu świętego. Dziękujemy Ci za w-szystkich ojców i za wszystkie matki, które swoim dzieciom przekaazuja życie w caałej pełni. Pozwól nam „wyzbyć się starego człowieka z jego uczynkami i przyodziać się w nowego, który się odnawiaa, przez pełne poznanie na obraz swego Stwórcy” (por. Kol 3, 9-10).
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja czternasta
JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁY UKAZUJE SIĘ MARII MAGDALENIE (J 20,1-2)

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Najważniejsze wydarzenie w historii świata dokonuje się w największej dyskrecji: „Magnalia Dei”, „wielkie dzieła Boga”. Wczesnym porankien dnia Paschy, o wschodzie słońca, Grób jest otwarty i pusty: On zmartwychwstał! Mężowie, nie bójcie się, nie lękajcie się! Śmierć, zło i grzech zostały zwyciężone! Alleluja! Maria Magdalena udała się do Grobu. Nic nie widzi, nie rozunie, płacze. Zauważcie delikatność Jezusa; posyła do niej dwóch aniołów, to znaczy dwóch Boskich posłańców. Ubrani są na biało, na znak, że przyszli, aby objawić Dobrą Nowinę, o której ona nie ośmiela się myśleć: Jezus żyje. Sam Jezus woła ją po imieniu i posyła, aby oznajmiła uczniom: „Widziałam Pana, rozmawiał ze mną”. W taki sposób owa kobieta, dzięki swej wierze, staje się pierwszym świadkiem zmartwychwstania. W tym momencie zostaje powierzona jej misja, aby pójść do Apostołów, którzy ukrywali się i rozbudzić w nich wiarę i odwagę.

Modlitwa

Panie, odnajdujemy się w smutnym doświadczeniu grzechu, ale także doświadczamy Twojego przebaczenia. Grzechy przeciwko życiu, grzechy przeciwko miłości, grzechy przeciwko prawdzie odrzuconej w imię wolności. Pomóż nam, Panie, zaufać Twemu miłosierdziu, by odnaleźć w sakramencie pojednania drogę, która prowadzi do Ciebie. Objaw nam Panie, że na rezygnację nie ma miejsca w sercu chrześcijanina. Panie Zmartwychwstały, podaruj nam dar uzdrowienia, który ofiarowałeś Marii Magdalenie. Daj nam przede wszystkim, nowe spojrzenie – spojrzenie dziecka, abyśmy rozpoznajac Ciebie Zmartwychwstałego w ogrodzie Kościoła, ponownie mogli rozpocząć wędrówkę na drogach świata z odnowionym entuzjazmem głoszenia Ewangelii Życia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Modlitwa końcowa

Pierwszy lektor

Dziękujemy Panie za konsekrowane Chleb i Wino, które są Ciałem i Krwią Jezusa Zmartwychwstałego.
Dziękujemy za to, że dałeś nam ten tajemniczy związek między niebem i ziemią.
Dziękujemy Panie, że dałeś nam zadatek wielkiej chwały, w której mamy nadzieję uczestniczenia.

Drugi lektor
Dzięki Ci składamy Panie, ponieważ powierzyłeś nam dzieci, które przede wszystkim są Twoimi. Ty sam, spośród tych kłosów, wzbudzisz pracowników przyszłego żniwa. Dlatego też Tobie je ofiarujemy, Tobie je powierzamy i prosimy Cię, abyś je pobłogosławił i zachował ode złego.

Trzeci lektor
Panie daj małżonkom odwagę, aby w ciągu ich życia objawili wielkie misterium zaślubin Chrystusa i Kościoła. Daj matkom i ojcom zdolnośc przyjęcia dzieci z radościa, tak jak Maryja przyjęła Jezusa w ów błogosławiony dzień Zwiastowania. Spraw, aby nasze rodziny były odbiciem, w oczach ludzi, blasku misterium miłości Trynitarnej: Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Czwarty lektor

Panie, Ty nas przestrzegłeś, że uczeń nie będzie traktowany lepiej od mistrza. Wiemy, iż podczas naszej wędrówki na tej ziemi winniśmy stać się uczestnikami Twojej męki, aby pewnego dnia przybyć do chwały Twego zmartwychwstania.
Wzmocnij nasze serca, uczyń nas zdolnymi nieść, poprzez próby tego życia, świadectwo naszej nadziei. Święta Dziewico Maryjo, trzymaj silnie naszą rękę. Jeżeli przygniata nas zło, jeżeli krok nasz błądzi, ukaż nam Twego Syna. Abyśmy pod Twoim przewodnictwem, na końcu naszej pielgrzymki, mogli dołączyć się do Twojego Syna Zmartwychwstałego w wiekuistej chwale Ojca i w jedności Ducha Świętego.


Stała Matka Boleściwa
Stabat Mater dolorosa

  1. Stała Matka Boleściwa obok krzyża ledwo żywa,
    gdy na krzyżu wisiał Syn, gdy na krzyżu wisiał Syn.
    Duszę Jej co łez nie mieści, pełną smutku i boleści,
    przeszedł miecz dla naszych win, przeszedł miecz dla naszych win.

    2. O, jak smutna i strapiona Matka ta błogosławiona,
    której Synem niebios Król! Której Synem niebios Król!
    Jak płakała Matka miła, jak cierpiała, gdy patrzyła
    na boskiego Syna ból, na boskiego Syna ból.

    3. Gdzież jest człowiek, co łzę wstrzyma, gdy mu stanie przed oczyma
    w mękach Matka ta bez skaz? W mękach Matka ta bez skaz?
    Kto się smutkiem nie poruszy, gdy rozważy boleść duszy
    Matki z Jej Dziecięciem wraz? Matki z Jej Dziecięciem wraz?

    4. Za swojego ludu zbrodnię, w mękach widzi tak niegodnie,
    zsieczonego Zbawcę dusz, zsieczonego Zbawcę dusz.
    Widzi Syna wśród konania, jak samotny głowę skłania,
    gdy oddawał ducha już, gdy oddawał ducha już.

    5. Matko, coś miłości zdrojem, spraw, niechaj czuję w sercu moim
    ból Twój u Jezusa nóg, ból Twój u Jezusa nóg.
    Spraw, aby serce me gorzało, by radością życia całą
    stał się dla mnie Chrystus Bóg, stał się dla mnie Chrystus Bóg.

    6. Matko, ponad wszystko świętsza, Rany Pana aż do wnętrza
    w serce me głęboko wpój, w serce me głęboko wpój.
    Cierpiącego tak niezmiernie Twego Syna ból i ciernie
    niechaj duch podziela mój, niechaj duch podziela mój.

    7. Spraw, niech leję łzy obficie i przez całe moje życie
    serce me z Cierpiącym wiąż, serce me z Cierpiącym wiąż.
    Pragnę stać pod krzyżem z Tobą, z Twoją łączyć się żałobą,
    w płaczu się rozpływać wciąż, w płaczu się rozpływać wciąż.

    8. Panno Święta, swe dziewicze zapłakane wznieś oblicze
    jeden niech nas łączy płacz, jeden niech nas łączy płacz.
    Spraw, niech żyję Zbawcy zgonem, na mym sercu rozżalonym
    Jego ból wycisnąć racz, Jego ból wycisnąć racz.

    9. Niech mnie męki gwoździe zranią, niechaj, kiedy patrzę na nią,
    krew upoi mnie i krzyż, krew upoi mnie i krzyż.
    Męką ognia nieustanną nie daj gorzeć, Święta Panno,
    w sądu dzień swą pomoc zbliż, w sądu dzień swą pomoc zbliż.

    10. A gdy życia kres nastanie, przez swą Matkę, Chryste Panie,
    do zwycięstwa dojść nam daj, do zwycięstwa dojść nam daj.
    Gdy ulegnie śmierci ciało, obleczone wieczną chwałą
    dusza niech osiągnie raj, dusza niech osiągnie raj.

Droga Krzyżowa – I

stabat mater

I – Pan Jezus skazany na śmierć

Piłat, mógł Go obronić, mógł znaleźć inne wyjście, ale … wygodniej było umyć ręce.

Konformizm, wygoda, święty spokój… byle tylko nie narażać się niepotrzebnie, byle nie stracić posadki …

Ileż to razy w moim codziennym życiu wygodnie i po cichutku umywam ręce, bo tak wygodniej i bardziej bezpiecznie, bo po co się szarpać i nadstawiać niepotrzebnie karku? Mógłbym pomóc, mógłbym być wielki i znaleźć inne wyjście, ale ja wolę się odciąć, zbyć sprawę, być malutki i nijaki, byle tylko sobie nie zaszkodzić, byle nie zaszkodzić swojej karierce, nie stracić pozycji, stanowiska, twarzy…

Mali „piłaci” obecnego czasu… ileż ich dzisiaj jest, stale umywający ręce w lękliwym geście tchórzostwa. Iluż jeszcze konformistów wyda Jezusa na śmierć, dla świętego spokoju?

I Chrystus jest znowu skazywany, biczowany, maltretowany, bo mnie nie stać było na wyraziste opowiedzenie się za Nim…

… obecnym w każdym cierpiącym bracie…


II – Pan Jezus bierze krzyż

Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.(Mt 10,38)

A co to może znaczyć w moim życiu?

Każdy z nas ma swój własny krzyż do dźwigania … tylko …

… co to może konkretnie znaczyć w moim życiu?

Boję się krzyża, boję się cierpienia, boję się kłopotów i choroby, boję się niezabezpieczonej przyszłości, schorowanej starości… Zarabiam, zabiegam, oszczędzam, płacę ubezpieczenia (z których i tak korzystają inni, a nie ja) i … lękam się niepewnego jutra, boję się krzyża.

A on i tak mnie nie ominie.

Czy nie lepiej więc nieść go z Chrystusem, w Jego towarzystwie, wiedząc że On także powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.(Mt 11,28)

Krzyż, choroba, cierpienie cię nie ominą. Chcesz być sam na sam z tą rzeczywistością, czy raczej iść za Nim, niosąc razem z Nim twój krzyż, po Jego drodze krzyżowej?


III – Pierwszy upadek

A czy ty pamiętasz twój pierwszy upadek, twój pierwszy grzech, twoje pierwsze „potknięcie”?

Ile innych było później?

Coraz gorsze, coraz poważniejsze i… coraz mniejsze wyrzuty sumienia.

Kolejne grzechy, kolejne świństwa, kolejne zaparcia się Chrystusa,

… kolejne rzucenie GO na kolana, na twarz … na bruk …

Każdy twój grzech, każdy twój upadek ma swoje lustrzane odbicie w upadkach Chrystusa… Ile ich jeszcze pozostało w twoim życiu? Ile razy jeszcze rzucisz Nim o ziemię?

Pierwszy upadek … taki niewinny .. i następne już coraz poważniejsze i coraz bardziej świadome. A może by tak zacząć uważać i zastanowić się czasami przed upadkiem, do czego to może doprowadzić? A może by tak nie rzucać Chrystusa co raz to brutalnie na kolana?


IV – Spotkanie z Matką

Matka,

Ona nie musi nawet mówić, Jej nie musisz nic tłumaczyć. Ona spojrzy i rozumie wszystko.

Tak spotkała Matka…

Syna …

na Jego krzyżowej drodze

i zrozumiała co znaczą słowa Symeona:

A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.(Łk 2,35)

A ty, czy nie zapomniałeś, że masz matkę, że masz też Matkę, tę samą, rozumiejącą bez słów i bez niepotrzebnego gadania.

A jeśli spotkasz Ją na swojej drodze … nie uciekaj od Niej, Ona rozumie wszystko bez zbędnych słów. Ona – Wszechmocy błagająca … Ona jednym spojrzeniem dająca ukojenie. Matka… jedno słowo, które tak wiele znaczy … nawet dla Syna Bożego …


V – Pomoc Szymona Cyrenajczyka

Idąc drogą swojego życia tak naprawdę idziesz stale Jego droga krzyżową. I możesz na niej być:

– gapiem, z ciekawością przyglądającym się tylko niecodziennemu widowisku,

– bezmyślnym i tępym żołdakiem znęcającym się nad bezbronnym,

– stojącym z daleka i nie okazującym żadnych uczuć, chłodnym, obojętnym, niezaangażowanym…,

możesz… być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …

Ale możesz też pomóc, ulżyć, wesprzeć, choćby nawet odrobinę na siłę i wbrew Twojej rozleniwionej woli …

możesz nie być obojętnym, bezdusznym, nijakim, egoistą …

możesz… nie być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …

Zaprawdę, powiadam wam:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście to uczynili. (Mt 25,40)

Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. (Mt 25,45)


VI – Spotkanie ze św. Weroniką

Niewiele mogła. Prosty, zwyczajny, ludzki gest. Jak się przedarła przez kordon żołnierzy? A przecież się bała tak jak i ci wszyscy inni, patrzący z daleka. Przecież mogła zostać pobita, pchnięta, odtrącona. Odwaga zwykłej kobiety. Czy była jedną z tych, które usługiwały Jezusowi, czy tylko przechodniem na Jego drodze? Przechodniem, który po prostu zauważył cierpienie … zauważył cierpiącego i nie bał się.

A ilu przechodzi obok mnie, z cierpieniem na twarzy, a ja nawet nie zwracam uwagi, albo się boję? Iluż potrzebujących tego zwykłego gestu minęło mnie już na mojej drodze, a ja nie zauważyłem, zlekceważyłem, zaparzony w siebie?

Weroniko naucz mnie, jak pokonać strach i obojętność, jak nie przechodzić obok cierpiącego obojętnie …


VII – Drugi upadek

Niewielki kamień na drodze, potknięcie, utrata równowagi … Nawet nie zauważyłeś jak i kiedy twoje grzechy stały się coraz częstsze i coraz poważniejsze. Kiedyś jeszcze walczyłeś, próbowałeś się nie poddawać… czasem nawet ci się udawało. Od jakiegoś czasu już nie walczysz, padasz w błoto bez walki, bez wysiłku, nawet bez próby oporu. A twoje upadki stają się prawie normalne, niezauważalne, zawsze wytłumaczalne i usprawiedliwione.

To, co kiedyś było nienormalne i trudne do przyjęcia, nie do zaakceptowania, staje się „normalką”, staje się normą. Dla wielu swoich grzechów, nałogów, słabości i upadków znalazłeś już usprawiedliwienie i wytłumaczenie. To przecież takie naturalne, jestem tylko człowiekiem, nie można zmienić natury … itd., itp. I leżysz już coraz dłużej i wstać ani podnieść się … już ci się nie chce, nie masz ochoty. A każdy następny upadek jest coraz głębszy i coraz bardziej niebezpieczny. I sił w tobie już coraz mniej i motywacje do powstania coraz słabsze.

Drugi upadek Jezusa, to dla ciebie przypomnienie, ostrzeżenie ALARM !!! który powinien zapalić czerwone światełko w twojej duszy. Możesz jeszcze powstać, zmienić coś w swoim życiu, tylko się nie zgadzaj na marazm i zniechęcenie, tylko nie usprawiedliwiaj i nie lekceważ twoich grzechów.

MOŻESZ JESZCZE POWSTAĆ.


VIII – Spotkanie z płaczącymi niewiastami

Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi ! (Łk 23,28)

Czy nie jest to raczej przestroga dla nas, abyśmy naszego Wielkiego Postu nie ograniczali do sentymentalnych tylko wzruszeń? Czy nie jest tak, że łatwo się wzruszamy biedą i nieszczęściem innych, ale dalej, poza to wzruszenie już nie wyjdziemy? Czy nie jest tak, że sentymentalizm w sprawach religijnych zastępuje nam najczęściej właściwe nawrócenie i zmianę życia?

Tak łatwo się wzruszyć, tak łatwo na tym poziomie uczuciowo-sentymentalnym pozostać, a przecież nie o to chodzi i nie po to Chrystus sam siebie wydał na mękę i śmierć, abyśmy się wzruszali … Wzruszenia są najczęściej tylko niebezpiecznym zastępnikiem, usypiającym wolę i pozwalającym nam na nic nie robienie.

Nie płacz, nie rozczulaj się… ale zrób coś !!!


IX – Trzeci upadek

Trzeci, najgorszy upadek i wydaje ci się, że już nie masz ani siły, ani wystarczająco dosyć silnej woli aby powstać. Jesteś obolały i zniszczony. Wydaje ci się, że to już absolutny koniec i że nie podniesiesz się już, i nie pójdziesz dalej. Grzechy przywaliły cię już tak bardzo, że odczuwasz pokusę zostania tu gdzie upadłeś, poddania się, dania za wygraną. Widzisz z przerażającą wyrazistością, jak daleko zaprowadziły cię twoje własne grzechy, słabości i nałogi. I tak dobrze by było już nic nie robić, poddać się, nie powstawać, nie szarpać się, zgodzić się na wszystko, załamać się, uznać się za przegranego …

To takie kuszące, takie wygodne. Przecież tyle się już naszarpałeś, tyle razy próbowałeś … i NIC ! Po co więc dalej udowadniać sobie i innym coś, co jest niemożliwe. Pokusa pozostania, poddania się, odpuszczenia sobie tej bezsensownej walki jest stale obecna w twoim życiu, stale czai się gdzieś za kolejnym rogiem, za kolejnym upadkiem, kolejnym grzechem …

A może już dawno upadłeś i leżysz, i co więcej udowadniasz sobie, że ci tu dobrze, że nie ma po co się dźwigać …

A przecież to jeszcze nie koniec, przecież możesz jak On, powstać, bo On właśnie po to po raz trzeci się podniósł, abyś i ty nie pozostał w połowie drogi, w marazmie i w beznadziei, w apatii i bezsensie.


X – Obnażenie

Jesteś przekonany o swojej doskonałości, o swojej wielkości, o swojej perfekcyjności. Nikt nie może ci nic zarzucić… pławisz się w samouwielbieniu, krytykujesz i „obrabiasz” wszystkich wokół ciebie, byle tylko nie widzieć, że twoja twarz nie jest tak doskonała. Żyjesz w ustawicznym zakłamaniu, w obłudzie, w przekonaniu o swojej nieomylności, o swojej doskonałości, o swojej prawości i uczciwości I NAGLE !!! ….

Ktoś cię zdemaskuje, ktoś obnaży twoje słabości, ktoś odkryje twoje ukryte i nie zawsze czyste zamiary i intencje, ktoś pokaże ci twoją własną – brzydką twarz ….

Och!!!, jak to boli, jak bardzo boli i piecze, takie obnażenie, takie odarcie ze złudzeń i kłamstw, w które nawet ty sam już wierzyłeś! To gorsze niż być wystawionym nago na pośmiewisko pospólstwa… to gorsze niż wstyd bycia nagim …

A może byś sam zdjął te wszystkie maski i zmył makijaże i zobaczył, że nie jesteś wcale taki dobry i wcale taki doskonały, jak ci się wydaje? A może byś przyznał się do swoich pomyłek i zobaczył swoje grzechy i brudy, w których się od lat pławisz? Może nie trzeba by było robić bolesnej wiwisekcji, odarcia, obnażenia?

Panie, odarty z szat… to dla mnie, abym umiał się przyznać do moich grzechów i słabości … abym nie był taki pyszny i zarozumiały, przystrojony we wszystkie szatki mojej fałszywej doskonałości.


XI – Przybicie do krzyża

Nie wystarczyło biczowania, ukoronowania cierniem, upadków i pośmiewiska… jeszcze i to – ukrzyżowanie… przybicie rąk i nóg gwoździami do drzewa… Po co? Dlaczego? Przecież tę ręce rozdawały chleb i rybę, przecież te ręce uzdrawiały i błogosławiły, przecież te ręce nie zrobiły nic złego, przecież te nogi niosły Go do miast i wiosek, aby ubogim nieść Dobrą Nowinę… Dlaczego więc i po co jeszcze i ta tortura?

A co robią moje ręce? Gdzie niosą mnie moje nogi?

Czy moje ręce są zawsze zajęte dobrem? Czy moje nogi zawsze ku dobru mnie prowadzą? A jeśli nie …?


XII – Śmierć na krzyżu

I wydawać by się mogło, że to tutaj jest koniec, że tutaj, w tym momencie spełniają się wszystkie proroctwa i że dokonuje się Jego życie, że tutaj kończy się dramat i dzieło Życia Syna Bożego – Jezusa Chrystusa.

Odeszli spod krzyża Jego uczniowie zawiedzeni, „bo myśmy się spodziewali(Łk 24,21)

Pogrzebane nadzieje, stracone złudzenia … a życie miało być takie piękne i tyle obiecywało … kończy się śmiercią, bardziej lub mniej brutalną, a jeśli jeszcze w cierpieniu, to może by cierpienia skrócić przez „miłosierny akt eutanazji” – najbardziej przewrotny i perwersyjny „akt miłosierdzia” wobec umierającego. Więc „jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.(Jn 19,34)

I tak ma się skończyć posłannictwo ZBAWICIELA ŚWIATA, bezsilnym i beznadziejnym „wykonało się”?

Jakże często poddaję się takim przygnębiającym myślom. Jakże często popadam w zniechęcenie, marazm i apatię. Czy to jest rzeczywiście koniec i poza tym tragicznym końcem nie chcę już nic widzieć?


XIII – Zdjęcie z krzyża

Zakończył się dramat, dokonana została najbardziej niesamowita zbrodnia w dziejach ludzkości. Zabito Boga! I oto Jego Ciało… Ciało Syna Bożego oddano Matce. Ona Mu je dała 33 lata temu, w Betlejem – Domu Chleba i Ona je z powrotem otrzymuje tu, na Golgocie – Wzgórzu Czaszki.

A między tymi dwoma momentami jest całe Jego życie i jest Wieczernik… i Jego słowa:

Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.(Mt 26,26)

Oto właśnie Jego Ciało… za nas wydane… a „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.(Jn 6,54-55)


XIV – Złożenie do grobu

A może to jest już koniec? Czy tak już ma pozostać? Czy złożenie do grobu jest ostatnim aktem tej tragedii? Jeśli tak to: „… daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.(1 Kor 15,14), to powiedzmy sobie szczerze nic nie ma sensu i całe nasze życie jest absurdem, i powiedzmy sobie szczerze my wszyscy: „którzy tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.(1 Kor 15,19)

Ale po Wielkim Piątku Ukrzyżowania nastąpiła przecież Wielka Niedziela Zmartwychwstania. Kto z Nim nie przeszedł przez śmierć, nie może oczekiwać także zmartwychwstania.

Czy ja, aby na pewno zdaję sobie z tego sprawę?