XXIX Niedziela w ciągu roku – B

Iz 53,10-11

Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie.

Hbr 4,14-16

Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.

Mk 10,35-45

Podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? Odpowiedzieli Mu: Możemy. Lecz Jezus rzekł do nich: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana.

A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Małość i wielkość

Nie jest łatwo zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii: „Jeśli ktoś chce być wielkim między wami niech się stanie sługą i jeśli ktoś chce być pierwszym między wami, niech będzie ostatnim. Ja sam nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć.

Nie, takie słowa wydają się być co najmniej pustą frazeologią w świecie sukcesu i walki o władzę, w świecie obliczonym na tanie efekciarstwo i rządzonym twardymi regułami rynku, ekonomii i życiowego sukcesu, gdzie liczy się siła przebicia, spryt i umiejętność ustawienia się. A przecież zgadzamy się gdy Chrystus mówi: „W świecie, rządcy uciskają swoich poddanych i dają im odczuć swoją władzę.” Czyż nie jest tak, że czujemy sami na sobie ciężar władzy, którą (nawiasem mówiąc) niejednokrotnie sami wybraliśmy? Czyż nie jest tak, że władza staje się coraz bardziej arogancka i nie zwraca w ogóle uwagi na swoich wyborców? Czyż nie jest tak, że władza (jakakolwiek) dba coraz bardziej o siebie i swoje własne interesy i robi wszystko, żeby się przy władzy utrzymać? A my mamy po prostu tego dosyć?

Kto naprawdę jest wielkim, a kto malutkim i żałosnym w tym naszym pokręconym świecie? Nie, logika Chrystusa i to, do czego On nas powołuje nie jest na „normalny” ludzki rozum. I na pewno nie idzie w parze z logiką tego świata. Tylko, że ten świat skończy się kiedyś i: „pierwsi będą ostatnimi, a ostatni… pierwszymi„. A może warto spróbować pójść za głosem rozumu, a nie zdrowego rozsądku? A może warto zmienić coś w tym drapieżnym i przewrotnym świecie? A może warto stracić życie, aby je w pełni odzyskać…?

A jak w tym wszystkim wygląda kobieta dzisiaj  wyniesiona na ołtarze 19.10.2003 Matka Teresa z Kalkuty? Była mała, czy wielka. Służyła, czy pozwalała sobie służyć…. , była pierwsza czy ostatnia? Kiedy zmarła 24 lata temu (1997) jej śmierć zbiegła się w czasie ze śmiercią dwóch innych, wielkich tego świata: księżnej Diany i byłego prezydenta Zairu Mobutu Seseseko. Pomyślałem sobie wtedy:

Oto umierają zarówno książęta jak i żebracy….

a jak jest po tamtej stronie?

Kto jest pierwszym, kto ostatnim…

Kto naprawdę wielkim, a kto malutkim…

Kto nadal pokornym i żyjącym w miłości…

Kto aroganckim i żyjącym w chciwości i nienawiści…

Kto pokornym, a kto pysznym i zarozumiałym…

Kto wygrał chociaż przegrał…

A kto przegrał, chociaż wydawało mu się, że wygrał?

Sic transit gloria mundi…

 

XXVIII Niedziela w ciągu roku – B

Mdr 7,7-11

Dlatego się modliłem i dano mi zrozumienie, przyzywałem, i przyszedł na mnie duch Mądrości. Przeniosłem ją nad berła i trony i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa. Nie porównałem z nią drogich kamieni, bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku, a srebro przy niej ma wartość błota. Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność i wolałem mieć ją aniżeli światło, bo nie zna snu blask od niej bijący. A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra i niezliczone bogactwa w jej ręku.

Hbr 4,12-13

Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek.

Mk 10,17-30

Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. On Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego „tym, którzy w dostatkach pokładają ufność”. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego. A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: Któż więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.

Najważniejsze pytanie

Zarzynam swoje życie, urabiam się po łokcie, dałem się wciągnąć w cały ten młyn, nakręcany maszyną, której na imię sukces. Mam już wszystko, albo prawie wszystko… i oczywiście przyklejony do ust fałszywy i nieszczery uśmieszek, człowieka sukcesu. Wmówiłem sobie, że to wszystko daje mi szczęście, że dzięki temu, i temu i jeszcze temu będę szczęśliwy. A jeśli nie jestem to sprawiam wrażenie, wmawiam sobie. Pokazuję innym jak bardzo dobrze mi się powodzi, chełpię się swoim bogactwem i dobrobytem, kłuję oczy innych moją zamożnością, za którą przecież zapłaciłem zdrowiem, wysiłkiem, spokojem sumienia… I am happy!!!

Człowieku pozornego sukcesu, człowieku nieszczerego i udawanego uśmieszku… Czy naprawdę jesteś szczęśliwy? Czy naprawdę masz już wszystko? Czy rzeczywiście osiągnąłeś sukces? A może się tylko łudzisz i okłamujesz zarówno siebie, jak i Twoich przyjaciół, sąsiadów, rodzinę i znajomych. A może tylko ze wstydu nie chcesz się przyznać, że Twoje życie -tak naprawdę- jest absurdalnie puste!? A może trzeba Ci usłyszeć słowa wypowiedziane przez Jezusa do bogatego młodzieńca: „Sprzedaj wszystko, co masz, pozbądź się całego tego zbędnego balastu, rozdaj to ubogim, niech się cieszą chwilowym szczęściem, Ty chodź za mną i nie licz za bardzo na zdobyte przez ciebie bogactwa. Wszystko to śmieci i nic z tego nie weźmiesz ze sobą. Nie tego potrzebujesz i nie za tym tęsknisz! Nie szukaj i nie zabijaj się dla czegoś, co ulegnie zniszczeniu.

Coś, co wydaje się być absurdem w ludzkich oczach, niekoniecznie jest nim naprawdę.
Bogatszym staje się nie ten, kto zbiera, ale ten, kto rozdaje…
Szczęśliwym nie ten, kto szuka szczęścia, ale ten, kto próbuje innych czynić szczęśliwymi…
Zamożnym nie ten, kto zaspakaja wszystkie swoje zachcianki, ale ten, kto umie je poskramiać…

Po co ja żyję? Jaki jest cel mojego zabieganego życia? Czy naprawdę, to co uważam za nieodzowne, jest tak bardzo nieodzowne, że gotów jestem poświęcić dla tego kolejną noc, kolejne godziny ukradzione rodzinie, kolejnych ludzi zgnojonych przeze mnie…? Po co ja żyję?
Opuść wszystko i zobacz, że czeka na ciebie stokroć więcej i życie wieczne na dodatek…


28 Sunday in Ordinary Time – B

Mk 10:17-30

HOMILY in English (2009)

The teaching against our selfish culture

It’s interesting:

The question asked by young men: „What must I do to inherit eternal life?” Jesus does not answer: „Be free. Follow your conscience. If you feel good do whatever you wish” – like some of our contemporary liberalistic theologians.

Jesus’ answer is precise and sharp:

You know the commandments:

you shall not kill;

you shall not commit adultery;

you shall not steal;

you shall not bear false witness;

you shall not defraud;

honour your father and your mother.

We prefer to have the watered, nice and polite answers. But Jesus answers directly and sharply: Keep commandments! God gave us the commandments as an objective and reliable point of reference. We shall not dissolve them in the subjective and relativistic ideologies and politically correct theories. Like to the young men, He tells me also: „If you would like to inherit eternal life there is only one way; KEEP THE COMMANDMENTS!!!!

So, do I realize that unless I keep the God’s commandments I will NOT ENTER THE KINGDOM OF GOD?

I certainly know the commandments and I don’t need to smooth and flatten them, make them easy and more human. There are the objective and the most reliable means of entering the eternal life.

************

But this is not the end of Christ’s challenging teaching in today’s Gospel.

Many or most of us, sitting in the pews are not killers, adulterers, thieves, chronic liars, sinister schemers of fraud, or parent abusers. Rather, we are observing the commandments with faithfulness. Perhaps there are many people in our congregation who might be able to say to Jesus with the young man from the Gospel – “Teacher, all of these I have observed from my youth”. Nevertheless, like the young, rich man, Jesus can most likely address each one of us with the words – „You are lacking one thing  sell what you have, and give to the poor„.

And this is the climax of His teaching. This is the most difficult point of His Gospel, because we –in the individualistic society- we are convinced that it is my right to posses, to defend and to multiply my possessions. The whole world around me is telling me that I am the most important, the most precious person and my needs, my requirements and desires are on top and should be satisfied by all means. If there are not satisfied, I am disappointed; I am upset and even frustrated.

And Jesus in His teaching is going against this mentality. He says openly: „Go, sell what you have, and give to the poor and you will have treasure in heaven; then come and follow me.

Very sturdy and very difficult teaching …

My rights to posses against the teaching of Christ  …

The teaching, which is not at all smooth and nice. The teaching which openly states: „How hard it is for those who have wealth to enter the kingdom of God!

Why is it difficult for rich men to enter the Kingdom of God? Is it the richness a kind of curse? Is richness a sin? Or maybe it is rather because the richness makes me blind and so I cannot see anymore nor God neither my neighbour?

„How hard it is for those who have wealth to enter the kingdom of God!”

 It is hard not because the richness as such is a sin but because being rich very often I become blind and selfish, self-centered …

It’s my choice to listen to – or not.

XXV Niedziela w ciągu roku – B

Mdr 2,12-20

Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem, jako ojcem. Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony.

Jk 3,16 – 4:3

Gdzie, bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś /zstępująca/ z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój. Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.

Mk 9,30-37

Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał, bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze, bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje mnie, lecz Tego, który Mnie posłał.

Pokora - szkołażycia, cytat, obrazki, besty, lekcja, pokora, - xdPedia

Kto chce być pierwszym …

Pożądacie, a nie macie… żywicie morderczą zazdrość… kłócicie się, kto z was jest pierwszy, zabiegacie o honory i przywileje… wymyślacie sobie coraz to bardziej komiczne tytuły… prowadzicie walki i kłótnie…

Oj, skąd my to znamy, te dyskusje Apostołów Chrystusa? Jakby od tysięcy lat nic się w tym względzie nie zmieniło… A Chrystus ustawicznie powraca ze swoją nauką o poniżeniu, o wyszydzeniu, o męce i o śmierci… I na całą zawziętą i pełną zazdrości dyskusję swoich „wybranych Dwunastu”… odpowiada bardzo prosto, stawiając przed nimi dziecko. A im jakby ktoś w twarz dał… zawstydzeni nie rozumieją, o co chodzi.

A nasi dyrektorzy, prałaci, prezesowie, panowie ministrowie, biskupi, profesorowie, doktorzy, senatorowie….? A gdyby tak Chrystus przed nimi dziecko postawił i jeszcze im powiedział: „kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”…?

Czyż nie poczuliby się obrażeni i dotknięci??? Już widzę ich miny, ich święte oburzenie, ich zgorszenie i zdziwienie…, bowiem posprzeczali się, kto z nich jest największy…

Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.” Cóż więcej można dodać to tych słów św. Jakuba? Cóż więcej, skoro nawet ci, którzy się modlą, źle się modlą…? A wszystko, dlatego, że zapomnieli o tym, co znaczy pójść za Chrystusem. A wszystko, dlatego, że wzięła w nich górę -jak w Apostołach- ludzka próżność… dobrzy i pobożni katolicy, pewni siebie i zadufani w swej doskonałości Słudzy Chrystusa… współcześni Apostołowie i ich następcy. Bo nie zrozumieli, ani co to znaczy stracić życie dla Chrystusa, ani po co im Chrystus dziecko przed oczy stawia…

A ileż we mnie morderczej zazdrości, ileż zabiegania o ludzkie względy, ileż poszukiwania swego, udowadniania swoich racji, ileż kłótliwości, zawiści, złości, pychy, obłudy, chciwości, arogancji…. Ileż we mnie próżności, chęci wywyższenia się, dominowania, bycia pierwszym, ileż nieustępliwości, fałszywej pobożności i świętego oburzenia, bo ktoś ośmielił się mnie skrytykować….?

A kto chce być pierwszym….
niech będzie ostatnim…
JAKŻE ŁATWO POWIEDZIEĆ…

XXIV Niedziela w ciągu roku – B

Iz 50,5-9

Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi? Wszyscy razem pójdą w strzępy jak odzież, mól ich zgryzie.

Jk 2,14-18

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy /sama/ wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta! – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków.

Mk 8,27-35

Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” Oni Mu odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. On ich zapytał: A wy, za kogo mnie uważacie? Odpowiedział Mu Piotr: Ty jesteś Mesjasz. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Kto chce zachować swoje życie …

Stracić życie … jak łatwo się słucha takich pięknych słów i jak łatwo mówi się na ten temat piękne kazania.

Jak łatwo deklaruje się wierności Chrystusowi i jak łatwo -w słownych deklaracjach- idzie się za Nim? Piotr odpowiedział zgodnie z prawdą i zgodnie ze swoim najgłębszym przeświadczeniem: „Ty jesteś Mesjasz„, ale chyba nie rozumiejąc do końca, co to znaczy… A kiedy Chrystus wyjaśnia z całą szczerością i realizmem, na czym polega Jego mesjańskie posłannictwo… Piotr -nadal nie rozumiejąc- próbuje przywołać Jezusa do porządku i przypomnieć, że Mesjasz zapowiadany w Starym Testamencie nie taką ma rolę do spełnienia. I co ….?

Zdrowy rozsądek, ludzkie myślenie, ludzkie kalkulacje… A Chrystus z całą wyrazistością powtarza: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój…” A my byśmy woleli nosić krzyż w butonierce, jako piękną ozdobę… I to na tym ma polegać zbawienie ofiarowane przez tego Mesjasza? Weź swój krzyż i chodź za mną! A my byśmy woleli sukcesy i karierki, pierwsze miejsca na ucztach i zaszczytne ławki w kościele… i żeby nas wszyscy na ulicach pozdrawiali z szacunkiem…

Dziwny to Mesjasz i dziwny Król, który takie rady daje. Miał rację Piotr upominając Chrystusa: „Mówiąc w ten sposób tracisz wyznawców! Bądź, chociaż odrobinę roztropny i nie strasz ludzi, bo wszyscy od Ciebie odstąpią.” A jakże często słyszy się takie słowa w dzisiejszym „radosnym duszpasterstwie? A Chrystus na to z uporem: „… kto chce zachować swoje życie, straci je…” A ty…? Czy nie zauważyłeś jak tracą je ci wszyscy, którzy tak kurczowo i za wszelką cenę, chcą je zachować, osiągnąć sukces, wygrać na loterii, za wszelką cenę uczynić je szczęśliwym i wygodnym? Nie zauważyłeś, że to nie Piotr ma rację ze swoją zdroworozsądkową logiką ludzkiej pomyślności i sukcesu? „Trudna jest ta mowa i któż jej może słuchać!”… oj trudna i nie łaskocząca uszu…

A Chrystus z uporem maniaka powtarza: „… kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je…” A ty czy gotów jesteś -ot tak po prostu- stracić, zmarnować swoje życie? Nie szukać swego, nie zabiegać, nie robić zapasów, nie zbierać, nie chomikować,… ot tak po prostu stracić, zmarnować swoje życie… nie widząc ani sensu w tym co robisz, ani efektów tego czemu poświęciłeś całe swoje życie, ot tak po prostu zmarnować je „bezsensownie” dla Chrystusa…. bez jakiejkolwiek godziwej zapłaty, bez tytułów, fioletów i zaszczytów…

I to jest właśnie ta wiara, która nie jest martwa, która nie na słownych deklaracjach polega, wiara św. Jakuba, wiara, która nie gada słodko i pobożnie, pięknie i retorycznie, stylistycznie i zgodnie ze wszelkimi kanonami homiletyki … to jest ta wiara, która czynem żyje i życie dla Chrystusa marnuje, traci w najbardziej „bezsensowny” i nieefektowny sposób…

Panie nic nie rozumiem z Twojej Ewangelii,
bo ona nie na mój, wyrafinowany, ludzki rozum…
pozwól zrozumieć ją, chociaż sercem…