Uroczystość Bożego Ciała A, B, C

 

Czytania: Rdz 14,18-20; 1Kor 11,23-26; Łk 9,11-17

Trzy homilie na Uroczystość Bożego Ciała


3 kwietnia 2002 roku do Alicji Lenczewskiej, Chrystus powiedział:

+ Strzeż się bezmyślnego i obojętnego przyjmowania Mnie w Komunii Świętej. Jest to wielki grzech i profanacja Mojej miłości i Mojego daru zrodzonego we Krwi Golgoty. Ja przecież tak bardzo was kocham i pragnę być kochany.” – Słowo pouczenia, 430

Niedawno, w niedzielę Obchodziliśmy uroczystość Trójcy Przenajświętszej. To z tej tajemnicy, z najgłębszej czeluści Bożej Miłości z tajemnicy Boga, który jest Miłością rodzi się Tajemnica Eucharystii.

Nie będę się wymądrzał. Po prostu odczytam tekst pani dr Wandy Półtawskiej, bliskiego współpracownika świętego Jana Pawła II


I – „Upadnij na kolana – Wanda Półtawska o Eucharystii”

„Młodzi, zdrowi – dlaczego nie klękną? Bo niemodne? Nie, to by nie wystarczyło, to jest głębszy znak – „upadnij na kolana ludu, czcią przejęty”. No właśnie, trzeba być czcią przejętym, żeby paść na kolana. Trzeba wiedzieć przed Kim i dlaczego „upadnij na kolana” …

Mała byłam, jeszcze nie chodziłam do szkoły, gdy zachorował nasz dozorca, stary pan Michał. Zima to była czy może przedwiośnie, bo śnieg leżał pomieszany z błotem, taka mazia.

Dzieci z podwórka wiedziały, że stary Michał umiera i dlatego przyjdzie do niego Pan Jezus. Trochę się dziwiłam, dlaczego dopiero teraz, jak już nie może wstać, a nie wcześniej. Ale wszystkie czekałyśmy przy furtce od ulicy. Zza rogu, a właściwie zza zakrętu, odezwał się dzwonek; chłopiec, taki niewiele większy ode mnie, w białej komeżce dzwonił dzwonkiem, a wszyscy od razu się obejrzeli – za nim szedł ksiądz. Zbyszek, duży chłopak z podwórka, powiedział: „Niesie Pana Jezusa” – nie było widać gdzie niesie, ale wszyscy od razu uklękli.

Jakiś pan w szubie, jakaś pani w futerku i pan w czerwonej czapeczce, co przynosił listy do mojej starszej siostry. I chłop zlazł z wozu, zatrzymał konie i ukląkł. Wszyscy bez namysłu w błoto i roztapiający się śnieg. Ja – też, wszystkie dzieci z podwórka – też. Przez moment błysnęła mi myśl: „mam białe getry, co na to powie mama!?” Ale mama właśnie wyszła na próg i też uklękła.

Ksiądz poprzedzony chłopczykiem wszedł z sieni na prawo, do izdebki, gdzie mieszkał stary Michał.

Tyle lat temu, a ja co dzień wspominam tę scenę. Ludzi klęczących w błocie, bo przechodzi Pan Jezus. Wspominam to podczas każdej Mszy św., gdy widzę, jak ministranci rozparci siedzą na ławkach, koło ołtarza, a ksiądz koło nich rozdaje Komunię św. Widzę to, gdy na Mszy św., podczas podniesienia ludzie stoją – klęczy parę starych kobiet. I widzę to w kaplicy papieskiej, gdy wszyscy siedzą, a klęczy jeden człowiek w białej sutannie i z białymi włosami, Jan Paweł II. Gdy go w Krakowie nie można było znaleźć w kurii, wystarczyło pójść parę ulic dalej, gdzie siostry mają wieczną adorację. Klęczał tam godzinami.

Dla Boga – jeśli się choć trochę pojmuje kim On jest – człowiek od wieków szukał sposobu wyrażenia czci, tego timor Dei (bojaźni Bożej), jaką stworzenie winno okazać Stwórcy; starał się znaleźć gest szczególny, specjalny, jedynie dla Boga przeznaczony; ludzie klękali, wznosili ręce do nieba. Gest ten nie jest ofiarowywany nikomu z ludzi. Owszem, jeszcze Jego zastępcy – przed Piotrem na Stolicy Apostolskiej klękali ludzie. Kiedyś – dziś nawet tam nie.

Dlaczego? Czy zmalał Bóg w ludzkich oczach, sprowadzony do naszego nędznego wymiaru – czy pojęcie sacrum (tego, co święte) zanika.

Jest, jest paru szaleńców Bożych, chodzących po tym świecie, usiłujących zaszczepić na nowo kult dla Białego Krążka w złocistej monstrancji. Chodzą od parafii do parafii i namawiają na wieczystą adorację. I mówią rzeczy graniczące z cudem, że od czasu, jak w tej parafii całą dobę adoruje się Przenajświętszy Sakrament, jak ludzie kolejno klęczą przed Sanctissimum, to maleje ilość przestępstw, to zmienia się klimat w parafii.

A inni? Niektórzy wzruszają ramionami: ach, to tylko symbol; inni oglądają się dookoła; wszyscy stoją, jakże się tu wychylać, sam jeden?

Pierwszy raz widziałam człowieka stojącego podczas podniesienia w kościele w Lublinie na samym początku okupacji: SS-man w mundurze (a jakże, katolik – na pasie miał wybite przecież Gott mit uns). Stał sztywno na rozkraczonych nogach, a cały kościół klęczał.

Potem, po wojnie umarł nasz kolega – przez wszystkich ceniony; na pogrzebowej Mszy św. koledzy po fachu, panowie doktorzy partyjni stali sztywno. Lojalnie przyszli na Mszę św., ale nie mogli się narazić klękaniem. I było to jak znak – wierzący wiedzą, co się dzieje, padają na kolana. Niewierzący grzecznie stoją, jak na uroczystości ludzkiej, nie rozumiejąc nic więcej.

A teraz? W kaplicy u sióstr podczas Mszy św. wszystkie stoją, nie, nie wszystkie: dwie staruszki klęczą i ja – pytam przełożoną, co to jest, czy one nie rozumieją? Czy wszystkie są chore? Przełożona trochę speszona mówi: „z Zachodu przyszło, kapituła przegłosowała zmiany stroju i zamiany obyczaju”.

Magiczne słowa, jak zaklęcie: „z Zachodu”. Zalewa nas fala brudnej wody z Zachodu, przywożą do nas śmieci, a w Polsce wszystko się bezmyślnie przyjmuje, bo… bo po prostu jest snobizm.”

A przecież nie chodzi tylko o to, czy stoję, czy klęczę. Chodzi także o to z jakim szacunkiem przyjmuję Najświętszy Sakrament, z jaką czcią i bojaźnią przystępuję do Komunii Świętej?


II – Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki

Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Niedzielę Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle nauczania błogosławionego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakżeż nie zobaczyć, że Kościół, ale i każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii to tylko nam się wydaje, że żyjemy i po doczesnych 70 lub 80 latach nie będziemy żyć w wieczności. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”

Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego „chleba powszedniego” i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas, na co dzień słowa: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?”

Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm?

Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był razowy chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Jeśli odrzucimy Eucharystię, jeśli odrzucimy prawdę o realnej obecności Jezus Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina, to całe nasze życie sprowadzi się tylko do doczesności i pozbawione zostanie wszelkich eschatologicznych i nadprzyrodzonych wymiarów.

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?

Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. „Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki”. Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności, a wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu „zwierzęcia przeżuwającego trawę”.

Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym
dla mojego życia doczesnego i wiecznego
jest karmienie się Twoim Ciałem.


III – Eucharystia prawdziwe Ciało Chrystusa

W tę uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej nie sposób nie przypomnieć kilka wstrząsających faktów.[1]

„Cud eucharystyczny w Buenos Aires. Konsekrowana Hostia zmieniła się w ciało i krew.

18 sierpnia 1996 r. o godz. 19 ks. Alejandro Pezet odprawiał Mszę św. w kościele, który znajduje się w handlowej dzielnicy Buenos Aires. Pod koniec udzielania Komunii św. podeszła do niego kobieta, informując, że z tyłu kościoła na świeczniku leży porzucona Hostia. Ksiądz Alejandro poszedł we wskazane miejsce i zobaczył sprofanowaną Hostię. Była tak pobrudzona, że nie mógł jej spożyć. Włożył ją do naczyńka z wodą i schował do tabernakulum w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Kiedy w poniedziałek 26 sierpnia ks. Alejandro otworzył tabernakulum, stwierdził, że Hostia zamieniła się w krwistą substancję. Poinformował o tym ks. biskupa Jorge Mario Bergoglio, który polecił wykonanie profesjonalnych zdjęć. Widać na nich wyraźnie, że Hostia, która zamieniła się w zakrwawione ciało, znacznie się powiększyła. Przez kilka lat przechowywano ją w tabernakulum, trzymając całą sprawę w tajemnicy. Ponieważ Hostia ta w ogóle nie ulegała degradacji, w 1999 r. decyzją ks. – już wtedy – kardynała Bergoglio postanowiono poddać ją naukowym badaniom.

5 października 1999 r. z Hostii, która stała się cząstką zakrwawionego ciała, dr Castanon pobrał próbkę. Przesłano ją naukowcom w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich o jej pochodzeniu, aby im niczego nie sugerować. Jednym z badaczy był dr Frederic Zugibe, nowojorski kardiolog i patolog medycyny sądowej. Stwierdził on, że badana substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest ludzkie DNA. Naukowiec ten oświadczył, że „badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że to serce żyło w chwili pobierania wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza żywym organizmem. Ich obecność wskazuje więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało – np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”. Wtedy poinformowano dr Zugibe, że źródłem badanej przez niego próbki jest konsekrowana Hostia (biały niekwaszony chleb), która w tajemniczy sposób zamieniła się we fragment zakrwawionego ludzkiego ciała. Zdumiony tą informacją dr Zugibe powiedział: „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana Hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”.

Około roku 750 – a więc prawie 1300 lat temu – miał miejsce cud eucharystyczny w Lanciano, we Włoszech. W tamtejszym kościele św. Franciszka w relikwiarzu nadal przechowywana jest zakrwawiono hostia i 5 skrzepów krwi. Od listopada 1970 roku do marca 1971 roku oraz w 1981 roku próbki badał prof. Odoardo Linoli, specjalista anatomii, histopatologii, chemii i mikroskopii klinicznej przy współpracy z prof. Rugggero Bertelli, anatomem. Stwierdzono, że Ciało to mięsień sercowy, grupa krwi AB. Równolegle przeprowadzono badanie DNA. Badania porównawcze DNA próbki z Buenos Aires i Lanciano wykazały, że pochodzą one od tego samego człowieka.”

Tyle – być może znane niektórym – fakty. Ale pokazują one w sposób naoczny z KIM mamy naprawdę do czynienia, kiedy kapłan – podając nam – Komunię świętą, mówi „Ciało Chrystusa”. Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Uroczystość Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle powyżej przytoczonych faktów, ale i w świetle nauczania świętego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakże nie zobaczyć, że Kościół, ale także każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii, to tylko nam się wydaje że żyjemy. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w słowach: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”

Kiedy przyjmujemy Komunię Święta, kiedy dzisiaj pójdziemy w procesji za monstrancją z konsekrowaną Hostią, to tak naprawdę przyjmujemy Ciało Chrystusa. Chrystus daje nam –mówiąc wprost – swoje Serce. Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia”. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały jest i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm, że w odrobinie chleba potrafi ukryć swoje Serce?

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Jezu, daj mi zrozumieć jak ważnym dla mojego życia doczesnego i wiecznego jest karmienie się Twoim Ciałem.


IV – Materiał duszpasterskie na Uroczystość Bożego Ciała

Wstęp do Mszy św.                     Eucharystia, czyli Ciało Chrystusa powinna być centrum, szczytem i wypełnieniem naszego chrześcijańskiego życia. Warto sobie to uświadomić na początku tej Mszy świętej. To, co za chwilę się dokona na ołtarzu ma być rzeczywiście centrum i szczytem oraz wypełnieniem całego mojego życia. I tylko od tego jak ja w Eucharystii uczestniczę zależy, czy rzeczywiście tak się stanie.

Modlitwa wiernych

Wstęp:                     Do Boga Ojca, Pana wszelkiego życia zanośmy nasze modlitwy i błagania, abyśmy przyjmując Ciało i Krew Chrystusa na życie wieczne z radością głosili obecność Boga pośród nas.

1                    Za Kościół Święty, Któremu Chrystus nakazał sprawowanie Eucharystii, aby wiernie i skutecznie karmił Lud Boży Ciałem Pańskim dla zbawienia świata… Ciebie prosimy,

2                   Za Papieża, biskupów i kapłanów, którym Chrystus zlecił sprawowanie Ofiary Eucharystycznej, aby swoim życiem i przykładem dawali świadectwo tej niezwykłej Tajemnicy… Ciebie prosimy,

3                   Za nas wszystkich, karmiących się Ciałem Pańskim, abyśmy w życiu codziennym byli świadkami miłości Boga do człowieka… Ciebie prosimy,

4                   Za dzieci pierwszokomunijne, które przyjmują Ciało Chrystusa po raz pierwszy, aby pozostały Mu wierne przez całe swoje życie… Ciebie prosimy,

5                   Za zmarłych, którzy z wiarą i ufnością karmili się Ciałem Pańskim z czasie doczesnego życia, aby mieli Życie w sobie… Ciebie prosimy,

Zakończenie:                     Ojcze, Który w Eucharystii dałeś nam swojego Syna, aby był naszym pokarmem na życie wieczne, daj nam tak pożywać tego Ciała i Krwi Jego, abyśmy zasłużyli na życie wieczne w Królestwie Twoim, gdzie Ty żyjesz i królujesz z Twoim Synem i Duchem świętym na wieki wieków. Amen

Przed rozesłaniem:                    Kończąc Eucharystię weźmy sobie do serca słowa Chrystusa: „Kto spożywa moje Ciało i pije Krew moją ma życie wieczne.” Oby te słowa przypominały nam o tej niesamowitej miłości Boga do człowieka. A eucharystyczny Chrystus, którego przyjęliśmy niech nam zawsze towarzyszy.

[1] Poniższy opis faktów pochodzi z serwisu internetowego Adonai.pl https://adonai.pl/sakramenty/eucharystia/?id=31

Uroczystość Bożego Ciała – B


Wj 24,3-8

Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy.
Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela.
Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców.
Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz.
Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni.
Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów.

Hbr 9,11-15

Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek,
ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie.
Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała,
to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.
I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy.

Mk 14,12-16.22-26

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?

I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim
i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?

On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas.

Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.
A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje.
Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy.

I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana.
Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.
Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej.

Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje …

Bóg sam siebie dał na pokarm … Ta niezwykłą prawda jest właśnie dzisiaj czczona w procesjach Eucharystycznych. Ale jest to nie tylko prawda o Bożej Miłości, ale także prawda o Kościele, bo jak mówi w pierwszym zdaniu swojej ostatniej Encykliki Papież Jan Paweł II: „Ecclesia de Eucharistia vivit – Kościół żyje dzięki Eucharystii„. A Sobór Watykański II określa Eucharystię jako, „źródło i zarazem szczyt całego życia chrześcijańskiego” (Lumen Gentium 11). Już tylko te dwa króciutkie teksty wystarczą jako podstawa do dzisiejszej refleksji.

Chrystus – Bóg daje się w Eucharystii jako Pokarm dla swojego ludu, dla założonego przez siebie Kościoła. A Kościół rzeczywiście z Niej czerpie swoje życie, w Niej funduje i zakorzenia swój sens i swoje istnienie, w Niej znajduje swoją pełnię. I to nie tylko w sensie i wymiarze liturgicznym. Eucharystia to wzór niedościgniony Miłości Boga do człowieka, to źródło chrześcijańskiego życia, to wzór miłości człowieka do człowieka i człowieka do Boga. Jeśli życie Kościoła, życie chrześcijanina nie będzie „z Eucharystii„, to nie będzie to życie, ale wegetacja. Wszystkie dzieła Kościoła, cała Jego misyjna i duszpasterska działalność, wszystkie działania chrześcijanina, całe jego życie „w Eucharystii muszą znajdywać swoje zakorzenienie” i wzór. W Eucharystii, która jest Miłością udzielającą się całkowicie … Bóg sam siebie dał na pokarm

Bóg, Który mówi: „Bierzcie i jedzcie … bierzcie i pijcie …” – to nie pełne patosu i puste słowa, to nie piękny zwrot retoryczny, to nie poezja. to rzeczywistość Boga, Który się daje, Boga, Który szuka stale drogi do człowieka, tak dalece, że sam siebie daje na pokarm, aby z człowiekiem się zjednoczyć, aby człowieka do siebie doprowadzić. To Bóg, Który wydaje swoje Ciało w ręce człowieka na krzyżu, Który przelewa swoją Krew z miłości ku człowiekowi.

Jeśli Kościół ma żyć, jeśli chrześcijanin ma żyć … to tylko z Eucharystii !!! I dlatego nie bez znaczenia mówimy o Eucharystii także jako o Komunii. Komunii Boga z człowiekiem i komunii ludzi między sobą. Jakże głębokie są to myśli, jakże wiele niosą w sobie praktycznych, codziennych skutków i wskazówek? I nie może to być tylko odniesione do życia liturgicznego, ale musi mieć wyraz w całym chrześcijańskim życiu, w całym życiu Kościoła i we wszystkich jego działaniach.

Warto o tym pomyśleć w czasie dzisiejszych procesji i śpiewów …

Jakie znaczenie w moim życiu codziennym ma Eucharystia?
Czy ja żyję z Eucharystii?

A swoją drogą to zdumiewające jest przekonanie wielu współczesnych katolików, że można wejść do nieba nie karmiąc się regularnie Ciałem Pańskim. Gdyby wiedzieli jak wielkim skarbem jest ten Sakrament, to nie wymawailiby się od niedzielnej Mszy świętej nudnymi kazaniami, fałsszującym organistą, duchotą czy ciasnotą kościoła. No, ale pewno nie rozumieją … i co gorsza nic nie robią żeby zrozumieć.

A Chrystus nigdzie nie powiedział: „Kto uczerstniczy w procesji Bożegop Ciała, lub kto czci Boga na łonie natury wejdzie do Królestwa Niebieskiego”, ale bardzo wyraźnie powiedział: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.” (Jan 6,51)