równi i równiejsi …

„Chrześcijanie mają takie samo prawo do zabiegania o realizację swojej wizji świata, jak wszyscy inni. Jeśli im się tego odmawia, to się ich dyskryminuje. A przecież dyskryminować nie wolno.”

za: wiara.pl

Reklamy

konfrontacja

Obserwując ewolucję poczynań polityków i mediów na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat w Europie i Ameryce Północnej uzasadniona wydaje się konkluzja, że zbliża się czas otwartej konfrontacji świata mediów, biznesu i władzy ze światem wartości moralnych i religii lub krótko Kościołem. Czas konfrontacji to czas, kiedy trzeba się będzie jasno, klarownie i zdecydowanie opowiedzieć za lub przeciwko Kościołowi i Chrystusowi. Kościół, a co za tym idzie i Chrystus jest coraz bardziej zajadle atakowany za Jego niewzruszone poglądy moralne i etyczne. Jest atakowany nie tylko przez Jego zdeklarowanych przeciwników – ateistów, racjonalistów, antyklerykałów ale i przez liberałów wewnątrz samego Kościoła.

Oni już dawno przestali wierzyć w cokolwiek poza swoim własnym przewrotnym i zdegenerowanym rozumem i stworzyli sobie religię „domowej roboty”, na swój własny użytek. Jest to religia bez Boga, bez moralności, religia bogatych, aroganckich i pewnych siebie zarozumialców, którzy nigdy nie mogli zaakceptować Boga, Który człowieka nieskończenie przewyższa i ośmiela się czegoś od człowieka żądać, coś nakazywać lub zakazywać. Jest to religia bez przykazań, bez jakichkolwiek ograniczeń, gdzie jedyną reguła postępowania jest zaspokajanie wszystkich, nawet najbardziej przewrotnych zachcianek. Jest to religia przewrotnej „tolerancji”, religia, dobrego samopoczucia, religia wygodnego i luksusowego życia, religia egoistycznego hedonizmu. W takiej religii aborcja, eutanazja, homoseksualizm, eksperymenty genetyczne są absolutnie dozwolone i pochwalane, bo liczy się tylko przyjemność, samozadowolenie, bezpośrednia gratyfikacja.

Prorokami tej religii są liberalni dziennikarze, jej męczennikami „prześladowani” geje, a jej kapłanami permisywnie nastawieni księża, a nawet biskupi. To oni najlepiej wiedzą co jest dobre a co złe. Żaden z nich nie mógłby zostać papieżem, bo straciłby przywilej nieomylności. Papież bowiem nie jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, chociaż oni sami są. Początki tych radykalnych przemian i apostazji można znaleźć w holenderskiej rewolucji religijnej lat 50 i 60-tych, liberalizmie lat 50-tych w diecezji Bostońskiej i rewolcie wielu członków kościoła, nie wyłączając wielu północnoamerykańskich biskupów po Soborze Watykańskim II a szczególnie po Encyklice Pawła VI „Humanae Vitae” .

Nadchodzą szybko czasy, kiedy każdy będzie się musiał zdecydowanie opowiedzieć ZA lub PRZECIW Chrystusowi, za lub przeciw Kościołowi.

konfrontacja …

Obserwując ewolucję poczynań polityków i mediów na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat w Europie i Ameryce Północnej uzasadniona wydaje się konkluzja, że zbliża się czas otwartej konfrontacji świata mediów, biznesu i władzy ze światem wartości moralnych i religii lub krótko Kościołem. Czas konfrontacji to czas, kiedy trzeba się będzie jasno, klarownie i zdecydowanie opowiedzieć za lub przeciwko Kościołowi i Chrystusowi. Kościół, a co za tym idzie i Chrystus jest coraz bardziej zajadle atakowany za Jego niewzruszone poglądy moralne i etyczne. Jest atakowany nie tylko przez Jego zdeklarowanych przeciwników – ateistów, racjonalistów, antyklerykałów ale i przez liberałów wewnątrz samego Kościoła.

Oni już dawno przestali wierzyć w cokolwiek poza swoim własnym przewrotnym i zdegenerowanym rozumem i stworzyli sobie religię „domowej roboty”, na swój własny użytek. Jest to religia bez Boga, bez moralności, religia bogatych, aroganckich i pewnych siebie zarozumialców, którzy nigdy nie mogli zaakceptować Boga, Który człowieka nieskończenie przewyższa i ośmiela się czegoś od człowieka żądać, coś nakazywać lub zakazywać. Jest to religia bez przykazań, bez jakichkolwiek ograniczeń, gdzie jedyną reguła postępowania jest zaspokajanie wszystkich, nawet najbardziej przewrotnych zachcianek. Jest to religia przewrotnej „tolerancji”, religia, dobrego samopoczucia, religia wygodnego i luksusowego życia, religia egoistycznego hedonizmu. W takiej religii aborcja, eutanazja, homoseksualizm, eksperymenty genetyczne są absolutnie dozwolone i pochwalane, bo liczy się tylko przyjemność, samozadowolenie, bezpośrednia gratyfikacja.

Prorokami tej religii są liberalni dziennikarze, jej męczennikami „prześladowani” geje, a jej kapłanami permisywnie nastawieni księża, a nawet biskupi. To oni najlepiej wiedzą co jest dobre a co złe. Żaden z nich nie mógłby zostać papieżem, bo straciłby przywilej nieomylności. Papież bowiem nie jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, chociaż oni sami są. Początki tych radykalnych przemian i apostazji można znaleźć w holenderskiej rewolucji religijnej lat 50 i 60-tych, liberalizmie lat 50-tych w diecezji Bostońskiej i rewolcie wielu członków kościoła, nie wyłączając wielu północnoamerykańskich biskupów po Soborze Watykańskim II a szczególnie po Encyklice Pawła VI „Humanae Vitae” .

Nadchodzą szybko czasy, kiedy każdy będzie się musiał zdecydowanie opowiedzieć ZA lub PRZECIW Chrystusowi, za lub przeciw Kościołowi.

Kościół na cenzurowanym – Robi się nerwowo – Andrzej Macura …

„Sprawiedliwość sprawiedliwością, a racja i tak musi być po naszej stronie”. Te słowa matki bohatera filmu „Sami swoi”, która daje udającemu się do sądu synowi dwa granaty, przypominają mi się, gdy czytam ostatnie doniesienia.

Postępowy świat ceni demokrację, wolność i tolerancję. To wartości, za które niejeden kapłan laickiego światopoglądu dałby się żywcem pokroić. Zabawnie więc wygląda, gdy przeciwko nim występuje. W Hiszpanii socjaliści, których wyniósł do władzy terrorystyczny zamach (do 11 marca 2004 roku wyraźną przewagę w sondażach miała Partia Ludowa Aznara) żądają przeprosin za grudniową manifestację na rzecz rodziny. Ich zdaniem manifestacja, która zgromadziła 160 tysięcy ludzi (tak twierdzą socjaliści, inne źródła mówią o liczbie prawie dziesięciokrotnie większej) odbiega od podstawowych fundamentów demokracji, ponieważ władza należy do społeczeństwa. Zapowiadają przy tym, że nie zrobią kroku w tył i będą działać na rzecz coraz większej… wolności Hiszpanów. Wychodzi na to, że w manifestacji uczestniczyli obywatele Gwatemali i Hondurasu. Bo chyba twierdzenie, że mający inne niż socjaliści poglądy nie są częścią hiszpańskiego społeczeństwa to jednak mocna przesada.

Podobnie jest na Wyspach Brytyjskich. Tam biskupi mają się tłumaczyć ze swoich, zgodnych z nauczaniem Kościoła, poglądów . A Barry Sheerman, przewodniczący międzypartyjnego parlamentarnego komitetu ds. dzieci, szkół i rodzin, troszcząc się o wydawane na szkoły pieniądze podatników nie zauważa, że płacą je solidarnie obywatele o różnych światopoglądach. I że wspieranie z publicznych pieniędzy tylko jednej, areligijnej opcji, świadczy o dyskryminacji wierzących ze względu na ich przekonania.

Widać wyraźnie, że nie o demokrację, wolność i tolerancję tu chodzi, ale żeby moje było na wierzchu. Gdy tylko wierzący odważyli się przeciwstawić dyktatowi kapłanów religii laickiej, nagle okazało się, że żadna z tych wartości nie jest istotna. Ważne za to staje się bezpostaciowe „społeczeństwo”, szara masa, której jedynymi przedstawicielami mianowali się piewcy świata bez Boga i zasad.

Wierzący znów przegrywają? Moim zdaniem to dwa zwycięstwa. Najpierw dlatego, że bezlitośnie obnażają kłamstwa tych, którzy mienią się rzecznikami postępu. Ale jest druga, chyba ważniejsza rzecz. Katolicy z obrony przeszli do ataku. Z tych, którzy w imię zachowania tradycyjnych wartości krytykowali nowe, stali się rzecznikami nowoczesnego, uczciwego podejścia do demokracji, wolności i tolerancji. Nic dziwnego, że kapłani światopoglądu bez Boga zaczęli robić się nerwowi.

za : www.wiara.pl

Tak, to prawda, że diabłu zawsze gorąco, kiedy się go przypiera do muru :-). A „demokracja, wolność i tolerancja”, to takie same bzdety jak sztandarowe „równość, wolność i braterstwo” w czasie rewolucji francuskiej.

A swoją droga, to mało inteligentni ci ateiści anty-teiści, bo stale powtarzają te same oklepane i zdechłe banały. Tylko, że ci, których tym mamią coraz to inni i stale dają się nabierać na takie „kichy”.