IV Niedziela Wielkanocna – B – Niedziela Dobrego Pasterza

Dz 4,8-12

Wtedy Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział do nich: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

1J 3,1-2

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

J 10,11-17

Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać.

Jezus jest kamieniem węgielnym i Dobrym Pasterzem

Trzeba być realistą. Należy budować swoje życie na solidnych fundamentach i nie wolno bujać w obłokach. A więc najpierw solidna, dobra szkoła, dobrze płatny i popularny zawód, najlepiej lekarz lub jeszcze lepiej -modny ostatnio i bardzo popłatny zawód- menedżer, później; samochód, mieszkanie, albo porządnie urządzony dom, porządne konto w banku, a w końcu można sobie pozwolić na odrobinę idealizmu i sentymentów. Tak myśli większość ludzi w naszych czasach. I w ten sposób organizuje sobie życie, poświęcając wszystkie swoje siły i energie na takie właśnie solidne budowanie na skale.

Kto jednak chce naprawdę budować swoje życie na trwałym fundamencie musi się liczyć z tym, że jedynym fundamentem godnym zaufania, jedyną opoką, na której można się oprzeć, jedyną skałą i bazą jest sam Jezus Chrystus. Niestety wielu nie uznaje tego fundamentu, wielu odrzuca możliwość budowania na tej opoce, wielu jest przekonanych, że takie budowanie to strata czasu i sentymentalizmy. Kto ma rację? Kto naprawdę zbuduje swoje życie? Ano rozglądnijmy się dookoła wśród znajomych … ale patrzmy uczciwie i czekajmy do końca …

Jeśli kto chce zyskać swoje życie musi je stracić, a kto straci swoje życie z mego powodu, ten je zyska … ” Może taką właśnie logikę (logikę krzyża i ośmiu błogosławieństw) trzeba zastosować, aby zrozumieć, że naprawdę jedynym fundamentem godnym zaufania jest sam Chrystus …? Aby zrozumieć, co naprawdę jest budowaniem na piasku, a co budowaniem na skale?

I jeszcze jedno. Czy ufam Chrystusowi, Dobremu Pasterzowi, Który oddał swoje życie za mnie? Jeśli nie, to oczywiście nie będę budował swego życia inaczej jak na solidnym fundamencie dobrej szkoły, dobrze płatnego zawodu i porządnego konta bankowego … tylko, bo innego fundamentu nie znajdę, bo inny fundament, Jezus Chrystus nie ma dla mnie żadnego znaczenia … Tylko … czy moja budowa naprawdę przetrwa?

Jezus Chrystus jest kamieniem, odrzuconym przez budujących, który stał się głowicą węgła. I nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

VI Niedziela Wielkanocna – A

Dz 8:5-8.14-17

Filip przybył do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił. Z wielu bowiem opętanych wychodziły z donośnym krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych. Wielka radość zapanowała w tym mieście. Kiedy Apostołowie w Jerozolimie dowiedzieli się, że Samaria przyjęła słowo Boże, wysłali do niej Piotra i Jana, którzy przyszli i modlili się za nich, aby mogli otrzymać Ducha Świętego. Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpił. Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa. Wtedy więc wkładali /Apostołowie/ na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego.

1P 3:15-18

Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego i bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest. A z łagodnością i bojaźnią [Bożą] zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają. Lepiej bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle. Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem.

J 14:15-21

Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.


 

J 14 15 21

Duch Pocieszyciel, Duch Prawdy …

Za tydzień niedziela Wniebowstąpienia, a za dwa tygodnie Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. I dlatego dzisiaj Kościół w liturgii Słowa przybliża nam tekst, w którym Chrystus zapowiada posłanie Ducha Świętego.

Dwa rozdziały dalej św. Jan przytacza inny tekst Zbawiciela z tej samej mowy pożegnalnej:

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.” (J 16,7-13)

Katechizm Kościoła tak mówi o rzeczywistości i działaniu Ducha Świętego:

1433   Od dnia Paschy Duch Święty „przekonuje świat o grzechu” (J 16, 8), to znaczy, że świat nie uwierzył w Tego, którego posłał Ojciec. Ten sam Duch, który ujawnia grzech, jest także Pocieszycielem, udzielającym ludzkiemu sercu łaski skruchy i nawrócenia. (KKK)

A św. Jan Paweł II w encyklice o Duchu Świętym Dominum et Vivificantem pisał:

Wobec świata Ducha Święty demaskuje wszystko to, co jest kłamstwem: grzech przedstawia jako grzech, i pokazuje światu prawdę o Zmartwychwstaniu Chrystusa (J 16,8: “On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie”).

I dlatego świat tak bardzo boi się Ducha Świętego. Dlatego diabeł, który jest panem tego świata wprowadza do działania coraz bardziej wyszukane, „delikatne” i wysublimowane metody walki z Prawdą: metody kłamstwa, manipulacji, political correctness, wyśmiewania prawdy, ośmieszania uczciwości,  negacji prawdy przy pomocy nowych pojęć i pseudo-wartości takich jak: tolerancja, oskarżenie o fanatyzm, fundamentalizm, brak wyrozumiałości. Używa do tego nawet takich pojęć jak miłosierdzie (bez nawrócenia), miłość bez prawdy, uładzona i słodkawa (a jednocześnie niestrawna i fałszywa) grzeczność, obślizgłe i obrzydliwe uśmieszki przyklejone do twarzy. NIE, nie jestem zwolennikiem brutalizmu, nie głoszę chamstwa, ordynarności i grubiaństwa. Ale czasami nasze życie społeczne, ale i w nasze życie rodzinne i kościelne wciska się ta uładzona i ugrzeczniona polityczna poprawność, która nie ma nic wspólnego ani z Duchem Świętym ani z Prawdą.

Wystarczy się rozglądnąć dookoła w naszych środowiskach aby zobaczyć jak Szatan działając świadomie przeciwko Duchowi Świętemu zajmuje coraz to nowe pozycje: MEDIA !!!!, przepływ informacji, nauczanie, szkoła, (genderyzm), RODZINA !!! a co się dzieje w parafiach, w kościołach, powiedzmy sobie szczerze w zakonach i wspólnotach religijnych ????

We wspomnianej już encyklice Dominum et Vivificantem św. Jan Paweł II pisze:

Duch Święty, wg. zapowiedzi Jezusa, ma doprowadzić wierzących w Chrystusa do całej prawdy, ma ich wszystkiego nauczyć. Na czym polega ta nauka? Nie chodzi św. Janowi o jakąś doktrynę, ale o życie duchowe wierzących: chodzi o świadectwo dawane Chrystusowi: “On będzie świadczył o Mnie, ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku” (J 15,26-27). Poprzez Ducha Świętego dokonuje się nie tylko przypomnienie tego, co uczynił Jezus, retrospekcja, ale autentyczny rozwój wiary Kościoła.

Żyjemy w czasach kiedy „dawanie świadectwa staje się coraz trudniejsze i coraz bardziej niebezpieczne.”

Trudniejsze – bo nawet samo rozeznanie, co jest prawdą, a co tylko jej podróbką jest bardzo trudne. Różni fałszywi „apostołowie” próbują poprawiać zbyt wymagającą Ewangelię i głosić jej złagodzoną, bardziej „miłosierną” formę,

Niebezpieczne – bo Prawda, Której mamy świadczyć jest największym zagrożeniem dla „ojca wszelkiego kłamstwa”.

Nie bez przyczyny Chrystus mówi o tym w sposób szczególny:  np. w Modlitwie Arcykapłańskiej:

Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.” (J 17,17-19)

My naprawdę potrzebujemy Ducha Świętego, Ducha Prawdy, Duch Pocieszyciela.

Jesteśmy powołani do dawania świadectwa Prawdzie w Duchu Świętym.


Homilia starsza

Kto zachowuje przykazania ten Mnie miłuje

Miłość … kolejne wielkie słowo, po Prawdzie o której słyszeliśmy w ubiegłą niedzielę. Na jej temat się dyskutuje, pisze rozprawy filozoficzne i poezję, o niej się śpiewa i marzy, o niej się mówi wiele i najczęściej bezsensownie i beznadziejnie płytko. A Jezus, który na pewno zna jej głębię i wie o czym mówi, powtarza dwukrotnie w dzisiejszej Ewangelii, co to znaczy miłować. „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.” (…) oraz „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje.” Miłość nie jest uczuciem, sentymentalizmem, zadurzeniem. Miłość jest czynem, faktem, uczciwym rozpoznaniem potrzeb i rzetelnym zachowaniem przykazań: „nie kradnij, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kłam, nie bądź chciwy, zachłanny, szanuj ojca i matkę, czcij Boga, szanuj ludzi …” Miłość nie jest do recytowania i śpiewania, ale do czynienia. Miłość to dobro, którego udzielam innym, to szacunek i słuszny osąd swojej kondycji i potrzeb innych, to pochylenie się nad człowiekiem, to życie przede wszystkim uczciwe, rzetelne i dobre …

A my tyle o niej filozofujemy i wymądrzamy się tylko po to, aby jej nie czynić, aby jej nie okazywać. W imię miłości usprawiedliwiamy zbrodniarzy i zboczeńców. W imię miłości tolerujemy zło. Przecież to jest przewrotne i obłudne sprzeniewierzanie się i obrażanie samego Boga, Który jest Miłością.

Kto Mnie miłuje (kto w ogóle twierdzi, że miłuje), zachowuje moje przykazania.” A przykazania Boże są proste i jasne i klarowne: „Miłuj Boga i bliźniego.” Tylko, że my kombinujemy i wymyślamy, byle tylko nie miłować ….

Panie wyzwól mnie z fałszywych wyobrażeń o miłości,

Panie pokaż mi jak na co dzień i bez wielkich, patetycznych słów

miłować Boga i bliźniego, nie słowami, ale czynem.

WIELKANOC

PIERWSZE CZYTANIE
Dz 10, 34a. 37-43

Czytanie z Dziejów Apostolskich. Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: „Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie.

Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, w Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”.

PSALM RESPONSORYJNY Ps 118, 1-2. 16-17. 22-23
Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.
Dziękujcie Panu, bo jest dobry, *
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech dom Izraela głosi: *
„Jego łaska na wieki”.

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.
Prawica Pana wzniesiona wysoko, *
prawica Pańska moc okazała.
Nie umrę, ale żył będę *
i głosił dzieła Pana.

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.
Kamień odrzucony przez budujących *
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana *
i cudem jest w naszych oczach.

Refren: W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy.

DRUGIE CZYTANIE
Kol 3, 1-4

Czytanie z Listu św. Pawła Apostoła do Kolosan. Bracia: Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

Albo:
DRUGIE CZYTANIE
1 Kor 5, 6b-8

Czytanie z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian. Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy nasze święto nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz na przaśnym chlebie czystości i prawdy.

SEKWENCJA WIELKANOCNA
Niech w święto radosne Pachalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galileja.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

AKLAMACJA PRZED EWANGELIĄ 1 Kor 5, 7b-8a
Alleluja, alleluja, alleluja.
Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha.
Odprawiajmy nasze święto w Panu.
Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
J 20, 1-9

Słowa Ewangelii według św. Jana. Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”.

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

0196a-2-zmartwychwstanie

HOMILIA

Nie ma zmartwychwstania bez uprzedniej śmierci …

Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla nas –wierzących- faktem, co do którego nie trzeba nas przekonywać, ani nam udowadniać. Jest to dla nas -na pewno- podstawa naszej wiary, bo jak mówi św. Paweł: „Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.” (1Kor 15:13-14) Co do tego nie mamy na pewno wątpliwości, chociaż Zmartwychwstanie Chrystusa jest raczej faktem rozumowo nieudowadnialnym.

Zastanawiającym jest jednak to, że nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z innego, o wiele bardziej oczywistego faktu, a mianowicie, że nie ma zmartwychwstania bez uprzedniej śmierci. Oczywistym jest, że każdy z nas kiedyś umrze. To jest od nas niezależne i na to nie mamy wpływu. Chodzi jednak o inną śmierć i o inne zmartwychwstanie. Chrystus przez dzisiejsze święto powołuje nas do ustawicznego procesu zmartwychwstawania, powstawania na nowo, a to wymaga uprzedniej śmierci. Muszę umrzeć sobie, umierać swoim drobnym i większym grzechom, słabościom, zachciankom, egoizmowi, pragnieniu posiadania, urządzania się, „zabezpieczania” sobie wygodnego gniazdka na tej ziemi.

Radykalizm ewangeliczny jest tutaj bardzo daleko posunięty: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, … Ten, kto kocha swoje życie, Straci je … .” (J 12:24-25)

Nie ma się co łudzić, NIE MA ZMARTWYCHWSTANIA BEZ UPRZEDNIEJ ŚMIERCI! A czy ty umarłeś już sobie?

Homilia alternatywna:

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał – I

Święta Wielkanocne 2000 roku spędziłem w bardzo egzotycznym kraju (w 100% muzułmańskim). Na Mszy św. Wigilii Paschalnej było obecnych 32 wiernych i była to chyba największa liczba wiernych w ciągu roku, w małym kościółku w Moroni (stolicy kraju), na wyspie Grande Comore (Ngazidja), w Archipelagu Komorów. W kościółku duszno i gorąco, jak w piecu hutniczym. Obecni na Mszy św. to w przeważającej części Malgasze z pobliskiego Madagaskaru, kilkoro Europejczyków z przedstawicielstw europejskich (w tym maleńkim państwie Oceanu Indyjskiego). Jest też kilku Afrykańczyków z kontynentu (z Konga, Rwandy i Burundi). Miejscowi Komoryjczycy nie mają prawa się nawracać i zmieniać religii, bo jest to konstytucyjnie zabronione. Sama Msza bardzo krótka, zaledwie półtorej godziny i to wydaje się za długo, ze względu na panujący upał (ponad 45oC). Jedynym miejscem gdzie można się na chwileczkę schronić po Mszy św. przed morderczym upałem jest maleńkie, klimatyzowane biuro ks. Jana.

Uczestnicząc w Triduum Paschalnym i Mszy św. niedzielnej zastanawiam się czy prawda o zbawczej Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa będzie mogła kiedykolwiek dotrzeć do miejscowych ludzi w sposób wolny i swobodny? Dla miejscowych ludzi jest ona nadal bez znaczenia, daleka i obca. Dla nich to wszystko co dzisiaj w świecie mówi się na temat wolności religijnej, sprawiedliwości i tolerancji jest nadal tylko pustym frazesem. A najbardziej zawzięcie na te tematy dyskutują ludzie, którzy pod płaszczykiem wolności chcieliby przemycić ordynarny liberalizm. Ich nic nie obchodzi fakt, że wielu np. Komoryjczyków nie ma prawa uczestniczyć w wolny sposób w życiu religijnym, bo zabrania im tego konstytucja ich własnego, jak najbardziej „demokratycznego” kraju.

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał i dał nam udział w życiu wiecznym, ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Ani tych biednych ludzi tutaj, którzy nie mają prawa o tym nawet wiedzieć, ani ich krzykliwych obrońców w nowoczesnych i demokratycznych (a jakże) krajach współczesnej Europy, które już dawno pozbyły się religijnych złudzeń.

A czy mnie ta prawda o ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA jeszcze obchodzi? Czy dla mnie ma ona jeszcze jakieś znaczenie?

Homilia alternatywna i bardzo krótka:

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał – II

W jednej parafii, proboszcz pracujący tam od lat nie umiał sobie poradzić z obojętnością i słabą wiarą swoich parafian. Jego kazania nigdy nie były doceniane, jego działania zawsze krytykowano, jego pracę lekceważono a z upomnień się śmiano. Zniechęcony wieloletnimi wysiłkami w pewną wielkanocną niedzielę powiedział najkrótsze kazanie:

„Chrystus naprawdę zmartwychwstał, tylko, że wy i tak w to nie wierzycie! I dlatego nigdy nie zmartwychwstaniecie.”

Czasami i ja mam ochotę takie samo kazanie powtórzyć. My nadal nie wierzymy w zmartwychwstanie Chrystusa!

A Ty czy wierzysz w Jego zmartwychwstanie?
A jeśli tak, to dlaczego żyjesz tak jakbyś nie wierzył?

****************************

Z listów misjonarza

WIELKI POST I ŚWIĘTA WIELKANOCNE W AFRYCE

16 lat pracowałem w Afryce. Tutaj spędziłem wiele świąt tak Bożego Narodzenia, jak i Wielkanocy. I tak zastawiając się jaka jest Wielkanoc w Afryce nie umiałem w pierwszej chwili nic szczególnego na ten temat powiedzieć. Kiedy poproszono mnie o ten artykuł zgodziłem się chętnie, ale po jakimś czasie skonstatowałem, że właściwie to nie ma o czym pisać, bo ja sobie nic specyficznego związanego z Wielkanocą w Afryce nie przypominam. Szybko przeszukałem pamięć i zdjęcia, i niewiele znalazłem. Skontaktowałem się z innymi misjonarzami pracującymi od lat w buszowych parafiach i … to samo, oni również nie umieli mi powiedzieć nic szczegółowego czy specyficznego na ten temat. Zapytałem moich znajomych Afrykańczyków i … tutaj również pustka. A więc co? Klapa i artykułu nie będzie ? Wstyd i „plama” Misjonarz pracujący od ponad 11 lat w Afryce nie umie nic sensownego na temat Wielkanocy po afrykańsku powiedzieć! Wystukałem więc hasło na kilku wyszukiwarkach w internecie i nadal nic. No więc, jak to nie ma Wielkanocy w Afryce. Co ci misjonarze tutaj robią od ponad 100 lat?

Trzeba sobie jednak uświadomić jak bardzo na religijną obrzędowość wpływają realia życia codziennego. Najprostsza i najbardziej uderzająca sprawa. Wielkanoc jest normalnie w naszej kulturze poprzedzona 40-to dniowym postem, w czasie którego ogranicza się znacznie spożycie mięsa. Jak coś takiego wprowadzić w krajach afrykańskich chronicznie cierpiących na niedożywienie i wprost głód wśród znacznej części populacji. Jak zaproponować 40-dniowy post ludziom, którzy normalnie niedojadają? Toż tutaj ten post trwa nie 40 dni ale praktycznie na okrągło przez cały rok. Albo jak wprowadzić Wielkopiątkowy post ścisły wśród ludzi, którzy i tak jedzą raz na trzy dni, jak miałem okazję stwierdzić wśród wielu zairskich rodzin. (Zair – dzisiejsza Republika Demokratyczna Kongo)? Próba wprowadzenia święcenia pokarmów w sobotę po południu też musi ponieść fiasko, bo ludzie po prostu niejednokrotnie nie mają co święcić. Kiełbasa czy jakakolwiek wędlina są nieznane (nie mają szans na utrzymanie się w tym klimacie), jajko to nie symbol odradzającego się życia ale bardzo bogate w proteiny i bardzo cenne pożywienie, którego nie maluje się lecz dzieli precyzyjnie -najczęściej jedno- na dziesięć, dwanaście osób w rodzinie. Tak więc zwyczaje wielkanocne, czy jakiekolwiek inne (12 potraw na Wigilijnym stole ??? dobrze gdyby chociaż jedna była …) nie mają szans na wprowadzenie i zakorzenienie dopóki nie zostanie rozwiązany podstawowy problem głodu. I tu nie ma się co oszukiwać, miał rację Marks mówiąc, że to „byt kształtuje świadomość”.

Niemniej jednak w Afryce, tak jak i w całym chrześcijaństwie Wielkanoc jest na pewno celebrowana jako główne święto roku liturgicznego. Jest to również okazja (może nawet bardziej niż Boże Narodzenie) do licznych spotkań grup religijnych i wspólnego świętowania nie tylko w kościele, ale i w małych grupach, w prywatnych domach. Bardzo żywe i dynamicznie działające są Wspólnoty Żywego Kościoła (w Zairze-Kongo zwane CEV – Communautés de l’Eglise Vivante, a w Tanzanii Jumuiya Ndogo-Ndogo). Te właśnie wspólnoty organizują najczęściej w okresie Wielkiego Postu wspólne czytanie i rozważanie Pisma Świętego, nabożeństwa Drogi Krzyżowej, czy przygotowują przedstawienia Męki Pańskiej. Te ostatnie, miałem okazję widzieć w Sandoa, gdzie takie przedstawienie – przygotowane przez miejscowe grupy i pod opieką Ks. Marka Fiuta- było grane nie tylko w głównej parafii misji, ale i w sąsiednich wioskach. Było to dla mnie bardziej wstrząsające niż dróżki w Kalwarii Zebrzydowskiej. Ludzie bardzo przeżywają i bardzo się w takie uroczystości angażują. Widać w nich świeżość i wielką, prostą autentyczność wiary. Zastanawiałem się nawet nad tym, że dla tych ludzi święta to nie „czas święconego jajeczka”, czy wielkich rodzinnych przyjęć, ale rzeczywiście przeżywanie męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa w całej bolesnej wyrazistości tych faktów. Pamiętam również Msze święte Wigilii Paschalnej w Manice (dzielnica Kolwezi południowy Zair), gdzie ja odprawiałem o godz. 15-tej Wigilię Paschalną po francusku dla młodzieży (ponad 1000 młodzieży obecnej), a Ks. Piet Stevens (proboszcz) w dwie godziny później (czyli o 17-tej) dla dorosłych po swahili. I znowu ktoś zapyta dlaczego tak wcześnie? A no z tej prostej przyczyny, że około godziny 18 zapada zmrok i w kościele robi się ciemno, bo elektryczność jest często tylko marzeniem. A inną przyczyną jest i to, że ludzie boją się chodzić po zmroku po ulicach i drogach. W Zairze ze względu na strach przed rozbójnikami-żołnierzami, a w Tanzanii ze strachu przed polującymi po zmroku lwami. Tak to znowu bardzo przyziemne realia wpływają na zwyczaje i tradycje religijne.

Na czas świąt Wielkanocy, kościoły przystrojone są w vitenge lub kanga, (kawałki materiału) udrapowane w formę motyli, kwiatów lub bananowych drzew. Nie znane natomiast są w parafiach, ani tradycja Ciemnicy, do której przenosi się Pana Jezusa, po Mszy św. Wielkiego Czwartku, ani Boże Groby, gdzie deponuje się Najświętszy Sakrament do adoracji po liturgii Wielkiego Piątku. I znowu pytanie: dlaczego … ? Ludzie oczywiście chętnie uczestniczą w religijnych ceremoniach i obrzędach, ale ich udział jest raczej bardzo żywiołowy i dynamiczny. Śpiewy pieśni wykonywane przez chóry, to małe koncerty, tańce i rytmiczne pląsy całej społeczności obecnej na Mszy św. to coś naturalnego i normalnego, okrzyki i aklamacje (vigelegele) to naturalny sposób uczestnictwa w liturgii i wyrażania uczuć radości lub smutku, zadowolenia czy dezaprobaty. Natomiast trudno jest mi sobie wyobrazić Afrykańczyka klęczącego nieruchomo i w ciszy przez pół godziny przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i adorującego Pana Jezusa w grobie. To nie jest na pewno jego natura. Zresztą i sam grób ma dla Afrykańczyka inne znaczenie. Nie jest to miejsce gdzie na czas jakiś deponuje się ciało zmarłego, miejsce które otacza się opieką i przyozdabia. W kulturze afrykańskiej najczęściej zwłoki chowa się blisko domu, aby zmarły nadal uczestniczył w życiu rodzinnym i miał możliwość interwencji w sprawach trudnych. Zmarły jest albo nadal członkiem rodziny (mzimu – żywy zmarły) i należy się go radzić i szanować, albo niebezpiecznym duchem, od którego raczej trzeba uciekać. Stąd więc trudno mi sobie wyobrazić Afrykańczyka przy grobie … On się grobu raczej boi. Dlatego też pewno nie ma ani ciemnic, ani Bożych Grobów, ale jak wspomniałem masowe uczestnictwo w drodze krzyżowej i procesjach np.. Niedzieli Palmowej jest na pewno formą adoracji cierpiącego Chrystusa.

W wielu parafiach wierni po Mszy świętej w Niedzielę Wielkanocną zbierają się w grupach Jumuiya Ndogo-Ndogo i tam wspólnie, w radości świętują Zmartwychwstanie Pana Jezusa. To dopiero tutaj w tych małych grupach Żywego Kościoła ludzie dzielą się tym co mają, przeżywając prawdziwe agape, dzieląc między sobą, ugali(papka z mąki maniokowej i kukurydzianej), samaki (suszone ryby), i mchichia (forma gotowanych liści manioku lub innej rośliny jadalnej). Przy okazji tych (nie rodzinnych ale wspólnotowych) spotkań śpiewa się i tańczy, prezentuje skecze i małe przedstawienia, czasami tylko zabawne, a czasami bardzo pouczające i z religijną lub moralną puentą.

Co mnie również bardzo mile zaskoczyło, to fakt, że od Mszy św. Wigilii Paschalnej ludzie wzajemnie (nawet nie znający się i przypadkowo spotkani) pozdrawiają się słowami: Jesu Christu Amefufuka (Jezus Chrystus zmartwychwstał). Na co należy odpowiedzieć Amefufuka kweli (zmartwychwstał naprawdę). W Afryce Wielkanoc ma na pewno bardzo społeczne i duchowe znaczenie. Ludzie w naturalny sposób szukają kontaktów i dzielą się radością nie tylko w rodzinach, ale właśnie w parafiach i szerszych grupach społecznych. Takie międzywyznaniowe spotkania (katolików i protestantów) z okazji Wielkanocy są wspaniałą okazją do dzielenia się rzeczywistością wiary. Miałem okazję uczestniczyć w takich spotkaniach i w Zairze i w Tanzanii i wspominam je z wielkim rozrzewnieniem. Widziałem bowiem jak centralne święto chrześcijaństwa, święto Zmartwychwstania Pańskiego jednoczy ludzi wokół tej samej prawdy JEZUS CHRISTU AMEFUFUKA KWELI !

Alleluja Jezus żyje !

Niech radość Wielkanocnego poranka, zwiastującego Zmartwychwstanie Chrystusa będzie trwała, a pogłębiona przez uczestnictwo w Paschalnym Triduum niech umacnia nas w codziennym dawaniu świadectwa.
Chrystus pokazał nam na czym polega prawdziwa Miłość i jak mamy Go naśladować.
Obyśmy umieli ukazywać to światu, tak bardzo spragnionemu prawdziwej Miłości.

Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary
składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Maryjo, Ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam grób pusty
i świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
a miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.
Niech prawda Zmartwychwstania rozświetli wszystkie mroki codzienności
tego serdecznie życzy autor 🙂

1. Wprowadzenie do Mszy Świętej

Msza święta w której będziemy uczestniczyć jest niczym innym jak bezkrwawym powtórzeniem Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tenże Chrystus zaprasza nas do pełnego w Niej uczestnictwa. A znaczy to ni mniej ni więcej tylko do pełnego uczestnictwa w jego Męce, w Jego Śmierci i w Jego Zmartwychwstaniu. Czy zdajemy sobie z tego sprawę i … czy jesteśmy tego godni? Rozpoznając nasz stan i wyznając nasze winy prośmy Chrystusa o łaskę niewrócenia.

2. Homilia

Kiedy czytamy dzisiejszą Ewangelię dosyć łatwo możemy wyobrazić sobie konsternację, a nawet napięcie i zdenerwowanie Marii Magdaleny, Piotra i Jana. Oto zniknęło ciało umiłowanego Nauczyciela, Którego w tak bestialski sposób zabito. Wiemy dlaczego Maria Magdalena pobiegła z tą niesłychaną wiadomością do Piotra: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Czy to nie jest już przesada, czy nie dosyć było tego, co dokonało się w poprzedzający piątek? Czy należało jeszcze bezcześcić i wykradać ciało? Po tej bulwersującej wiadomości z kolei Piotr i Jan biegną do grobu, aby sprawdzić, czy rzeczywiście ktoś posunął się aż tak daleko, żeby nawet ukraść ciało niewygodnego Mesjasza?
Kiedy jednak przybyli do grobu dociera do nich jeszcze bardziej bulwersująca prawda. Ciała nie ukradziono, bo są płótna i chusta zwinięta. Nikt kradnąc ciało nie zajmowałby się płótnami i chustą. Cóż więc się stało?! Czy to możliwe, żeby rzeczywiście zmartwychwstał, jak zapowiedział?!?! Mówiąc o sobie św. Jan Ewangelista pisze: „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył.” Dopiero wtedy uwierzył w coś jeszcze bardziej nieprawdopodobnego niż kradzież ciała. Uwierzył w Zmartwychwstanie.
A co było później? Tenże sam Piotr i Jan którzy z niedowierzaniem biegli do grobu, którzy wtedy dopiero uwierzyli, bo do tego czasu nie rozumieli jeszcze Pisma, sami stają się świadkami najbardziej nieprawdopodobnej prawdy: „Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się … nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo”.
I dają świadectwo, bez obawy, bez lęku, bez wahania. To dzięki ich niestrudzonemu świadectwu, przekazywanemu przez pokolenia i tysiąclecia jesteśmy tym kim jesteśmy, uczniami Chrystusa Zmartwychwstałego. Ich świadectwo jest potężne i niezawodne, boć przecież najpierw widzieli pusty grób, a później „z Nim jedli i pili po zmartwychwstaniu”, a w końcu -za tę niesamowitą i nie do uwierzenia prawdę o zmartwychwstaniu- oddali swoje życie. Ten właśnie fakt jest centralną prawdą chrześcijaństwa, i powinien być centralną prawdą naszego chrześcijańskiego życia.
Jak dojść do tej wielkanocnej wiary o zmartwychwstaniu? Jak uczynić ją centralnym punktem życia? Jak w codzienności dawać świadectwo Zmartwychwstałemu? Oto kilka pytań o ogromnej wadze. A odpowiedź można znaleźć w Liście św. Pawła Apostoła do Kolosan: „Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga.” Szukajmy tego co jest w górze, zakochajmy się w Chrystusie, uwierzmy, ze Jego Zmartwychwstanie nie było tylko efekciarskim trikiem, ale zapowiedzią naszego zmartwychwstania i zaproszeniem do prawdziwego życia w Bogu.

3. Modlitwa wiernych
Boga Ojca i Pana Życia prośmy w intencjach Kościoła i świata, ufając, że wskrzesiwszy z martwych swojego Syna Jezusa Chrystusa udzieli i nam łaski zmartwychwstania i życia wiecznego.
• za Kościół Święty zrodzony z przebitego boku Chrystusa, aby odważnie i z pokorą głosił światu prawdę o zmartwychwstaniu i prowadził ludzi do zbawienia … Ciebie prosimy
• za pasterzy Kościoła; Papieża, biskupów i kapłanów aby w swoim przepowiadaniu Dobrej Nowiny nie zapominali o ubogich, głodnych i prześladowanych … Ciebie prosimy
• za społeczność międzynarodową, aby nie była obojętna na prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie … Ciebie prosimy
• za tych, którym składamy życzenia świąteczne, aby za naszymi słowami podążała także nasza nasza szczera życzliwość i Boże błogosławieństwo … Ciebie prosimy
• za zmarłych, za bestialsko mordowanych, za dzieci zabijane w łonie matki, aby oni wszyscy dostąpili owoców Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa … Ciebie prosimy
Ojcze, Ty widzisz jak wielkie są nasze biedy i potrzeby, jak bardzo potrzebujemy Twojej pomocy i łaski, nie odmawiaj nam nie ze względu na nasze zasługi i prośby, ale dla bolesnej Męki, Śmierci i radosnego Zmartwychwstania Twojego Syna Jezusa Chrystusa, Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

4. Krótkie słowo „przed rozesłaniem”
„A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co Jezus zdziałał …” mówi święty Piotr w dzisiejszym pierwszym czytaniu. Nie zapominajmy o tym, że mamy być świadkami Jezusa Zmartwychwstałego w naszym codziennym życiu i we współczesnym coraz bardziej bezbożnym świecie.

 

VI Niedziela Wielkanocna – B

Dz 10,25-26.34-35.44-48

A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: Wstań, ja też jestem człowiekiem. Wtedy Piotr przemówił w dłuższym wywodzie: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my? I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił <u nich> jeszcze kilka dni.

1J 4,7-10

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

J 15,9-17

Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Wytrwajcie w miłości mojej

Ewangelia dzisiejsza jest fragmentem długiej mowy pożegnalnej Chrystusa w czasie Ostatniej Wieczerzy. Mowa ta rozpoczyna się w rozdziale 13 i kończy w rozdziale 17.  Zajmuje więc w Ewangelii św. Jana aż pięć rozdziałów. W całej tej długiej katechezie Jezus kilkanaście razy podkreśla znaczenie i wagę miłości. Rozpoczyna się ta katecheza od umycia nóg Apostołom. Na zakończenie Chrystus stwierdza: „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.” (Jn 13:15). Po wyjściu Judasza mamy słowa: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.” (Jn 13:34). W rozdziale 14-tym po wskazaniu drogi do Ojca Jezus znowu podkreśla: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.” (Jn 14:15). Kolejny 15-ty rozdział przynosi nam słowa czytane w dzisiejszej Ewangelii. W rozdziale 16-tym zapowiadając otarcie swoją mękę i śmierć obiecuje Ducha świętego – Pocieszyciela, Który ma doprowadzić uczniów do całej prawdy. A w końcu w rozdziale 17-tym modli się o uświęcenie uczniów w prawdzie. Już nawet taka pobieżna tylko analiza mowy pożegnalnej Chrystusa ukazuje głęboki związek miłości z prawdą, ale i szczególne znaczenie Miłości w życiu uczniów. Nie bez powodu chyba Papież Benedykt XVI zatytułował pierwszą swoją encyklikę „ Caritas in Veritate” – „Miłość w Prawdzie”. A rozpoczyna ją od bardzo głębokiej refleksji: „Miłość w Prawdzie, której Jezus Chrystus dał świadectwo swoim życiem ziemskim, a zwłaszcza swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości. Miłość —«caritas» — to nadzwyczajna siła, która każe osobom odważnie i ofiarnie angażować się w dziedzinie sprawiedliwości i pokoju. To siła, która pochodzi od Boga — odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdy.” Niestety w naszej kulturze słowo miłość zostało zdegradowane do poziomu albo czysto biologicznego pożądania, albo co najwyżej efemerycznego i kapryśnego uczucia. Miłość bez prawdy staje się nie „siłą pochodzącą od Boga”, ale ślepą i ostatecznie niszczycielską mocą, która z Bogiem nie ma nic wspólnego.

Ktoś zadał mi kiedyś pytanie: „Zdaję sobie sprawę, że miłość jaką Bóg nam proponuje nie może być rozumiana tak, jak „ludzka miłość”, te wszystkie uczucia, emocje, odczucia itd. Jak jednak możemy poznać miłość Boga do nas? Czym naprawdę jest miłość?

Jak myślisz, jaka powinna być odpowiedź?

Moja odpowiedź brzmi:

  • Bóg tak nas umiłował, że dał swego Jednorodzonego Syna dla naszego zbawienia.
  • Największym wyrazem miłości Boga do człowieka jest Ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu.
  • Nie ma większej miłości, niż oddać życie za przyjaciół ….
  • Duch Święty dany nam w Sakramencie Chrztu, to właśnie jest miłość Boga do człowieka …
  • Kolejnym widocznym znakiem miłości Boga jest Eucharystia …, ale także Kościół, Sakramenty …
  • Musimy zobaczyć i rozpoznać tę miłość, tam gdzie Ona naprawdę jest … to znaczy w Bogu, w Jezusie Chrystusie i w Sakramentach …
  • Bóg na pewno nie kocha nas w emocjonalny, powierzchowny i kapryśny sposób :-).

I to właśnie stara się pokazać nam w dzisiejszej Ewangelii Jezus, Który jest ostatecznym objawieniem Miłości Boga do człowieka.

Kto zachowuje przykazania trwa w Miłości …

Rozważania poprzedniej niedzieli zakończyliśmy stwierdzeniem, że nikt nie może twierdzić iż wierzy w Boga, jeśli nie zachowuje przykazań, a szczególnie przykazania Miłości. Ten temat rozwijany jest w dzisiejszej Ewangelii i w drugim dzisiejszym czytaniu. I znowu powraca odwieczne pytanie: „A czymże jest miłość? ” I najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest wypowiedź samego Jezusa: „Jeśli będziecie zachowywać Moje przykazania, będziecie trwać w miłości … ” oraz „Miłujcie się jak ja was umiłowałem … „. Tego rodzaju odpowiedzi wykluczają od razu i stanowczo wszelkiego rodzaju sentymentalizmy i czułostkowości Potwierdza to niejako św. Jan pisząc; „Bóg nas tak umiłował, że posłał nam swojego Jednorodzonego Syna, aby nas zbawić„. A dokonało się to nie przez czułostkowe sentymentalizmy, ale przez śmierć na krzyżu. Spotkanie z żywym Bogiem, Który jest Miłością owocuje miłością czynną, zachowaniem przykazań, wzajemną pomocą i dobrem, pokorą i życzliwością, a nie poezją, pioseneczkami i mdłą uczuciowością. To bardzo piękne śpiewać, deklamować, zachwycać się i patetycznie unosić, nie widząc jednocześnie cierpienia, krzywdy, niesprawiedliwości i lekceważąc sobie Boże przykazania. To bardzo pięknie i … bardzo łatwo. Ale niestety nie jest to ani szczere, ani prawdziwe, ani trwałe, i na dobra sprawę nic wspólnego z Miłością nie ma …

W swoim notatkach zapisałem kiedyś: „Czy to jest jeszcze chrześcijaństwo, kiedy jeden chrześcijanin umiera z głodu, w czasie gdy inny dobry (?) chrześcijanin jest chory z przejedzenia? ” I myślę, że odpowiedź jest jedna: „NIE! To nie jest chrześcijaństwo i nic wspólnego z Chrystusem to nie ma! „. I nie pomogą tu żadne słowne deklaracje, wyznania, rozczulanie się i najbardziej skomplikowane i zawiłe socjologiczne, a nawet teologiczne dyskusje i rozprawy. Niestety my sami tak często obojętnie do tego podchodzimy, usprawiedliwiając się bezsilnym i rozgrzeszającym: „A co ja mogę? ” I znowu odpowiedź samego Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście to uczynili„.

A co ja uczyniłem …. ?
Jak ja miłuję … ?

Czy mój katolicyzm nie jest również tylko płytki, powierzchowny i triumfalistyczno – słodko – nijaki?