wolność dla Kościoła

Kościół szanuje wolność tych, którzy myślą inaczej niż on, lecz chciałby, aby również inni szanowali jego prawo do wyrażania swej opinii – stwierdził Benedykt XVI w przesłaniu do nowego ambasadora Belgii przy Stolicy Apostolskiej Charlesa Ghislaina.

Ojciec Święty zauważył, że podobnie jak inne instytucje i osoby prywatne, Kościół ma prawo do publicznego wyrażania swej opinii. W tym wypadku chodzi nie tyle o zdanie prywatne, co o przesłanie, które Kościół otrzymał od Jezusa Chrystusa. Mając na celu dobro wspólne, domagamy się jedynie możliwości głoszenia tego przesłania, nikomu go nie narzucając i szanując wolność sumienia wszystkich ludzi – zaznaczył Papież.

więcej: w portalu www.wiara.pl

dlaczego Bóg nie reaguje na zło?

To pytanie, w różnych wariantach, często stawiane jest dziś chrześcijanom. A pewnie samemu Bogu też.
Stawiający je domagają się od Boga wyraźnej, spektakularnej interwencji. Przecież jako stwórca wszystkiego i wszechmogący może wytępić zło. A jeśli tego nie robi, widać los świata jest Mu obojętny. Albo, co gorsze, po cichu popiera dziejące się wśród ludzi bezprawie, bo w gruncie rzeczy wcale nie jest człowiekowi życzliwy. Odpowiedź na zarzuty o brak gwałtownej Bożej interwencji na panujące w świecie zło odnajdujemy w biblijnej historii o potopie. Można ją streścić krótko: to nic nie da.

Czyatj więcej: www.wiara.pl
oraz: malum est privatio bonum

wolność i prawda …


„Fidelity to the Gospel in no way restricts the freedom of others – on the contrary, it serves their freedom by offering them the truth.”

Benedict XVI

Wierność Ewangelii w żadnym wypadku nie ogranicza wolności innych – wprost przeciwnie, ona raczej służy wolności ofiarując prawdę (która ostatecznie wyzwala).

Benedykt XVI

Można by dodać, że wolnośc bez prawdy jest jedynie niszczącą wszystko anarchią.

tolerancja jako naczelna wartość etyczna …część I

W permisywistycznym społeczeństwie, gdzie liczy się najpierw i przede wszystkim egoistycznie rozumiane dobre samopoczucie tolerancja staje się oczywiście naczelną i właściwie jedyną wartością etyczną. Wszystko co przyjemnie jest dobre, wszystko co nieprzyjemne jest złe. Cokolwiek jest zabronione jest nieprzyjemne, a więc jest niedobre, jest złe i należy tego unikać.

Tolerancja tak rozumiana bazuje na innej zasadzie absolutnym relatywizmie moralnym i etycznym, a nawet ontologicznym. Nie ma nic stałego, nie ma nic niewzruszonego i nieobalanego. Nie tylko moralne zasady mogą być zanegowane, ale i prawda poznawcza nie jest ostateczna> Nie ma nic ultymatywnego na czym można by polegać i opierać poznanie, i działanie. Wszystko jest zmienne, relatywne, wszystko zależy od punktu widzenia i wszystko może być dopasowane do moich indywidualnych wymagań i oczekiwań. Ostatecznym punktem odniesienia i jedyna wartością do której wszystko inne powinno się podporządkować jest moja przyjemność i dobre samopoczucie.

Taka filozofia ma jeszcze bardziej daleko idące skutki. Żadna realna zewnętrzna rzeczywistość nie istnieje. To ja stwarzam sobie wizję rzeczywistości i dopasowuję ją sobie do moich potrzeb. To jest ostatnie stadium relatywizmu … relatywizm ontologiczny. Wszystko co istnieje, to tylko to co „ja” widzę, co „ja” postrzegam. Domagam się więc ostatecznie i zdecydowanie tolerancji dla wszystkiego co robię, bo moja wizja świata jest tak samo ważną i tak samo akceptowalną jak każda inna.

Można w tym oczywiście zauważyć elementy kartezjańskiego „Cogito ergo sum”, pierwszeństwa cogito przed istnieniem, pierwszeństwa subiektywizmu poznawczego i moralnego relatywizmu, jak i kantowskiej wizji świata jako tylko fenomenu jawiącego się mnie, gdzie świat zewnętrzny jest jedynie niedostępnej i niepoznawalną „Dinge an sich”.

wolność stworzenia …

Bóg dając swoim rozumnym stworzeniom wolność ograniczył samego siebie. Zadecydował i zaakceptował fakt, że obdarzone wolnością stworzenia mogą rzeczywiście i faktycznie wybrać zło, czyli zniszczyć stworzone przez Boga dobro.

I to jest właśnie „misterium iniquitatis” – tajemnica nieprawości, która jest możliwa tylko wtedy gdy rozumne stworzenie jest obdarzone rzeczywistą, a nie pozorną tylko wolnością.

Bóg może wszystko, co nie jest sprzeczne z Nim samym, a więc nie może np.

– wybrać zła, bo byłoby to zaprzeczeniem Jego samego, gdyż jest On Summum Bonum,

– wycofać, ani ograniczyć danej stworzeniom rozumnym wolności, bo znowu zaprzeczyłby sobie samemu,

– zniwelować wolności i pod koniec życia człowieka na siłę wprowadzić go do nieba, skoro człowiek przez całe życie przeciwko Bogu się opowiadał.

Bóg bowiem nie jest logicznie sprzeczny i nie może zaprzeczyć sobie samemu. Nie może stworzyć zła, ale może przyzwolić na zło, kiedy jest ono wynikiem wolnego wyboru człowieka. Ale wtedy zło to jest zniszczeniem dobra przez Boga stworzonego i Bóg nie może być zań oskarżany. Zło jest zawsze efektem nadużytej wolności i nie możemy o jego istnienie obwiniać Boga.