Zesłanie Ducha Świętego – rok A,B,C


Dz 2:1-11

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? – mówili pełni zdumienia i podziwu. Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? – Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie – słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże.

1Kor 12:3b-7.12-13

Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem.

J 20:19-23

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

Dary Ducha Świętego

Dary Ducha Św. są częścią mesjańskiego posłannictwa Chrystusa. On sam w czasie swojego ziemskiego życia był napełniony Duchem Św. (Łk 4.1). W ciągu nauczycielskiej działalności Duch Św. nieustannie Mu towarzyszył. Chrystus działał pod wpływem Ducha Św. (Łk 4.14) i ostatecznie przez Ducha św. ofiarował samego siebie Ojcu za nasze grzechy (Hb 9,14).

Co to znaczy dla nas, dzieci Bożych, wyznawców Chrystusa? Chrystus obiecuje swemu Kościołowi, czyli nam, Ducha Św., abyśmy byli przez Niego prowadzeni, (Rz 8,14-16; Gal 5,25) abyśmy byli Mu posłuszni, abyśmy pełnili wolę Ojca tak, jak On sam, po to się narodził aby pełnić wolę Ojca. Sam Duch Św. jest pierwszorzędnym darem, posłany przez Ojca i Syna. Jest Duch Św. Darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi i dla Kościoła. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary: miłości, mądrości, rady, męstwa, zrozumienia, wiedzy i bojaźni Bożej.

Przez dar miłości, grzeszna, słaba osoba ludzka jest wewnętrznie przemieniana, transformowana w umiłowane dziecko Boże (Rz 5,5; 8,14-16; LG 40 i 42). I to jest podstawowe znaczenie wszystkich darów Ducha Świętego. Trzeba jednak pamiętać, że Duch Św. nie jest udzielany indywidualnie każdemu z nas i dla każdego z nas oddzielnie, prywatnie. Nie jest On darem prywatnym i dla „prywatnego użytku”. Raczej należy rozumieć, że jest to Dar Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7). Dlatego też wszystkie dary Ducha Św. muszą i powinny być używane dla dobra, dla budowania Kościoła i w Kościele, bo Kościołowi Chrystus obiecał posłać Ducha Świętego, a nie indywidualnym jednostkom. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób „przywłaszczyć Ducha Św.” twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Tylko w tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne i samemu przygotować się na przyjęcie Ducha Świętego i Jego darów. Warto też w tym kontekście pokusić się o zrozumienie owych siedmiu darów Ducha Świętego, udzielanych wiernym w Kościele i dla Kościoła. Jak wtedy wygląda dar miłości w moim życiu? Dar miłości do Kościoła, umiłowania Kościoła, i dar miłości Boga i bliźniego. Jak wygląda dar mądrości, rady, zrozumienia i wiedzy? Czy korzystam z tych darów? Czy też mądrość zastąpiłem przebiegłością, dobrą radę – dyplomacją, zrozumienie – cwaniactwem, a wiedzę – sprytem? Jak w końcu wygląda dar bojaźni Bożej? Czy aby nie traktuję Boga infantylnie i lekceważąco?

Można też – idąc za św. Tomaszem z Akwinu – przeanalizować dary Ducha Świętego w zestawieniu z pierwszymi siedmioma błogosławieństwami. Wtedy Dary Ducha Św. przedstawiają się nam nie jako prywatne „prezenty” ale raczej jako zadania do wypełnienia w naszym chrześcijańskim życiu dla dobra i zbudowania Kościoła.

Przyjdź Duchu Święty i napełnij serca nasze miłością i pokorą …
abym sobie Ciebie nie przywłaszczał …


Homilia alternatywna

Przybądź Duchu Święty …

Duch Święty, Który był u początku stworzenia jest też obecny u końca czasów. Posłany przez Chrystusa aby „pouczać i przypominać o całej prawdzie”, w sposób szczególny obecny jest w Kościele, Mistycznym Ciele Chrystusa. Jego „zadaniem” jest ożywianie, animacja, troska o przekaz pełni prawdy, a niektórzy chcieliby go sprowadzić do roli „nauczyciela egzotycznych języków anielskich” odpowiedzialnego wyłącznie za glosolalię. Nie sądźmy, że Duch św. jest posłany jedynie aby ekscytować i epatować nadzwyczajnościami i ekscentryzmami. Jest niewątpliwie Duchem Ognia i Żaru, Duchem Męstwa i Zapału, Duchem Pocieszycielem i Nauczycielem, jest Światłością sumień i Dawcą Wszelkich łask, ale Jego owocem na pewno nie są płytkie uniesienia i powierzchowne egzaltacje. Sam Chrystus powiedział, że najlepszym sprawdzianem wartości naszych czynów i naszej wiary są owoce: „Po owocach poznacie… ” (Mt 12,33) A w Liście do Galatów św. Paweł mówi o owocach Ducha (Gal 5,22-23) A są nimi:

– miłość – ale nie sentymentalna i uczuciowa,
– radość – ale nie powierzchowna i hałaśliwa,
– pokój – a nie święty spokój,
– cierpliwość – a nie wyrachowany stoicyzm,
– uprzejmość – a nie wyrafinowany permisywizm i dyplomatyczny koniunkturalizm
– dobroć – a nie wyniosłe czynienie dobrych uczynków,
– wierność – a nie zatwardziały upór i obstawanie przy swoim,
– łagodność – a nie wyrachowana pobłażliwość,
– opanowanie – a nie dyplomatyczna tolerancja dla zła,

Św. Paweł kończy to wyliczenie słowami zachęty: „Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy„.

Spróbujmy pod tym kątem rozeznać i przeanalizować nasze religijne uniesienia. Czy jest to rzeczywiście Duch Święty, który w nas działa?

Przybądź Duchu Święty,
… przyjdź Światłości sumień …
Obmyj, co nie święte,
… rozgrzej serca twarde …


Homilia alternatywna

Duch Święty dany przez Chrystusa dla Kościoła.

Duch Święty, Trzecia Osoba Trójcy Świętej. Co o Nim wiemy i skąd? Oczywiście z objawienia i to zarówno w Starym Testamencie, gdzie Duch Święty jest przedstawiany jako „Ruah” – duch, tchnienie, tchnienie życia lub „Ruah HaKodesh” – Duch Święty, Duch Boży, jak i w Nowym Testamencie, gdzie Chrystus objawia Go jako Ducha Pocieszyciela – Paracletos (Jan 14:16-17), Ducha Prawy, Który o wszystkim ma przypomnieć i pouczyć (Jan 14:26). Duch Święty jest darem Chrystusa dla Kościoła i w Kościele (1 Kor 12; LG 7).

Zesłanie Ducha Świętego, Uroczystość Pięćdziesiątnicy jest więc wypełnieniem obietnicy Chrystusowej danej Kościołowi: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (Jan 14:26). Jest to wyraz troski Chrystusa o założony przez Niego Kościół, jest to kontynuacja Jego zbawczego dzieła na ziemi. Duch Święty ma prowadzić Kościół (Rz 8,14-16; Gal 5,25) i być Jego pierwszorzędnym Nauczycielem i Opiekunem, jest On zasadą jedności Kościoła.

Dlatego też dary Ducha Świętego są darami dla Kościoła i zawsze powinny być widziane w tej perspektywie. Sam Duch Święty jest darem samym w sobie (Lumen Gentium 39-40) danym Kościołowi, posyłanym przez Ojca i Syna dla uświęcenia i prowadzenia Kościoła po drogach zbawienia. W tymże Duchu otrzymujemy inne dary o których mówi katechizm: „dary Ducha Świętego są trwałymi dyspozycjami, które czynią człowieka uległym, by iść za poruszeniami Ducha Świętego.” (KKK 1830). A są to dary następujące: mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Boża. „Dopełniają one i udoskonalają cnoty tych, którzy je otrzymują i czynią wiernych uległymi do ochotnego posłuszeństwa wobec natchnień Bożych”. (KKK 1831)

Owocami Ducha zaś są doskonałości, które Duch Święty kształtuje w nas. Tradycja Kościoła wylicza ich dwanaście (za Gal 5,22-23): miłość, wesele, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość i czystość. Zarówno dary Ducha Świętego jaki i Jego owoce mają przemieniać grzeszną i słabą osobę ludzką w dziecko Boże. Nie są one udzielane każdemu z nas oddzielnie i prywatnie. Mają służyć dobru Kościoła i Kościół ten budować, rozwijać i umacniać w jedności. Kto chciałby sobie w jakikolwiek sposób „przywłaszczyć Ducha Św.” twierdząc, że został mu On dany prywatnie i poza Kościołem, a nawet czasami wbrew dobru Kościoła, ten nadużywa i ostatecznie sprzeciwia się Duchowi Świętemu, Który jest Duchem Jedności i Miłości. A wszystko, co nie służy jedności, nie pochodzi od Ducha Świętego, bo owocem Ducha jest jedność.

Dary Ducha Świętego lub raczej sam Duch Święty jest obecny we wszystkich sakramentach. To Duch Święty napełnia ochrzczonego Łaską Uświęcającą. Tenże Duch jest obecny w Sakramencie Pojednania dla odpuszczenia grzechów i w tymże Duchu Chrystus składa siebie samego Ojcu Przedwiecznemu w Sakramencie Eucharystii. To Duch Święty napełnia mocą i mądrością bierzmowanego i Duch Święty jest wylewany na święconego kapłana czy biskupa w sakramencie święceń. Duch Święty jest zasadą jedności i miłości małżeńskiej i On także -w Sakramencie Namaszczenia- umacnia chorego i umierającego, aby wprowadzić go do domu Ojca.

W tym kontekście możemy w pełni zrozumieć wydarzenie, które opisują dzisiejsze czytania liturgiczne, ale także możemy pokusić się o pogłębienie naszej zażyłości z Duchem Świętym a także o pogłębianie uległości wobec Jego natchnień.

Kiedy Chrystus założył Kościół powiedział Piotrowi: „Ty jesteś Piotr (Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). Oczywiście Piotr jest skałą, ale bramy piekielne Kościoła nie przemogą nie tylko dlatego, że założony jest na Skale (na Piotrze), ale może bardziej dlatego, że jest w tym Kościele ustawicznie obecny Duch Święty. Nie należy o tym zapominać, kiedy tak łatwo ulegamy pokusie malkontenctwa, pokusie narzekania i krytykowania Kościoła, lub kiedy zniechęcamy się i odrzucamy Nauczanie Kościoła. Duch Święty jest w Kościele ustawicznie obecny i dlatego Kościół nie może być widziany jedynie jako ludzka, polityczna, czy społeczna rzeczywistość.

Przybądź Duchu Święty – Spuść z niebiosów wzięty
Światła Twego strumień

Obmyj co nie święte – Oschłym wlej zachętę
Ulecz serca ranę! – Nagnij, co jest harde
Rozgrzej serca twarde – Prowadź zabłąkane

Daj Twoim wierzącym – w Tobie ufającym
Siedmiorakie dary – Daj zasługę męstwa
Daj wieniec zwycięstwa – Daj szczęście bez miary
Amen.

Reklamy

myślenie emocjami i wyciskanymi łzami …


Szantaż emocjonalny, to jedna z najskuteczniejszych broni w rękach „społecznych reformatorów” natury ludzkiej.

Wzruszenie, współczucie, ból mają nam przesłonić rozum i sumienie i skłonić do zmiany prawa czy zwyczajów społecznych.
Medialni specjaliści, bioetycy laiccy i etatowi komentatorzy takich spraw nie zwracają jednak na to uwagi. Dla nich realny dramat ludzki jest tylko okazją do obalania kolejnych moralnych tabu. Cierpienie matki człowieka w stanie wegetatywnym czy strach doszczętnie sparaliżowanego człowieka jest dla nich narzędziem, za pomocą którego chcą nie tyle pomóc ludziom z problemami, ile pozbyć się problemu poprzez jego likwidację.

A przy okazji zniszczyć fundujące naszą cywilizację zasady moralne i prawne, które jednoznacznie głoszą, że nie wolno zabijać ludzi niewinnych i że lekarz jest powołany do leczenia, a nie likwidacji chorych. Emocje, jakie wywołują wstrząsające historie, stanowią zaś znakomity kamuflaż dla prawdziwych intencji i zamiarów „zwolenników eutanazji”.

Tomasz P. Terlikowski – Don BOSCO, 4/2009

rewelacje naukowe … „Klerykalni antysemici domagali się tworzenia gett”

Zdaniem dr Aliny Całej, historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego – Polacy są „w pewnym stopniu” odpowiedzialni za Holokaust. Jako przyczynę wskazuje przedwojenny antysemityzm.

„Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie większość wysokonakładowych pism konfesyjnych zaczęła głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego” – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”

Według doktor Aliny Cała „antysemityzm ekonomiczny był uzasadniany rasizmem, a antyjudaizm katolicki stał się rasistowski, pochwalający politykę Hitlera”, czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Uzupełnienie informacji o pani dr. — Alina Cała (ur. 1953) – polska(?) historyk(?), pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego, zajmująca się historią antysemityzmu, stereotypami narodowościowymi, ruchami ideologicznymi wśród Żydów i historią Żydów po 1945 roku. Po 1989 działaczka feministyczna, protestująca przeciw zakazowi mordowania dzieci nienarodzonych. W 2006 roku protestowała przeciw postawieniu w Warszawie pomnika Romana Dmowskiego. W 2006 roku kandydowała w wyborach samorządowych do warszawskiej rady miasta z listy partii Zielonych 2004.)

więcej: komentarz

O co chodzi takim „naukowcom”? To na pewno jest budowanie porozumienia, pojednania, a może poparcie wysiłków Papieża na rzecz pokoju …

i odpowiedź Władysława Bartoszewskiego:

Niemal wszyscy ludzie, którzy wykazali tak wiele ofiarności w ratowaniu Żydów, byli ochrzczeni. Byli członkami Kościoła katolickiego- mówi Władysław Bartoszewski.

Znany polityk, były więzień Auschwitz, który poświęcił się pojednaniu między Polakami i Żydami, jest oburzony słowami dr Aliny Całej z Żydowskiego Instytutu Historycznego, twierdzącej iż polskie środowiska katolickie są współwinne Holokaustu.

– To absurd – mówi na łamach „Rzeczpospolitej” – Niemal wszyscy dzielni ludzie, którzy wykazali tak wiele poświęcenia i ofiarności w ratowaniu Żydów, byli ochrzczeni. Byli członkami Kościoła katolickiego.

Prof. Bartoszewski zauważa też, że również przedstawiciele środowisk proendeckich pomagali swoim żydowskim sąsiadom.

– I to, że przed wojną najbardziej radykalna część obozu narodowego głosiła antysemicką demagogię, nie miało wielkiego znaczenia. (…) Endecy doszli do wniosku, że nawet jeżeli przed wojną nie lubili się z Żydami, to teraz należy te resentymenty odłożyć na bok. Żydzi stali się bowiem celem brutalnych ataków bezwzględnego i okrutnego okupanta – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Władysław Bartoszewski przyznaje też, że nie można ukrywać czy wypierać się faktu pogromu środowisk żydowskich przez skrajne ugrupowania Polaków. – Jedwabne jest faktem. (… ) To był jednak całkowity margines. (…) W społeczności liczącej 11 milionów dorosłych ludzi zdarzą się takie karygodne incydenty – mówi, dodając że „Polacy nie utworzyli państwa Vichy, nie zaciągali się do legionów SS, tak jak Norwegowie, Duńczycy, Holendrzy czy Belgowie. Nie można takich rzeczy porównywać!”

Prof. Bartoszewski podkreśla też: – Niemcy nie założyli obozów zagłady przy pomocy Polaków. Zakładali je wbrew Polakom. A Polacy siedzieli w nich jako więźniowie „.

więcej: komentarz

z wywiadu z redaktorem naczelnym „Frondy” Grzegorzem Górnym.

– Jest Pan autorem filmu o osobach, które wyszły z homoseksualizmu, gdyż poddały się terapii.

W Holandii odwiedziłem dwa ośrodki terapeutyczne dla osób o skłonnościach homoseksualnych. Efektem tej wizyty był film „Homoseksualizm i nadzieja”. Spotkałem tam kilkunastu homoseksualistów, którym udało się porzucić swoją orientację seksualną i którzy przeszli z powodzeniem tę terapię. Sukces polega na tym, że osiągnęli dyspozycję do zawarcia stałego związku heteroseksualnego. Wielu z nich założyło rodziny i są dziś szczęśliwymi mężami i ojcami.

Na przykład robotnik portowy Pitt, który przez kilkanaście lat był aktywnym homoseksualistą, obecnie jest żonaty i ma 9 dzieci. Inny Holender Johan van der Sluis po 5 latach aktywnego homoseksualnego życia, kiedy z tym zerwał, sam założył organizację, która pomaga homoseksualistom wyjść z tego problemu. Obecnie ma żonę i trójkę dzieci, a organizacja, założona przez niego w latach 70., może się poszczycić tym, że co najmniej kilkaset osób przeszło z pozytywnym wynikiem tę terapię i obecnie są heteroseksualistami.

Kilka lat temu mówiono o ponad 700 przypadkach zerwania z homoseksualizmem, obecnie jest ich na pewno więcej. Profesorowi Gerardowi van den Aardwegowi, który prowadzi taką terapię, udało się wyprowadzić około 800 osób. Jest on autorem książki „Walka o normalność”, która jest podręcznikiem do autoterapii, gdyż wielu gejów chciałoby sobie poradzić ze swym problemem, ale nie ma dostatecznej liczby wykwalifikowanych terapeutów, którzy mogliby się nimi zająć. W związku z tym napisał książkę jak samemu podjąć się terapii.

Twierdzenie, że nie można się z homoseksualizmu wyleczyć jest więc nieprawdziwe. Doświadczenie wielu ośrodków pokazuje, że terapia jest skuteczna. Najciekawsze są badania amerykańskiego psychiatry dr. Roberta Spitzera, który w 1973 r., gdy głosowano wycofanie homoseksualizmu z rejestru zaburzeń seksualnych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, był „za”. Po latach wyznał, że głosował tak, bo nie miał pojęcia o homoseksualizmie i nigdy nie miał pacjenta z takim problemem. Głosował więc w stanie absolutnej niewiedzy i pod presją pewnej indoktrynacji, propagandy lobby gejowskiego. Natomiast gdy zaczął się interesować problemem, mając styczność z tego typu pacjentami, doszedł do wniosku, że się mylił i opublikował tekst, w którym poddał krytyce swoje poprzednie stanowisko. Opisał w nim, że udało mu się wyprowadzić wiele osób z homoseksualizmu.

….

Wielu homoseksualistów chciałoby coś zmienić, ale po pierwsze, nie wiedzą, że jest to możliwe, gdyż cały czas im się wmawia, że ich orientacja jest wrodzona, zakodowana genetycznie. Mówi im się, że tacy się urodzili, że Bóg ich takimi stworzył. To nieprawda, nie ma żadnego naukowego dowodu na to, że homoseksualizm jest wrodzony. Istnieje natomiast wiele badań, które pokazują, że jest on nabyty w procesie socjalizacji, chociażby w wyniku uwiedzenia w wieku dojrzewania.

za: komentarz

W podręczniku „Essential Psychotherapy and Its Treatment” wydanym w kwietniu 2009 autorzy piszą; „Evidence Shows that Homosexual Orientation Can Indeed Be Therapeutically Changed. While many mental health care providers and professional associations have expressed considerable skepticism that sexual orientation could be changed with psychotherapy … reorientation therapies do not produce emotional harm

Zajrzyj także na stronę: NARTH the National Association for Research and Therapy of Homosexuality

Wniebowstąpienie Pańskie – rok B

Dz 1,1-11

Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba. Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie – /mówił/ – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba.

Ef 1,17-23

Proszę, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i czym przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących – na podstawie działania Jego potęgi i siły. Wykazał On je, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. I wszystko poddał pod Jego stopy, a Jego samego ustanowił nade wszystko Głową dla Kościoła, który jest Jego Ciałem, Pełnią Tego, który napełnia wszystko wszelkimi sposobami.

Mk 16,15-20

I rzekł do nich Jezus: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Chrystus nie pozostawia nas samymi

Wniebowstąpienie Pana Jezusa jest jedynie zakończeniem Jego widzialnej obecności na ziemi. Po Wniebowstąpieniu Chrystus nie ukazuje się już w postaci cielesnej swoim uczniom, ale wcale nie znaczy to, że przestaje być obecny wśród nich, wśród nas … Sam przecież powiedział: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata„. Ta jego wieloraka obecność w Kościele i w naszym życiu jest nam wszystkim znana. Niestety nie zawsze jesteśmy tego świadomi i nie zawsze zwracamy na to uwagę. Bardzo często jesteśmy zniechęceni i mamy pretensje do Boga, że nas opuścił, że o nas zapomniał, że (szczególnie w chwilach trudnych) odwrócił się do nas plecami. Czy jednak nie jest raczej tak, że to my o Nim zapominamy, że to my odwracamy się do Niego plecami, ze to my Go lekceważymy, a przypominamy sobie o Nim jedynie w sytuacji kryzysowej, na zasadzie powiedzenia” „jak trwoga to do Boga„?

Co więcej, czy nie jest i tak, że czasami chcielibyśmy, aby nie był obecny w naszym życiu, żeby nie przypominał nam o swoje obecności np. wyrzutami sumienia, z powodu krzywdy wyrządzonej innym przez nas lub faktem, że zamykamy oczy na potrzeby bliźnich i usypiamy swoje sumienie obojętnością? Czy nie jest tak, że ta Jego obecność jest czasami drażniąca i niewygodna i wolelibyśmy o niej zapomnieć? Czy nie jest tak, że chcielibyśmy się przed tą Jego niewygodną obecnością ukryć, pozbyć się jej i tym samym móc czasami coś zrobić bez wyrzutów sumienia i tego niewygodnego poczucia winy?

Chrystus nigdy nie pozostawia nas samymi i właśnie wtedy, kiedy wydaje się nam, że jest bardzo daleko lub kiedy chcielibyśmy aby był bardzo daleko, On jest najbliżej nas i pochyla się nad nami cierpliwie i z Miłością. Wstępując do nieba stał się niewidzialny dla naszych oczu, ale to wcale nie znaczy, że stał się nieobecny, odległy i daleki …

Panie nie pozwól mi nigdy zapomnieć o Twojej – w moim życiu –
obecności.