odejdź ode mnie szatanie …


Jezus tak ostro zareagował na protesty Piotra, bo Piotr próbował zaokrąglać Jego nauczanie, wyeliminować, wymazać krzyż z historii zbawienia. A co robi wielu wspoółczesnych nam katolików, a nawet wielu księży? Czy nie próbujemy czynić chrześcijaństwa bardziej „soft” przez zaokrąglanie ostrych kantów, eliminację krzyża, unikanie mówienia o przykazaniach?

Reklamy

rok A – XXII Niedziela

Jr 20:7-9

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

Rz 12:1-2

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

Mt 16:21-27

Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Jeśli chcesz iść za mną …

Odpowiedź na pytanie postawione w ubiegłą niedzielę nie jest i być nie może odpowiedzią tylko teoretyczną. Cokolwiek odpowiedziałem na to podstawowe pytanie: „kim jest dla mnie Jezus Chrystus? idą za tą odpowiedzią konkretne i życiowe następstwa. Nawet jeśli wzruszyłem obojętnie ramionami, to odpowiedź taka pociąga za sobą naturalne konsekwencje i nie mogę być zdziwionym, kiedy życie moje układa się tak, a nie inaczej. Sam to wybrałem.

Podobnie zresztą, powiedzenie: „Chrystus jest Panem mojego życia” jest związane z naturalnymi konsekwencjami. Uznanie Chrystusa za Mesjasza, za Syna Bożego, to uznanie go za cierpiącego Mesjasza, za ukrzyżowanego Syna Bożego, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Św. Piotr jest przykładem postawy, która często ma miejsce wśród dzisiejszych katolików. Radośnie i hurra-optymistycznie wyznajemy, że Jezus jest Panem, składamy piękne deklaracje przy śpiewie „alleluja”, ale kiedy w życiu pojawiają się trudności, kiedy deklaracje wymagają potwierdzenia i nasze radosne uznanie Jezusa za Pana staje się mniej radosne, a bardziej wymagające, to wtedy tak trudno nadal trwać przy Chrystusie mimo przeciwności. Uczestnictwo w wielkich zgromadzeniach i manifestacjach związanych z kolejnymi pielgrzymkami Papieża, wydaje się o wiele łatwiejsze i mniej wymagające niż codzienne życie przykazaniami … niż trwanie przy Bogu w chwilach trudnych, w chwilach doświadczeń i cierpień.

Alleluja przeradza się wtedy w gorzkie niezrozumienie i wyrzuty, chwalebny Chrystus oddala się i staje się niezrozumiały, bo zaczął mówić -jak w dzisiejszej Ewangelii- o tym, że musi cierpieć, o śmierci, o opuszczeniu, o rzeczach przykrych i niekoniecznie hurra-optymistycznych.

**************

Przypominam sobie dzień moich prymicji … gloria i chwała, dokoła wszyscy „kadzą”, Jezus jest moim Panem …. wszyscy radośni, podniośli i uśmiechnięci …

A później przychodzą dni szare i przykre, przychodzą kłopoty, choroba, niezrozumienie innych, porażki i potknięcia. Już nie ma euforii i podniosłych deklaracji … i tylko motto z obrazka prymicyjnego przypomina czasami : „Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki .. .” I czy aby o tym pamiętam na co dzień, czy nie rodzi się czasami pokusa zniechęcenia, rezygnacji, zapomnienia, że Jezus jest naprawdę Panem mojego życia ….?

**************

Albo dzień Waszego ślubu …. jakże bardzo byliście wzruszeni i radośni, jak bardzo uroczyści wypowiadając słowa przysięgi małżeńskiej … Podniosła ceremonia w kościele, kwiaty, życzenia, prezenty i radość przyjęcia weselnego … gloria i chwała, dokoła wszyscy „kadzą”, Jezus jest Panem naszego życia … nawet przyjęcie było bezalkoholowe ……. wszyscy radośni, podniośli i uśmiechnięci …

A później przychodzą dni szare i przykre, przychodzą kłopoty, choroba, niezrozumienie współmałżonka, porażki i potknięcia. Już nie ma euforii i podniosłych deklaracji … jest szarość życia codziennego i czy rzeczywiście Jezus jest nadal Panem waszego życia?

To tak łatwo powiedzieć: Chryste, jesteś Panem mojego życia ….
Tak łatwo powiedzieć …

fundamentalne pytania i zborne odpowiedzi …

Tylko chrześcijaństwo ma w pełni satysfakcjonującą odpowiedź na najbardziej podstawowe i walentne pytania człowieka: Skąd jestem? Po co istnieję? Dlaczego istnieje cokolwiek?

Co więcej chrześcijańska odpowiedź jest zborna, logicznie uzasadniona, całościowa i kompletna. Trzeba ją tylko chcieć poznać i zrozumieć, uczciwie i bez uprzedzeń przeanalizować. Oczywiście przyjęcie tej odpowiedzi w konsekwencji musi być złączone z przyjęciem konsekwencji moralnych i etycznych i dlatego pewno tak wielu ludzi nie chce przyjąć odpowiedzi metafizycznych, bo za nimi idą konsekwencje moralne, a te są dla wielu nie do przyjęcia.

Żadna inna kultura, cywilizacja, czy system filozoficzny nie dają tak całościowego obrazu i tak głębokiej odpowiedzi na naprawdę ważne i egzystencjalne pytania. Co nie znaczy, ze w ogóle odpowiedzi nie dają. Ich odpowiedzi są cząstkowe, niepełne, zalążkowe chociaż nie pozbawione jądra prawdy. Nie przemawia tu przeze mnie jakiś lokalny klaustrofobiczny patriotyzm, czy pogarda, ale dogłębne i uczciwe studia wystarczają do przedstawienia powyższych wniosków.

Odpowiedzi chrześcijaństwa trzeba jednak ustawicznie ujaśniać, przedstawiać, podawać, ukazywać ich wartość i znaczenie dla codziennego życia. Wystarczy nawet zadać pytanie: „która religia zbudowała cywilizację na miarę cywilizacji zachodniej?

Kompletność, zborność i jednoznaczność chrześcijańskiej odpowiedzi są uderzające, nawet jeśli tylko zobaczyć efekty w życiu codziennym, ale i w życiu społecznym. Tam gdzie zanegowano chrześcijańską odpowiedź efekty też są widoczne i w życiu codziennymi w życiu społecznym. Wystarczy wspomnieć „Wielką” Rewolucję Francuską, rewolucję Hiszpańską, rewolucję Meksykańską, „Wielką” rewolucję bolszewicką, niemiecki faszyzm, czy współczesne ateistyczne lub anty-teistyczne systemy wartości z liberalizmem na czele. Efekty negacji są naprawdę widoczne „gołym okiem”.

paradoksy wolności …


Kiedy nadużywasz wolności – paradoksalnie – tracisz ją i stajesz się niewolnikiem swoich pożądliwości, chciwości, pychy … Im więcej jej nadużywasz tym, bardziej zniewolony jesteś …

rok – A – XXI Niedziela Zwykła

Iz 22:19-23

Tak mówi Pan, Bóg Zastępów do Szebny, zarządcy pałacu:
Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tegoż dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce: on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca.

Rz 11:33-36

O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę? Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki. Amen.

Mt 16:13-20

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Dla Ciebie … kim jestem?????

Pytanie zadane przez Jezusa pod Cezareą Filipową: „za kogo uważają mnie ludzie” jest ustawicznie zadawane przez wieki, każdemu pokoleniu i każdej epoce. Jezus, nie przestaje być osobą niepokojącą i intrygującą. Ale nie to pytanie jest najważniejsze. I Sam Jezus jakby nie przywiązuje wagi do odpowiedzi dawanych przez Apostołów na to pierwsze pytanie. Ludzie uważali go wtedy za Jana Chrzciciela, Izajasza, Jeremiasza lub innego z proroków. Tak jest i dzisiaj, wielu uważa go za kogoś nadzwyczajnego, za guru, przywódcę, rewolucjonistę, lub za kogoś kto przeszkadza, zawadza, nie daje spokoju i kogo należy się pozbyć, lub o kim nie należy zbytnio przypominać, albo o kim lepiej zapomnieć, wymazać z pamięci, aby nie przeszkadzał, nie zawadzał, nie zadawał niepokojących pytań, tak właśnie jak Jan Chrzciciel, Izajasz, Jeremiasz..

Zobaczmy tylko jak o Chrystusie mówią, jak na Niego reagują współczesne media, szczególnie te niekatolickie. Podkreślanie laickości naszego życia politycznego, ekonomicznego, społecznego, kulturalnego, to przecież nic innego jak zamykanie ust Chrystusowi. Można co najwyżej usłyszeć zdanie: „tak, religia ma wielki wpływ na życie ludzkie„, ale w podtekście zaraz daje się słyszeć dodawane pośpiesznie: „niech jednak lepiej nie przeszkadza nam robić interesów„. Wystarczy tylko porównać ile czasu poświęca się w TV na kretyńskie reklamy, a ile chociażby tylko na wiadomości religijne. Nie, oczywiście nie mam zamiaru klerykalizować całej telewizji, ale warto zobaczyć tak naprawdę, za kogo ludzie uważają Chrystusa i jak na Niego reagują? Warto uświadomić sobie, co i kto kryje się za ową „świętą laickością„, kto i po co powoduje, że nasze media przepełnione są chłamem, bryndzą i chałturą, kto i po co robi nam papkę z mózgu i w jaki sposób to robi. To jest odpowiedź na pierwsze pytanie Chrystusa, „za kogo uważają mnie ludzie

Daleko ważniejsze jest jednak pytanie drugie, postawione wprost Apostołom i stawiane każdemu z nas osobiście: „A ty, za kogo mnie uważasz??? Dla Ciebie, kim jestem????” I na to pytanie trzeba sobie koniecznie jasno odpowiedzieć. Tu nie można zbyć sprawy wzruszeniem ramion, bo nawet ten gest ma swoje znaczenie i już jest odpowiedzią …

Pytanie zostało postawione: „Kim jest dla mnie Jezus Chrystus”
A ja, jaką dałem odpowiedź?
Czy tylko obojętnie wzruszyłem ramionami?