sukces diabła

Jednym z najbardziej przewrotnych argumentów w czynieniu zła, czy w usprawiedliwianiu swojego grzechu jest argument większościowy: „większość tak robi”.

Diabeł odnosi największy sukces, właśnie wtedy kiedy wmówi ci, że grzech nie istnieje i wszystko co robisz jest dobre, bo np. wszyscy tak robią. I to jest właśnie to, co obserwujemy dzisiaj. Ludziom młodym wmówił, że wszystko co robią jest OK, że przedmałżeńskie współżycie jest nie tylko uzasadnione, ale wprost konieczne, bo przecież nie ożenię się, czy nie wyjdę za mąż w ciemno… „Wszyscy tak robią”.

Nie słuchaj Pana Boga, nie przejmuj się Jego przykazaniami, bo są restryktywne i ograniczające, nie słuchaj księży bo oni sami to grzesznicy, rób co sam uważasz za słuszne … Ty sam jesteś ostateczną miarą moralności – dokładnie to co miało miejsce u początków ludzkości, w grzechu pierworodnym – PYCHA!!!!!

A przecież:
„Prawda jest prawdą, nawet gdy nikt w nią nie wierzy. Kłamstwo jest kłamstwem nawet gdy wszyscy w nie wierzą.” ( Abp. Fulton J. Sheen)

Do takich właśnie „większościowo” uznawanych kłamstw należy przekonanie: „ja jestem ostateczną miarą moralności i to ja decyduję o tym, co jest dobre, a co złe w moim życiu”.

Reklamy

Dziesięć przykazań Bożych:

Dziesięć przykazań Bożych:

Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

  2. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie.

  3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

  4. Czcij ojca swego i matkę swoją.

  5. Nie zabijaj.

  6. Nie cudzołóż.

  7. Nie kradnij.

  8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

  9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

  10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Kiedyś znali je wszyscy … przypominało się je w codziennym pacierzu.

Czy je przestrzegano ? Nie zawsze i nie w całej rozciągłości, ale przynajmniej nikt z katolików nie próbował nam wmawiać, że są niepotrzebne, przestarzałe, niedzisiejsze, ofensywne . To prawda, że byli tacy, którzy je sobie lekceważyli, wyśmiewali czy odrzucali. Ale nigdy chyba dotąd nie było tak powszechne to co dzieje się dzisiaj, że przykazania te są uznawane za absolutnie nieżyciowe a nawet szkodliwe.

Co ciekawe z tych 10 prawo świeckie broni dzisiaj praktycznie tylko dwóch siódmego i dziesiątego.

Spróbuj ukraść coś komuś, a szczególnie komuś kto jest bogaty lub u władzy, a zobaczysz co prawo z tobą zrobi … .

I nikt tu nie protestuje, że są one ofensywne, że ograniczają ludzką wolność, że są przestarzałe, nierealne, niedzisiejsze … nie kradnij i nie pożądaj żadnej rzeczy która jest nie Twoja. Prawo własności (np. wszelkie prawa do kopiowania, powielanie itp., itd. zastrzeżone) jest przestrzegane i obwarowane przez tyle przepisów i sankcji, że w gąszczu tym nietrudno się zgubić.

Ciekawe, że przykazania czwarte, piąte, szóste, dziewiąte już w prawie stanowionym nie są tak mocno obwarowane sankcjami …. Szczególnie szóste przykazanie w odniesieniu do dzieci w łonach matek, jest nie tylko gwałcone, ale i przestępstwa przeciwko temu przykazaniu są sankcjonowane przez prawa prawie wszystkich „cywilizowanych” krajów świata …

To jest sprawiedliwość bogatych, sytych, zamożnych, aroganckich i silniejszych… Interesujące ???? a zarazem przewrotne. A ileż w tym pogardy dla człowieka, ile hipokryzji … i to wszystko w imię „wolności człowieka” ???

A my się tak dajemy mamić … i wyzwalamy się od Bożych przykazań … żałosne.

przyk

Zamieszanie …

Jeszcze nie żyjemy w dobie wielkiej apostazji. To jest jeszcze przed nami, ale śmiem twierdzić, że żyjemy w czasach wielkiego zamieszania i nieporozumienia, ogromnej dezorientacji, nieładu i katastrofalnej dwuznaczności. Niestety ci, którzy rzekomo mają nam pomóc iść prostą i pewną drogą powodują jeszcze więcej zagadek i łamigłówek. W pełni zgadzam się z kimś, kto napisał na jednym portalu dyskusjyjnym: „Kiedy pasterz bardziej troszczy się o dobre samopoczucie i pozytywne uczucia swoich owiec, niż o ich dusze, to mamy problem. Jego głównym zadaniem jest bowiem pokazać nam drogę do świętości, a nie czynić nas szczęśliwymi w tym życiu.

W tej sytuacji, myślę, że słowa papieża Jana II są prorocze. Powiedział w adhortacji apostolskiej „Reconciliatio et paenitentia” (nr. 25): Jan Paweł II – „Reconciliatio et paenitentia”, (25): „Aby przezwyciężyć konflikty i sprawić, by zwykłe napięcia nie szkodziły jedności Kościoła, musimy wszyscy stanąć wobec Słowa Bożego i odrzuciwszy własne subiektywne zapatrywania, szukać prawdy tam, gdzie się ona znajduje, to jest w samym Słowie Bożym i w jego autentycznej interpretacji podawanej przez Magisterium Kościoła.

Dążenie do popularności i poprawności politycznej to bardzo niebezpieczne postawy, powodujące dużo więcej szkód dla Kościoła niż otwarte błędy, kłamstwa i bunt. To jest dokładnie sytuacja „wilków przebranych w owczą skórę”, przed czymJezus nas ostrzega.

Political correctness

SHORT BUT ABSOLUTELY PRECISE …

Here is a definition for ‚political correctness’ that sounds about right – please be warned of the content of the definition.

„Political correctness is a doctrine, fostered by a delusional, illogical minority, and rapidly promoted by mainstream media, which holds forth the proposition that it is entirely possible to pick up a piece of s**t by the clean end.”

This came from the annual contest at the Griffith University, Australia, calling for the most appropriate definition of a contemporary term.

This year’s term was „political correctness”. The winning student absolutely had a way with words.

Have a good day 🙂

kilka fundamentalnych dogmatów liberalizmu …

– mogę robić co mi się podoba i nikt ma najmniejszego prawa zwrócić mi uwagi, jakakolwiek próba zwrócenia mi uwagi czy korekcji mojego postępowania jest nieuprawnioną ingerencja w moją prywatność i zamachem na moją wolność,

– Bóg stworzył mnie wolnym i nie ma prawa ograniczać mnie jakimikolwiek przykazaniami, nakazami lub zakazami, czy normami moralnymi. Jakiekolwiek przykazania są co najwyżej pobożnymi życzeniami, które mogę -ale absolutnie nie muszę zachowywać,

– pojęcie grzechu, winy dobra i zła, jest bezsensowne -skoro to ja i tylko ja decyduję o tym co jest dobre a co złe. To co zazwyczaj nazywamy grzechem to ewentualnie jakieś drobne pomyłki wynikające z zaistniałej sytuacji i zbiegu okoliczności nie podlegające przecież żadnemu osądowi moralnemu,

– idiotyzmem i nieporozumieniem jest nawoływanie do nawrócenia, zmiany życia, korekcji, poprawy skoro Bóg stworzywszy mnie wolnym, kocha mnie takim jaki jestem. To nie ja mam się nawracać i zmieniać cokolwiek w moim życiu, to inni mają obowiązek zaakceptować mnie takim jakim jestem zgodnie ze wspaniałą i niezastąpioną zasadą tolerancji,

– to ja decyduję; co, kiedy i jakie praktyki religijne będę wypełniał i nikt nie ma prawa oczekiwać ode mnie jakiegokolwiek posłuszeństwa jakimkolwiek zasadom liturgicznym, moralnym, społecznym czy jakimkolwiek innym. Wszelkie pretensje w tym względzie są nieuzasadnione i pozbawione jakichkolwiek racji,

– to ja robię łaskę Bogu, że Go uwielbiam i czczę, i to On powinien być zadowolony, że w ogóle jeszcze czasami przychodzę do kościoła, lub się pomodlę,

– księża i w ogóle cały kler, to banda złodziei, karierowiczów i perwersyjnych dewiantów lub w najlepszym przypadku nieszkodliwych i nierealistycznych idealistów, bez jakiegokolwiek związku z rzeczywistością. Ich wymagania są nierealne, perwersyjne i obliczone na ciemiężenie i upokarzanie wolnego człowieka,

– kościół to ludzka struktura, która powinna podlegać ustawicznej ewolucji aby lepiej odpowiadać na oczekiwania swoich członków, a jak nie, to należy ją zmienić i zastąpić instytucją bardziej demokratyczną i przychylną ludziom,

W ogóle nie wiem, po co było pisać to wszystko co powyżej, skoro jest to tak oczywiste, naturalne i samo-zrozumiałe? Ci, którzy tego nie rozumieją i nie uznają to banda ciemniaków żyjących w średniowieczu, męczących siebie i innych jakimiś porąbanymi normami moralnymi …