Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – rok C

materiały w formacie .pdf

Czytania: 2 Sm 5,1-3; Kol 1,12-20; Łk 25,35-43

  1. Wprowadzenie do Mszy Świętej

Zaproszenie do udziału w Eucharystii jest zaproszeniem do uczestnictwa w Liturgii Królestwa Bożego, gdzie Chrystus Baranek Boży i Król Wszechświata składa Ojcu odwieczną Ofiarę. Aby jednak w tej Ofierze Chrystusa uczestniczyć oczyśćmy najpierw nasze serca z egoizmu i grzechu, ufając Bożemu Miłosierdziu.

2 Sm 5,1-3

Wszystkie pokolenia izraelskie zeszły się u Dawida w Hebronie i oświadczyły mu: Oto myśmy kości twoje i ciało. Już dawno, gdy Saul był królem nad nami, tyś odbywał wyprawy na czele Izraela. I Pan rzekł do ciebie: Ty będziesz pasł mój lud – Izraela, i ty będziesz wodzem nad Izraelem. Cała starszyzna Izraela przybyła do króla do Hebronu. I zawarł król Dawid przymierze z nimi wobec Pana w Hebronie. Namaścili więc Dawida na króla nad Izraelem.

Kol 1,12-20

Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości.

On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów.

On jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.

I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.

Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

Łk 23,35-43

A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.

Luk23

Jezu wspomnij na mnie …

Wiem Panie, że życiem moim nie zasługuję na uczestnictwo w Twoim Królestwie. Wiem, że gdybyś miał mnie osądzać według Twej sprawiedliwości, to na pewno nie byłbym lepszy od łotrów, którzy z Tobą byli ukrzyżowani. Niemniej jednak ufam w Twoje wielkie miłosierdzie i razem z jednym z nich powtarzam w pokorze: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa„.

Tak bardzo potrzeba nam tej postawy pokory, postawy uznania naszej małości i naszej grzeszności, a tak niewielu chce to uznać, tak wielu w pysze i zarozumiałości z kpiną powtarza za pierwszym łotrem: „Okaż swoją Boska potęgę, jeśli jesteś Mesjaszem, to dokonaj cudu!!” Czemu tyle w nas buty i pychy, czemu tyle zarozumiałości i zadufania, czemu tyle arogancji i pretensji do Boga? Czyżbyśmy byli tak ślepi? Czyżbyśmy nie widzieli naszych grzechów? Czyżbyśmy byli tak bezrozumni i zarozumiali, żeby Boga wystawiać na próbę?

Świat współczesny, rozwój nauki, a szczególnie, rozwój techniki i technologii wpędza nas w samouwielbienie, w samoubóstwienie. Jezus, Król Wszechświata staje się coraz bardziej postacią mitologiczną i bajeczną. To człowiek staje się panem świata, to człowiek -ze swoim rozumem- ten świat podbija i czyni… poddanym, ale i w sposób głupi i nieodpowiedzialny niszczy i dewastuje. Człowiek postawił się w miejscu Boga i…. butnie Bogu się odgraża, wystawia Go na próbę. I co? Jako efekt tej władzy człowieka nad światem mamy zanieczyszczenie na planetarną skalę, niesprawiedliwość społeczną, nędzę milionów ludzi i rażące bogactwo garstki miliarderów. 840 milionów ludzi codziennie głoduje na świecie, dziesiątki tysięcy codziennie umiera z głodu i nędzy, 100 milionów rocznie umiera tylko na malarię, setki tysięcy ginie w niesprawiedliwych wojnach, zamachach i gwałtach… Czyż trzeba więcej jeszcze aby opisać „królestwo człowieka”?…

Jezu, proszę wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do Twego Królestwa.

***************************

Homilia alternatywna

W naszym codziennym życiu bardzo często narzekamy na polityków, na rząd, na warunki socjalne i ekonomiczne, i w wielu przypadkach na pewno mamy rację. Nie udają się nam kolejne rządy i kolejne Rzeczypospolite, afera goni aferę, skandal goni skandal, a korupcja korupcję. Oczekujemy i mamy nadzieję, że w końcu ludzie uczciwi i rzetelni zostaną dopuszczeni do władzy, że skończy się prywata polityków, arogancja władzy, buta i zarozumiałość kolejnych rządzących ekip i zwykła ludzka pazerność. Niestety bardzo często zapominamy, że królestwo nasze, do którego jesteśmy powołani nie jest z tego świata i że w tym świecie nie jesteśmy w stanie zrealizować naszych najszczerszych i najbardziej skrytych marzeń o doskonałym systemie politycznym.

W dniu dzisiejszym czcimy Chrystusa Zwycięskiego, Chrystusa, Któremu Ojciec oddał we władanie cały stworzony wszechświat. Nie możemy jednak zapomnieć, że królestwo Chrystusa, Jego władanie i panowanie nie mają nic z ziemskiej arogancji, potęgi, buty i przemocy, nic z ludzkiej polityki, układów i układzików, nic z ludzkiej przebiegłości i politycznej poprawności. Królestwo Chrystusa jest królestwem pokoju, dobroci, sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia, królestwem życia wiecznego. Do Królestwa Chrystusowego wchodzą grzesznicy i celnicy, przestępcy (jak ten z dzisiejszej Ewangelii) i jawnogrzesznice. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić, bo żadne królestwo ziemskie, żaden system władzy w historii ludzkości nie był w stanie zrealizować tych ideałów. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić i dlatego jest nam to obojętne, nie przywiązujemy do tego Królestwa wagi, żyjemy w naszej poranionej i okaleczonej przez ludzki grzech codzienności, nie myśląc, że cokolwiek może się zmienić. Niby prosimy w Modlitwie Pańskiej: „Ojcze nasz … przyjdź królestwo Twoje …” ale jednocześnie nie robimy nic, aby do tego królestwa się przybliżyć, czy wejść. Nie pragniemy jego nadejścia, nie budujemy go w naszym codziennym życiu. Mamy dosyć kłopotów z ujarzmianiem naszej codzienności i budowaniem królestwa ziemskiego. Nie myślimy więc i nie próbujemy urzeczywistniać Królestwa Chrystusowego. A ono przecież nie przyjdzie w sposób magiczny, ono – jak wspomniał sam Jezus- „już jest w nas„. My tylko mamy go uczynić realnością, sprawić, aby stało się codzienną rzeczywistością.

Żyjąc na ziemi, w niedoskonałych strukturach ludzkich i w ludzkim królestwie nie możemy jednak zapominać, że nie żyjemy dla ziemi i że nasze ostateczne spełnienie jest gdzie indziej. Nie możemy ograniczać się tylko do ludzkich i przyziemnych realiów. Mamy je transformować i przemieniać, mamy urzeczywistniać Królestwo Chrystusowe, aby ono nadeszło w całej pełni i w całej swej mocy, Mocy Miłości i sprawiedliwości, pokoju i miłosierdzia. A będzie to możliwe tylko wtedy jeśli my sami będziemy te wartości realizować na co dzień w naszych stosunkach z innymi.

  1. Modlitwa wiernych

Wstęp – W pokornej modlitwie przedstawiajmy Miłosiernemu Ojcu nasze błagania i prośby, ufając zbawczej i oczyszczającej mocy Ofiary Chrystusowej.

  • Pasterzom Kościoła Powszechnego: Ojcu Świętemu Franciszkowi, biskupom i kapłanom udzielaj odwagi, męstwa i sił, aby nieustannie przypominali nam o naszym ostatecznym powołaniu i prowadzili Lud Boży do Królestwa Chrystusowego. „Ciebie prosimy” …
  • Kościołowi Świętemu posyłaj ustawicznie Ducha Świętego, aby z mocą i miłością głosił nadejście królestwa pokoju, miłości i przebaczenia. „Ciebie prosimy” …
  • Oddal od nas wszelkie pokusy zaufania tylko ludzkim strukturom i pokładania nadzieji w tylko ludzkich możliwościach, abyśmy nie zostali zwiedzeni mirażami doczesności. „Ciebie prosimy” …
  • Tym, którzy oddalili się od Chrystusa daj moc i łaskę nawrócenia, aby co prędzej powrócili do domu Ojca i nie zginęli z nędzy i głodu. „Ciebie prosimy” …
  • Wszystkich naszych zmarłych braci i siostry wprowadź do radości życia wiecznego w Królestwie Chrystusa,           „Ciebie prosimy” …

Zakończenia – Boże Ojcze, do Którego należy wszelkie stworzenie, Ty uczyniłeś swojego Syna Królem Wszechświata, prosimy okaż swoją Boską potęgę i wprowadź nas do Królestwa Jezusa Chrystusa, abyśmy wraz z Nim żyli w Twojej obecności na wieki wieków. Amen

  1. Słowo „przed rozesłaniem”

Przez uczestnictwo w Eucharystii przybliżamy się do ostatecznego spełnienia naszego życia w Królestwie Chrystusa. Od nas zależy czy będziemy wnosić w nasze życie codzienne to co sami tutaj otrzymaliśmy.

materiały w formacie .pdf

02.11. Dzień Zaduszny

1-sza Msza

Hioba 19,1.23-27a

Hiob na to odpowiedział i rzekł:
Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić?
Żelaznym rylcem, diamentem, na skale je wyryć na wieki?
Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni.
Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę.
To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny.

1Kor 15,20-24a.25-28

Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem rzucił pod stopy Jego. Kiedy się mówi, że wszystko jest poddane, znaczy to, że z wyjątkiem Tego, który mu wszystko poddał. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich.

Łk 23,44-46.50.52-53. 24,1-6a

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.


 

oni żyją

A dusze wiernych zmarłych niech odpoczywają w pokoju …

Modlimy się tradycyjnie nad grobami zmarłych powtarzając formułę:

„Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie,
A światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.”

Ale dlaczego wysyłamy naszych zmarłych do jakiejś bliżej niesprecyzowanej krainy wiecznego spoczynku, do Hadesu lub Sheolu, do Tartaru czy też innego miejsca, bliżej nieokreślonego, wiecznego bezruchu?

Czemu nie modlimy się raczej:

„Chwalebne zmartwychwstanie racz im dać Panie,
A światłość Twoja i radość wiecznego życia z Tobą niech będzie dla nich nagrodą,
Niech królują z Tobą na wieki …”

Oni nie umarli po to, aby przejść do jakiejś szarej i bezbarwnej krainy cieni, czy wiecznego bezruchu. Oni nie odpoczywają w martwym pokoju. Oni, albo żyją już w bezpośredniej bliskości i obecności Boga i  o oczekując jedynie na powtórne połączenie z ciałem dzielą radość życia wiecznego z Bogiem, jako święci (tych czciliśmy wczoraj), albo są w stanie bolesnego (a nie spokojnego) oczyszczenia, ale i w stanie nadziei na radość wieczną. Ale na pewno nie w stanie martwego bezruchu. Za nich się modlimy, aby jak najszybciej osiągnęli stan wiecznego życia i królowania z Tobą. Ale módlmy się też i za siebie, abyśmy i my też tam razem z nimi byli … może już niedługo? Amen.


2-ga Msza

Dn 12,1-3

W owych czasach wystąpi Michał, wielki książę, który jest opiekunem dzieci twojego narodu. Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały, aż do chwili obecnej. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie. Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze.

Rz 6,3-9

Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy.

J 11,32-45

A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował! Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł? A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.


Wielu co posnęli zbudzi się …

Według proroka Daniela „jedni powstaną do wiecznego życia, inni ku hańbie i wiecznej odrazie”.

A według św. Augustyna:

„Pan Bóg przygotowuje nam w życiu przyszłym trzy wielkie niespodzianki:

  • pierwsza z nich, to takt, że spotkamy tam tych którzy według nas być tam nie powinni np. w niebie),
  • druga to ta, że nie spotkamy tam tych, którzy według nas tam być powinni (np. w piekle),
  • i trzecia, że sami się tam znaleźliśmy (np. w ……) !!!!!!!!

Nie dajmy się zaskoczyć tym trzem niespodziankom, a szczególnie tej ostatniej …

Zobacz ilu żyło przed tobą, uspokajając się i odsuwając pojednanie z Bogiem „na później”. I nagle !!! Nie ma ich … nie zdążyli się później pojednać z Bogiem!!!


3-cia Msza

Mdr 3,1-6.9

A dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

2Kor 4,14-5,1

Jesteśmy przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

J 14,1-6

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę. Odezwał się do Niego Tomasz: Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę? Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.


W domu Ojca mego jest mieszkań wiele …

Jezus nie kryje przed nami ani konieczności swego własnego „odejścia”, swojej własnej śmierci, ani konieczności naszego odejścia, śmierci każdego z nas. Nie mówi nam „nie bój się nie umrzesz„. Ale mówiąc o konieczności śmierci pokazuje nam jednocześnie drogę jaką powinniśmy kroczyć, aby dotrzeć do domu Ojca i pokazuje nam ostateczny cel naszej wędrówki. Jego słowa: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” można także zrozumieć w następujący sposób: „Ja jestem prawdziwą droga życia„, albo „Ja jestem drogą w prawdzie do Życia Wiecznego„. Naszym zadaniem jest do tego Życia Wiecznego dotrzeć. W domu Ojca czeka nas prawdziwe życie, czeka nas Życie Wieczne, czeka nas Ten, z Którego rąk wyszliśmy, nasz Ojciec i nasz Zbawiciel, i cała rzesza przyjaciół i ludzi których kochaliśmy. Sam Chrystus przygotował tam dla nas miejsce i chce nas mieć przy sobie. Nie zmarnujmy tego zaproszenia … Znamy drogę, znamy cel … czemu mielibyśmy przez własną głupotę, pychę, upór czy zatwardziałość serca dotrzeć tam, gdzie nikt na nas nie czeka?

Dwie perspektywy: przemijalność – wieczność

Dzisiejsze wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych możemy widzieć w dwóch perspektywach, na dwa możliwe sposoby odczytywać sens dzisiejszego dnia, ale i całe ludzkie życia. A są to; przemijalność i wieczność.

W perspektywie przemijalności rodzi się ból, żal i nostalgia za tymi, którzy odeszli, za tymi, których już nie ma między nami. W perspektywie przemijalności stajemy dzisiaj nad grobami w zadumie i -w refleksyjnym nastroju- wspominamy naszych bliskich; rodziców, braci i siostry, bliższych i dalszych krewnych, przyjaciół i znajomych. I z każdym upływającym rokiem notujemy ze smutkiem, że ich lista jest coraz dłuższa, że coraz mniej ich po tej stronie, i coraz więcej grobów mamy do odwiedzenia, coraz więcej świec do zapalenia. Z perspektywy przemijalności z lękiem i niepokojem myślimy także o -zbliżającej się- naszej śmierci, o dniu naszego przejścia. I za psalmistą z lękiem powtarzamy:

„W proch każesz powracać śmiertelnym, i mówisz: Synowie ludzcy, wracajcie!
Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna.
Porywasz ich: stają się jak sen poranny, jak trawa, co rośnie:
rankiem kwitnie i jest zielona, wieczorem więdnie i usycha. (…)
Bo wszystkie dni nasze płyną pod Twoim gniewem; kończymy nasze lata jak westchnienie.
Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt gdy jesteśmy mocni;
a większość z nich to trud i marność: bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.
Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca.” (Ps 90:3-12)

W perspektywie przemijalności dzień dzisiejszy jest rzeczywiście dniem smutnym i nastrajającym ponuro. Ale też dobrze, że każe nam się zreflektować, zastanowić, zatrzymać w pędzie za sukcesem i w pogoni za materialnym dostatkiem. Dobrze, że jest w nim czas na taką nawet, wstrząsającą refleksję i na spojrzenie skierowane ku śmierci. Świat dzisiejszy boi się śmierci, usuwa ją i eliminuje na wszelkie możliwe sposoby nawet ze słownictwa.

Ale jest też druga perspektywa dnia dzisiejszego, perspektywa wiary, perspektywa wieczności …

I w tej perspektywie najpierw za autorem Księgi Mądrości musimy powtórzyć: „… dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. (To tylko) oczom głupich się zdało, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni przecież trwają w pokoju.”

I za św. Pawłem z wiarą wyznajemy: „chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się …, bo Ten, który wskrzesił z martwych Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam.” W tej perspektywie, śmierć nie jest definitywnym końcem, nie jest katastrofą i nieodwracalnym przeznaczeniem. Bo w tej perspektywie śmierć jest początkiem, a nie końcem życia. Zmarli nie znajdują się w zapomnianym Tartarze, nie są mieszkańcami mrocznego Hadesu, czy nieokreślonej krainy cieni.

Bo jak zapewnia nas Chrystus: „Niech się nie trwoży serce wasze. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.” Tylko, -tak na dobrą sprawę- kto z nas tak naprawdę w to wierzy? I tu jest podstawowe pytanie i zasadnicza trudność.

Obserwując czasami zachowanie ludzi na pogrzebach (katolików!) zastanawiam się, czy oni naprawdę wierzą w zmartwychwstanie, w to zdecydowane zapewnienie Chrystusa „gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem …”?

Wszyscy ci, których w dniu dzisiejszym wspominamy są już przecież w ręku Boga. Czyż moglibyśmy im zapewnić coś lepszego tu, na ziemi? Czyż życie wieczne, jakiego Bóg udziela nie jest celem ostatecznym każdego z nas? Czyż nie po to się narodziłem i nie po to żyłem, aby w końcu odziedziczyć z Chrystusem życie wieczne w domu Ojca?

Dobrze, że jest dzisiaj także czas na pogłębioną refleksję w  wierze i na spojrzenie ku życiu, wiecznemu życiu. Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych jest na pewno okazją do głębszej refleksji o przemijaniu, ale i o życiu, nie o śmierci. Skoro bowiem Ojciec woła nas: „Synowie ludzcy, wracajcie!”, to dlaczego mielibyśmy się obawiać? No chyba, że za bardzo zaangażowałeś się w doczesność … i może dlatego wieczność jest tak przerażająca, a spotkanie z Bogiem będzie raczej spotkaniem z surowym Sędzią, niż spotkaniem z Miłującym Ojcem? Dlatego być może warto się modlić słowami psalmu : „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca.

Materiały w formacie .pdf

 

01.11. Uroczystość Wszystkich Świętych

Wprowadzenie do Mszy Świętej

Akt Pokutny i uznanie własnej grzeszności na początku każdej Mszy Świętej nie jest stanem upokorzenia, ale prawdy. Uznajemy, że jeszcze nie jesteśmy święci, że do świętości dążymy, że jest to możliwe jedynie dzięki odkupieńczej Ofierze Jezusa Chrystusa, w której uczestniczymy. Wyznajmy, więc nasze grzechy i prośmy o wstawiennictwo tych, którzy już są błogosławieni w Królestwie Niebieskim.

Ap 7,2-14

I ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie u Boga naszego, Zasiadającego na tronie i u Baranka. A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicza swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków! Amen. A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili.

1J 3,1-3

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.

Mt 5,1-12

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.

Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Wszystkich-Swietych

 

Nie święci garnki lepią

Ale i świętych nie z innej lepią gliny. To nie ludzie nadzwyczajni lub niezwyczajni, żyjący gdzieś daleko w odległych krajach lub zamierzchłych czasach. To nie herosi, idole, prawie anioły, nieosiągalni w swej doskonałości i nieprzystępni w swej świętości. To nasi bliscy, krewni, znajomi … Ludzie szczęśliwi, chociaż pozornie niedorajdy i fajtłapy, nieudacznicy życiowi, którym się nie wiedzie, bo nie umieli się dobrze ustawić, bo zapomnieli, że o swoje trzeba dbać i pilnować interesu, bo nie umieli być sprytni, przebiegli i zaradni, bo na kłamstwo mówili, że to jest kłamstwo, a na zło, że to jest zło. Oni nazywali rzeczy po imieniu i nie byli obłudnymi dyplomatami o podwójnej twarzy. Dla nich rzeczy były i są proste i świat po Bożemu poukładany. To nie ludzi szukający świętego spokoju i unikający kłopotów za wszelką cenę. Święci, to ludzie jak najbardziej normalni, po bożemu normalni, a nie po ludzku.

Szczęśliwi i pełni prostoty w swojej naiwnej uczciwości i rzetelności. Szczęśliwi, bo czystego serca, szczęśliwi, bo ubodzy duchem, łagodni i chociaż czasami płaczący z bezsilności wobec zła, to jednak w ostatecznym rachunku zwycięscy. Pełni miłosierdzia dla cierpiących, ale niemiłosierni dla oszustów i hochsztaplerów, dla karierowiczów i chciwców, głodni sprawiedliwości dla zakłamanych i obłudników. Oni zrozumieli, gdzie są prawdziwe wartości i dlatego są szczęśliwi i błogosławieni. Wprowadzający pokój, ale bez kompromisów i dwulicowości. To ludzie, dla których „tak” znaczyło ”tak”, a „nie” znaczyło po prostu „nie”.

Iluż z tych, którzy tę piękna pieśń -„Błogosławieni” śpiewało kiedyś dla Papieża Jana Pawła II, zrozumiało głębię jej słów? Iluż z tych, którzy jej słuchali, doceniło wartość i znaczenie tego tekstu? A przecież jest to pieśń właśnie o świętych, o wszystkich świętych bezimiennych i nie kanonizowanych, i tych zmarłych z głodu i zimna w czasie ostatniej zimy w Polsce także … i o zamordowanych, bezbronnych dzieciach także, i o tych nienarodzonych, chociaż oni jeszcze nic nie zrozumieli … również…

BŁOGOSŁAWIENI i SZCZĘŚLIWI, chociaż żyli obok nas i byli pogardzani, niezauważani, lekceważeni, wyśmiewani, odsądzani od czci.

BŁOGOSŁAWIENI i SZCZĘŚLIWI … niedoceniani, którym nawet prawa do życia nie przyznano …

BŁOGOSŁAWIENI i SZCZĘŚLIWI … oni już tak … my … jeszcze nie.

Homilia alternatywna I

144 tysiące wybranych ?

Czyżby tylko tak niewielka liczba ludzi miała się zbawić? Jeśli wziąć pod uwagę liczbę kanonizowanych i beatyfikowanych przez obecnego Papieża, to chyba już niewiele miejsc wolnych pozostało … Czy się jeszcze załapiemy?

Nie sądzę jednak aby u bram raju stali buchalterzy liczący wchodzących. To tylko w niektórych parafiach, od czasu do czasu proboszczowie liczą wiernych na Mszach św. każąc ministrantom liczyć wchodzących do kościoła. Pan Bóg ma jednak na pewno inne metody i nie używa naszych kalkulatorów czy komputerów.

Św. Augustyn powiedział coś, co można zastosować do tej „Bożej buchalterii”. Jego słowa to: „Przy końcu życia będziemy rozliczani jedynie z miłości„. I -tak na dobra sprawę- to będzie jedyne kryterium wstępu do Królestwa Niebieskiego i jedyny warunek uczestnictwa w życiu wiecznym. Nikt nie będzie tam liczył wchodzących, nikt nie będzie zwracał uwagi na krawat, smoking czy nie wyczyszczone buty, nikomu do głowy nie przyjdzie sprawdzać paszportów, wiz i posiadanej gotówki … Nikt nie będzie pytał czy jesteś ze strefy Schoengen, czy twój paszport jest zielony, niebieski czy czerwony … Jedynym pytaniem będzie: „Czy i jak kochałeś Boga i bliźniego swego?” Czy Twoja miłość była tylko uczuciowo-sentymentalna, czy czynna i konkretna, jak w dzisiejszym kazaniu Chrystusa na Górze Ośmiu Błogosławieństw?

Liczba 144 tysięcy jest zapewne wysoce symboliczna, i pewnym jest też, że Bóg ze swej strony nie nakłada żadnych ograniczeń. On przyszedł na świat zbawić wszystkich, i wszystkich zaprasza, i wszystkich chciałby mieć u siebie. To tylko my, naszym egoizmem, obojętnością, chciwością, zachłannością, nienawiścią, brakiem zrozumienia, lenistwem, małostkowością, pożądliwością i innymi grzechami wykluczamy się z liczby zbawionych..

A tak swoją drogą, to …

do spotkania w niebie, czego i Tobie, i sobie życzę.

Wersja druga

144 tysiące wybranych ?

Każdego roku w Uroczystość Wszystkich Świętych czytamy przepiękny tekst z Apokalipsy św. Jana opisujący liturgię Nowego Jeruzalem. A w nim słowa: „I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela: Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem.

Z jednej strony mam tutaj rzeczywiście liczbę 144 tysiące, która ma znaczenie raczej symboliczne i może być odczytywana jako; symbol doskonałości, powszechności zbawienia, czy po prostu wyraz przekonania że członkowie wszystkich pokoleń Narodu Wybranego (12 pokoleń po 12 tysięcy) zostaną zbawieni. Z drugiej jednak strony już w następnym zdaniu autor niejako zaprzecza samemu sobie mówiąc: „Potem ujrzałem: a oto wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków …”. Czy więc będzie to rzeczywiście niepoliczalny tłum, czy tylko 144 tysiące jak chcą np. Świadkowie Jehowy, czy Mormoni?

Czyżby tylko tak niewielka liczba ludzi miała się zbawić? Jeśli wziąć pod uwagę liczbę kanonizowanych i beatyfikowanych przez poprzedniego Papieża, to chyba już niewiele wolnych miejsc w niebie pozostało … Czy się jeszcze załapiemy?

Nie sądzę jednak aby u bram raju stali buchalterzy liczący wchodzących. To tylko raz do roku w parafiach proboszczowie każą ministrantom liczyć wchodzących do kościoła. Pan Bóg ma jednak na pewno inne metody i nie używa naszych kalkulatorów czy komputerów.

Bóg na pewno chce zbawić wszystkich, chociaż z drugiej strony pewne jest i to, że nie wszyscy będą zbawieni, bo sam Chrystus mówi wielokrotnie o tych, którzy sami skazali się na wieczne potępienie

Św. Augustyn powiedział coś, co można zastosować do tej „Bożej buchalterii”. Jego słowa to: „Przy końcu życia będziemy rozliczani jedynie z miłości„. I -tak na dobra sprawę- to będzie jedyne kryterium wstępu do Królestwa Niebieskiego i jedyny warunek uczestnictwa w życiu wiecznym. Nikt nie będzie tam liczył wchodzących, nikt nie będzie zwracał uwagi na krawat, smoking czy nie wyczyszczone buty, nikomu do głowy nie przyjdzie sprawdzać paszportów, wiz i posiadanej gotówki … Nikt nie będzie pytał czy jesteś ze strefy Schoengen, czy twój paszport jest zielony, niebieski czy czerwony … Jedynym pytaniem będzie: „Czy i jak kochałeś Boga i bliźniego swego?” Czy Twoja miłość była tylko uczuciowo-sentymentalna, a więc egoistyczna, czy raczej czynna i konkretna, nastawiona na drugiego człowieka, jak w dzisiejszym kazaniu Chrystusa na Górze Ośmiu Błogosławieństw?

Liczba 144 tysięcy jest zapewne wysoce symboliczna, i pewnym jest też, że Bóg ze swej strony nie nakłada żadnych ograniczeń. On przyszedł na świat zbawić wszystkich, i wszystkich zaprasza, i wszystkich chciałby mieć u siebie. To tylko czy my sami, naszym egoizmem, zatwardziałością, pychą obojętnością, chciwością, zachłannością, nienawiścią, brakiem zrozumienia, lenistwem, małostkowością, pożądliwością i innymi grzechami nie wykluczamy się z liczby zbawionych..

A tak swoją drogą, to …

do spotkania w niebie, czego i Tobie, i sobie życzę.

Homilia alternatywna II


W książce Bruno Ferrero „Czy jest tam ktoś? Krótkie opowiadania dla ducha” znalazłem takie oto krótkie opowiadanie:

Pewien mistrz murarski pracował wiele lat w wielkim zakładzie budowlanym. Kiedyś jednak od prezesa tegoż zakładu otrzymał interesujące zamówienie na wybudowanie wspaniałej willi według własnego projektu i uznania. Mógł wybrać najpiękniejsze miejsce i nie przejmować się żadnymi kosztami. Wszystkie koszty miały być pokryte z funduszy zakładu.

Prace rozpoczął natychmiast. Wykorzystując jednak pokładane w nim bezgraniczne zaufanie, jakim go obdarzono, pomyślał sobie, że może użyć starych surowców z odzysku oraz zatrudnić mniej wykwalifikowanych robotników, aby w ten sposób zagarnąć dla siebie nieuczciwie zaoszczędzone pieniądze. I tak w krótkim czasie wybudował zamówioną willę, ale jej jakość daleka była od tego, co mógłby zrobić gdyby był uczciwy i rzetelny.

Kiedy dom został ukończony, w czasie wydanego na tę okoliczność przyjęcia, wręczył swojemu prezesowi klucze do posiadłości. Prezes jednak zwrócił mu je natychmiast i z uśmiechem powiedział :

„Ten dom jest naszym podziękowaniem dla ciebie za rzetelną pracę. Niech będzie wyrazem naszego poważania i szacunku dla ciebie i twojej pracy.”

Autor opowiadania dodaje na zakończenie: „Twoje dni są cegłami, z których budujesz dom swojej wieczności.

W dniu dzisiejszym warto byłoby zadać sobie pytanie: „A jaki dom na wieczność buduję sobie ja?” Święci których dzisiaj czcimy wybudowali na pewno domy trwałe, ufundowane na skale, jaką jest Chrystus. Cegłami, których używali były: cichość, czystość serca, ubóstwo, sprawiedliwość, miłosierdzie i pokój. I otrzymali nagrodę życia wiecznego. Czy ja jednak nie buduję domu na piasku swoich uczuć i kaprysów, a w dodatku używając kiepskich materiałów, oszukując i kantując. A czy cegłami, których używam nie są przypadkiem: spryt, cwaniactwo, obłuda, cynizm i pycha?

Przed laty, podczas pogrzebu usłyszałem bardzo wstrząsające zdanie: „Jakie życie taka śmierć, jaka śmierć taka wieczność”. Kiedy myślę o życiu tych tysięcy świętych, których dzisiaj wspominamy, to widzę niemalże namacalnie, że ich wieczność wpisana była w ich codzienne życie. W codzienności budowali dla siebie wieczność i otrzymali „nagrodę wielką w niebie”. Święci to nie tylko mistrzowie życia duchowego, ale na pewno także „mistrzowie budowlani”, którzy wybudowali sobie wiecznotrwały dom.

A jak to jest w moim wypadku. Jaką nagrodę ja otrzymam? Zgodnie z z powiedzeniem: „Jakie życie taka wieczność”, moją wieczność kształtuję już dzisiaj. Jakąż więc wieczność sobie przygotowuję?

Modlitwa wiernych

Wstęp – Z pokorą i ufnością prośmy Boga, Który jedynie jest święty, aby dopuścił nas do uczestnictwa w swej chwale, w Królestwie Niebieskim, abyśmy Go kiedyś ujrzeli takim jakim jest …

1 – Za Kościół pielgrzymujący, aby jego pasterze; biskupi i kapłani prowadzili lud Boży do światłości życia wiecznego, – „Ciebie prosimy”

2 – Za tych, którzy oddalili się od Chrystusa, aby z pomocą świętych orędowników i patronów odnaleźli drogę powrotną do owczarni Chrystusowej, – „Ciebie prosimy”

3 – Za chorych i cierpiących, aby zjednoczeni z cierpieniami Chrystusa dostrzegli i uznali odkupieńczą wartość swojego cierpienia, – „Ciebie prosimy”

4 – Za umierających, aby w Miłosierdziu Bożym odnaleźli ukojenie i pocieszenie w ostatnim momencie ziemskiego życia, – „Ciebie prosimy”

5 – Za Kościół oczekujący w czyśćcu z tęsknotą na ostateczne spotkanie z Bogiem, aby wsparty naszymi modlitwami dostąpił zbawienia wiecznego, – „Ciebie prosimy”

Zakończenie – Miłosierny Boże wejrzyj na Miłość i Mękę swojego Syna Jezusa Chrystusa i wybacz nam nasze winy, abyśmy mogli razem z Nim uczestniczyć w Twojej chwale, gdzie żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

Słowo „przed rozesłaniem”

Ofiara Odkupieńcza Jezusa Chrystusa, w Której uczestniczyliśmy jest zadatkiem i zapowiedzią naszego zbawienia. Idźmy i głośmy naszym codziennym życiem tę radosną nowinę.

 

Szkic krótkiej homilii na Uroczystość Wszystkich Świętych

Kilka punktów:

– czy niebo jest puste czy zatłoczone? 144 tysiące to na całą historię ludzkości nie za wiele.
– tylko święci mogą być w niebie! Czy jest tam także miejsce dla mnie?
– co zrobić, aby się tam dostać? Oczywiście odp. jest jedna MUSZĘ ZOSTAĆ ŚWIĘTYM!
– ale co to znaczy?

– kiedyś faryzeusze zadali takie samo pytanie Pani Jezusowi, które przykazanie jest najważniejsze? A jeden bogaty młodzieniec zapytał, co mam robić, aby wejść do życia wiecznego?

– odp. miłuj Boga i miłuj bliźniego I NIC WIĘCEJ NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ ROBIĆ, to uczyni cię świętym i tylko w ten sposób wejdziesz do nieba,

– czy to jest trudne? NIE, na pewno nie jest trudne ani niemożliwe, to tylko twój egoizm i twoja zatwardziałość czynią to trudnym a nawet niemożliwym!

– jeśli naprawdę miłujesz Boga, to nie będzie dla ciebie problemu z niedzielną Mszą, regularną spowiedzią czy modlitwą, to tylko twój egoizm, lenistwo lub lekceważenie stwarza problemy,

– jeśli naprawdę miłujesz Boga, to nie będzie dla ciebie problemu z wybaczeniem teściowej, sąsiadowi czy synowej. To tylko twój egoizm i upór stwarzają problemy.

– i nie mów, że świętość to nadzwyczajny wyczyn tylko dla wybranych.

– chciej, bo Pan Bóg zrobił już wszystko co mógł!

 

29.06. Uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła

Podobny obraz

Wieczorna Msza wigilijna

Pierwsze czytanie                                                              Dz 3, 1-10

Piotr uzdrawia chromego od urodzenia

Czytanie z Dziejów Apostolskich.

Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Kładziono go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wstępujących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten, zobaczywszy Piotra, i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę.

Lecz Piotr wraz z Janem, przypatrzywszy mu się, powiedzieli: « Spójrz na nas ». A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny.

Piotr powiedział: « Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! »

I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. Natychmiast też odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga.

A cały lud zobaczył go chodzącego i chwalącego Boga. I rozpoznawali w nim tego człowieka, który siadał przy Pięknej Bramie świątyni, aby żebrać, i ogarnęło ich zdumienie i zachwyt z powodu tego, co go spotkało.

Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny                      Ps 19 (18), 2-3. 4-5 (R.: 5a)

Refren: Po całej ziemi ich głos się rozchodzi.

2  Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.

3  Dzień opowiada dniowi, *
noc nocy przekazuje wiadomość.

Refren.

4  Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
których by dźwięku nie usłyszano;

5  Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
ich słowa aż po krańce ziemi.

Refren.

Drugie czytanie                                                                Ga 1, 11-20

Paweł powołany przez Chrystusa do głoszenia Ewangelii

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Galatów.

Oświadczam wam, bracia, że głoszona przeze mnie Ewangelia nie jest wymysłem ludzkim. Nie otrzymałem jej bowiem ani nie nauczyłem się od jakiegoś człowieka, lecz objawił mi ją Jezus Chrystus. Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków.

Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy Apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku.

Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona Apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do wąs piszę, nie kłamię.

Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                                     J 21, 17d

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Panie, Ty wiesz wszystko,
Ty wiesz, że Ciebie miłuję.

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                            J 21, 15-19

Jezus powierza Piotrowi władzę pasterską

 Słowa Ewangelii według świętego Jana.

Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożywał z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra:
« Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? »
Odpowiedział Mu: « Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham ». Rzekł do niego: « Paś baranki moje ».
I powtórnie powiedział do niego: « Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? »

Odparł Mu: « Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham ».

Rzekł do niego: « Paś owce moje ».

Powiedział mu po raz trzeci: « Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie? »

Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: « Czy kochasz Mnie? » I rzekł do Niego: « Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham ».

Rzekł do niego Jezus: « Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz ». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga.

A wypowiedziawszy to rzekł do niego: « Pójdź za Mną! »

Oto słowo Pańskie.

Msza w dzień

Pierwsze czytanie                                                            Dz 12, 1-11

Cudowne uwolnienie Piotra z więzienia

Czytanie z Dziejów Apostolskich.

W owych dniach Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra. A były to dni Przaśników. Kiedy go pojmał, osadził w więzieniu i oddał pod straż czterech oddziałów, po czterech żołnierzy każdy, zamierzając po Święcie Paschy wydać go ludowi.

Strzeżono więc Piotra w więzieniu, a Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga.

W nocy, po której Herod miał go wydać, Piotr, skuty podwójnym łańcuchem, spał między dwoma żołnierzami, a strażnicy przed bramą strzegli więzienia.

Wtem zjawił się anioł Pański i światłość zajaśniała w celi. Trąceniem w bok obudził Piotra i powiedział: « Wstań szybko! ». Równocześnie z rąk Piotra opadły kajdany.

« Przepasz się i włóż sandały! » – powiedział mu anioł.

A gdy to zrobił, rzekł do niego: « Narzuć płaszcz i chodź za mną! ».

Wyszedł więc i szedł za nim, ale nie wiedział, czy to, co czyni anioł, jest rzeczywistością; zdawało mu się, że to widzenie. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy, prowadzącej do miasta. Ta otwarła się sama przed nimi. Wyszli więc, przeszli jedną ulicę i natychmiast anioł odstąpił od niego.

Wtedy Piotr przyszedł do siebie i rzekł: Teraz wiem na pewno, że Pan posłał swego anioła i wyrwał mnie z ręki Heroda i z tego wszystkiego, czego oczekiwali Żydzi.

Oto słowo Boże.

Psalm responsoryjny
Ps 34 (33), 2-3. 4-5. 6-7. 8-9 (R.: 5b)

Refren: Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił.
2  Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, *
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
3  Dusza moja chlubi się Panem, *
niech słyszą pokorni i niech się weselą.

Refren.

4  Wysławiajcie razem ze mną Pana, *
wspólnie wywyższajmy Jego imię.
5  Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał *
i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

Refren.

6  Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, *
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
7  Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, *
i uwolnił ze wszystkich ucisków.

Refren.

8  Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych, *
aby ich ocalić.
9  Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, *
szczęśliwy człowiek, który znajdzie w Nim ucieczkę.

Refren.

Drugie czytanie                                                   2 Tm 4, 6-9. 17-18

Paweł przewiduje bliską śmierć i nagrodę

Czytanie z Drugiego listu świętego Pawła do Tymoteusza

Najmilszy:

Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.

Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków. Amen.

Oto słowo Boże.

Śpiew przed Ewangelią                                                    Mt 16, 18

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ty jesteś Piotr – Opoka,
i na tej Opoce zbuduję mój Kościół,
a bramy piekielne go nie przemogą.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Ewangelia                                                                        Mt 16, 13-19

Tobie dam klucze królestwa niebieskiego

 Słowa Ewangelii według św. Mateusza.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: « Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? ».

A oni odpowiedzieli: « Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków ».

Jezus zapytał ich: « A wy za kogo Mnie uważacie? ».

Odpowiedział Szymon Piotr: « Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego ».

Na to Jezus mu rzekł: « Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej Opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie ».

Oto słowo Pańskie.

 Ty jesteś Mesjaszem …

Za kogo wy mnie uważacie? Kim jestem dla was, kim jestem dla Ciebie?” To pytanie powtarza Chrystus już od dwóch tysięcy lat. I to powtarza nieustannie, zadając je każdemu z nas indywidualnie i całemu Kościołowi. I na to pytanie musimy sobie jasno i klarownie odpowiedzieć, a właściwie nieustannie odpowiadać. Bez takiej jasnej odpowiedzi kim jest dla mnie Jezus Chrystus, bez jasnego opowiedzenia się za Chrystusem, cała nasza wiara nie jest niczym więcej, jak luźnym konglomeratem, zlepkiem tradycji, pustych frazesów i przyzwyczajeń.

Wyznanie św. Piotra pod Cezareą Filipową: „Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga żywego” nie jest tylko słowną deklaracją. Jest to wyznanie wiary, za którym idą czyny. Nie uchroniło to św. Piotra od grzechu zwątpienia, od zaparcia się. Ale też pozwoliło Piotrowi w momencie najważniejszym wyznać wiarę w Chrystusa i pozostać Mu wiernym, aż do męczeńskiej śmierci w 64 r. Podobnie w wypadku św. Pawła, któremu Jezus sam się objawił pod Damaszkiem: „Ja jestem Jezus„, to rozpoznanie Jezusa i uznanie Go za Pana i Władcę, stało się momentem decydującym i zwrotnym jego życia. I aż do męczeńskiej śmierci w 67 r. św. Paweł będzie zdecydowanie i wbrew swoim ziomkom wyznawał Chrystusa jako Syna Bożego.

Dwaj Apostołowie, dwa filary Kościoła, jeden wybrany i mianowany przez Chrystusa Opoką i drugi wybrany na Apostoła Narodów, jednoznacznie i klarownie wyznają całym swoim życiem, a nie tylko słowami, kim jest dla nich Chrystus. Piotr nie byłby Opoką, Paweł nie byłby Apostołem Narodów, gdyby obydwaj nie zawierzyli Chrystusowi, gdyby obydwaj nie uznali go za Syna Bożego.

Może warto sobie to właśnie uświadomić w dniu dzisiejszej uroczystości, że ich wiara, wiara Apostołów, ale i ich życie, i działalność ma za fundament to właśnie wyznanie: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży„.

A dla mnie? Kim dla mnie jest Chrystus i jakie są tego – w moim życiu – konsekwencje?


Homilia alternatywna

«Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie» (Mt 16,18-19)

«Pan stanął przy mnie i wzmocnił mnie, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mnie Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mnie, przyjmując do swego królestwa niebieskiego» (2Tm 4,17-18)

Święty Piotr – Skała i Święty Paweł – Apostoł Narodów, dwa filary Kościoła, jeden ustanowiony przez Chrystusa Opoką, na której Zbawiciel zbudował Kościół, drugi ustanowiony Apostołem narodów pogańskich. Dzisiejsza uroczystość wspomina obydwu, bo obydwóm Kościół zawdzięcza niezwykły rozwój u początków i trwanie. Oczywiście założycielem Kościoła  i Jego pierwszorzędnym filarem jest sam Jezus Chrystus, ale to On sam wybrał Piotra i Pawła i uczynił ich filarami. Dwie różne postaci, dwa różne charaktery, dwie różne osobowości, ale jednocześnie obydwaj służący temu samemu Chrystusowi, tej samej sprawie. Św. Piotr jest symbolem stałości i niewzruszoności, niezmienności nauki Chrystusa. Św. Paweł jest symbolem Jego apostolskiego dynamizmu i zapału, ale także Jego uniwersalizmu. Św. Piotr symbolizuje to, co w Kościele jest niezmienne, trwałe i niezniszczalne. Św. Paweł symbolizuje to, co w Kościele jest otwarte na świat, to co czyni Kościół Chrystusowy uniwersalnym, posłanym do wszystkich. W wyborze tych dwóch odmiennych postaci widzieć można nie tylko wolę Chrystusa, ale i klucz do zrozumienia dwu-tysiącletniej historii Kościoła.

„Ubi Petrus, Ibi Ecclesia, Ibi Deus” – zdanie to przypisywane świętemu Ambrożemu wyraża wiarę Kościoła, zgodnie z którą święty Piotr i Jego następcy mają w Kościele uprzywilejowane miejsce, a jednocześnie władzę i odpowiedzialność za Kościół Chrystusowy.

Katechizm Kościoła tak ujmuje tę prawdę:

W kolegium Dwunastu pierwsze miejsce zajmuje Szymon Piotr. Jezus powierzył mu wyjątkową misję. Dzięki objawieniu otrzymanemu od Ojca Piotr wyznał: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Nasz Pan powiedział wtedy do niego: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18). Chrystus, „żywy kamień” (1 P 2, 4), zapewnia swemu Kościołowi zbudowanemu na Piotrze zwycięstwo nad mocami śmierci. Piotr z racji wyznanej wiary pozostanie niezachwianą skałą Kościoła. Będzie strzegł tej wiary przed wszelką słabością oraz umacniał w niej swoich braci.

Jezus powierzył Piotrowi specjalną władzę: „Tobie dam klucze Królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie” (Mt 16, 38t 19). „Klucze” oznaczają władzę zarządzania domem Bożym, którym jest Kościół. Jezus, „Dobry Pasterz” (J 10,11), potwierdził to zadanie po swoim Zmartwychwstaniu: „Paś baranki moje!” (J 21,15-17). „Wiązanie i rozwiązywanie” oznacza władzę odpuszczania grzechów, ogłaszania orzeczeń doktrynalnych i podejmowania decyzji dyscyplinarnych w Kościele. Jezus powierzył tę władzę Kościołowi przez posługę Apostołów, a w sposób szczególny Piotrowi. Samemu zaś Piotrowi powierzył wyraźnie klucze Królestwa.” (KKK 552-553)

A w artykule 882 KKK stwierdza:

Papież, Biskup Rzymu i następca św. Piotra, jest trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności zarówno biskupów, jak rzeszy wiernych. Biskup Rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła, ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem„.

Warto o ty pamiętać szczególnie w naszych czasach kiedy Papież, Biskup Rzymu, następca świętego Piotra jest tak bezpardonowo krytykowany i atakowany za swoją wierność Chrystusowi i Jego nauczaniu. On jest kontynuatorem zadania powierzonego Piotrowi, ale także On jest przedłużeniem misji Pawłowej.

Misją świętego Piotra jest „umacnianie w wierze”, misją świętego Pawła jest „dopełnienie głoszenia Ewangelii wszystkim narodom”. I to właśnie dokonuje się we współczesnym świecie dzięki misji Kościoła zbudowanego przez Chrystusa na Skale Piotra i niosącego wraz z Pawłem Dobrą Nowinę aż po najdalsze krańce świata. A Kościół ten jest tam gdzie jest Piotr naszych czasów – Papież.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – rok C

Ez 34,11-16

Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę. Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec i uwolnię je ze wszystkich miejsc, dokąd się rozproszyły w dni ciemne i mroczne.

Wyprowadzę je spomiędzy narodów i zgromadzę je z krajów, sprowadzę je z powrotem do ich ziemi i paść je będę na górach izraelskich, w dolinach i we wszystkich zamieszkałych miejscach kraju. Na dobrym pastwisku będę je pasł, na wyżynach Izraela ma być ich pastwisko. Wtedy będą one leżały na dobrym pastwisku, na tłustym pastwisku paść się będą na górach izraelskich. Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie.

Rz 5,5-11

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni. Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to – ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie.

Łk 15,3-7

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła.

Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Znalezione obrazy dla zapytania najświętsze serce jezusa

Radość z nawróconego grzesznika

Przypowieść o zagubionej owcy jest tylko jedną z wielu przypowieści u św. Łukasza, mówiących o Miłosierdziu Bożym i nawróceniu człowieka. Uzdrowienie sługi setnika z Kafarnaum, opowieść o nawróconej grzesznicy (z ostatniej niedzieli), przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, a wreszcie przepiękna i wzruszająca przypowieść o synu marnotrawnym i wiele innych przypowieści przedstawionych przez Łukasza, to wszystko ma nam pokazać dwie podstawowe prawdy;

– z jednej strony – nieskończone Miłosierdzie Boże,
który nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył,

– a z drugiej strony – prawdę o konieczności nawrócenia, o konieczności rozpoznania swojego stanu.

Jak mówi św. Paweł Apostoł w dzisiejszym drugim czytaniu: ” Bóg okazuje nam swoją Miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami„. Nie jest łatwo przyznać się do swoich grzechów. Nie jest łatwo uznać, że jest się słabym i ułomnym, że jest się grzesznikiem. Nie jest łatwo uderzyć się we własną pierś ze słowami „mea culpa”. O ileż łatwiej -dla odwrócenia uwagi od siebie- wytykać i pokazywać grzechy innych? O ileż łatwiej spowiadać się z „cudzych grzechów” i napiętnować cudze pomyłki i błędy?

Miłosierdzie Boże -mimo że nieskończone- jest jednak bezsilne wobec takiej postawy.

Słyszałem kiedyś bardzo wstrząsające rozumowanie – rozważanie:

Bóg jest nieskończenie Miłosierny, nieskończenie Mądry i Wszechmogący. Ale to wszystko jest bezużyteczne i bezsilne wobec trzech ludzkich nieskończoności: nieskończonej ludzkiej pychy, głupoty i zatwardziałości ludzkiego serca

Jezu cichy i pokornego Serca uczyń serca nasze według Serca Twego.