11 listopada – Święto Niepodległości

Mdr 13,1-9

Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa – winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat – jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?

Łk 17,26-37

Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je. Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą mleć razem: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona. Pytali Go: Gdzie, Panie? On im odpowiedział: Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy.

lub

Łk 17,20-25

Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Do uczniów zaś rzekł: Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub: Oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.

Do wolności wyswobodził nas Chrystus 

Jak wykorzystaliśmy naszą wolność?

• W liście do Gal 5:13 św. Paweł woła:

Do wolności wyswobodził nas Chrystus.
Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału,
wręcz przeciwnie,
miłością ożywieni
służcie sobie wzajemnie!”

Papież Jan Paweł II nawoływał i modlił się w czasie kolejnych pielgrzymek do Ojczyzny: o mądre zagospodarowanie wolności, o mądre jej wykorzystanie. Napominał i nawoływał do mądrej wolności i do korzystania z tej wolności zgodnie z przykazaniami Bożymi. A my, czy umieliśmy tę wolność mądrze zagospodarować? On tak bardzo konkretnie wskazywał nam i wskazuje nadal, na czym polega wolność, która najpierw i przede wszystkim nie jest tylko wolnością od, ale jest nade wszystko wolnością ku, wolnością do. Taka wolność to nie tylko wolność od zniewoleń zewnętrznych, ale przede wszystkim wolność od wszelkiego rodzaju zniewoleń wewnętrznych, to także zadanie do zrealizowania, a nie jak mówi św. Paweł „zachęta do hołdowania ciału. Taka wolność to wzajemna służba, to przestrzeń miłości i miłosierdzia, to wolność ku dobru, a nie wolność od dobra, jak czasami mogłoby się wydawać. To nie wolność od przykazań i norm moralnych, to nie anarchia i całkowita samowola.

• A jak my tę wolność zagospodarowaliśmy?

Na poziomie politycznym – afera goni aferę, skandal goni skandal, aroganccy, skompromitowani politycy z rządu, sejmu i senatu, robią co im się żywnie podoba, bo są wolni tzn. całkowicie samowolni i niekaralni, nietykalni i nikt im nic nie zrobi. Oni tak pojęli wolność, jako wolność od wszelkiej moralności, uczciwości i przyzwoitości. Wolność czynienia co im się podoba.

Afera Rywina, afera Orlenu, afery w ZUS’ie i w PZU, i w tylu innych instytucjach państwowych … Wyzwoliliśmy się od wszelkich ograniczeń i praw, od moralności i zwykłej uczciwości, i wolność przybrała wymiary samowoli, a nawet anarchii.

I słowa św. Pawła: „miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” A komu służą ci aroganccy i elegancko ubrani panowie zamieszani w tyle afer?

To nie my wybieraliśmy takich polityków – powiecie mi … czy na pewno nie my? Czy bojkotując wybory, lekceważąc je sobie nie przyczyniam się przypadkiem do tego, że tacy właśnie aroganccy i liberalistyczni politycy są wybierani?

Mamy wolną prasę i wolne media, bo wolno im pisać i publikować, co im się podoba, najgorsze wymysły i kłamstwa, najgorsze brednie i kalumnie, i nikt nie ponosi za nic odpowiedzialności. A my tego słuchamy, my to kupujemy i czytamy, my się tym epatujemy …, bo nareszcie komuś (najlepiej jakiemuś księdzu) dołożyli, bo nareszcie zdemaskowali kościół, bo nareszcie dowiedzieliśmy się prawdy … w telewizji mówili, w gazecie pisało, to musi być prawda … ! My tak korzystamy z wolności, bo pozwalamy pluć i szkalować innych, bo już potępiliśmy sąsiada, znajomego, współpracownika, krewnego, zanim jeszcze został osądzony, zanim mu ktokolwiek cokolwiek udowodnił …

I słowa św. Pawła: „miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” A komu służą liberalistyczne media?

Wolność to zadanie do zrealizowania, to przestrzeń do mądrego zagospodarowania, a nie wolność publikacji najgorszego rodzaju perwersji i brudu.

A filmiki, „świerszczyki”, gazetki pełne brudu, gwałtu i przemocy … kto to ogląda kto kupuje, kto się tym zachwyca? Gdyby nie było na nie zapotrzebowania, to by splajtowały, nie produkowano by ich, nie wydawano … nie miałyby prawa bytu skandalizujace pisma nastawione jedynie na sensację zaq wszelką cenę.

Do wolności wyswobodził nas Chrystus i nie wolno nam brać tej wolności jako zachęty do hołdowania wszelkiego rodzaju nieprawości i swobodzie obyczajów. Wolność jest bardzo łatwa do pomylenia z samowolą, z całkowitą swobodą jeśli jest widziana tylko jako wolność, czy wyzwalanie się od: skrępowań, niewygodnych ograniczeń, tego co nas krępuje. Nie każda wolność jest wyzwoleniem.

Na poziomie społecznym – jak wygląda nasze życie codzienne? Czy jest to wolność, czy raczej anarchia, jak to wygląda w naszych biurach i zakładach, … w naszych zachowaniach wobec innych. Czy nasza wolność nie wyraża się raczej w tym, że uwolniliśmy się od moralności, od etyki, od przykazań?

Media stały się instrumentem dzierżenia nieograniczonej władzy i kontroli nie tylko nad umysłami; ale również nad ludzkimi sumieniami. I to one próbują nas zniewolić, a świat, który media ukazują, jest światem symulowanym, nieprawdziwym, przesłoniętym przez wszechobecną reklamę … a jedyne co ów medialno-reklamowy kompleks tworzy, to plemiona konsumentów, hordy wykorzenionych kulturowo nomadów krążących po hipermarketach i supersamach, sfrustrowanych nieposiadaniem ogromu rzeczy, które podsuwa im pod nos tworząca sztuczne potrzeby reklama. I stąd bierze się zagłuszanie duchowości i pogoń za zaspokajaniem pseudo-potrzeb.
Taka wolność też jest tylko namiastką i karykaturą, bo w rzeczywistości jest głębokim zniewoleniem ludzkiego umysłu i ludzkiego sumienia.

Na poziomie ekonomicznym – jakże to jest, że w wolnym kraju wielu wolnych pracodawców traktuje swoich pracowników jak niewolników?! I tu znowu słowa św. Pawła: „miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” A komu służą właściciele zakładów pracy i sklepów wykorzystujący nieludzko i niesprawiedliwe swoich pracowników? Czy we wszystkich tych sklepach i zakładach rządzi obcy kapitał, czy to może raczej zachłanność i nienasycona chciwość naszych rodzimych KATOLICKICH przedsiębiorców?

A św. Jakub pisze w swoim liście:

Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie,
którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności
.
Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego,
który nie czynił miłosierdzia:
miłosierdzie odnosi triumf nad sądem.”
(Jk 2:12-13)

To jest prawo wolności, prawo miłości i miłosierdzia, a nie nadużywania i egoizmu.

Na poziomie wychowawczym – jak wychowujemy nasze dzieci? Mają całkowitą wolność i efekty tej nieograniczonej wolności są widoczne … w szkołach, na ulicach, a w końcu i w więzieniach. Uwolniliśmy nasze dzieci od posłuszeństwa, od moralności, od grzeczności, od szacunku dla starszych. Wychowujemy je bezstresowo. I jaki jest tego efekt?

Na poziomie małżeńskim i rodzinnym – coraz więcej rozwodów, małżeństw na próbę i dzieci bez rodziców, coraz więcej aborcji, coraz większa swoboda obyczajów. Czy o takim zagospodarowaniu wolności mówił Papież Polak?

A w końcu nasz wolność narodowa. To co stało się po I wojnie światowej w 1918 roku i to co stało się w 71 lat później w 1989 roku … Czy umiemy to mądrze wykorzystać. Czy nie sprzedajemy się za dobrobyt, za obietnice złotych gór. Czy nie zapominamy, że przenieśliśmy naszą narodową wolność przez lata zaborów i wojen, przez okupację niemiecką i komunistyczną tylko i wyłącznie dlatego, że Polska i Polacy, to naród ludzi wierzących, zakorzenionych w wierze przodków. Dlaczego tak łatwo dzisiaj tę wolność i wiarę opuszczamy, sprzedajemy, o niej zapominamy?

Nasze „wejście do Europy” (jakbyśmy przedtem byli z Azji), czy naprawdę wiemy jakie się za tym kryją zakusy i interesy?

• cytat przypisywany jednemu z „założycieli” Unii, Francuzowi Jean Monnet:

Narody Europy trzeba prowadzić ku super-państwu bez tłumaczenia ludziom, co się dzieje. Można to osiągnąć stopniowo, podejmując – pod przykrywką celów ekonomicznych – kroki nieodwracalnie wiodące ku federacji„.

To super-państwo ma oczywiście służyć określonej grupie ludzi … I tak została skonstruowana Europejska konstytucja, radośnie podpisana niedawno przez wszystkich przywódców państw członkowskich.

Konstytucja Europejska, podpisano, ale zanim ją wprowadzą państwa członkowskie muszą ją zaakceptować w referendum. I musimy wiedzieć, że i ta konstytucja też chce nam w jakiś sposób tę mądrą wolność odebrać. I to nie tylko przez fakt, że arogancko zanegowano w niej chrześcijańskie korzenie Europy, ale i to, że wprowadzono tam takie mechanizmy, które pozwalają na manipulację całymi narodami w celach czysto komercyjnych. Jest bowiem tak skonstruowana, że stawia się ponad konstytucjami narodowymi i jej głównym celem jest takie ekonomiczne i techniczne uporządkowanie, państwa, które pozwoli na manipulowanie potrzebami ludzi przez właścicieli kapitału. Człowiek, jednostka, ale i całe społeczeństwo staje się wtedy jedynie siłą nabywczą, konsumpcyjną, przetwarzającą produkt finalny na śmieci. Samo zaś posiadanie i konsumowanie staje się zastępnikiem bycia, istnienia, myślenia.

Nie chcę się przeciwstawiać wejściu Polski do Europy, ale warto, a nawet trzeba być świadomym, jakie za tym kryją się cele i zakusy.

Co więcej: w dzisiejszej polityce europejskiej nie chodzi tylko o ekonomiczne zyski i szybkie dorabianie się na zaspakajaniu wcześniej perwersyjnie podsycanych zwierzęcych pragnień i pożądliwości. Chodzi o planowe i przemyślane niszczenie tkanki religijnej w społeczeństwach konsumpcyjnych i postmodernistycznych. Jest to zmasowany atak na wszystko co duchowe, na wszystko co ludzkie i religijne. To nie jest mądre zagospodarowanie przestrzeni wolności.

Czy jesteśmy tego świadomi zachwycając się Zachodem i tym wszystkim, co stamtąd do nas dociera. Czy naprawdę mądrze wykorzystujemy naszą wolność.

A przecież z drugiej strony:

• oczy świata są zwrócone na Polskę

Wielu intelektualistów chrześcijańskich na Zachodzie wiąże z Polską i jego katolicyzmem duże nadzieje.
Pozostają oni pod wrażeniem rozmachu pontyfikatu Jana Pawła II i rozumują następująco: Papież nie wziął się znikąd, uformowała go określona tradycja religijna i kulturowa, i w tradycji tej musi tkwić spory potencjał duchowy, skoro wydała ona tak wybitną jednostkę. Jeden z czołowych intelektualistów amerykańskich, redaktor naczelny pisma „First Things”, Richard Neuhaus uważa, że impuls do nowej ewangelizacji Europy wyjdzie właśnie z Polski. Podobnie uważa też rektor uniwersytetu w Pampelunie w Hiszpanii, zaś brat Roger, założyciel protestanckiej wspólnoty Taize, powiedział wprost: „Wiosna Kościoła wyjdzie z Polski”.

A gdzie my naprawdę jesteśmy?

O to bowiem prosił Papież, o to się modli dla Polski, o mądre zagospodarowanie wolności, o to abyśmy umieli dać światu, to czego mu obecnie najbardziej brakuje.

Kard. G. Danneels – prymas Belgii zapytany o to, jak Polska może ustrzec się losu zlaicyzowanej i pogańskiej Europy Zachodniej mówi:

Sekularyzacja poprzez praktyczny konsumpcjonizm jest nawet bardziej niebezpieczna od teoretycznego, komunistycznego ateizmu. Wy przeżyliście już ów teoretyczny i komunistyczny ateizm, ale !!! Musicie uważać, aby nie paść ofiarą demonów bogacenia się. Bogactwo bowiem generuje pełną pychy i zarozumiałości samowystarczalność. A to właśnie, pyszne poczucie samowystarczalności; jest największym niebezpieczeństwem dla chrześcijanina i jego wolności.

To wszystko, to tylko myśli, jakie przychodzą mi w tym dniu szczególnym, kiedy świętujemy odzyskanie niepodległości, kiedy mówimy o wolności. Trzeba abyśmy tę wolność naprawdę głęboko i z mądrością umieli przeżywać, abyśmy nie popadli w karykaturę wolności, w jej zaprzeczenie, jakim jest o wiele większe, wewnętrzne zniewolenie ducha.

Może więc warto przemyśleć głęboko słowa św. Pawła zacytowane na początku:

Do wolności wyswobodził nas Chrystus.
Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału,
wręcz przeciwnie,
miłością ożywieni
służcie sobie wzajemnie!

Uroczystość Bożego Ciała A, B, C

 

Czytania: Rdz 14,18-20; 1Kor 11,23-26; Łk 9,11-17

Trzy homilie na Uroczystość Bożego Ciała


3 kwietnia 2002 roku do Alicji Lenczewskiej, Chrystus powiedział:

+ Strzeż się bezmyślnego i obojętnego przyjmowania Mnie w Komunii Świętej. Jest to wielki grzech i profanacja Mojej miłości i Mojego daru zrodzonego we Krwi Golgoty. Ja przecież tak bardzo was kocham i pragnę być kochany.” – Słowo pouczenia, 430

Niedawno, w niedzielę Obchodziliśmy uroczystość Trójcy Przenajświętszej. To z tej tajemnicy, z najgłębszej czeluści Bożej Miłości z tajemnicy Boga, który jest Miłością rodzi się Tajemnica Eucharystii.

Nie będę się wymądrzał. Po prostu odczytam tekst pani dr Wandy Półtawskiej, bliskiego współpracownika świętego Jana Pawła II


I – „Upadnij na kolana – Wanda Półtawska o Eucharystii”

„Młodzi, zdrowi – dlaczego nie klękną? Bo niemodne? Nie, to by nie wystarczyło, to jest głębszy znak – „upadnij na kolana ludu, czcią przejęty”. No właśnie, trzeba być czcią przejętym, żeby paść na kolana. Trzeba wiedzieć przed Kim i dlaczego „upadnij na kolana” …

Mała byłam, jeszcze nie chodziłam do szkoły, gdy zachorował nasz dozorca, stary pan Michał. Zima to była czy może przedwiośnie, bo śnieg leżał pomieszany z błotem, taka mazia.

Dzieci z podwórka wiedziały, że stary Michał umiera i dlatego przyjdzie do niego Pan Jezus. Trochę się dziwiłam, dlaczego dopiero teraz, jak już nie może wstać, a nie wcześniej. Ale wszystkie czekałyśmy przy furtce od ulicy. Zza rogu, a właściwie zza zakrętu, odezwał się dzwonek; chłopiec, taki niewiele większy ode mnie, w białej komeżce dzwonił dzwonkiem, a wszyscy od razu się obejrzeli – za nim szedł ksiądz. Zbyszek, duży chłopak z podwórka, powiedział: „Niesie Pana Jezusa” – nie było widać gdzie niesie, ale wszyscy od razu uklękli.

Jakiś pan w szubie, jakaś pani w futerku i pan w czerwonej czapeczce, co przynosił listy do mojej starszej siostry. I chłop zlazł z wozu, zatrzymał konie i ukląkł. Wszyscy bez namysłu w błoto i roztapiający się śnieg. Ja – też, wszystkie dzieci z podwórka – też. Przez moment błysnęła mi myśl: „mam białe getry, co na to powie mama!?” Ale mama właśnie wyszła na próg i też uklękła.

Ksiądz poprzedzony chłopczykiem wszedł z sieni na prawo, do izdebki, gdzie mieszkał stary Michał.

Tyle lat temu, a ja co dzień wspominam tę scenę. Ludzi klęczących w błocie, bo przechodzi Pan Jezus. Wspominam to podczas każdej Mszy św., gdy widzę, jak ministranci rozparci siedzą na ławkach, koło ołtarza, a ksiądz koło nich rozdaje Komunię św. Widzę to, gdy na Mszy św., podczas podniesienia ludzie stoją – klęczy parę starych kobiet. I widzę to w kaplicy papieskiej, gdy wszyscy siedzą, a klęczy jeden człowiek w białej sutannie i z białymi włosami, Jan Paweł II. Gdy go w Krakowie nie można było znaleźć w kurii, wystarczyło pójść parę ulic dalej, gdzie siostry mają wieczną adorację. Klęczał tam godzinami.

Dla Boga – jeśli się choć trochę pojmuje kim On jest – człowiek od wieków szukał sposobu wyrażenia czci, tego timor Dei (bojaźni Bożej), jaką stworzenie winno okazać Stwórcy; starał się znaleźć gest szczególny, specjalny, jedynie dla Boga przeznaczony; ludzie klękali, wznosili ręce do nieba. Gest ten nie jest ofiarowywany nikomu z ludzi. Owszem, jeszcze Jego zastępcy – przed Piotrem na Stolicy Apostolskiej klękali ludzie. Kiedyś – dziś nawet tam nie.

Dlaczego? Czy zmalał Bóg w ludzkich oczach, sprowadzony do naszego nędznego wymiaru – czy pojęcie sacrum (tego, co święte) zanika.

Jest, jest paru szaleńców Bożych, chodzących po tym świecie, usiłujących zaszczepić na nowo kult dla Białego Krążka w złocistej monstrancji. Chodzą od parafii do parafii i namawiają na wieczystą adorację. I mówią rzeczy graniczące z cudem, że od czasu, jak w tej parafii całą dobę adoruje się Przenajświętszy Sakrament, jak ludzie kolejno klęczą przed Sanctissimum, to maleje ilość przestępstw, to zmienia się klimat w parafii.

A inni? Niektórzy wzruszają ramionami: ach, to tylko symbol; inni oglądają się dookoła; wszyscy stoją, jakże się tu wychylać, sam jeden?

Pierwszy raz widziałam człowieka stojącego podczas podniesienia w kościele w Lublinie na samym początku okupacji: SS-man w mundurze (a jakże, katolik – na pasie miał wybite przecież Gott mit uns). Stał sztywno na rozkraczonych nogach, a cały kościół klęczał.

Potem, po wojnie umarł nasz kolega – przez wszystkich ceniony; na pogrzebowej Mszy św. koledzy po fachu, panowie doktorzy partyjni stali sztywno. Lojalnie przyszli na Mszę św., ale nie mogli się narazić klękaniem. I było to jak znak – wierzący wiedzą, co się dzieje, padają na kolana. Niewierzący grzecznie stoją, jak na uroczystości ludzkiej, nie rozumiejąc nic więcej.

A teraz? W kaplicy u sióstr podczas Mszy św. wszystkie stoją, nie, nie wszystkie: dwie staruszki klęczą i ja – pytam przełożoną, co to jest, czy one nie rozumieją? Czy wszystkie są chore? Przełożona trochę speszona mówi: „z Zachodu przyszło, kapituła przegłosowała zmiany stroju i zamiany obyczaju”.

Magiczne słowa, jak zaklęcie: „z Zachodu”. Zalewa nas fala brudnej wody z Zachodu, przywożą do nas śmieci, a w Polsce wszystko się bezmyślnie przyjmuje, bo… bo po prostu jest snobizm.”

A przecież nie chodzi tylko o to, czy stoję, czy klęczę. Chodzi także o to z jakim szacunkiem przyjmuję Najświętszy Sakrament, z jaką czcią i bojaźnią przystępuję do Komunii Świętej?


II – Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki

Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Niedzielę Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle nauczania błogosławionego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakżeż nie zobaczyć, że Kościół, ale i każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii to tylko nam się wydaje, że żyjemy i po doczesnych 70 lub 80 latach nie będziemy żyć w wieczności. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”

Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego „chleba powszedniego” i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas, na co dzień słowa: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?”

Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm?

Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był razowy chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Jeśli odrzucimy Eucharystię, jeśli odrzucimy prawdę o realnej obecności Jezus Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina, to całe nasze życie sprowadzi się tylko do doczesności i pozbawione zostanie wszelkich eschatologicznych i nadprzyrodzonych wymiarów.

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?

Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. „Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki”. Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności, a wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu „zwierzęcia przeżuwającego trawę”.

Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym
dla mojego życia doczesnego i wiecznego
jest karmienie się Twoim Ciałem.


III – Eucharystia prawdziwe Ciało Chrystusa

W tę uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej nie sposób nie przypomnieć kilka wstrząsających faktów.[1]

„Cud eucharystyczny w Buenos Aires. Konsekrowana Hostia zmieniła się w ciało i krew.

18 sierpnia 1996 r. o godz. 19 ks. Alejandro Pezet odprawiał Mszę św. w kościele, który znajduje się w handlowej dzielnicy Buenos Aires. Pod koniec udzielania Komunii św. podeszła do niego kobieta, informując, że z tyłu kościoła na świeczniku leży porzucona Hostia. Ksiądz Alejandro poszedł we wskazane miejsce i zobaczył sprofanowaną Hostię. Była tak pobrudzona, że nie mógł jej spożyć. Włożył ją do naczyńka z wodą i schował do tabernakulum w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Kiedy w poniedziałek 26 sierpnia ks. Alejandro otworzył tabernakulum, stwierdził, że Hostia zamieniła się w krwistą substancję. Poinformował o tym ks. biskupa Jorge Mario Bergoglio, który polecił wykonanie profesjonalnych zdjęć. Widać na nich wyraźnie, że Hostia, która zamieniła się w zakrwawione ciało, znacznie się powiększyła. Przez kilka lat przechowywano ją w tabernakulum, trzymając całą sprawę w tajemnicy. Ponieważ Hostia ta w ogóle nie ulegała degradacji, w 1999 r. decyzją ks. – już wtedy – kardynała Bergoglio postanowiono poddać ją naukowym badaniom.

5 października 1999 r. z Hostii, która stała się cząstką zakrwawionego ciała, dr Castanon pobrał próbkę. Przesłano ją naukowcom w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich o jej pochodzeniu, aby im niczego nie sugerować. Jednym z badaczy był dr Frederic Zugibe, nowojorski kardiolog i patolog medycyny sądowej. Stwierdził on, że badana substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest ludzkie DNA. Naukowiec ten oświadczył, że „badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że to serce żyło w chwili pobierania wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza żywym organizmem. Ich obecność wskazuje więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało – np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”. Wtedy poinformowano dr Zugibe, że źródłem badanej przez niego próbki jest konsekrowana Hostia (biały niekwaszony chleb), która w tajemniczy sposób zamieniła się we fragment zakrwawionego ludzkiego ciała. Zdumiony tą informacją dr Zugibe powiedział: „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana Hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”.

Około roku 750 – a więc prawie 1300 lat temu – miał miejsce cud eucharystyczny w Lanciano, we Włoszech. W tamtejszym kościele św. Franciszka w relikwiarzu nadal przechowywana jest zakrwawiono hostia i 5 skrzepów krwi. Od listopada 1970 roku do marca 1971 roku oraz w 1981 roku próbki badał prof. Odoardo Linoli, specjalista anatomii, histopatologii, chemii i mikroskopii klinicznej przy współpracy z prof. Rugggero Bertelli, anatomem. Stwierdzono, że Ciało to mięsień sercowy, grupa krwi AB. Równolegle przeprowadzono badanie DNA. Badania porównawcze DNA próbki z Buenos Aires i Lanciano wykazały, że pochodzą one od tego samego człowieka.”

Tyle – być może znane niektórym – fakty. Ale pokazują one w sposób naoczny z KIM mamy naprawdę do czynienia, kiedy kapłan – podając nam – Komunię świętą, mówi „Ciało Chrystusa”. Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Uroczystość Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle powyżej przytoczonych faktów, ale i w świetle nauczania świętego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakże nie zobaczyć, że Kościół, ale także każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii, to tylko nam się wydaje że żyjemy. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w słowach: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.”

Kiedy przyjmujemy Komunię Święta, kiedy dzisiaj pójdziemy w procesji za monstrancją z konsekrowaną Hostią, to tak naprawdę przyjmujemy Ciało Chrystusa. Chrystus daje nam –mówiąc wprost – swoje Serce. Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia”. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały jest i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm, że w odrobinie chleba potrafi ukryć swoje Serce?

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Jezu, daj mi zrozumieć jak ważnym dla mojego życia doczesnego i wiecznego jest karmienie się Twoim Ciałem.


IV – Materiał duszpasterskie na Uroczystość Bożego Ciała

Wstęp do Mszy św.                     Eucharystia, czyli Ciało Chrystusa powinna być centrum, szczytem i wypełnieniem naszego chrześcijańskiego życia. Warto sobie to uświadomić na początku tej Mszy świętej. To, co za chwilę się dokona na ołtarzu ma być rzeczywiście centrum i szczytem oraz wypełnieniem całego mojego życia. I tylko od tego jak ja w Eucharystii uczestniczę zależy, czy rzeczywiście tak się stanie.

Modlitwa wiernych

Wstęp:                     Do Boga Ojca, Pana wszelkiego życia zanośmy nasze modlitwy i błagania, abyśmy przyjmując Ciało i Krew Chrystusa na życie wieczne z radością głosili obecność Boga pośród nas.

1                    Za Kościół Święty, Któremu Chrystus nakazał sprawowanie Eucharystii, aby wiernie i skutecznie karmił Lud Boży Ciałem Pańskim dla zbawienia świata… Ciebie prosimy,

2                   Za Papieża, biskupów i kapłanów, którym Chrystus zlecił sprawowanie Ofiary Eucharystycznej, aby swoim życiem i przykładem dawali świadectwo tej niezwykłej Tajemnicy… Ciebie prosimy,

3                   Za nas wszystkich, karmiących się Ciałem Pańskim, abyśmy w życiu codziennym byli świadkami miłości Boga do człowieka… Ciebie prosimy,

4                   Za dzieci pierwszokomunijne, które przyjmują Ciało Chrystusa po raz pierwszy, aby pozostały Mu wierne przez całe swoje życie… Ciebie prosimy,

5                   Za zmarłych, którzy z wiarą i ufnością karmili się Ciałem Pańskim z czasie doczesnego życia, aby mieli Życie w sobie… Ciebie prosimy,

Zakończenie:                     Ojcze, Który w Eucharystii dałeś nam swojego Syna, aby był naszym pokarmem na życie wieczne, daj nam tak pożywać tego Ciała i Krwi Jego, abyśmy zasłużyli na życie wieczne w Królestwie Twoim, gdzie Ty żyjesz i królujesz z Twoim Synem i Duchem świętym na wieki wieków. Amen

Przed rozesłaniem:                    Kończąc Eucharystię weźmy sobie do serca słowa Chrystusa: „Kto spożywa moje Ciało i pije Krew moją ma życie wieczne.” Oby te słowa przypominały nam o tej niesamowitej miłości Boga do człowieka. A eucharystyczny Chrystus, którego przyjęliśmy niech nam zawsze towarzyszy.

[1] Poniższy opis faktów pochodzi z serwisu internetowego Adonai.pl https://adonai.pl/sakramenty/eucharystia/?id=31

Niedziela – Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Prz 8,22-31

Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił – początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich.

Rz 5,1-5

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

J 16,12-15

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

Trójca Święta

Dzisiaj Pan Bóg zaprasza nas na najwyższe piętra samego nieba, tam, gdzie przebywa On sam, Jedyny Bóg w Trzech Osobach.

Zaprasza nas nie do zrozumienia, bo jest to niemożliwe dla ludzkiego rozumu, ale zaprasza nas do kontemplacji, do uwielbienia, do zachwycenia się Nim samym.

On sam bowiem objawia się — w Piśmie Świętym — jako Trójjedyny Bóg:

Bóg – kochający i Miłosierny Ojciec, Stworzyciel, Który z miłości powołuje wszystko do istnienia,

Bóg – zbawiający Syn, Który z miłości cierpieniem swoim odnawia całe stworzenie,

Bóg – uświęcający i pocieszający Duch Boży, Który swoją Mocą, Mądrością i Miłością podtrzymuje wszystko w istnieniu …

To objawia nam Chrystus kiedy mówi u Mateusza:

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” [Mt 28,19].

Ale też tę kontemplację Boga w Trójcy Jedynego możemy oprzeć na innych fragmentach Pisma Świętego.

Najpierw jednak zasadnicze rozróżnienie, aby nie było pomyłek.

Biblijna greka, a później łacina rozróżnia dwa rodzaje miłości:

Amor concupiscentia — to jest miłość uczuciowa, pożądawcza, emocjonalna i kapryśna, pragnąca dobra dla siebie, czasami tylko cielesna, poszukująca przyjemności i samozadowolenia.

Z tym mamy do czynienia w naszym ludzkim, czasami egoistycznym i cielesnym życiu.

I druga, to jest:

Caritas benevolentia — to jest miłość życzliwa, pragnąca dobra dla osoby kochanej, udzielająca się, wylewająca się ku osobie kochanej.

Tę drugą mogą łatwiej zrozumieć matki mające małe dziecko. One całe są nastawione na dobro dziecka. Ich miłość jest właśnie życzliwa, obdarzająca, udzielająca się, całkowicie nastawiona na drugą osobę.

Kiedy św. Jan mówi:

Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest Miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” [1 J 4,16].

To właśnie tę drugą miłość, Caritas benevolentia ma na myśli. Bóg jest taką właśnie MIŁOŚCIĄ, życzliwą, pragnącą dobra osoby kochanej, udzielającą się, wylewającą się ku osobie kochanej.

Ale skro „Bóg jest Miłością, to przecież nie może być sam…”.

Taka jest właśnie prawda o Trójcy Świętej. Jej tajemnicą jest Miłość, która nie może istnieć inaczej, jak tylko w relacji, w komunii osób, we wspólnocie. Nie może być sama. Miłość potrzebuje kogoś, aby kochać i jednocześnie odpowiadać miłością na miłość. Bóg jest więc relacją, wspólnotą, komunią co najmniej dwóch osób, które wzajemnie okazują sobie MIŁOŚĆ.

Jeden z teologów mówi jednak tak:

Bóg Ojciec ujrzał swoje Słowo, swą drgającą życiem myśl nieskończenie piękną, swego Syna i uniósł się zachwytem. Syn ujrzał Ojca, Jego Absolut, potęgę, doskonałość i też został uniesiony, porwany zachwytem. Z tego Boskiego zetknięcia się powstaje nieskończona Miłość. Miłość wiekuista, niewyczerpana, która jest Osobą. I to są Trzej w jedności. Ojciec przez nikogo nie stworzony, Syn przez Ojca zrodzony i Duch Święty, Miłość wzajemna Ojca i Syna.

Tak właśnie, Bóg w swoim Synu – Jezusie Chrystusie kocha każdego z nas.

Św. Paweł pisze bowiem:

Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” [Rz 5,5].

Duch jest wzajemnym darem (MIŁOŚCIĄ) Ojca i Syna, jest uosobieniem Ich wzajemnej Miłości. Duch jest MIŁOŚCIĄ Boga do Syna i Miłością Syna do Ojca.

Więcej na temat tej relacji, tej wspólnoty możemy wywnioskować z tego co Bóg sam objawia stwarzając człowieka.

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” [Rdz 1,26].

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” [Rdz 1,27].

Stworzony przez Boga człowiek (mężczyzna i kobieta), stworzony na obraz i podobieństwo Boga jest wspólnotą, komunią osób, ożywianą przez miłość. I Ta miłość jest płodna, stwarzająca, udzielająca się. Jej efektem, jej owocem jest trzecia osoba, dziecko.

I na zakończenie coś niesamowitego. Jesteśmy powołani do życia w Trójcy, do uczestnictwa w Miłości, owej Caritas benevolentia, którą jest Bóg.

Kiedy bowiem św. Paweł pisze w 1 Liście do Koryntian:

…ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” [1 Kor 2,9].

To, właśnie to ma na myśli. Bóg przygotował nam niesamowitą egzystencję w swojej obecności.

Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła – rok A,B,C – Poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego

Rdz 3:9-15.20

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.

Dz 1:12-14

Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.

J 2:1-11

Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Zróbcie cokolwiek Syn wam powie …

Dzisiejsze święto zostało ustanowione przez Papież Pawła VI na prośbę biskupów polskich, na zakończenie III sesji Soboru Watykańskiego II (21 XI 1964). Matka Chrystusa jest także Matką założonego przez Chrystusa Kościoła. Jej rola jest ustawicznie taka sama, jak na weselu w Kanie Galilejskiej, być wyczuloną na potrzeby ludzi, prowadzić ich do Boga, wstawiać się za nimi, przypominać o posłuszeństwie wobec Chrystusa. Ona nie jest boginią, Ona nie zajmuje miejsca należnego Chrystusowi, Ona na Niego wskazuje, do Niego prowadzi, uczy pokory i posłuszeństwa Bożym natchnieniom i przykazaniom. Przez wieki czczona jako Matka Boga, jest także Matką ludzi, drugą Ewą, Matką Nowej Ludzkości – Kościoła. Jej pełna delikatności i czułości macierzyńska obecność nie jest narzucaniem się, ustawicznym łajaniem i napominaniem. Jest raczej wstawiennictwem i orędownictwem, jest przypomnieniem i zachętą do modlitwy, do uczciwości, dobroci, miłości i pokory. We wszystkich objawieniach (Lourdes, Fatima, La Salette, Medjugorie) Ona stale przypomina i nawołuje, tak jak w kanie Galilejskiej: „Czyńcie cokolwiek Syn mój wam powie„, bądźcie posłuszni Jego słowom i przykazaniom. Ona z czujnością ale i z delikatnością widzi nasze błędy i grzechy, nasze ułomności i braki i stara się nam pokazać drogę wyjścia z naszych codziennych, małych i wielkich labiryntów życiowych.
Jej Boże Macierzyństwo staje się podstawą do macierzyństwa mistycznego, do specjalnej pozycji wobec Kościoła – Mistycznego Ciała Chrystusa. Ona nie jest założycielką Kościoła. Chrystus nie przekazał Jej „władzy kluczy” – jak świętemu Piotrowi, ale z wysokości krzyża uczynił Ją Matką Kościoła. Ma więc Maryja w tym Kościele szczególne miejsce i Kościołowi w modlitwie przewodzi. Tak jak miało to miejsce w Kanie i w Wieczerniku, gdzie  „uczniowie trwali na modlitwie z Maryją Matką Jezusa„.

Jakże byłoby pożądane dla wielu matek wzorowanie się na tym macierzyńskim przykładzie Maryi … Jakże inaczej mógłby wyglądać nasz świat, gdyby matki współczesne chciały się czegoś od Maryi nauczyć? Ale także jakże inaczej wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy posłuchali Jej słów i „czynili to co mówi nam Chrystus„?

 Maryjo, naucz mnie pokory i posłuszeństwa Chrystusowi.

Warto w tym miejscu przypomnieć piękną i znaną przecież modlitwę „Sub tuum praesidum

Pod Twoją obronę

Pod Twoją obronę uciekamy się
Święta Boża Rodzicielko
naszymi prośbami racz nie gardzić
w potrzebach naszych
ale od wszelakich złych przygód
racz nas zawsze wybawiać

Panno Chwalebna i Błogosławiona
O Pani nasza,
Orędowniczko nasza,
Pośredniczko nasza,
Pocieszycielko nasza
z Synem Twoim pojednaj
Synowi Twojemu nas oddawaj
Twojemu Synowi nas polecaj.

Amen.