Uroczystość Trójcy Przenajświętszej – rok A

Wj 34:4b-6.8-9

Mojżesz wstawszy rano wstąpił na górę, jak mu nakazał Pan, i wziął do rąk tablice kamienne. A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział imię Jahwe. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, I natychmiast skłonił się Mojżesz aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan w pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz winy nasze i grzechy nasze i uczynisz nas swoim dziedzictwem.

2 Kor 13:11-13

Zresztą, bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie, pokój  zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami! Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem! Pozdrawiają was wszyscy święci. Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!

J 3:16-18

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

Tajemnica Boga Trój-Jedynego

Najświętsza Trójca, Jedność Osób Bożych – Ojca, Syna i Ducha Świętego – na zawsze pozostanie tajemnicą wiary. Nie jest to jednak tajemnica w znaczeniu wiedzy tajemnej, dostępnej tylko dla wybranych i wtajemniczonych. Bóg sam zechciał nam objawić tę tajemnicę, zechciał objawić siebie samego w Osobach Ojca, Syna i Ducha. Objawiający się w Starym Testamencie jako Ojciec Narodu Wybranego, objawia się w Nowym Testamencie w osobie Jezusa Chrystusa – Jednorodzonego Syna Bożego, Boga – Człowieka, Zbawiciela świata a po Wniebowstąpieniu Chrystusa, w Osobie Ducha Świętego – Pocieszyciela i Uświęciciela. Ta prawda o Trój-Jedynym Bogu nie jest więc enigmą, zagadką, czy łamigłówką służącą do „gimnastykowania rozumu”. Jej objawienie dokonujące się sukcesywnie w ciągu historii ludzkości i ma znaczenie bardziej soteriologiczne niż epistemologiczne. Bóg objawia się człowiekowi nie po to aby człowiek tylko więcej wiedział, ale Bóg objawia się człowiekowi, aby człowiek osiągnął zbawienie. Epistemologiczne i mistyczne poznanie rzeczywistości Boga, a tym samym doskonałe zjednoczenie z Bogiem dokona się dopiero po osiągnięciu zbawienia w „visio beatifica„. Poznanie tajemnicy Boga przekracza możliwości ludzkiego rozumu, ale to wcale nie znaczy że ludzkiemu rozumowi zaprzecza lub że go neguje.

Bóg objawia się człowiekowi, jako kochający Ojciec Stwórca, jako zbawiający Syn Boży, Bóg Człowiek i jako uświęcający Duch Święty Pocieszyciel. I nie to jest dla nas ważne, jakie są wewnętrzne relacje w Trójcy Świętej, ale to, że Bóg nas kocha, że pragnie nas zbawić i uświęcić, że pragnie nam siebie udzielić.

Przypomina mi się anegdota wyczytana w którejś z książek księdza Wójtowicza. Otóż dwóch mnichów przez całe swoje długie, zakonne życie wiodło uczone dysputy teologiczne na temat rzeczywistości Trójcy Świętej. Po wielu latach doszli w końcu do jakiegoś uczonego i zawiłego konsensusu i rozwiązania owej tajemnicy. Widząc jednak, że zbliżają się już do końca życia zawarli między sobą układ-umowę, że ten który pierwszy umrze i osiągnie życie wieczne, a co za tym idzie pozna rzeczywiście tajemnicę Trójcy Świętej wyśle drugiemu krótki telegram z jednym tylko słowem. Jeśli ta rzeczywistość przedstawia się tak jak oni sobie to wykoncypowali, to telegram będzie zawierał jedno słowo: „totaliter” – co znaczy całkowicie, dokładnie tak. Jeśli jednak rzeczywistość ta jest inna niż ich uczona teoria, to telegram będzie zawierał również jedno słowo: „aliter” – co znaczy różnie, inaczej. W końcu jeden z nich umarł i po jakimś czasie ten drugi otrzymuje telegram, ale z czterema słowami: „straciliśmy czas – totaliter aliter„, to znaczy całkowicie inaczej 🙂

Nie traćmy może czasu na próby zrozumienia tego, czego i tak zrozumieć nie potrafimy ….. i poświęćmy go raczej na szukanie sposobów zbawienia, a nie zrozumienia tego co i tak zostanie nam w pełni objawione w życiu przyszłym … o ile tam dotrzemy?

Wierzę w Jednego Boga;
– Boga Ojca – Wszechmogącego,
– Jezusa Chrystusa – Syna Jego Jedynego
– i Ducha Św. – Pocieszyciela i Uświęciciela

Homilia alternatywna – myśli do homilii

Kilka (całkowicie luźnych) myśli na temat dzisiejszej uroczystości ….

Pismo Święte

Chrystus- Syn Boży – ostateczne objawienie Boga w Nowym Testamencie  objawia prawdę o Trój-jedynym Bogu?

Bóg – kochający i Miłosierny Ojciec (co jest istotą ojcostwa?) – Mt 6:14, Mt 6:32, Mt7:11, Mt 18:19, Łk 6:36, Łk 11:13, Łk 12:30, J 16:27

Bóg – zbawiający Syn (co jest istotą synostwa?) – Łk 19:10, J 3:17, J 12:42

Bóg – uświęcający i pocieszający Duch Boży (Miłość Boża rozlana w naszych sercach Rz 5:5) posłany przez Ojca i Syna – J 14:26, J 15:26, J 16:13

Ojciec, Syn i Duch są jedno – J 10:30, J 10:38, J 14:10-11

Filozofia …

Osoba – (πρόσωπον [ gr. prosopon], łac. persona) – pierwotnie, zarówno po grecku, jak i po łacinie słowo to oznaczało „maskę”, którą zakładali aktorzy w teatrze starożytnym. Jeden aktor dla przedstawienia różnych bohaterów mógł zakładać kolejno kilka masek.

więcej zobacz w:
Piotr Jaroszyński, „Osoba: od maski do jaźni”, http://www.ptta.pl/lsf/publikacje/osoba.pdf

Łacińskie persona – Boecjusz (480-524) w traktacie „O osobie Chrystusa i jej dwóch naturach” podaje klasyczną definicję osoby: individua substantia rationalis naturae –  indywidualna substancja rozumnej natury.

Bóg ma tylko jedną naturę: „Deus Caritas est” 1J 4:8, Ipsum Esse Subsistens (Samoistny Akt Istnienia) – Tomasz z Akwinu. Czy można więc powiedzieć, że Bóg to „trzy indywidualne Substancje tej samej natury”?

W Bogu nie ma żadnej różnicy. Ojciec nie pochodzi od nikogo, Syn jest odwiecznie rodzony przez Ojca, Duch jest darem Ojca i Syna, jest uosobieniem Ich wzajemnej Miłości – „Deus Caritas est” 1J 4:8.

Wierzę w Jednego Boga …

Tajemnica Trójcy Świętej, tajemnica Trój-Jedynego Boga, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, tajemnica wobec której rozum ludzki zawiesza swoje sądy. Tajemnica, która nie zaprzecza rozumowi, ale która go przekracza.

Na nic największe teorie filozoficzne, na nic najbardziej wyszukane „metafizyki” i najbardziej finezyjne definicje, Jeden Bóg … Trzy Osoby, ale nie trzech bogów … Najpełniejsza i najdoskonalsza Komunia Osób

„Jeden jest Bóg, Ojciec Słowa żywego, osobowej Mądrości, mowy i obrazu Przedwiecznego.

Jeden też Pan, jedyny z jedynego, Bóg z Boga, odbicie i obraz Bóstwa, Słowo działające, Mądrość ogarniająca istotę wszystkich rzeczy, Moc powołująca do bytu wszelkie stworzenie, prawdziwy Syn prawdziwego Boga, niezniszczalny z niezniszczalnego, nieśmiertelny z nieśmiertelnego, wieczny z wiecznego.

I jeden Duch Święty mający istnienie z Boga, a który i przez Syna objawił się ludziom. Doskonały obraz Syna doskonałego, Życie i przyczyna życia, Źródło święte, Świętość dająca uświęcenie.

W Nim objawia się Bóg Ojciec, który jest ponad wszystkim i we wszystkim i Bóg Syn, który jest przez wszystko.

Trójca doskonała, niepodzielna i nieodmienna w chwale, wieczności i królowaniu.

W Trójcy nie ma nic stworzonego, nic służebnego, nic dodanego, czego by przedtem nie było, a dopiero później przybyło.

Tak więc nigdy nie brakowało Ojcu Syna, ani Synowi Ducha, ale zawsze ta sama Trójca nieodwracalna i nieodmienna.”

— Grzegorz Cudotwórca Ojciec Kościoła (270 r.)

Tęsknię za Tobą Przenajświętsze Bytowanie.

Ojcze Stworzycielu, Który powołujesz wszystko do istnienia, Synu Boży Zbawicielu, Który nie zawahałeś się cierpieniem odnowić całe stworzenie, Duchu Święty, Który swoją Mocą, Mądrością i Miłością podtrzymujesz wszystko w istnieniu …

Nie ma nic na tym świecie, co mogłoby zaspokoić moją najgłębszą tęsknotę. Wszystkie, nawet najgłębsze i najpiękniejsze przyjaźnie, wszystkie piękne widoki, książki, filmy, muzyka … wszystko to, jest jedynie przypomnieniem, albo raczej gorzkim uświadomieniem, że spełnieniem najgłębszej tęsknoty to wszystko być nie może.

IV Niedziela Wielkanocna – A

Dobry Pasterz

Dz 2:14a. 36-41

Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem: Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i posłuchajcie uważnie mych słów. Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem. Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca: Cóż mamy czynić, bracia? – zapytali Piotra i pozostałych Apostołów. Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz. W wielu też innych słowach dawał świadectwo i napominał: Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia! Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.

1 P 2:20b-25

To się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia.  Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu. On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości – Krwią Jego zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.

J 10:1-10

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.

Co mamy czynić?

Pytanie skierowane do św. Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy jest nadal aktualne. Wielu współczesnych ludzi ustawicznie stawia to pytanie: „Co mam czynić?” Niewielu jednak chce posłuchać odpowiedzi udzielonej przez Piotra: „Nawróćcie się …„. Wielu bowiem twierdzi, że nie mają się z czego nawracać, bo nie popełniają grzechów. Inni nie chcą się nawrócić, bo musieli by „stracić” zbyt wiele, zbyt radykalnie zmienić swoje życie. Jeszcze inni w ogóle nie chcą słuchać tej odpowiedzi, bo szukają jakichś nadzwyczajnych znaków, lub praktyk, poszukują bardziej magii niż nawrócenia. Ale w Ewangelii dzisiejszej Jezus mówi bardzo wyraźnie: „Owce słuchają głosu Pasterza i idą za Nim„. A wtedy nawrócenie zalecane przez Piotra zawsze znaczyć będzie pójście za głosem Pasterza, za głosem Chrystusa. Kto jednak idzie za głosem złodziei i rozbójników, temu się tylko wydaje, że się nawraca.

Panie pozwól mi rozpoznać Twój głos
i nie iść za głosem złodziei i tych,
którzy dbają jedynie o swoje interesy.

A dla „pasterzy”… dla mnie samego również refleksja. Czy ja aby na pewno jestem pasterzem w Owczarni Chrystusowej? Czy aby nie jestem raczej „złodziejem” i „rozbójnikiem”? Tak łatwo jest się przyoblec w „szatki pasterza” a w rzeczywistości być tylko „najemnikiem siejącym spustoszenie„. Jak ustrzec się przed taką ewentualnością w moim życiu? Czy aby czasem krytyka (nawet boląca) ze strony innych nie była –gorzkim, ale jednak- lekarstwem? Może trzeba raczej słuchać tych co mnie krytykują, a nie tych co mi kadzą? I posłuchać także głosu Piotra nawołującego do nawrócenia, albo głosu samego Jezusa kiedy do przełożonego kościoła w Efezie mówi:

Pamiętaj skąd spadłeś i nawróć się, i pierwsze czyny podejmij, bo jeśli nie to przyjdę i ruszę twój świecznik(Ap 2,5)

Panie, daj mi proszę odrobinę pokorę i ducha samokrytycyzmu, abym się przypadkiem nie „udusił kadzidlanym dymem” …

Czy nie warto spojrzeć na św. Jana Pawła II, Który swoim życiem i swoją posługą pasterską pokazał nam, kapłanom jak być dobrym pasterzem?

W swoim Liście do Kapłanów na Wielki Czwartek 2005 roku pisał (w nr.7):

Istnienie ukierunkowane na Chrystusa

«Mortem tuam annuntiamus, Domine, et tuam resurrectionem confitemur, donec venias». Za każdym razem, gdy sprawujemy Eucharystię, wspomnienie Chrystusa w Jego misterium paschalnym budzi pragnienie pełnego i ostatecznego spotkania z Nim. Żyjemy w oczekiwaniu na Jego przyjście!

W duchowości kapłańskiej to ukierunkowanie powinno być przeżywane w formie właściwej pasterskiej miłości, która zobowiązuje do życia wśród Ludu Bożego, aby nadawać cel jego wędrówce i ożywiać nadzieję. Jest to zadanie, które wymaga od kapłana wewnętrznej postawy podobnej do tej, jaka cechowała apostoła Pawła: «zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie» (Flp 3, 13-14).

Szczególnie w kontekście nowej ewangelizacji ludzie mają prawo zwracać się do kapłanów w nadziei, że «zobaczą» w nich Chrystusa (por. J 12, 21).

Z pewnością nie zabraknie powołań, jeśli podniesie się jakość naszego życia kapłańskiego, jeżeli będziemy bardziej święci, bardziej radośni, bardziej gorliwi w naszym posługiwaniu. Kapłan «zdobyty» przez Chrystusa (por. Flp 3, 12) z większą łatwością «zdobywa» innych, by zdecydowali się podjąć tę samą przygodę.”

Dajmy się zdobyć Chrystusowi …

VIII Niedziela w ciągu roku – A

Iz 49:14-15

Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.

1Kor 4:1-5

Niech więc uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny. Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będąc osądzony przez was, czy przez jakikolwiek trybunał ludzki Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.

Mt 6:24-34

Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

zwiazany

Nikt nie może dwóm panom służyć

Nie na dzisiejsze czasy wydają się słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co będziecie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się będziecie przyodziewać. Przypatrzcie się ptakom …” Czyżby Chrystus pochwalał tu nieróbstwo, czyżby sprzyjał znanym nam „niebieskim ptakom” i „dzieciom kwiatom”, leniom, nierobom i ludziom nieodpowiedzialnym, liczącym na „mannę z nieba”? Łatwo można do takiego wniosku dojść czytając słowa dzisiejszej Ewangelii tylko pobieżnie. ale przecież wiemy, że tak nie jest. On sam (jak mniemano) był synem rzemieślnika i na pewno wiedział doskonale jak ciężko trzeba pracować na „chleb powszedni”, jak w pocie czoła należy zdobywać konieczne do życia środki. Na pewno nie pochwala więc nieróbstwa i bezczynności, nieodpowiedzialności i braku zaradności.

Przestrzega nas jednak przed nadmiernym przywiązywaniem wagi do dóbr doczesnych, przed zaślepieniem, przed uznaniem, że całe moje życie do tego wymiaru się sprowadza. Czyż te przestrogi nie są na dzisiejsze czasy? Zobaczmy, jak wielu ludzi tak bardzo się „zagalopowało” w swej zaradności, że zapomnieli o wszystkim innym, że dla nich całe życie sprowadza się do zapewnienia sobie doczesnego dostatku i dobrobytu nawet kosztem innych, kosztem sprawiedliwości społecznej, kosztem zwykłej uczciwości. Zawsze kiedy czytam te słowa, myślę o tych, którzy zapomnieli o tym, że obok nich żyją inni ludzie, że świat jest piękny i godny podziwu i zachwytu, o tych, którzy zaślepieni zostali tak bardzo „mamoną”, że nic innego poza nią już nie widzą, że nie liczy się dla nich własna rodzina, dzieci, przyjaźń, życie wieczne, nic poza pieniądzem.

Czy Jezus w dzisiejszych przypowieściach nie chce nam po prostu powiedzieć: „Nie jesteś nieszczęśliwy dlatego, że przymierasz głodem lub dlatego że czegoś ci brakuje, ale dlatego, że za duże masz wymagania. Przestań nadmiernie gromadzić i zabiegać o to co jest drugorzędne, a będziesz na pewno szczęśliwszy”?

Czy nie chce też powiedzieć; „Zaufaj bardziej Bogu niż swoim możliwościom, układom, koneksjom i swojemu bogactwu, a będziesz o wiele szczęśliwszy”?

Gdzieś kiedyś wyczytałem, że np. 260 najbogatszych ludzi świata ma na swoich kontach tyle, ile roczny dochód 3 miliardów najuboższych, a więc tej drugiej, biedniejszej połowy świata. Co oni z tą „mamoną” robią? Czyż to nie jest szokujące? Czyż to nie jest to o czym mówi Chrystus?

Niedawno znalazłem i taką informację: „Biedne dzieci w Indiach, Chinach i Pakistanie szyją ręcznie piłki dla wielkich firm sportowych”. Te dzieci nie mają możliwości chodzenia do szkoły, nie mają zabawek, nie mają dzieciństwa, ale ….. ich niewolnicza praca „umila” życie milionom innych, sportowych fanów nawet nieświadomych tej niesprawiedliwości. A jakby tego nie było dosyć, to według danych UNESCO na zapewnienie szkoły dla wszystkich biednych dzieci  na świecie potrzeba rocznie 8 miliardów dolarów. Na przygotowanie ostatnich zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi wydano 50 miliardów dolarów. I znowu jedni nie mogą nawet marzyć o szkole, kiedy inni wydają krocie na przyjemności.

Ale czy trzeba aż tak daleko sięgać. Spójrzmy wokół nas, na nasze społeczeństwo, na nasze układy i nasze życie. Ileż w nim niesprawiedliwości, ileż zaślepienia mamoną, ileż egoizmu i bezduszności ….

„Mamona” zaślepiła świat całkowicie i Chrystus przed tym właśnie przestrzega, ale i przed uspokajaniem swojego sumienia: „Ja przecież muszę dbać o siebie i swoich najbliższych. Nie nakarmię wszystkich głodnych i wszystkim potrzebującym nie pomogę. Muszę zapewnić najpierw sobie i swoim dzieciom „godziwe warunki życia”, a później będę mógł myśleć o innych” … Czyż to też nie jest zaślepienie?  Przypowieść o bogaczu i Łazarzu narzuca się sama … A słowa Jezusa: „cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych …” pozostają nadal aktualne.

Panie nie pozwól, aby mamona zasłoniła mi świat i drugiego człowieka …
Nie pozwól, abym zapomniał o Twoim Królestwie …
Bo ostatecznie …. komu ja służę ….?
——————————————————————-

No one can serve two masters

It seems that the words of Christ in today’s Gospel are not for the contemporary world. „Do not be anxious about your life, what you will eat or drink, or about your body, what you will be wearing. Consider the birds …” Does Jesus approve the idleness by this, does He really favour famous „blue birds ” and „children flowers „, does He suggest the laziness, and support irresponsible people, counting on the „manna from heaven”? You can easily come to this conclusion by reading the words of today’s Gospel only briefly and superficially. But we know that it is not so. He was (supposedly) the son of a craftsman and certainly knew very well how hard you have to work for „daily bread” and that in the sweat of your brow one should acquire the necessary measures to life. Certainly He doesn’t approve idleness and procrastination, irresponsibility and lack of creativity.

However, He warns us against the specific attention to the worldly goods, against the blindness of greediness, against the error of considering that my whole life is reduced to only these material dimensions. Are these warnings not for today? Let’s see how many people so much „progressed” in their „resourcefulness”, how they forgot everything else, that for them the whole life is summarized in securing worldly prosperity and well-being, even at the expense of others, at the expense of social justice at the expense of ordinary honesty. Whenever I read these words, I think of those who have forgotten that they live next to other people, that the world is beautiful and worthy of admiration and delight of those who have been blinded by so much „mammon” they see nothing else beyond money. They do not see their own family, children, friendship, eternal life, nothing else but money.

Does not want Jesus in these parables simply say: „You’re not unhappy because starvation or because you are missing something, but because you requirements are for a large. Stop to amass and seek to collect what is secondary, and you’ll definitely be happier”?

Does He not want to say also: „Trust in God rather than in your capabilities, systems, cleverness and your wealth, and you’ll be much happier”?

I read somewhere once that, for example 260 richest people in the world have on their accounts as much as the annual income of three billion poorest, more that the poorer half of the world. What are they doing with the „mammon”? Is it not shocking? Is not that what Christ is talking about?

I recently found also this information: „The poor children in India, China and Pakistan, are sewing by hand the soccer balls for the big companies”. These children cannot go to school, they have no toys, no childhood, but ….. their slave labor makes kind the lives of millions of other sports fans even unaware of this injustice. And as if that were not enough, according to UNESCO to provide schools for all the poor children in the world we need only $8 billion annually. At the same time to prepare the Winter Olympic Games 2014 in Sochi 50 billion dollars were spend. Again, some people cannot even dream of school, when others spend a fortune on their pleasure.

But do we need to go that far. Let us look around us, our society, our systems and our lives. How much injustice is in it, how much blindness of mammon, how much selfishness and egoism, and arrogance….?

The „Mammon” blinded the world completely and Christ warns us before we fall in that blindness. He warns us also against quieting our conscience: „I still have to take care of myself and my family. I cannot feed all the hungry of the world. I have to ensure first my life and the life of my kids and then I’ll be able to think about others’ needs …” Is it not an infatuation? The parable of the rich man and Lazarus imposes itself … And the words of Jesus: „whatever you did for one of these least brothers of mine … you did it to me …” remain valid.

Lord do not let the mammon blind me so much that I don’t see the world and another people in it …

Do not let me forget about your kingdom…
Because eventually…. whom I serve….?
homilia do druku / homily to print

 

VII Niedziela w ciągu roku – A

Kpł 19:1-2.17-18

Dalej Pan powiedział do Mojżesza:

Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!

1Kor 3:16-23

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście. Niechaj się nikt nie łudzi. Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość. Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga. Zresztą jest napisane: On udaremnia zamysły przebiegłych lub także: Wie Pan, że próżne są zamysły mędrców. Niech się przeto nie chełpi nikt z powodu ludzi. Wszystko bowiem jest wasze: czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas; czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe; wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga.

Mt 5:38-48

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!

A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

wezwani

Bądźcie doskonali …

Ewangelia dzisiejszej niedzieli kontynuuje rozważania podjęte przez Chrystusa w poprzednią niedzielę. Używając tego samego schematu, Jezus naucza swoich uczniów, przeciwstawiając prawo starotestamentalne prawu Nowego Przymierza. Jest to poszerzony wykład przykazania miłości. Miłość Boga nie może być prawdziwa, jeśli nie realizuje się na co dzień w miłości do bliźniego. A miłość ta nie jest ani sentymentalna, ani uczuciowa, ale bardzo konkretna i wymagająca. Co więcej jest ona – albo być powinna – miłością powszechną. Nie ma już – jak w Starym Testamencie – rozróżnienia na bliźniego i obcego, przyjaciela i nieprzyjaciela. Wszyscy są moimi braćmi. Wszystkim jestem obowiązany okazywać szacunek. Wszyscy mają prawo do mojej pomocy i życzliwości, do serdecznego i sprawiedliwego traktowania: „Daj temu, kto cię prosi i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.” Trudne są te słowa i wiemy sami, jak bardzo wymagające bywa czasami to przykazanie. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” Tak trudno nam na co dzień wprowadzić w życie te wymagania Jezusa, tak trudno okazać wyrozumiałość i serdeczność, życzliwość i wybaczenie tym, którzy na nas „nastają” i nam dokuczają. Co więcej jedynym powodem dla praktyki takiej, powszechnej miłości bliźniego jest doskonałość na miarę doskonałości Boga Ojca. Chrystus nie obiecuje za to żadnej nagrody, jak to miało miejsce w Starym Testamencie „abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło …”. Jedyną nagrodą jest życie wieczne, tak przecież dla nas odległe i nierealne …

Łatwo się o tym pisze i dyskutuje, łatwo poucza i daje dobre rady. Ale jak to wprowadzić do praktyki własnego życia? Jak nie osądzać pochopnie, nie wydawać wyroków, przebaczać „siedemdziesiąt siedem razy”? Jak się nie denerwować, jak nie mieć żalu, nie nosić urazy w sercu? Jak nie szukać swego i nie udowadniać swoich racji? Jak miłować KAŻDEGO bliźniego, tak jak Bóg go miłuje. Byłoby to nawet możliwe, ale … pod pewnymi warunkami: – żeby się on zmienił, żeby przyjął mój punkt widzenia, żeby przestał mi dokuczać, żeby wykazał choć odrobinę skruchy, czy dobrej woli, żeby … itd., itp. …

Ale tak bezwarunkowo i równo … bez jakichkolwiek zastrzeżeń i warunków wstępnych … Nie! to niemożliwe, to jest przecież równoznaczne z naiwnością, wystawianiem się na ciosy i razy ….

Nie stawiajcie oporu złemu, jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi …” Nie, to takie trudne, to niemożliwe, to jest naiwne i wbrew zdrowemu rozsądkowi …

Ale czy ja kiedyś próbowałem tak właśnie postępować. Czy próbowałem nie oddawać złem za złe, ale zło dobrem zwyciężać? Radykalizm ewangeliczny, wymagania stawiane przez Mistrza są niezwykłe, a przecież nie są nierealne i niemożliwe. Tylu już przede mną spróbowało i … pokazali, że jest to możliwe!

Panie, naucz mnie, jak kochać ludzi, których tak trudno kochać …

English version

Be perfect …

Today’s Gospel continues the considerations made by Christ on the preceding Sunday. Using the same scheme, Jesus teaches his disciples, confronting the law of the Old Testament with the law of the New Covenant. This is an extended talk about the commandment of love. Love of God can not be true, if not carried out every day in the love of neighbor. And love is neither sentimental nor emotional, but very specific and demanding. What’s more, it is – or should be – universal love. There is no longer – as in the Old Testament – the distinction between neighbor and stranger, friend and enemy. They are all should be seen as brothers. To  all I am obliged to show respect. Everyone is entitled to my help and kindness, to the loving and fair treatment, „Give to him who asks you, and do not turn away from the one who wants to borrow from you.” These words are difficult, and we know ourselves, how it is sometimes very demanding this commandment. „Love your enemies and pray for those who persecute you.” It is so hard for us to implement every day the requirements of Jesus, it is so difficult to be understanding and cordial, kind and forgiving those who “persecute us” and tease us. Moreover, the only reason for such practices, the universal charity is the perfection “at the measurement” of the to perfection of God the Father. Christ does not promise any reward for it on the earth, as it was in the Old Testament, „so you may live long and wealthy your life …„. The only reward is eternal life, what seems to be so far and sometimes distant and unrealistic for us …

It is easy to write about it and discuss, it is easy to teach others and to give a good advice. But how to introduce the practice of this commandment in my own life ? How not to judge and condemn hastily, how to not deliver a condemning judgments, how to forgive „seventy times seven„? How not to get frustrated as you do not see regrets, how to not carry resentment in your heart? How not to look for my own interest and did not constantly prove that I am right? How to love EVERYONE as God loves him? Would or could it even be possible?  … Maybe only under certain conditions? Maybe only if the neighbor changes to accepted my point of view, stops teasing me, shows a little bit of remorse, or good will to … etc., etc. . .. Maybe I will be able to show him some kindness?

But just unconditionally and equally … without any reservations and preconditions … No! it is impossible, it is after all synonymous with naivety, it is to exposing myself to the blows and hits ….

Do not resist evil, if anyone strikes you on the right cheek, turn to him the other also … ” No, it’s so difficult, it’s impossible, it is naive and contrary to common sense …

But did I ever tried just follow this? Did I tried to not give evil for evil, but overcome evil with good? The radicalism of the Gospel, the requirements of the Master are unusual, and yet are not unrealistic and impossible. As many before me have tried and … showed that it is possible! They were the saints … and my vocation is to become saint!

Lord, teach me how to love the people you love so hard …

Kazanie do druku  TUTAJ

VI Niedziela w ciągu roku – A

Syr 15:15-20

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania: a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go – On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu On nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć.

1Kor 2:6-10

A jednak głosimy mądrość między doskonałymi, ale nie mądrość tego świata ani władców tego świata, zresztą przemijających. Lecz głosimy tajemnicę mądrości Bożej, mądrość ukrytą, tę, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego.

Mt 5:17-37

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: Bezbożniku, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.

I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.

Poza dobrem i złem

poza-dobrem-i-zlemCzasy w których żyjemy stwarzają coraz większą pokusę pozbycia się wszelkich autorytetów i wszelkich praw. Rozpoczęło się to oficjalnie od książki Fryderyka Nietzschego zatytułowanej „Poza dobrem i złem” opublikowanej w 1886. Autor głosi w niej filozoficzną tezę tzw. immoralizmu według której, człowiek powinien ustawić się właśnie poza kategoriami dobra i zła, które są szkodliwe i bez znaczenia. Immoralizm zawiera więc postulat postulat krytyki wszelkich wartości moralnych, podważenie przydatności pojęcia dobra i wartościowania moralnego. Nie chodzi zatem o określenie moralnego dobra, lecz o usunięcie w ogóle kryteriów moralnych z całego wartościowania. Teza ta prowadzi do wypracowania nowych, własnych pryncypiów służących ocenie jednostki i jej działalności.

Z drugiej strony mamy Chrystusa, Który nie znosi prawa, nie stawia nas poza moralnością, poza dobrem i złem, w pustce i relatywizmie. On raczej to starotestamentalne zewnętrzne prawo udoskonala i czyni bardziej wewnętrznym, bardziej osobistym i głębszym. Chrystus, Który jest Ostatnią Instancją, Prawem Bożym Wcielonym zachęca człowieka do postępowania zgodnie z sumieniem, gdzie to prawo Boże każdemu z nas się objawia.

Jak sądzisz, wśród dzisiejszych ludzi więcej znajdziemy tych, którzy idą za Chrystusem czy raczej tych, którzy (nawet nie znając Fryderyka Nietzschego) pójdą za jego immoralizmem?

Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić

x-przykW niektórych liberalnych środowiskach można słyszeć takie rozumowanie: „Chrystus zastąpił przykazania Starego Testamentu jedynym przykazaniem miłości, a więc nie jesteśmy już zobowiązani do zachowywania przykazań„. Tego rodzaju rozumowanie prowadzi do bardzo laksystycznego i liberalistycznego rozumienia i traktowania przykazań, a co za tym idzie i całej moralności. W imię rzekomej miłości usprawiedliwia się najbardziej wymyślne i przewrotne permisywizmy i „etyki sytuacyjne”. W imię tegoż samego rozumowania zastępuje się poczucie i pojęcie grzechu i winy ideą słabości, niedoskonałości, albo ludzkiej ułomności. Nie ma więc potrzeby spowiadania się, ani wyznawania grzechów. Wystarczy, że bardzo ogólnie a nawet ogólnikowo powiem lub uznam w swoim sumieniu, że nie kochałem Boga i bliźniego, a „sprawa jest już załatwiona” i nie mam potrzeby robić sobie wyrzutów sumienia, czy gnębić się masochistycznie poczuciem winy. Efektem jest bardzo rozmydlone pojęcie grzechu, nawrócenia, pokuty, konieczności poprawy. Bo i z czego się poprawiać, nad czym pracować, skoro nie ma grzechu, nie ma winy, nie ma zła. Jest tylko bardo ogólnikowe i uspokajające stwierdzenie: „nie kochałem Boga i bliźniego„. Jest tylko laksystyczne pojęcie słabości i ułomności, za którą przecież nie ponoszę żadnej odpowiedzialności, bo jest to „przypadłość niemal organiczna”, jak grypa lub katar.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus zadaje kłam wszystkim tego rodzaju permisywistycznym rozumowaniom, mówiąc: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale je wypełnić„. I jakby dla podkreślenia ważności i uniknięcia wszelkich niedomówień rozważa wszystkie najbardziej dyskutowane przykazania Starego Testamentu: nie zabijaj, nie cudzołóż, nie przysięgaj fałszywie. I do każdego z nich stosuje tą samą konstrukcję: „w starym prawie powiedziano …, a ja wam powiadam” i tutaj niejako „podnosi poprzeczkę”. Ważność prawa Starego Testamentu jest nie tylko potwierdzona, ale i podniesiona na wyższy szczebel. Już nie samo zabójstwo jest karalne, ale nawet obmawianie, czy oczernianie drugiego człowieka. Już nie samo cudzołóstwo jest grzechem, ale pożądliwe myśli i patrzenie. Już nie tylko krzywoprzysięstwo jest złem, ale gadulstwo i nadużywanie słowa.

Nie ma w tym wykładzie moralności Chrystusa żadnych permisywizmów i rozmydlania, żadnego laskyzmu i rozwadniania. Jest jasne i klarowne rozróżnienie co jest dobrem, a co nim nie jest. I człowiek takiego właśnie klarownego rozróżnienia potrzebuje.

Kiedyś, w latach osiemdziesiątych miałem okazję pracować w Niemczech i w jednej z parafii spotkałem młodego księdza, który zaskoczył mnie bardzo niecodziennym stwierdzeniem: „To, że nasze kościoły świecą pustkami, to nasza – księży wina. Dla celów popularności wprowadziliśmy teologię zaokrąglonych kantów, moralność bez przykazań i etykę bez grzechu. I teraz ponosimy tego skutki. Ludzie nas już nie potrzebują, ale też nie potrzebują już Boga. Radzą sobie sami. Ale jeśli oni nie osiągną zbawienia, to będzie to nasza i tylko nasza wina„.

„Jeżeli zechcesz, to zachowasz przykazania …
Pan położył przed Tobą ogień i wodę,
co zechcesz, po to wyciągniesz rękę.”
(Syr 15,15)

Tylko nie mów, że ogień jest wodą
i nie udowadniaj, że woda jest ogniem.

Kazanie do druku TUTAJ