IV Niedziela w ciągu roku – A

So 2:3, 3:12-13

Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy pełnicie Jego nakazy; szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dzień gniewu Pańskiego. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

1 Kor 1:26-31

Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby, jak to jest napisane, w Panu się chlubił ten, kto się chlubi.

Mt 5:1-12

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.
Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Kto wejdzie do Królestwa?

Najpierw trzeba zaznaczyć, że błogosławieństwa z dzisiejszej Ewangelii są nie tylko programem świętości, czy programem życia uczniów Chrystusa, ale są one przede wszystkim auto-charakterystyką samego Chrystusa. To On sam jest ubogi w duchu, płaczący i cichy, pokorny i miłosierny, czystego serca , łaknący sprawiedliwości i wprowadzający pokój, to On cierpi dla sprawiedliwości i jest prześladowany, to o Nim mówią kłamliwie wszystko zło. Jest to też na pewno doskonały obraz „Ebed Jahwe” – cierpiącego Sługi Jahwe ze Starego Testamentu. Warto o tym pamiętać, kiedy czytamy te piękne słowa. Kto więc chce iść za Chrystusem, powinien te słowa uczynić programem swojego życia, zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Nie może bowiem być rozdziału czy rozdźwięku pomiędzy tym, co robię w niedzielę i tym, czym żyję na co dzień.

Warto też zwrócić uwagę na znaczenie samego słowa „błogosławiony”. Słowo to na pewno może być rozumiane jako obietnica świętości, ale także jak obietnica Bożego błogosławieństwa w życiu. Jeśli tak będę postępował w moim życiu, jeśli tymi zasadami będę się kierował, to otrzymam Boże błogosławieństwo. Wyrazem tego błogosławieństwa są związane z każdym błogosławieństwem „nagrody”, czy obietnice.

Drugie jednak znaczenie słowa „błogosławiony” jest bliższe naszym współczesnym poszukiwaniom i tęsknotom. Można by nawet powiedzieć: „chcesz być szczęśliwy żyj w taki sposób”. Nie bądź chciwy, nie bądź krzykaczem, bądź sprawiedliwy, bądź miłosierny, wprowadzaj pokój, a nie zamęt dookoła siebie, miej czyste serce i czyste spojrzenie, zobacz w drugim człowieka i uszanuj go w nim, a przy tym bądź przygotowany na niezrozumienie, na kpinę, na kłamstwo i drwiny, na niepopularność, na to, że nie będziesz „trendy”, że czasami nie będziesz „politycznie poprawny”. Ale i nagroda, jaką zyskasz, znacznie przekroczy to, co (pozornie) straciłeś.

Wielokrotnie zastanawiałem się nad błogosławieństwami z dzisiejszej Ewangelii: Warto jeszcze raz przytoczyć te przepiękne słowa ośmiu błogosławieństw i warto zadumać się nad nimi:

Błogosławieni: Ich nagrodą jest:
ubodzy w duchu, do nich należy Królestwo Niebieskie,
którzy płaczą, oni będą pocieszeni,
cisi, oni na własność posiądą ziemię,
którzy łakną i pragną sprawiedliwości, oni będą nasyceni,
miłosierni, oni miłosierdzia dostąpią,
czystego serca, oni Boga oglądać będą,
którzy wprowadzają pokój, oni będą nazwani synami Bożymi,
którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, do nich należy Królestwo Niebieskie,
jesteście gdy ludzie wam urągają, cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie
jesteście, gdy was prześladują,
Jesteście, gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu

Do której z tych kategorii, mógłbym się zaliczyć? Czy nie jestem przypadkiem zbytnio bogaty i zapatrzony tylko w siebie, albo wrzaskliwy i zarozumiały, niesprawiedliwy i obojętny, niemiłosierny? Czy mojego serca, wzroku, myśli nie zalewa brud i nieład moralny? A może całe moje życie to jedna wielka walka i wojna z innymi? Czy to raczej nie ja urągam, nie ja prześladuję, nie ja podjudzam, kłamię, kopię dołki, myślę tylko o sobie i swoich interesach, szukam tylko swojej sprawiedliwości i swojej wygody, swojego dobra, a w końcu tylko siebie. I moją nagrodę będzie ….. PUSTKA, SAMOTNOŚĆ, OPUSZCZENIE. Nie widziałem innych, byłem zapatrzony w siebie i … przez wieczność będę tylko sam ze sobą …. niepocieszony, nienasycony, odrzucony, smutny, opuszczony … zdany wyłącznie na siebie, oglądający tylko siebie, bo stale tylko o sobie myślałem i dla siebie żyłem!

Jeszcze jest czas na zmianę,
jeszcze mogę zmienić swoje życie,
jeszcze mogę zobaczyć innych
i przestać żyć tylko dla siebie.

III Niedziela w ciągu roku – A

Iz 8:23b-9:-3

W dawniejszych czasach upokorzył Pan krainę Zabulona i krainę Neftalego, za to w przyszłości chwałą okryje drogę do morza, wiodącą przez Jordan, krainę pogańską. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło. Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele. Rozradowali się przed Tobą, jak się radują we żniwa, jak się weselą przy podziale łupu. Bo złamałeś jego ciężkie jarzmo i drążek na jego ramieniu, pręt jego ciemięzcy jak w dniu porażki Madianitów.

1 Kor 1:10-13.17

A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe, że zdarzają się między wami spory. Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża.

Mt 4:12-23

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalegou, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Cokolwiek uczyniliście …

Kiedy Chrystus przyszedł z Dobrą Nowiną na ziemię, ludzie rzeczywiście widzieli w Nim kogoś, kto był dobry, po prostu dobry na co dzień i nie po to, aby Go inni widzieli i chwalili. On widział cierpienie ludzi chorych, potrzeby ludzi ubogich i głodnych, On nie musiał być proszony, błagany, nagabywany. Miał oczy zawsze otwarte na potrzeby ludzi i uzdrawiając, lecząc, karmiąc, czyniąc dobro nie robił nikomu łaski, nie wynosił się, nie poniżał nikogo i nie upokarzał. Rzeczywiście, kiedy On przechodził przez ziemię, mieszkańcom kraju mroków zabłysło światło (Mt 4,16). Ewangelia, którą On głosił jest rzeczywiście, Dobrą Nowiną o zbawieniu, o wyzwoleniu człowieka. Ewangelia przez Niego głoszona była poparta czynem, Jego dobrym działaniem, Jego dobrocią i miłością do człowieka, która wyrażała się nie w słowach, ale w czynach. On wyzwalał człowieka, przynosząc mu dobrą nowinę, czynił go wolnym przez najprostsze dobre czyny.

A jak jest z nami? Czy my postępujemy drogą Mistrza? Czasami głosimy piękne słowa o miłości, głosimy Dobrą Nowinę ubogim i jesteśmy przekonani, że naśladujemy Chrystusa. Ale nasze postępowanie nie idzie w parze z naszymi słowami. Jesteśmy ślepi na potrzeby ludzi ubogich. Dajemy się prosić i błagać, każemy innym czekać na naszą dobroć i łaskawość. Czasami udajemy, że nie widzimy. Czasami jesteśmy rzeczywiście ślepi i zapatrzeni tylko w siebie, widzimy tylko nasze własne sprawy i interesy. Czasami lekceważymy sobie innych i nie zwracamy uwagi na ich potrzeby, na ich biedę, bo mamy tyle innych spraw na głowie, bo jesteśmy tacy zapracowani, tacy zabiegani, tacy zajęci. Jeśli już jesteśmy dobrzy, to często po to, aby nas inni widzieli i chwalili. Jeśli już jesteśmy dobrzy, to robimy to ostentacyjnie i na pokaz. Jezus przeszedł przez ziemię dobrze czyniąc. A ponadto mówił wprost: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnie to uczyniliście. Ale też : Czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych tego i mnie nie uczyniliście. Czy ja idę przez ziemię śladami Chrystusa, czyniąc dobrze? Bez proszenia, bez łaski, bez wielkich słów i nie na pokaz?

Czy nie lekceważę sobie człowieka stojącego nieraz obok i czekającego na moją pomoc, bo jestem taki zajęty… SOBĄ?

I w związku z powyższym — cokolwiek uczyniliście … – taka refleksja na temat tego, co stało się z naszymi rodzinami:

rodzino, gdzie jesteś ⁉️
Tym, co charakteryzuje znaczną część (o ile nie większość) współczesnych rodzin, jest katastrofalna erozja rodzinnych więzi.
Starsi, schorowani, zniedołężniali rodzice nie mogą liczyć na pomoc swoich dzieci, które mają wszystko, tylko nie czas dla rodziców. Przypominają sobie o rodzicach tylko wtedy, kiedy trzeba wnuki podrzucić „na przechowanie”.
Sytuacja jest katastrofalna, a egoizm i zwykła bezmyślność po stronie ludzi młodych są obezwładniające i nie dadzą się niczym wytłumaczyć.
Jest ewidentnie widoczne, że jest to efekt diabolicznej, marksistowsko-lewackiej ideologii, która za wszelką cenę i wszelkimi sposobami chce zniszczyć rodzinę. I tu nie ma się co dziwić!
Przerażeniem jednak ogarnia fakt, że tak wielu młodych za tą ideologią poszło … i nie widzą w tym żadnego problemu … ŻADNEGO ‼️
I kilka przykładowych zdjęć:

Homily in English

Whatever you did …

When Christ came with good news to the earth people actually saw in him someone who was good, just good, good in everyday life, and not so that others saw him and praised. He saw the suffering of the sick, the needs of the poor and hungry, he does not have to be asked, begged or hounded. His eyes were always open to the needs of the people and healing, helping, feeding, doing good to anyone who was in need, do not humiliate anyone and not neglected. Indeed, when he passed through the land, to the people of the country the gloom a light has shone (Matthew 4:16). The Gospel that he preached is indeed good news of salvation, liberation of man. Gospel preached by Him was supported by His deeds, His good action, His kindness and love for man, which was expressed not in words but in deeds. He liberated man, bringing to people the good news, He did it free by simple good deeds.

And how is it with us? Do we follow our Master? Sometimes we speak beautiful words about love, preach the Good News to the poor, and we are confident that we imitate Christ. But our actions do not go hand in hand with our words. We are blind to the needs of the poor. We give but we wait to asked and pleaded, we tell others to wait for our goodness and kindness. Sometimes we pretend that we do not see. Sometimes we are really blind and just gazing at each other, we see only our own affairs and interests. Sometimes we neglect bothers and the others. We do not pay attention to their needs, their poverty, because we have so many other things to worry about, because we’re so busy, so busy. If we’re good, it is often so that to be seen by others and to be praised. If we’re good, we do it so ostentatiously as a kind of a show. Jesus went through the land doing good. And he spoke bluntly: Whatever you did for one of these least brothers of mine you did it to me. But also: Whatever you did not do for one of these least brothers of mine you did not do it to me. Do I go through the life in the footsteps of Christ, doing good? Without asking, without playing „graciousness”, without big words and not on to be seen and applauded?

Do not underestimate a man standing next to you, and sometimes waiting for your help, because you are so busy … Too much concern about YOURSELF?

01.01. Świętej Bożej Rodzicielki Maryi – Nowy Rok

Lb 6,22-27

I mówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami:

Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.

Ga 4,4-7

Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

Łk 2,16-21

Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.Nowy Rok – 2023

Na zakończenie roku prośmy Boga, by nam wybaczył ułomności, jakie naznaczyły nasze życie osobiste i wspólnotowe.

Tylko w ten sposób możemy naprawdę i szczerze dziękować za liczne otrzymane dobrodziejstwa”. – JP II. WIELKI

Rok, który właśnie minął, rok – delikatnie mówiąc – nieciekawy, dla wielu tragiczny, bo stracili najbliższych, dla wielu stracony, przespali dane im szanse, ale dla wielu także dobry i spełniony.

To niestety także rok wojny. I to nie tylko rok wojny u naszych Wschodnich sąsiadów, na Ukrainie, to także rok naszych wewnętrznych niepokojów i pogarszających się relacji międzyludzkich. To rok małych i większych wojen w rodzinach i wojenek między nami. Chodzimy na Msze Święte, modlimy się o pokój, ale wojenki prowadzimy.

czy nie zauważyliście, że …

Stajemy się wszyscy coraz bardziej egoistyczny, aroganccy, niegrzeczni, roszczeniowi, wulgarni. Coraz mniej czasu mamy dla innych, coraz bardziej myślimy tylko o sobie samych i naszych najczęściej wydumanych i egoistycznych potrzebach. Niedawno nawet słyszałem, że wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne nie są już wulgaryzmami czy przekleństwami, ale !!!! sposobem „ekspresji uczuć”.

Stajemy się coraz bardziej kapryśni, wymagający, ale od innych, domagający się tylko i wyłącznie tego, co nam się niby należy i to natychmiast.

Coraz więcej ludzi nie umie sobie poradzić z nerwami, z niecierpliwością, chciwością i z  egoizmem, nie mówiąc już o nałogach: papierosy, alkohol, pornografia, zakupoholizm…

Ktoś może powie, że jestem pesymistą lub negatywistą. Być może jestem, ale skąd takie wrażenia? Skąd biorą się te stałe utyskiwania i narzekania w konfesjonale: „księże życie staje się nie do zniesienia, nie umiem sobie z niczym poradzić.”

Co nas do tego doprowadziło? Gdzie podziała się grzeczność, uprzejmość, życzliwość? Gdzie zwykłe ludzkie współczucie?

Co się z nami dzieje? Quo vadis, homo liberalis? Dokąd idziesz wyzwolony człowieku?

A wszystko dlatego, że wyzwoliliśmy się od Boga.

CO Z TYM ZROBĆ? to fundamentalne pytanie na początek Nowego Roku.

Przede wszystkim przy składaniu życzeń należy sobie powiedzieć: „to nie rok ma być dobry, to ja mam być dobry”.

Ja nam nieść pokój, a nie tylko się o niego modlić. To ja mam być uprzejmy, grzeczny, sprawiedliwy, wybaczający, miłosierny.

W kontekście przeżywanego okresu Bożego Narodzenia.

Przeżywanie Świąt Bożego Narodzenia jedynie na płaszczyźnie choinki, rzewnych kolęd, a nawet łamania się opłatkiem to sprawa drugorzędna i bez znaczenia,  jeśli rzeczywiście nie zbliża mnie ono do Boga i jednocześnie do ludzi.

Są tacy, którzy zbliżają się być może do Boga, ale zapominają po ludziach.
Są tacy, którzy zbliżają się do ludzi, ale zapominają o Bogu.

Jedno bez drugiego nie ma sensu i jest bez znaczenia.
Czy Chrystus rzeczywiście narodził się w naszych sercach?

Zmarły przed paroma godzinami (31 grudnia) Papież Emeryt Benedykt XVI niedługo przed swoją śmiercią powiedział:

Nie bój się świata ani przyszłości, ani swojej słabości. Pan pozwala nam przeżyć ten moment w historii, aby dzięki naszej wierze Jego imię nadal rozbrzmiewało na całym świecie.” — Benedykt XVI.

Życzę wszystkim, aby w rozpoczynającym się roku odczuli w swoim życiu macierzyńską opiekę Niepokalanej i nie obawiali się przyszłości. Modlę się za Was i Was o modlitwę za Jej wstawiennictwem w mojej intencji proszę.

Szczęśliwego Nowego Roku – pod opieką Maryi Matki.

 

IV Niedziela Adwentu – A

Czytania: Iz 7:10-14; Rz 1:1-7; Mt 1,18-24

  1. Wprowadzenie do Mszy Świętej

W czasie Mszy świętej w najbardziej ewidentny sposób doświadczamy tej wstrząsającej prawdy, że oto Bóg jest z nami. W sposób bezpośredni jest z nami w Słowie Bożym, w sposób mistyczny w swoim Ciele i Krwi, w sposób duchowy jest w nas – we wspólnocie dzieci Bożych. Aby tej Jego wielorakiej obecności rzeczywiście doświadczyć przygotujmy nasze serca na spotkanie z Nim przez uznanie naszych grzechów.

Iz 7:10-14

Pan przemówił do Achaza tymi słowami: Proś dla siebie o znak od Pana, Boga twego, czy to głęboko w Szeolu, czy to wysoko w górze! Lecz Achaz odpowiedział: Nie będę prosił i nie będę wystawiał Pana na próbę. Wtedy rzekł [Izajasz]: Słuchajcie więc, domu Dawidowy: Czyż mało wam naprzykrzać się ludziom, iż naprzykrzacie się także mojemu Bogu? Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel.

Rz 1:1-7

Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach świętych. [Jest to Ewangelia] o Jego Synu – pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym – o Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Przez Niego otrzymaliśmy łaskę i urząd apostolski, aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze. Wśród nich jesteście i wy powołani przez Jezusa Chrystusa. Do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!

Mt 1:18-24

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

Emanuel – Bóg z nami

Zapowiedziany przez proroka Izajasza Emmanuel – Bóg z nami przychodzi do człowieka, aby człowiek stał się na nowo prawdziwym dzieckiem Bożym. Bóg nie waha się przyjąć ludzkiej natury i stać się człowiekiem. Bóg od początku świata, od stworzenia jest zawsze z człowiekiem, zawsze po stronie człowieka, zawsze go szuka i próbuje do siebie doprowadzić. Co więcej On jest z każdym człowiekiem indywidualnie. On jest nie tylko z bezimienną „ludzkością” jako taką, ale z każdym i dla każdego z nas. Rodzi się wśród ludzi, przyjmuje ludzką naturę, staje się jednym z nas. Przychodzi do nas nie jako władca, nie jako autorytet, nie jako król z mocą i porażającą potęgą, ale jako dziecko, ubogie i pozbawione wszelkich praw i atrybutów boskości, aby być z człowiekiem, po stronie człowieka, dla człowieka, dla każdego człowieka, dla ciebie także. Nie chce człowieka przytłaczać, ani przerażać swoja boskością. Nie otacza się dworem, świtą, gwardią przyboczną, nie odgradza murem, drutem kolczastym i zastępami ochroniarzy. Nie nosi kamizelki kuloodpornej i nie jeździ opancerzonym samochodem. „Nie łamie trzciny nadłamanej i nie gasi tlącego się płomienia„.

On przychodzi jako dziecko, otoczone nie dobermanami i rottweilerami, ale w stajni, w otoczeniu domowych zwierząt, w ubóstwie i w prostocie, w niedostatku i w biedzie. Bóg przychodzi, aby być z człowiekiem, a nie przeciwko człowiekowi, aby być z tobą, a nie przeciwko tobie! Dlaczego więc tak wielu spośród Jego wyznawców odchodzi od Niego, zarzucając Mu, że jest „Bogiem odległym”, Bogiem wymagającym, Bogiem obcym? A „jeśli Bóg jest z nami, to któż przeciwko nam?” Jeśli Bóg jest po stronie człowieka, to cóż może się nam stać? Jeśli Bóg zdecydował się narodzić wśród nas i być jednym z nas, to czego się obawiamy i dlaczego -my sami- nie chcemy być z Bogiem?

Człowieku XXI wieku, dlaczego tak trudno ci uwierzyć, że Bóg jest naprawdę po twojej stronie?


Homilia alternatywna I

Zaledwie kilka dni dzieli nas od Uroczystości Bożego Narodzenia. W parafiach Roraty dobiegają końca, kościelni przygotowują choinki do świątecznego wystroju kościołów. W domach mamy sprzątają i pomału przygotowują potrawy na Wigilijną Wieczerzę. Dzieci z zapałem robią ozdoby na świąteczną choinkę. W sklepach pojawiły się wanny z żywymi karpiami i panuje ogólnie szał przedświątecznych zakupów. Dorośli wysłali już świąteczne życzenia do krewnych i znajomych. W kuchennym kredensie czekają opłatki, którymi podzielimy się w wigilijny wieczór. W pawlaczu lub głęboko w szafie schowane są świąteczne prezenty (czy przypadkiem nikogo nie przeoczyliśmy?). Jeszcze tylko kilka dni i !!!!!! Święta ….

I jakoś nachalnie ciśnie się na usta nieprzyjemne i niewygodne pytanie: „I CO?!?!” Czy naprawdę tylko o to chodzi w tym całym przedświątecznym zamieszaniu i zaaferowaniu? Co roku przeżywamy te same nastroje, podniecenie, nerwowość, wzruszenia … „I CO?!?!” Czy naprawdę Boże Narodzenie to tylko tyle?

Kiedy patrzymy na historię Izraela, na te kilka tysięcy lat Ludu Wybranego, na oczekiwanie jakim Izraelici żyli, na całe ich religijne, kulturalne i społeczne zaaferowanie i zaangażowanie oraz na fakt, że ostatecznie PRZEOCZYLI, PRZESPALI moment przyjścia Boga na ziemię, to jakoś dziwnie nieswojo robi się na duszy i sam zaczynam stawiać sobie pytanie: „Czy i ja nie przeoczyłem, czy nie przespałem przyjścia Boga w moim życiu? Czy nie powtarza się dokładnie ta sama historia -co roku- w moim katolickim, religijnym życiu?” Czy w całej tej przedświątecznej bieganinie i zaaferowaniu nie zagubiłem tego co najistotniejsze, czy nie stało się tak jak mówi wieszcz Adam Mickiewicz: „Cóż z tego, że Chrystus narodził się w żłobie, skoro pierwej nie narodził się w Tobie?” Czy On rzeczywiście narodził się we mnie, w moim życiu, czy jest w nim naprawdę obecny, czy raczej jest tylko niewiele znaczącym symbolem, kulturową i emocjonalną ozdobą? A może jeszcze jedno najbardziej bezpośrednie i niewygodne pytanie. „czy byłem już do spowiedzi, czy pojednałem się z Bogiem i bliźnimi w tym przedświątecznym czasie?”

Warto sobie takie niewygodne pytania postawić, szczególnie w tych ostatnich dniach poprzedzających Święta. Warto, bo w przeciwnym razie będą to tylko kolejne skomercjalizowane święta bez jakiegokolwiek znaczenia dla mnie i mojej wieczności. Bóg nie przychodzi na ziemię dla powierzchownych wzruszeń, nie dla kolęd i choinki, nie dla opłatka i karpia, nie dla wieczerzy wigilijnej. Syn Boży stał się człowiekiem, aby mnie na nowo do Ojca doprowadzić.


Homilia alternatywna II

Na tydzień przed świętami Słowo Boże podaje nam do rozważenia bardzo trudny temat.

Oto Józef jest całkowicie zakłopotany, zaambarasowany. Znalazł się bowiem w sytuacji po ludzku bez wyjścia. Oto jego Żona, Maryja jest w ciąży i on wie przecież doskonale, że to nie jest jego dziecko – i kombinuje, jakby z tej nieprzyjemnej i kłopotliwej sytuacji wyjść obronną ręką?

Według prawa (Tory) powinien Maryję zadenuncjować i skazać na ukamienowanie. Ale on – „był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał więc oddalić Ją potajemnie.” Niech sobie Jej rodzice z tym poradzą.

I wtedy, w nocy w czasie wewnętrznej walki z samym sobą „anioł Pański ukazał mu się we śnie”, czy był to rzeczywiście anioł w powłóczystych szatach i z białymi skrzydłami czy raczej Głos Boży – głos jego sumienia, które mówi mu: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus.Uwierz w niemożliwe, przecież jest to wypełnienie zapowiedzi prorockich całego Starego Testamentu: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami”.

 Rzecz niesamowita i po ludzku nie do zrozumienia. Nie ma wyjścia !!! Musi uwierzyć w coś po ludzku nie do uwierzenia ‼️, że dziecko w łonie jego żony poczęło się z Ducha Świętego ‼️

I Józef – posłuszny Bogu, czyli głosowi swojego sumienia „wziął swoją Małżonkę do siebie”.

Ale przecież Anioł – Bóg mówi w sumieniu do każdego z nas, co mamy zrobić, a czego nie robić, ale kto słucha swojego sumienia ⁉

Jeden, mały przykład: Spowiedź na ostatnią chwilę, najlepiej w Wigilię, aby otrzymać przepustkę na Boże Narodzenie, do Komunii Świętej. Ale uwierzyć Bogu, który w sumieniu wzywa do zmiany życia, to już dla niektórych jak uwierzyć w Dziewicze Poczęcie Maryi.

Sumienie mówi mi: przestań pić, przestań się kłócić ze swoimi sąsiadami, z teściową z synową, z córką, daj spokój, nie stawiaj się, bo wiesz, że nie masz racji, bo wiesz, że nie jesteś NIEPOKALANY‼️ Po prostu odpuść.

Ale inny głos mi podpowiada: moje musi być na wierzchu, nie odpuszczę, nie dam sobie wmówić, nie pozwolę, żeby ktoś mną rządził. I który głos najczęściej wygrywa⁉ Czy na pewno głos Boga w moim sumieniu? Czy ja to sumienie już dawno zagłuszyłem?

Nie zamykajmy się na działanie łaski Bożej w naszym życiu, słuchajmy naszego sumienia i w każdym trudnym momencie naszego życia prośmy usilnie Dobrego Ojca o Ducha Świętego, aby nas oświecił i wskazał właściwe ścieżki na drodze życia.


  1. Modlitwa wiernych

Wstęp – Boże, Który wchodzisz w historię rodzaju ludzkiego, aby nawrócić wszystkich do siebie udziel nam łaski głębokiego i religijnego przeżywania Świąt Bożego Narodzenia, abyśmy odnaleźli Ciebie na wszystkich drogach naszego życia.

    • Módlmy się za pasterzy Kościoła; Papieża, biskupów i kapłanów, aby przez przykład życia i sprawowane przez nich sakramenty pomagali nam do godnego i głębokiego przeżywania pamiątki Narodzenia Chrystusa „Ciebie prosimy” …
    • Módlmy się za ludzi, którzy te święta będą przeżywać w samotności, opuszczeniu, zapomnieniu, w głodzie i niedostatku, za chrześcijan prześladowanych i żyjących na wygnaniu, w stanie wojny i niepewności, aby do nich szczególnie przyszedł Zbawiciel, Książę Pokoju „Ciebie prosimy” …
    • Miłosiernemu Bogu polecajmy wszystkich zagubionych, zbuntowanych, tych którzy utracili wiarę i nadzieję, za tych którym nie okazano miłości, aby w Chrystusie odnaleźli to czego naprawdę szukają „Ciebie prosimy” …
    • Módlmy się za nasze rodziny, za naszych przyjaciół i znajomych i za nas samych, aby Chrystus naprawdę narodził się w naszych sercach „Ciebie prosimy” …

Zakończenie – Nasz Ojcze prosimy rozjaśnij mroki naszego życia światłem Twojego Syna, Który przyszedł na świat aby świat zbawić i ukaż nam w Nim Twoją nieskończoną miłość do całego rodzaju ludzkiego i do każdego człowieka.  Prosimy o to przez Jezusa Chrystusa naszego Zbawiciela, Który z Tobą i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

  1. Słowo „przed rozesłaniem”

Umocnieni Słowem Bożym i Eucharystycznym Ciałem i Krwią Chrystusa nieśmy Go naszym braciom, szczególnie tym którzy borykają się ze swoimi słabościami i grzechami, aby w Chrystusie odnaleźli odpowiedź na wszystkie pytani ich życia.

Materiały w formacie .pdf