XI Niedziela w ciągu roku – B

Ez 17,22-24

Tak mówi Pan Bóg: Ja także wezmę wierzchołek z wysokiego cedru i zasadzę, z najwyższych jego pędów ułamię gałązkę i zasadzę ją na górze wyniosłej i wysokiej. Na wysokiej górze izraelskiej ją zasadzę. Ona wypuści gałązki i wyda owoc i stanie się cedrem wspaniałym. Wszystko ptactwo pod nim zamieszka, wszystkie istoty skrzydlate zamieszkają w cieniu jego gałęzi. I wszystkie drzewa polne poznają, że Ja jestem Pan, który poniża drzewo wysokie, który drzewo niskie wywyższa, który sprawia, że drzewo zielone usycha, który zieloność daje drzewu suchemu. Ja, Pan, rzekłem i to uczynię.

2Kor 5,6-10

Tak więc, mając tę ufność, wiemy, że jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana. Albowiem według wiary, a nie dzięki widzeniu postępujemy. Mamy jednak nadzieję… i chcielibyśmy raczej opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana. Dlatego też staramy się Jemu podobać czy to gdy z Nim, czy gdy z daleka od Niego jesteśmy. Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.

Mk 4,26-34

Jezus mówił dalej: Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo. Mówił jeszcze: Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu. W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli /ją/ rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

Królestwo Boże

Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię.” Tak, to prawda, tylko my wiemy, że kilka wierszy wcześniej, w innej przypowieści o ziarnie sianym przez siewcę, Chrystus mówił, iż ziemia może być różna. Ziarno posiane na ziemi żyznej wyda plon, na ziemi skalistej i nieprzygotowanej niestety plonu nie wyda. Królestwo Boże jest jak ziarno, wrzucane do ziemi, rośnie samo, ale ziemia musi być przygotowana i uprawiona, ziarno musi być pielęgnowane i podlewane, bo inaczej nie ma szans na plon. Tak jest i z rzeczywistością Królestwa Bożego w naszym życiu. Ziarno Królestwa Bożego jest siane, ale jak my przygotowaliśmy ziemię?

Ziarno gorczycy ma w sobie siłę wzrostu i dynamikę rozwoju, która może być porównana z siłą i dynamiką Królestwa Bożego, ale też ta dynamika może być zniszczona przez złą wolę. Królestwo Boże jest na pewno wartością i rzeczywistością o niezwykłej sile, ale niestety nasza wolność, nasza wolna, a czasami zła wola może zniszczyć tę dynamikę i siłę. Bóg na pewno nie zmusza nas do przyjęcia Królestwa Bożego na siłę, mimo całej niezwykłej dynamiki Królestwa Bożego.

Przypowieści Jezusa muszą być wyjaśniane, bo inaczej ich bezpośrednie znaczenie wydaje się być często niezrozumiałe i zawoalowane dla przygodnego słuchacza. Mają one na celu na pewno umocnienie wiary słuchacza, ale też zmuszenie go do refleksji. I tak jest w tym wypadku. Przypowieści dzisiejszej Ewangelii, zmuszają nas do refleksji nad rzeczywistością Królestwa Bożego w naszym życiu. Nie może ta rzeczywistość być przez nas lekceważona, nie możemy udawać, że ona nas nie dotyczy. Warto sobie czasami zadawać pytanie o obecność rzeczywistości Królestwa Bożego w naszym życiu, aby nie stało się ono ziarnem zmarnowanym, lub abyśmy my nie byli ziemią niepłodną i jałową.

Czy Królestwo Boże ma szansę wzrastania w moim życiu, czy nie jest przypadkiem stłamszone doczesnymi troskami?

Reklamy

X Niedziela w ciągu roku – B

Rdz 3,9-15

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę.

2Kor 4,13-5:1

Cieszę się przeto owym duchem wiary, według którego napisano: Uwierzyłem, dlatego przemówiłem; my także wierzymy i dlatego mówimy, przekonani, że Ten, który wskrzesił Jezusa, z Jezusem przywróci życie także nam i stawi nas przed sobą razem z wami. Wszystko to bowiem dla was, ażeby w pełni obfitująca łaska zwiększyła chwałę Bożą przez dziękczynienie wielu. Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie. Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie.

Mk 3,20-35

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów. Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. Mówili bowiem: Ma ducha nieczystego. Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie. Odpowiedział im: Któż jest moją matką i /którzy/ są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

Trudne słowa

W czasach, kiedy wszystkim chciano by zagwarantować niebo, na zasadzie „bardzo powszechnego zbawienia bez wysiłku osobistego”, trudno jest przyjąć i zrozumieć słowa Jezusa o „grzechu wiecznym, który nie będzie odpuszczony„. Wydaje się jednak, że Jezus mówi to w sposób uzasadniony, bo jakże może oczekiwać na zbawienie ten, kto Zbawiciela nazywa „Opętanym”? Jest jakaś diabelska przewrotność w postępowaniu i oskarżeniach uczonych w Piśmie, którzy zarzucają Jezusowi działanie pod wpływem złego ducha. Takąż samą diabelską przewrotność można zauważyć i u wielu nam współczesnych, kiedy odrzucają Kościół założony przez Chrystusa oskarżając go o koneksje z diabłem i twierdząc, że oni sami potrafią się z Bogiem komunikować. Tego rodzaju przewrotne oskarżenia i pomówienia nie są -wbrew pozorom- obce naszym czasom. Takie jednak sprzeciwianie się zbawczej woli Bożej nie może być inaczej ocenione, jak właśnie przewrotne i bluźniercze sprzeciwianie się Duchowi Świętemu. Jest to świadome i całkowicie własnowolne odrzucenie zbawienia i dlatego Chrystus tak surowo je piętnuje i ocenia. Tu już nie ma mowy o pomyłce, o braku silnej woli, o słabości ludzkiej, o braku rozeznania, czy o wpływie uczuć na rozum. To jest świadome i jednoznaczne odrzucenie Chrystusa, odrzucenie Boga w imię własnych interesów, to jest właśnie „zło-wolne” (przeciwieństwo dobro-wolnego) opowiedzenie się po stronie Zła. Ta walka ze Złym trwa od początku, od grzechu Adama, od momentu, gdy człowiek został zwiedziony, zauroczony obietnicami Kłamcy, gdy poznał, że jest wobec zła „nagi i bezbronny”. To właśnie po to przyszedł Chrystus, Syn Boży, aby człowieka z tej niewoli wybawić, uwolnić. I tak jak wtedy, tak również i dzisiaj pyta człowieka: „Adamie, gdzie jesteś?” I nie wolno człowiekowi tej zbawczej woli Bożej ani lekceważyć, ani negować, bo jest to opowiadanie się właśnie po stronie zła, bo jest to oskarżanie samego Boga o zło, co wydaje się być dzisiaj w modzie w skomercjalizowanych i nastawionych na przyjemność społeczeństwach.

I drugim -niejako- tematem dzisiejszych czytań jest pełnienie woli Bożej, jako znak przynależności do Bożej rodziny. Jesteśmy dziećmi Bożymi, braćmi i siostrami Chrystusa, nie na podstawie więzów krwi, czy słownych deklaracji, ale na podstawie naszych czynów, naszego posłuszeństwa Bogu – Ojcu. Oczywiście wtedy najbardziej zasługuje na tytuł Matki i Siostry Chrystusa, Najświętsza Maryja Panna. Ona nie tylko doskonale rozpoznała wolę Bożą, ale i całkowicie ją pełniła w swoim życiu. Ona jest wzorem tego ustawicznego i całym życiem opowiadania się po stronie Boga, tego całkowitego i doskonałego mówieniu Bogu: „Fiat„.

To, co widzialne przemija i warto zastanowić się po czyjej stronie się opowiadam i jak rozpoznaję i wypełniam wolę Bożą?

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei Miłosierdzia Bożego. 2. Rozpaczać albo wątpić w łaskę Boża. 3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej. 4. Nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej. 5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia. 6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.


Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – B

Oz 11,1.3-4.8c-9

Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? Jakże cię mogę równać z Admą i uczynić podobnym do Seboim? Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

Ef 3,8-12.14-19

Mnie, zgoła najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa i wydobyć na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu, ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy. Przez to teraz wieloraka w przejawach mądrość Boga poprzez Kościół stanie się jawna Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich – zgodnie z planem wieków, jaki powziął [Bóg] w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. W Nim mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością dzięki wierze w Niego. Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.

J 19,31-37

Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich …

Bóg kochający człowieka, aż do krzyżowej śmierci, Bóg dający się człowiekowi na pokarm … i człowiek, który jakby wydawał się niczego nie rozumieć, uciekający od Boga, oskarżający Go o zniewolenie, i uciekający od Boga do bożków, odrzucający Boga i Jego Miłość. To jakby skarga samego Boga zawarta w pierwszym dzisiejszym czytaniu.

Serce Jezusa – symbol miłości Boga do człowieka, ale zarazem symbol miłości wzgardzonej, zdradzonej, złamanej, poniewieranej, odrzuconej …

Ta Miłość Miłosierna, bezgraniczna i bezwarunkowa, Która nie zawahała się na Największą, Krzyżową Ofiarę jest jednocześnie przez człowieka tak bezmyślnie odrzucana, negowana, pogardzana, wyśmiewana i niezrozumiana … Wystarczy tylko zobaczyć dookoła, ale także wystarczy przyjrzeć się moejmu własnemu życiu …

Chrześcijaninie! Czy zdarzyło ci się chociaż raz doświadczyć tej Miłości? Czy byłeś zdolny chociaż raz na Nią odpowiedzieć? Chrześcijaninie, jak długo jeszcze będziesz uciekał przed Tym, Który cię tak ukochał?

On mówi: „Ja – Święty, nie przychodzę, żeby zatracać„, a ty sobie to lekceważysz, a ty odrzucasz Jego Miłość Miłosierną …

Nie bądź ślepy, nie bądź głuchy … nie daj się mamić złu, bo poza Nim i poza Jego sercem nie znajdziesz swego spełnienia i swego zbawienia.

Chryste, Królu i zjednoczenie serc wszystkich, zmiłuj się nad nami.

IX Niedziela w ciągu roku – B

Pwt 5,12-15

Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twój wół, ani twój osioł, ani żadne twoje zwierzę, ani obcy, który przebywa w twoich bramach; aby wypoczął twój niewolnik i twoja niewolnica, jak i ty. Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i wyprowadził cię stamtąd Pan, Bóg twój, ręką mocną i wyciągniętym ramieniem: przeto ci nakazał Pan, Bóg twój, strzec dnia szabatu.

2Kor 4,6-11

Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa. Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele. Ciągle bowiem jesteśmy wydawani na śmierć z powodu Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym śmiertelnym ciele.

Mk 2,22-28

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino /należy wlewać/ do nowych bukłaków. Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno? On im odpowiedział: Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu.

 

Prawo i człowiek

Znani nam są fanatycy prawa i praworządności, którzy dla zachowania prawa – jakkolwiek byłoby ono głupie i nieludzkie – gotowi są poświęcić człowieka i jego dobro. „Takie mam przepisy, takie mam dyrektywy, muszę się trzymać wytycznych” – wyskrzeczane twardym, nieludzkim głosem jest zmorą wielu naszych urzędów i instytucji użyteczności publicznej. Dla usprawiedliwienia powtarzać będą jeszcze -co niektórzy- łacińską formułkę: Dura lex sed lex. Z drugiej jednak strony dobrze wiemy, że życie bez prawa w całkowitej anarchii byłoby nie do zniesienia, że prawo powinno stać na straży i chronić człowieka przed bałaganem i nadużyciami.

Znane są i takie sytuacje, kiedy prawa ustalane są tylko i wyłącznie po to, aby chroniły, a nawet wprost wspierały interesy tych, którzy to prawo ustanawiają. Przykładów sami moglibyście niewątpliwie podać całą masę.

Znani nam są jednak i tacy pracoholicy, którzy nie dość że sami odpoczywać nie potrafią, ale jeszcze zmuszają innych do ustawicznej pracy, nawet w niedzielę, tylko i wyłącznie dla interesu, dla zysku, dla zaspokojenia swoich nieposkromionych ambicji i żądzy posiadania coraz więcej.

Ani w jednym, ani w drugim wypadku człowiek się nie liczy i nie o człowieka chodzi, ani tym rzekomo praworządnym, ani tym bardziej tym, którzy najbardziej podstawowe prawa ludzkie (jak prawo do odpoczynku) łamią. Paradoksem jest, że z jednej strony walczy się o skrócenie tygodnia pracy, a z drugiej zmusza ludzi do pracy nawet w niedzielę, jak to ma miejsce np. w wielkich supermarketach. Czy w tym naprawdę o człowieka chodzi i o jego dobro?

A co proponuje nam Chrystus? „Czy wolno w szabat zrobić coś dobrego, czy złego? Szabat jest dla człowieka a nie człowiek dla szabatu„. Prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa. Nie zapominaj o tym nigdy! We wszystkim i zawsze najważniejszy jest człowiek i jego prawdziwe dobro, a nie prawo lub dobra pozorne. Jeśli ta zasada będzie stosowana w naszym życiu, to na pewno nie popełnimy pomyłki i nie będziemy łamać prawa ani tym bardziej niszczyć i łamać człowieka.

Boże Ciało …

Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki

Jakżeż nie pochylić się z najgłębszym szacunkiem i pobożnością nad Tajemnicą Eucharystii w Niedzielę Bożego Ciała? Jakżeż nie zobaczyć tej Tajemnicy w świetle nauczania błogosławionego Jana Pawła II o nieskończonej, niewypowiedzianej Miłości Boga do człowieka? Jakżeż nie zobaczyć, że Kościół, ale i każdy z nas „de Eucharistia vivit” – z Eucharystii żyje? Nie mamy nic cenniejszego, nic ważniejszego, nic bardziej boskiego w naszym codziennym życiu niż Ciało i Krew Pańską. Jeśli żyjemy z Eucharystii to żyjemy naprawdę i żyjemy dla wieczności. Jeśli nie żyjemy z Eucharystii to tylko nam się wydaje, że żyjemy i po doczesnych 70 lub 80 latach nie będziemy żyć w wieczności. To jest to, o czym Chrystus tak zdecydowanie mówi w dzisiejszej Ewangelii: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie.

Trudne do zrozumienia są słowa Chrystusa z dzisiejszej Ewangelii. Trudne były i dla Izraelitów, bo wielu z nich się nimi zgorszyło i odeszli. Trudne do zrozumienia są i dla nas, którzy borykamy się raczej ze zdobywaniem naszego „chleba powszedniego” i szukamy sposobów jak utrzymać rodzinę, dzieci, siebie. Tak odległe od realności naszego codziennego życia i tak nierealne wydają nam się słowa Chrystusa o Chlebie Żywym, o Chlebie na Życie wieczne. Co znaczą dla nas, na co dzień słowa: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.?”

Tak wielu odrzuca tę prawdę, tak wielu ją lekceważy, dla tak wielu jest ona „kamieniem obrazy” i „skałą zgorszenia. Dlaczego? Bo nie rozumiemy, bo nasz umysł za mały i za ciasny by pojąć prawdę, że oto Bóg pragnie się dać na pokarm?

Musimy sobie takie pytania zadawać i szukać na nie osobistych odpowiedzi, aby nie zawężać naszego życia do doczesności, aby jedynym naszym pokarmem nie był razowy chleb powszedni z takim trudem i wysiłkiem zdobywany. Jeśli odrzucimy Eucharystię, jeśli odrzucimy prawdę o realnej obecności Jezus Chrystusa w Eucharystii pod postaciami chleba i wina, to całe nasze życie sprowadzi się tylko do doczesności i pozbawione zostanie wszelkich eschatologicznych i nadprzyrodzonych wymiarów.

Czy w naszym codziennym, zabieganym i zatroskanym życiu mamy jeszcze czas na karmienie się Ciałem i Krwią Chrystusa i ożywianie w sobie Chrystusowej obecności, czy raczej jest to już dla nas tylko sporadyczny i marginalny rytuał bez większego znaczenia?

Chrystus tak dalece chce być obecny w naszym życiu, towarzyszyć nam na co dzień, że sam siebie daje na pokarm, ale czy ja jestem tego świadom i czy robię coś, aby tegoż Chrystusa w moim życiu przyjąć, uczynić Go obecnym w mojej codzienności? Czy ja naprawdę żyję z Eucharystii?

Co więcej, Chleb Eucharystyczny, Ciało Chrystusa jest zapowiedzią i zadatkiem wieczności. „Kto spożywa ten Chleb będzie żył na wieki„. Jeśli zapomnę o tej prawdzie, to zamknę się i ograniczę moje życie do doczesności, a wieczność na zawsze pozostanie dla mnie nieosiągalna. Wtedy straci sens moja ludzka egzystencja i sam zdegraduję się do poziomu „zwierzęcia przeżuwającego trawę”.

Jezu daj mi zrozumieć jak ważnym
dla mojego życia doczesnego i wiecznego
jest karmienie się Twoim Ciałem.