III Niedziela Wielkiego Postu – C

Czytania:

1 – Wj 3,1-8a.13-15

2 – 1Kor 10,1-6.10-12

Ew – Łk 13,1-9

Wj 3,1-8a. 13-15

Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Pan mówił: Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód. Mojżesz zaś rzekł Bogu: Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć? Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia.

1Kor 10,1-6. 10-12

Nie chciałbym, bracia, żebyście nie wiedzieli, że nasi ojcowie wszyscy, co prawda, zostawali pod obłokiem, wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy byli ochrzczeni w [imię] Mojżesza, w obłoku i w morzu; wszyscy też spożywali ten sam pokarm duchowy i pili ten sam duchowy napój. Pili zaś z towarzyszącej im duchowej skały, a ta skała – to był Chrystus. Lecz w większości z nich nie upodobał sobie Bóg; polegli bowiem na pustyni. Stało się zaś to wszystko, by mogło posłużyć za przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złego, tak jak oni pożądali. Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów. Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł.

Łk 13,1-9

W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie. I opowiedział im następującą przypowieść: Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć.

5.1.2

Jeśli się nie nawrócicie …

Chętnie słuchamy o Miłosierdziu Bożym, często się na nie powołujemy, co więcej -w nadziei Bożego Miłosierdzia- sami się często rozgrzeszamy licząc na to, że Bóg „nie będzie przecież małostkowy i wybaczy mi tych kilka drobnych potknięć”.

Niechętnie jednak słuchamy takich fragmentów Ewangelii, jak ten dzisiejszy, kiedy Chrystus z całą mocą karci grzeszników i wzywa do nawrócenia. W ogóle grzech, nawrócenie, pokuta nie są słowami miłymi dla naszych uszu. Krytykujemy Kościół, bo za często mówi o winie, bo przypomina nam w zbyt ostentacyjny sposób o naszych grzechach. Wolimy raczej iść do psychologa, psychoanalityka, lub jakiegoś innego guru niż do spowiedzi. Wolimy mówić o błędach i pomyłkach niż o grzechu.

Wielu księży w konfesjonałach ma też jakieś dziwne opory nazywania rzeczy po imieniu. Przypominam sobie, kiedy kilka lat temu, będąc w Lourdes poszedłem do Spowiedzi, do francuskiego księdza siedzącego akurat w konfesjonale, wiele się namęczyłem żeby mu jednak udowodnić, że mam grzechy i że mam się z czego spowiadać, kiedy on jednocześnie ze wszystkiego mnie uparcie i w bardzo psychologiczny sposób usprawiedliwiał.

Pojęcie grzechu zastąpiliśmy pojęciem słabości, socjologicznych czy genetycznych uwarunkowań. Stale zmniejsza się liczba penitentów, a wzrasta liczba ludzi świętych i tylko: „troszeczkę, czasami się mylących, ale w sposób niegroźny, bo przecież człowiek jest słaby i może czasami się pomylić„. Z czego ja się mam nawracać, z czego mam się spowiadać, przecież nikogo nie zabiłem, nie podpaliłem, nie okradłem i … nie mam się więc z czego spowiadać i nawracać …

Mówić o grzechu, o konieczności nawrócenia i zmiany życia, to w niektórych środowiskach bardzo niesmaczne, wprost niegrzeczne … . Czemu Kościół zamiast mówić o Miłosierdziu Bożym straszy piekłem, ogniem nieugaszonym i diabłem? Dlaczego stresuje nas grzechem, karą, poczuciem winy? Przecież Chrystus nie przyszedł aby nam wmawiać grzechy, ale aby nas zbawić, dlaczego więc niektórzy księża tak z uporem wmawiają nam grzechy i naganiają do konfesjonałów? Dlaczego nas stresują i nie pozwalają żyć beztrosko?

A przecież, skoro Chrystus przyszedł nas zbawić, uwolnić, wyzwolić, to chyba z czegoś więcej niż katar sienny i kilka „naturalnych” błędów i pomyłek. Przecież jeśli w tak bestialski sposób został zamordowany, to nie dla tych paru „drobnych potknięć”. I jeśli przyszedł mnie zbawić, i uwolnić … to muszę uznać, że „chciał mnie uwolnić i od czegoś”, bo skoro nie mam grzechu, to On mnie nie ma od czego zbawiać i uwalniać!

A ponadto nie wymażemy z Ewangelii takich tekstów, jak ten dzisiejszy i nie zagłuszymy głosu sumienia powtarzającego nam w głębi naszego ducha: „Jeśli się nie nawrócisz …

Nie zwlekaj więc, bo może nie będzie już innej okazji …

Można także wybrać następujący formularz mszalny z III Niedzieli Wielkiego Postu

Czytania:

1 – Wj 17,3-7
2 – Rz 5,1-2.5-8
Ew – J 4,5-42

Wj 17:3-7

Ale lud pragnął tam wody i dlatego szemrał przeciw Mojżeszowi i mówił: Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia? Mojżesz wołał wtedy do Pana i mówił: Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie! Pan odpowiedział Mojżeszowi: Wyjdź przed lud i weź kilku ze starszych Izraela ze sobą. Weź w rękę laskę, którą uderzyłeś Nil, i idź. Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie. Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej. I nazwał to miejsce Massa i Meriba, ponieważ tutaj kłócili się Izraelici i wystawiali Pana na próbę, mówiąc: Czy też Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy nie?

Rz 5:1-2.5-8 

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdyśmy [jeszcze] byli bezsilni. A [nawet] za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami.

J 4:5-42

Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności.

Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?

W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą.

Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie.

Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?

Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli.

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

jezus-i-samarytanka

Pragnienie i głód

Czy zastanawiałem się kiedyś nad tym „czym różnię się od zwierzęcia?” Zwierzę kiedy jest głodne szuka pożywienia – ja też, kiedy jest spragnione, szuka wody – ja też. Kiedy jest zmęczone szuka odpoczynku – ja też, kiedy jest mu gorąco szuka cienia – ja też. Zwierzę, kiedy jest przestraszone ucieka – ja też. Kiedy jest chore szuka lekarstwa, to jest „wpisane” w jego instynkt – ja też. Czym więc różnię się od zwierząt? Czy wszystkie moje potrzeby to głód, pragnienie, potrzeba odpoczynku, konieczność przedłużenia gatunku? Czy całe moje życie ma się sprowadzać tylko do zaspokajania tych fundamentalnych potrzeb organicznych? Czy też jest we mnie głód większy, pragnienie głębsze, potrzeby bardziej ludzkie, czy tylko zwierzęce?

Jezus, rozmawiający z samarytanką u studni uświadamia jej właśnie to głębsze, ludzkie pragnienie, a po powrocie Apostołów również im, uświadamia istnienie bardziej podstawowego głodu. Nie może się człowiek ograniczyć tylko do zaspokajania jedynie zwierzęcych potrzeb i pragnień, jeśli chce być czymś więcej niż jednym z naczelnych ssaków. Jest rzeczą dla człowieka nieodzowną uświadomienie sobie: „JAKI JEST JEGO PRAWDZIWY GŁÓD I PRAWDZIWE PRAGNIENIE? Co -tak naprawdę- może zaspokoić moje pragnienia? W przeciwnym wypadku, pozostanie na poziomie zaspokajania rudymentarnych potrzeb i instynktów. Co więcej, musi człowiek również odkryć, gdzie i w jaki sposób może zaspokoić swoje ludzkie, metafizyczne potrzeby. Kiedy Jezus mówi: „Ja jestem Źródłem Wody Żywej„, „Ja jestem Chlebem Życia Wiecznego„, chce nam w ten sposób otworzyć oczy na nasze prawdziwe potrzeby, na nasz prawdziwy głód i pragnienie. Nie można uciekać przed tego rodzaju pytaniami i dylematami. Nie można zasłaniać się brakiem czasu i zmęczeniem. Nie można udawać, że problem nie istnieje, że go nie ma, że jeszcze mam czas, bo na starość będę się nad tym zastanawiał, a teraz muszę „robić pieniądze i ciężko zarabiać na życie„. Na jakie życie? Konia, czy osła? Jeśli bowiem zaspokajam tylko swoje organiczne potrzeby, to niczym nie różnię się od tych dwóch -poczciwych- zwierzątek, których aspiracje nie sięgają poza pełny i obfity żłób.

Panie, daj mi Wody Żywej …
Panie, nakarm mnie Chlebem życia …
Panie, nie daj mi być tylko ciężko pracującym koniem, lub osiołkiem.

 

Reklamy

Droga Krzyżowa – II

Droga Krzyżowa z rodzinami

niewygodny-Chrystus

autor: Michel Schooyans Tłumaczenie ks. Krzysztof Wierzchoń


Wstęp do Drogi Krzyżowej

W czasie Jubileuszowego Spotkania Rodzin w Rzymie, w dniach 12-15 października 2000 roku, przedstawiciele rodzin świata odbyli Drogę Krzyżową na Placu św. Piotra. Tekst rozważań przygotował Ksiądz Profesor Michel Schooyans, znany w Polsce z wielu publikacji, a zwłaszcza jako autor książki Aborcja i polityka. Profesor, filozof, moralista, badacz spraw społecznych najnowszych lat, gorliwy kapłan, wrażliwy na szacunek do osoby ludzkiej każdego człowieka. Towarzyszy nam w rozważaniu Męki Pańskiej niosąc w swoim gorącym sercu i niezwykle wrażliwym umyśle całe doświadczenie wiedzy współczesnego człowieka, a równocześnie pokój i nadzieję, wizję rozwoju ludzkości opartą o Chrystusa Zmartwychwstałego. Nazwy niektórych stacji Drogi Krzyżowej odbiegają od traclycyjnie przyjętych dlatego, że Autor sięgnął po cały biblijny opis Męki Pańskiej, począwszy od Ostatniej Wieczerzy.
Za zgodą Autora przekazujeny polskim rodzinom tekst medytacji.
Wypełniając każdego dnia misję nadaną przez Stwórcę, pośród zwykłych obowiązków i niesienia niekiedy ciężkich krzyży doświadczeń, niech towarzyszą Chrystusowi Ukrzyżowanemu, niech z nadzieją, pokojem ducha i z ufnością kroczą drogą świetości ku Chrystusowi Znartwychwstałemu.

Biskup Stanisław Stefanek TChr
Przewodniczący Rady
ds. Rodziny Episkopatu Polski
W Środę Popielcową, 28 lutego 2001 roku


Modlitwa wprowadzająca
(Zapowiedź Męki)

Panie, przybyliśmy tutaj z czterech stron świata. Zechciej spojrzeć na te wszystkie rodziny, które zgromadziły się wokół Ojca Świętego, by święcić Wielki Jubileusz dwutysiąclecia od Twoich narodzin.

Wszystko miało początek przy owyn ognisku domowym w Nazarecie, kiedy Archanioł Gabriel zwiastował, że Maryja stanie się Matką Zbawiciela. W Betlejen, zechciałeś narodzić się w ludzkiej rodzinie i objawiłeś się światu przyjmując postać dziecka. Trzydzieści lat później, Piotr, Paweł oraz inni uczniowie, ponagleni natchnieniem Ducha Świętego, udali się do Rzymu. Dzięki ich przepowiadaniu, niezliczone rodziny stały się „małymi kościołami” chrześcijanskimi. Dziękujemy Ci Panie, za to że dzisiaj powierzasz naszym rodzinom tę samą misję dawania świadectwa i przepowiadania Dobrej Nowiny.

Czy moglibyśmy Panie celebrować Wielki Jubileusz nie pamiętając o cenie naszego zbawienia, o łzach wylanych dla naszego odkupienia? Maryjo, Królowo Rodzin, weź nas za rękę i prowadź poprzez Mękę i Krzyż Twojego Syna, ku chwale Jego Zmartwychwstania. Amen.

Chwała Tobie Panie, chwała Tobie!


Stacja pierwsza
OSTATNIA WIECZERZA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

W Kanie Galilejskiej (J 2, 1-11) Jezus objawił swoją obecność poprzez pomoc młodej parze; tym samym związek małżeński zajaśniał nowym światłem. Lecz dopiero w kontekście Ostatniej Wieczerzy sakrament małżenstwa ukazał się w całym swym zbawczym wymiarze. Jest on drogą do świętości, ponieważ wyraża nowe przymierze pomiędzy Bogiem a ludzkością, które zostało przypieczętowane ustanowieniem Eucharystii (Mt 26, 17-35). W ten sposób Eucharystia jawi się jako sakrament rodzin.

Przed nocnym wyjściem ku agonii w Getsemanii, Jezus zostawia nam swój duchowy testament zamknięty w kilku gorących zdaniach : „Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34). Miłujcie się aż do przebaczenia. Miłujcie się aż do pojednania. Niech nasze ogniska domowe świadczą o sile tej miłości. Ponieważ serca nasze zostały zaproszone, aby kochać na miarę miłości Serca Jezusowego, nie możemy usprawiedliwiać się, jeśli nie potrafimy kochać.

Modlitwa

Panie Jezu, dzięki Ci składamy za dar Twojego Ciała i Twojej Krwi. Nasze serca są przepełnione wdzięcznością za nieustanny dar z Ciebie w ustanowieniu pamiątki Ostatniej Wieczerzy. Pozwól naszym rodzinom być szkołami hojności. Spraw, abyśmy przyjęli Twoje Słowo łagodne i silne, Twoje przebaczenie, które ukazuje kierunek naszej wędrówki, konsekrowany chleb i konsekrowane wino, które sprawiają, że zaczynamy pragnąć godziny Twojego powrotu.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…

*) W czasie Drogi Krzyżowej śpiewano kolejne zwrotki pieśni: Stała Matka
Boleściwa


Stacja druga
ZAPARCIE SIĘ PIOTRA

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Piotr jeszcze niedawno bardzo gwałtowny, wielce pewien swego, teraz upada. Nie udaje mu się dotrzymać wierności. Pewna służąca oskarża go i wyraźnie wskazuje palcem. Biedny Piotr! Popadł w tarapaty. A zaten Rybak z Gaalilei wplątał się w sytuację bez wyjścia: kłanstwa, zaparcia (Łk 22, 54-62). Zapomina o zadaniu, do którego zobowiązał się, aby wszędzie podążać za Jezusem. Ale też szybko zrehabilitowany przez gorzkie łzy i przebaczenie, narodzi się do nadziei i będzie mógł otrzymać ostateczną misję: być świadkiem pustego Grobu, jeść i pić ze Zmartwychwstałym, pocieszać braci i w końcu dać najwyższe świadectwo aż do utożsamienia ucznia z Mistrzem.
Modlitwa

Panie, z trudem ośmielam się wypowiedzieć to przed Toba, ale dziękuję Ci za zaparcie się Piotra. Przede wszystkim dlatego, że Piotr skruszył się, a Ty mu wybaczyłeś. Ty, który tak często mi wybaczasz, zatem podaruj mi łzy prawdziwego żalu. Przebacz sprzeniewierzenie się wcześniejszym zobowiązaniom i niewierności przyrzeczeniom naszego chrztu; cudzołóstwa wszelkiego typu, a nade wszystko te, które prowadzą ku zaniedbywaniu rodziny na rzecz pracy zawodowej. Spraaw, abym mogł wyznać, jak Piotr, że Ty jesteś Synem Boga Zywego. Panie o spojrzeniu wypełnionym słodyczą! Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja trzecia
JEZUS NA ŚMIERC SKAZANY (J 18, 28-19, 16)

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Dziwną osobą jest Piłat. Podczas procesu formułuje niepokojace pytanie: „Co to jest prawda?” (J 18, 38). Tymczasem prawda znajduje się naprzeciw niego. Lecz ponięczy nim a Jezusem jest rożnica: Piłat dąży do kariery i awansu, pragnie przypodobać się cesarzowi a przede wszystkim pragnie spokoju; co więcej, chce czynić wszystko, aby usatysfakcjonować rzeszę. W jego sercu nie ma już miejsca dla tej prawdy, o której naówi, że poszukuje. Zostaje mu zatem jego okaleczona wolność bycia tchórzem, kiedy zezwala naa egzekucje niewinnego.

Modlitwa

Panie prosimy Cię z d rządzących, za polityków, za posłów, za lekarzy, za sędziów i liderow opinii. Daj im o Paanie, serca otwarte na prawdę i sprawiedliwośc. Daj im Panie odwagę, by bronili życia i służyli rodzinie. Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja czwarta
JEZUS OBARCZONY KRZYŻEM (Mt 27, 27-32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Krzyż, który Jezus bierze na ramiona, jest obciążony wszystkimi grzechami świata. Nakładają się na niego wszystkie niesprawiedliwości społeczne; skandal przepaści pomiędzy biednymi a bogaczami, głód, brak pracy, choroby, nędza, niewiedza, przemoc. Jezus widzi dzieci, które umierają w młodym wieku. Dostrzega fakt, że ludzie oceniają innych ze względu na korzyści, jakie mogą dla siebie wyciągnąć oraz przyjemności, które mogą stać się ich udziałem. Jakby mężczyźni i kobiety byli towarem rynkowym. Liczne są grzechy, które w sposób szczególny godzą w rodzinę: zazdrość, niezgoda, egoizm, pogarda drugiego, cudzołóstwo, brak szacunku względem płciowości, odrzucenie życia poczętego. A także obojętność względem dzieci, nieodpowiedzialność w ich wychowaniu, opuszczanie domu rodzinnego, samotność, na którą dzieci skazują własnych rodziców, bezduszna akceptacja eutanazji dla tych, którzy dali im życie.

Modlitwa

Panie, który zechciałeś być zmiażdżony przez ciężar Twojego Krzyża, przez ciężar grzechów świata, spraw, abyśmy zrozumieli, jak bardzo jesteśmy odpowiedzialni za niesprawiedliwości i liczne pogwałcenia, które uderzają w społeczność i rodzinę. Naucz nas odważnie stawiać im czoła, by położyć im kres.
Oświeć naszych rzadzących, obdarz ich siłą i odwagą, aby nie ograniczali małżeństwa jedynie do zwykłej umowy, a rodziny tylko do pewnej formy wspólnego zamieszkania. Spraw, aby w rodzinie odkryli podstawową komórkę każdej ludzkiej społeczności. Niech usilnie starają się stworzyć odpowiednie warunki, które pozwolą małżonkom w wolności i bez ograniczeń
wypełniać obowiązek rodzicielski przekazywania życia i wychowywania dzieci.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja piąta
JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Jezus nałożony Mu Krzyż obejmuje z miłością. Przyjmuje go, ponieważ jest świadon od początku czasów, że biorąc go na siebie przyniesie światu przebaczenie i radość. Jak bardzo ciężki jest ten Krzyż! Tak przytłaczający po poniżeniach niesprawiedliwego sądu, po biczowaniu, po cierniem ukoronowaniu, że w końcu Jezus pod nim upada. Jego Boskie spojrzenie niemal błaga o ludzkie wspołczucie, jednak nie dlatego, by położyć kres udrękon, lecz aby ludzie zrozumieli potworność popełnianego czynu. Jezus przypomina sobie to, co na początku Jego publicznej działalności powiedział Jan Chrzcicied: „Oto Baranek Boży, oto Ten który dźwiga grzechy świata”. Podnosi, bierze swój krzyż i dalej podąża w otoczeniu grzeszników, którzy wbrew ich woli, idą za Nim na drodze do zbawienia.

Modlitwa

Panie, Ty objawiłeś świętemu Pawłowi, że w słabości człowieka objawiła się moc Boża. Upadaając pod ciężarem krzyża, Ty – Bóg, który stał się człowiekiem – objawiłeś wielkość i głębokośc Bożego Miłosierdzia. Daj nam łaske rozpoznania naszej słabości. Daj nam siłę przyznania się do win. Uczyń nam tę łaskę, abyśmy objęli narzędzie Twojej męki a przeszedłszy razem z Tobą przez Twoją mękę i Twój Krzyż, doprowadzeni zostali do chwały zmartwychwstania.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja szósta
JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Symeon zapowiedział Jej: „A Twoją duszę miecz przeniknie” (Łk 2, 35). Maryja doskonale wiedziała, że czas Jej Syna będzie godziną próby Jej wiary. Wielkość Maryi tkwi w Jej „tak” woli Bożej, wypowiedzianego w wierze jak najgłębszej i najsilniejszej.
Maryja ofiaruje Ojcu to, co ma najbardziej cennego, Jezusa – błogosławiony owoc swojego łona. Ten którego Ona karmiła, kołysała, ofiarowała w świątyni, szukała między uczonymi, jest Tym którego teraz ofiarowuje światu.

Modlitwa

O Maryjo, Pani Nasza, zdarza się nam często że nie wiemy, co powiedzieć w obliczu cierpienia. Co można powiedzieć matce, która niedawno straciła swoje dziecko? Żonie, której mąż zostalnie na zawsze sparaliżowany? W jaki sposób zwrócić się do człowieka w ostatnim stadium jego choroby? Co należy powiedzieć osobie starszej, której nigdy nie odwiedzaja własne dzieci? A Ty, co mogłaś powiedzieć Twojemu Synowi? Naucz nas być u boku tego, kto cierpi, aby dzielić jego ból; by powiedzieć iż nie jest samotny w niesieniu swojego krzyża; by powiedziec że próba, na jaką jest wystawiony, nie czyni żadnej ujmy jego godności; wręcz przeciwnie, że jest on drogocenny w oczach Boga.

Przybądź Panie Jezu!
Ojcze nasz…
Któryś za nas…
I Ty, któraś współcierpiała…


Stacja siódma
JEZUS UPADA POD CIĘŻAREM KRZYŻA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Krzyż jest ciężki, szorstki, chropowaty. Jest w nim szyderstwo, niesprawiedliwość, piętnowanie. Ale jest w nin również straszna samotność, zdrada, opuszczenie przez wszystkich, nałostkowość i podłość ludzkiego serca. A zatem zbyt ciężki jest ten Krzyż i Jezus upada pod jego ciężarem. Przy stworzeniu świata ludzie zostali uprzywilejowani: zostali stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Obdarzeni zostali inteligencją, wolna wolę, jak również otrzymali serce, by kochać i być kochanymi. Ale człowiek użył swego geniuszu do wykorzystywania innych. Zostawił swoją inteligencję, kierując się instynktenn. Przedłożył łatwość kłamstwa nad wymóg prawdy. Przyjął zatem bez wahania: około pięćdziesiąt milionów aborcji praktykowanych corocznie, przymusową sterylizację biednych i unnysłowo chorych, eutanazję starszych i słabych oraz inne kosztowne zabiegi. Dla Jezusowego Serca drzewo męki jest czymś niewielkim w porównaniu z ogromenn grzechów świata.
Modlitwa

Panie, włóż w nasze serca pragnienie prawdy. Uczyln nas zdolnymi do zapominania o miłości własnej i naszym „świętym spokoju”, byśmy potrafili poświęcić się służbie Tobie i bliźnim. Spraw, niech skończy się skandaal, przez który zbyt wiele osób umiera niezauważonych z braku pożywieniaa i wody pitnej, lub z powodu chorób powodowanych przez biedę. Naucz naszą społeczność pełnego poczucia odpowiedzialności za rozszerzanie się AIDS. Daj nam właściwe słowa, aby pocieszyc tych, którzy cierpią na takie choroby. Naucz nas również przyjać naszą odpowiedzialność w obliczu samobójstw ludzi młodych. Rówmież oni są ofiarami kultury śmierci. Są bowiem zranieni przez podziały wewnatrz życia rodzin, cierpią z powodu fizycznego i moraalnego braaku rodziców, są bezbronni wobec pokus mass mediów. Daj nam serce zdolne do słuchania ich i spraw, by znaleźli w naszych wspólnotach światło madziei i twórcza skuteczność miłości. Pomóż nam przekształcić ten bezlitosny świat, w którym nie man mniejsca dla słabych i zabrania się im narodzin i życia, bo jest ich zbyt wielu.
Przybądź Palnie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja ósma
JEZUS POCIESZA KOBIETY JEROZOLIMSKIE

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Pewna grupa kobiet, powiada św. Łukasz, uderzała się w piersi widząc Jezusa dźwigajacego Krzyż (Łk 23, 27-31). Chrystus zaprasza je do pójścia dalej: do odkrycia ich własnego udziału wodpowiedzialności za Jego skazanie. Jezus odwraca kierunek ich współczucia, ponieważ czyta w ich sercach, podobnie jak czytał w sercu kobiety cudzołożnej i w sercach sędziów, którzy chcieli ją skazać. W godzinie swej wędrówki ku męce, Jezus po raz ostatni i w sposób uroczysty wzywa owe kobiety do skruchy. Jest to zaproszenie które poprzez wieki kierowane jest do synów marnotrawnych, którymi jesteśmy, a które pozwala nan namacalnie doświadczyć nieskończonej cierpliwości Boga.

Modlitwa

Panie, który przenikasz nasze serca, Ty wiesz, że nasze rodziny zranione przez grzech, dźwigają krzyże różnego typu. Ty, który zawsze ofiarujesz nam Twoje miłosierdzie, daj małżonkom siłę wyzwalającego przebaczenia. Ty, który zostałeś opuszczony, pociesz Twym Słowem i Twoimi sakramentami tych, którzy byli niesłusznie opuszczeni. Daj im, Panie, moc potrzebną do wychowania dzieci w szacunku do Twojego Świętego Imienia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Stała Matka Boleściwa…


Stacja dziewiąta
SZYMON CYRENEJCZYK (Mt 27, 32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Szymon z Cyreny jak zwykle miał ciężki dzień. Aby zaowocował niewielki skrawek ziemi, który posiadał, musiał stawić czoła zmęczeniu i duszącemu żarowi. Pod piekącym słońcem przekopał, wygrabił i wypielił swoje pole. Był wykończony; powracał z bolącymi stopami i ze zrogowaciałymi dłońmi. Niespodziewanie zatrzymał go pewien żołnierz: „Ej, ty Szymonie, ruszaj się!”. Nie ma możliwości ucieczki krętymi uliczkami miasta. Jest w tarapatach jak zaaresztowany. Wszystko spada ciągle na tych samych! Na biednych i bezbronnych, poniżanych, na tych bez sławy! Gdzie jesteś Panie? Czy może jesteś Bogiem tylko bogaczy i szczęśliwców, tych którzy mieszkają bezczynnie w królewskich pałacach? Gdzież jest więc sprawiedliwość? Ale Szymon zatrzymuje się z dłonią na ustach, bo w tej chwili zobaczył Jezusa pod ciężarem Krzyża, jako żywą odpowiedź na swoje złorzeczenie. Zadziwiające spotkanie twarzą w twarz pomiędzy tym twardym człowiekiem i Królem ukoronowanym cierniami, którego on, w jednym momencie, stał się towarzyszem niedoli! Szymon nie wycofuje się już przed krzyżem, przed tym Krzyżem. On pomoże Jezusowi aż do końca wędrówki.

Modlitwa

Panie, przez przykład Szymona, zapraszasz nas do jednoczenia naszego krzyża z Twoim, a włączając nas w ten sposób do zbawienia świata jest dla nas zaszczytem.
Daj nam, Panie, albyśmy umieli pomagać innym w dźwiganiu ich krzyża. Spraw, by nasze rodziny były zdolne do troski o chorych członków swych rodzin; spraw, abyśmy ochoczo otaczali wsparciem wdowców, wdowy i sieroty, by złagodzić ich próbę; uczyń nasze serca wrażliwe na niedolę opuszczonych dzieci. Pomóż nam odkryć nasza odpowiedzialność za dzieci sieroty żyjących rodziców oraz za tych ludzi młodych i starszych, którzy cierpią z powodu rozbitych rodzin.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja dziesiąta
JEZUS PONOWNIE UPADA

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Wysławszy swego Syna, aby w cudowny sposób przywrocić przymierze zranione przez grzech, ów Wielki Ojciec, jak mówi List do Hebrajczyków, nie mógłby nie współczuć naszym słabościom. Wszak sam Chrystus doświadczyl ich, jako my, z wy ją tkien grzechu (por. Hbr 4, 14-16). Kiedy Jezus ponownie upada, myśli o wszystkich biedach, które przygniatają ludzi. Tak jak oni stawia czoło problemom, z któryni borykanny sie prawie każdego dnia: Dlaczego istnieje zło? Dlaczego istnicje cierpienie? Dlaczego tyle niesprawiedliwości i przemocy? Dlaczego tak wiele kłamstwa? Odpowiedź znajdujemy w Jego ciele leżacym na ziemi, miejscu spotkania wszystkich cierpień ludzkich. „On to dla nas grzechem uczynił tego, który nie znał grzechu” (2Kor 5,21 ). Jezus obarczył się naszym cierpieniem. On wie, że dźwigamy ciężar zła i grzpchu i zaprasza nas, abyśmy przyszli do Niego, ponieważ On przyszedł, aby nas pokrzepić (por M t 11,28), aby nas uzdrowić (por. Łk 4,18) i aby nas ocalić (por. Mt 18,11).

Modlitwa

Panie, idąc uliczkami które wiodą na Kalwarię, zmierzyłeś ciężar zła nalszego ludłzkiego życia. Taki ciężar przyjąłeś z Twoim Krzyżem. Ten Krzyż stał się zbyt ciężki dla Twoich ramion, potym jak wraz z naszymi grzechamai przyjałeś wszystkie nasze łzy, wszystkie nasze słabości serca i ciała. Dziekujemy Ci Panie za to, że zechciałeś być dotknięty rozpacza, która i my wielokrotnie jesteśmy kuszeni. „Ojcze, Ty możesz wszystko; oddal ode mnie ten kielich!” Dziękujemy przede wszystkim za to, że odepchnałeś tę ostatnią pokusę swoim wyznaniem, i nas zaprosiłeś, by całkowicie zaufać Ojcu: „Ale niech się dzieje Twoja wola, nie moja” (Mk 74,36).
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas …


Stacja jedenasta
KOBIETY NA DRODZE KRZYŻOWEJ JEZUSA (Łk 23,27 -32)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Oto za zakrętem uliczki pojawia się pewna grupa kobiet. Są łagodne lecz zdecydowane. Ewangelia nie mówi, ile ich było, ani kim były (Łk 23,27). Natomiast Pismo Święte mówi o ich stanowczości. Nie brakowało in ogromnej odwagi, aby przebić się przez kordon żołnierzy, blokując tym samym ów marsz w kierunku Kalwarii. Niebywała wolność tych kobiet, które podejmują każde ryzyko, nie pozwalając nikomu się zastraszyć!… Poszukuję tego, którego kocha moje serce. Imię, jednej z tych kobiet, tradycyjnie przyjnaowane jest jako Weronika. Na Inianyna płótnie, którym ociera oblicze Skazańca, wyciskają się rysy Tego, którego one wiele razy słuchały, często chodziły za Nim i którego kochały.

Modlitwa

Panie, daj naszym siostrom, być wyrazem słodyczy i miłości w tym świecie nękanym wszelka przenaoca. Ty uczyniłeś je zdlolnymi do miłości i do bycia miłowanymi, aby przyjęły życie w swoich sercach i w ciałach. Ty uczyniłeś je czułymi i silnymi, żeby mogły wczuć się w cierpienie innych, współczuć im i być z nimi.
Broń je, Panie, od wszystkich ataków, które mogłyby oziębić ich uczucie miłości. Nie pozwól, aby były pozbawione swojej nieporównywalnej z niczym godności kobiety i matki. A tym, które odmówiły życia dopiero co rozkwitającego w ich łonach, okaż, Panie Twoje miłosierne oblicze i wzbudź w nich nadzieję ujrzenia kiedyś tego dziecka, ku któremu Ty jako pierwszy wyciągnąłeś ramiona.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja dwunasta
JEZUS NA KRZYŻU UMIERA (Mt 27, 35-50)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Orszak przybył na miejsce skazania. Żałobny ryt jest przyspieszany. Skazańcy zostają przybici do swoich krzyży, a te podnoszą się ku niebu. Wypełnia się ludzka „sprawiedliwość”. Z wyszydzonego tronu krzyża, Jezus ogarnia wszystkie nędze świata. Jeden łotr po prawicy i jeden bandyta po lewicy.
Pod krzyżem stoi Maryja. ęStabat Mater. Ona wiedziała, że powinna być silna aż do konca, tak samo jak Jej Syn, wytrwały aż do ostatka. Oto Nowa Ewa, Matka Żyjących, stała się na zawsze uczestniczką dzieła Nowego Adama. Maryja, Matka Kościoła, tutaj otrzymuje potwierdzenie misji powierzonej Jej przez Syna: ukazać matczyne oblicze Boga. Jezus zwracając się do Jana powiedział: „Oto Matka twoja” (J 19, 27). Chciał, by wszyscy dowiedzieli się, że Bóg wszedł między ludzi przez pośrednictwo Maryi oraz, że przechodząc przez serce Maryi zaprosił nas do przenikania serca Boga. Wówczas Jezus powiedział: „’Wykonało się!’. Następnie skłoniwszy głowę, wyzionął ducha” (J 19, 30).

Modlitwa

Panie, przez Twój Krzyż zwyciężyłeś śmierć i dałeś wszystkim ludziom łaskę swobodnego kosztowania owoców Twojej zwycięskiej śmierci. Mimo tego w naszych krajach, a czasami i w naszych rodzinach, dramat Wielkiego Piątku powtarza się przez zabijanie Świętych Niewiniątek. Daj nam poznać słabości i zaniedbania, które czynią nas współodpowiedzialnymi za kulturę śmierci. Przez pośrednictwo Maryi, Matki Twojej i naszej, daj nam odwagę, by naśladując Ciebie, być znakiem sprzeciwu w głoszeniu i świadczeniu o prawdzie – darze Twojego życia dla naszego życia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja trzynasta
ZDJĘCIE Z KRZYŻA (Mk 15, 39; Łk 23, 47)

Kłaniamy się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył.

Rozważanie

Im bardziej zbliżano się ku Kalwarii, tym więcej Setnik stawiał sobie pytań. Niemniej jednak musiał zaczekać, aż ęsprawiedliwość będzie wykonana po to, aby prawda stanęła w pełni przed jego oczami. Prawda – ściślej mówiąc – na dwu poziomach. Przede wszystkim prawda w odniesieniu do faktu, że on, Setnik brał udział w niesprawiedliwym wyroku; oraz prawda na drugim poziomie, w porzadku wiary: „Setnik – pisze Ewangelista – widząc co zaszło, oddał chwałę Bogu mówiąc: „Prawdziwie człowiek ten był sprawiedliwy!” (Łk 23, 47).
Do oprawców należał jeszcze ostatni akt: „Jeden z żołnierzy włócznią otworzył Mu bok i natychmiast wypłynęła z niego krew i woda” (j 19, 34). Owi poganie sprawili, że z Serca Jezusa wypłynęła życiodajna woda chrztu, która czyni nas na zawsze synani Bożymi, oraz krew, którą otrzymujeny w Eucharystii – krew dającą umocnienie pielgrzymom w drodze ku wieczności. Ta woda i ta krew wylane dla zbawienia świata, są znakanai Nowego Przymierza niędzy niebem a ziemią, przypieczętowanego przez Jezusa na Golgocie.

Modlitwa

Panie, uczyniłeś nas uczestnikami Twojej śmierci, abyśmy zmartwychwstali do życia. Dzięki Ci składamy, Panie, zaa łaskę chrztu świętego. Dziękujemy Ci za w-szystkich ojców i za wszystkie matki, które swoim dzieciom przekaazuja życie w caałej pełni. Pozwól nam „wyzbyć się starego człowieka z jego uczynkami i przyodziać się w nowego, który się odnawiaa, przez pełne poznanie na obraz swego Stwórcy” (por. Kol 3, 9-10).
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Stacja czternasta
JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁY UKAZUJE SIĘ MARII MAGDALENIE (J 20,1-2)

Kłaniany się Tobie, Chryste, i chwalimy Ciebie.
Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat odkupić raczył .

Rozważanie

Najważniejsze wydarzenie w historii świata dokonuje się w największej dyskrecji: „Magnalia Dei”, „wielkie dzieła Boga”. Wczesnym porankien dnia Paschy, o wschodzie słońca, Grób jest otwarty i pusty: On zmartwychwstał! Mężowie, nie bójcie się, nie lękajcie się! Śmierć, zło i grzech zostały zwyciężone! Alleluja! Maria Magdalena udała się do Grobu. Nic nie widzi, nie rozunie, płacze. Zauważcie delikatność Jezusa; posyła do niej dwóch aniołów, to znaczy dwóch Boskich posłańców. Ubrani są na biało, na znak, że przyszli, aby objawić Dobrą Nowinę, o której ona nie ośmiela się myśleć: Jezus żyje. Sam Jezus woła ją po imieniu i posyła, aby oznajmiła uczniom: „Widziałam Pana, rozmawiał ze mną”. W taki sposób owa kobieta, dzięki swej wierze, staje się pierwszym świadkiem zmartwychwstania. W tym momencie zostaje powierzona jej misja, aby pójść do Apostołów, którzy ukrywali się i rozbudzić w nich wiarę i odwagę.

Modlitwa

Panie, odnajdujemy się w smutnym doświadczeniu grzechu, ale także doświadczamy Twojego przebaczenia. Grzechy przeciwko życiu, grzechy przeciwko miłości, grzechy przeciwko prawdzie odrzuconej w imię wolności. Pomóż nam, Panie, zaufać Twemu miłosierdziu, by odnaleźć w sakramencie pojednania drogę, która prowadzi do Ciebie. Objaw nam Panie, że na rezygnację nie ma miejsca w sercu chrześcijanina. Panie Zmartwychwstały, podaruj nam dar uzdrowienia, który ofiarowałeś Marii Magdalenie. Daj nam przede wszystkim, nowe spojrzenie – spojrzenie dziecka, abyśmy rozpoznajac Ciebie Zmartwychwstałego w ogrodzie Kościoła, ponownie mogli rozpocząć wędrówkę na drogach świata z odnowionym entuzjazmem głoszenia Ewangelii Życia.
Przybądź Panie Jezu!

Ojcze nasz…
Któryś za nas…


Modlitwa końcowa

Pierwszy lektor

Dziękujemy Panie za konsekrowane Chleb i Wino, które są Ciałem i Krwią Jezusa Zmartwychwstałego.
Dziękujemy za to, że dałeś nam ten tajemniczy związek między niebem i ziemią.
Dziękujemy Panie, że dałeś nam zadatek wielkiej chwały, w której mamy nadzieję uczestniczenia.

Drugi lektor
Dzięki Ci składamy Panie, ponieważ powierzyłeś nam dzieci, które przede wszystkim są Twoimi. Ty sam, spośród tych kłosów, wzbudzisz pracowników przyszłego żniwa. Dlatego też Tobie je ofiarujemy, Tobie je powierzamy i prosimy Cię, abyś je pobłogosławił i zachował ode złego.

Trzeci lektor
Panie daj małżonkom odwagę, aby w ciągu ich życia objawili wielkie misterium zaślubin Chrystusa i Kościoła. Daj matkom i ojcom zdolnośc przyjęcia dzieci z radościa, tak jak Maryja przyjęła Jezusa w ów błogosławiony dzień Zwiastowania. Spraw, aby nasze rodziny były odbiciem, w oczach ludzi, blasku misterium miłości Trynitarnej: Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Czwarty lektor

Panie, Ty nas przestrzegłeś, że uczeń nie będzie traktowany lepiej od mistrza. Wiemy, iż podczas naszej wędrówki na tej ziemi winniśmy stać się uczestnikami Twojej męki, aby pewnego dnia przybyć do chwały Twego zmartwychwstania.
Wzmocnij nasze serca, uczyń nas zdolnymi nieść, poprzez próby tego życia, świadectwo naszej nadziei. Święta Dziewico Maryjo, trzymaj silnie naszą rękę. Jeżeli przygniata nas zło, jeżeli krok nasz błądzi, ukaż nam Twego Syna. Abyśmy pod Twoim przewodnictwem, na końcu naszej pielgrzymki, mogli dołączyć się do Twojego Syna Zmartwychwstałego w wiekuistej chwale Ojca i w jedności Ducha Świętego.


Stała Matka Boleściwa
Stabat Mater dolorosa

  1. Stała Matka Boleściwa obok krzyża ledwo żywa,
    gdy na krzyżu wisiał Syn, gdy na krzyżu wisiał Syn.
    Duszę Jej co łez nie mieści, pełną smutku i boleści,
    przeszedł miecz dla naszych win, przeszedł miecz dla naszych win.

    2. O, jak smutna i strapiona Matka ta błogosławiona,
    której Synem niebios Król! Której Synem niebios Król!
    Jak płakała Matka miła, jak cierpiała, gdy patrzyła
    na boskiego Syna ból, na boskiego Syna ból.

    3. Gdzież jest człowiek, co łzę wstrzyma, gdy mu stanie przed oczyma
    w mękach Matka ta bez skaz? W mękach Matka ta bez skaz?
    Kto się smutkiem nie poruszy, gdy rozważy boleść duszy
    Matki z Jej Dziecięciem wraz? Matki z Jej Dziecięciem wraz?

    4. Za swojego ludu zbrodnię, w mękach widzi tak niegodnie,
    zsieczonego Zbawcę dusz, zsieczonego Zbawcę dusz.
    Widzi Syna wśród konania, jak samotny głowę skłania,
    gdy oddawał ducha już, gdy oddawał ducha już.

    5. Matko, coś miłości zdrojem, spraw, niechaj czuję w sercu moim
    ból Twój u Jezusa nóg, ból Twój u Jezusa nóg.
    Spraw, aby serce me gorzało, by radością życia całą
    stał się dla mnie Chrystus Bóg, stał się dla mnie Chrystus Bóg.

    6. Matko, ponad wszystko świętsza, Rany Pana aż do wnętrza
    w serce me głęboko wpój, w serce me głęboko wpój.
    Cierpiącego tak niezmiernie Twego Syna ból i ciernie
    niechaj duch podziela mój, niechaj duch podziela mój.

    7. Spraw, niech leję łzy obficie i przez całe moje życie
    serce me z Cierpiącym wiąż, serce me z Cierpiącym wiąż.
    Pragnę stać pod krzyżem z Tobą, z Twoją łączyć się żałobą,
    w płaczu się rozpływać wciąż, w płaczu się rozpływać wciąż.

    8. Panno Święta, swe dziewicze zapłakane wznieś oblicze
    jeden niech nas łączy płacz, jeden niech nas łączy płacz.
    Spraw, niech żyję Zbawcy zgonem, na mym sercu rozżalonym
    Jego ból wycisnąć racz, Jego ból wycisnąć racz.

    9. Niech mnie męki gwoździe zranią, niechaj, kiedy patrzę na nią,
    krew upoi mnie i krzyż, krew upoi mnie i krzyż.
    Męką ognia nieustanną nie daj gorzeć, Święta Panno,
    w sądu dzień swą pomoc zbliż, w sądu dzień swą pomoc zbliż.

    10. A gdy życia kres nastanie, przez swą Matkę, Chryste Panie,
    do zwycięstwa dojść nam daj, do zwycięstwa dojść nam daj.
    Gdy ulegnie śmierci ciało, obleczone wieczną chwałą
    dusza niech osiągnie raj, dusza niech osiągnie raj.

II Niedziela Wielkiego Postu – C

Liturgia Słowa:

I czytanie: Rdz 15,5-12.17-18
Psalm resp.: Ps 26(27), 1. 7-8. 9. 13-14 (R.: por 1a )
II czytanie: Flp 3,17-4,1
Werset: Łk9,35
Ewangelia: Łk 9,28-36

Rdz 15,5-12.17-18

I poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Potem zaś rzekł do niego: Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność. A na to Abram: O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność? Wtedy Pan rzekł: Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę. Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat,

Flp 3,17-4,1

Bądźcie, bracia, wszyscy razem moimi naśladowcami i wpatrujcie się w tych, którzy tak postępują, jak tego wzór macie w nas. Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego, o których często wam mówiłem, a teraz mówię z płaczem. Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować. Przeto, bracia umiłowani, za którymi tęsknię – radości i chwało moja! – tak stójcie mocno w Panu, umiłowani!

Łk 9,28-36

W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie! W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

przemienienie-na-górze-tabor

Przemienienie na Górze Tabor

Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można słyszeć i widzieć, a mimo to być ślepym i głuchym wewnętrznie na to, co się widzi i słyszy. I tak jest chyba w wypadku wielu współczesnych zobojętniałych chrześcijan. Tak chyba zresztą było i w wypadku Apostołów; Piotra, Jana i Jakuba, którzy byli przecież świadkami niezwykłego wydarzenia, widzieli i słyszeli, a przecież nie zrozumieli i nie rozumieli jeszcze bardzo długo. „Dobrze, że tu jesteśmy …” – mówi Piotr w zachwycie. „Zostańmy tutaj, bo tak nam tu dobrze„. Jakże wielu chrześcijan dzisiejszych szuka w religii tylko takich właśnie zachwytów i uniesień? Ale kiedy przychodzą chwile próby ich wiary, kiedy trzeba zdać egzamin moralny z głębi tego, w co wierzą, to tak szybko zapominają o zachwytach i są zdziwieni, uciekają, odchodzą, jak Piotr w czasie męki i ukrzyżowania.

Można patrzeć i nie widzieć, można słuchać i nie słyszeć, można być ślepym i głuchym wewnętrznie … I dlatego może trzeba abyśmy zrozumieli, co chce nam powiedzieć Bóg Ojciec w słowach: „To jest Syn mój wybrany, Jego słuchajcie„. Chrystus ma nam na pewno coś do powiedzenia i to na pewno coś głębszego i bardziej substancjalnego, niż tylko powierzchowne zachwyty i uniesienia. Chce nam mówić o miłości, ale o miłości wymagającej i nie sentymentalnej, chce mówić o przebaczeniu i o zbawieniu, ale nie na siłę i wbrew woli człowieka, chce być przyjacielem i bratem, ale nie narzucającym się i raczej szanującym wolność ludzkiego wyboru. Chce nam powiedzieć o niebie i tam nas doprowadzić, ale nie w sposób naiwny i czułostkowy. Chce nas zaprowadzić z Góry Tabor – góry przemienienia na Górę Kalwarię. Bo tylko tamtędy wiedzie droga do Góry Wniebowstąpienia, do zbawienia i szczęścia wiecznego. Czy jestem na to gotowy? Piotr był zachwycony na Górze Przemienienia, ale nieobecny na Kalwarii … Musiał jednak i on przejść swoją Kalwarię, aby zostać już na zawsze ze swoim Mistrzem … Góra przemienienia to tylko etap, tak jak i Kalwaria, i warto o tym pamiętać w chwilach uniesień, ale i w chwilach prób i doświadczeń.

 

II Niedziela Wielkiego Postu

– Kazanie Pasyjne na II Niedzielę Wielkiego Postu

oto jestem …

Bóg tak głęboko wchodzi w historię człowieka, że staje się jednym z nas (1Tm 2:5). A robi to nie dla siebie, nie po to, że Jemu jest to potrzebne, ale dla człowieka. On nie tylko stał się jednym z nas, On stał się, On nadal jest dla nas. Ta bliskość i obecność Boga wyraża się szczególnie w drugim dzisiejszym czytaniu, ale -na dobrą sprawę- całe Pismo Św. jest historią Boga, który jest z człowiekiem i dla człowieka. Kiedy Chrystus na górze Tabor objawia swoją boskość, to czyni to także dla człowieka, chcąc przygotować swoich uczniów na chwilę ostatecznej próby, ale zarazem pokazać, że oto Bóg jest z człowiekiem.

Pozostaje jednak pytanie: „Czy ja jestem z i dla Boga? Czy jak Abraham potrafię w ekstremalnych warunkach zaufać Bogu do końca i odpowiedzieć –jak on, ojciec wierzących- oto jestem? To bycie Boga z i dla człowieka wyraziło się najpełniej w męce i śmierci Chrystusa na Krzyżu. Tutaj Bóg poszedł niejako „na całość”. Tutaj pokazał, jak bardzo jest z nami i dla nas.

A ze strony człowieka, jaką mamy odpowiedź? Mamy Abrahama, z jego dwukrotnym „oto jestem”, mamy Samuela z jego „oto jestem przecież mnie wołałeś” (1 Sm 3:4), mamy Izajasza i jego słowa „oto jestem, poślij mnie” (Iz 6:8) i mamy Maryję z Jej pełnym zaufania „fiat, oto ja służebnica Pańska” (Łk 1:38). Czy nie warto zadać sobie pytania: „A ja? Gdzie ja jestem? Dla kogo lub dla czego jestem? Po co ostatecznie żyję?” Bo bardzo często tylko pozornie jestem, choć w rzeczywistości tylko wegetuję walcząc nawet z samym sobą.

Św. Paweł mówi: „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 8:31) No właśnie, Bóg na pewno jest ze mną, tylko że ja sam mogę być przeciwko sobie, jeśli na Boże wołanie nie odpowiadam jak Abraham, jak Samuel, jak Izajasz, jak Maryja „oto jestem”.

I Niedziela Wielkiego Postu – C

 Pwt 26,4-10

Kapłan weźmie z twoich rąk koszyk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: Ojciec mój, Aramejczyk błądzący, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy myśmy wołali do Pana, Boga ojców naszych. Usłyszał Pan nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Zaprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie. Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu.

Rz 10,8-13

Ale cóż mówi: Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.

Łk 4,1-13

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem. Odpowiedział mu Jezus: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek. Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje. Lecz Jezus mu odrzekł: Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Lecz Jezus mu odparł: Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

Related image

Trzy pokusy

Potrójne kuszenie Jezusa na pustyni, ma na pewno swój głębszy sens i znaczenie. Co więcej, Chrystus chce nam coś pokazać, coś uzmysłowić, przed czymś przestrzec, w czymś pomóc… Nie jestem profesjonalnym egzegetą i na pewno nie potrafię przeprowadzić dogłębnej i naukowej analizy egzegetycznej tekstu dzisiejszej Ewangelii, ale spróbuję przybliżyć ją sobie i zarazem Tobie.

Trzy pokusy:

– przemień kamień w chleb,
– oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,
– udowodnij swoją wielkość,

to trzy pokusy współczesnego świata, który stale i pod rożnymi przykrywkami proponuje nam zaspokojenie naszych pragnień i kusi trzema mirażami:

– zaspokajaj wszystkie potrzeby twojego ciała,
– zdobywaj bogactwo wszelkimi sposobami,
– bądź wielki, rządź światem.

Te trzy pokusy, to krócej mówiąc:

– pokusa ciała,
– chciwość i
– pycha.

I one są stale obecne w naszym życiu. Co więcej, cały współczesny świat nastawiony (hedonistycznie) na sukces i tanie efekciarstwo, ustawicznie gra na tych pokusach i próbuje nas mamić, obiecując pełnię szczęścia i zaspokojenie wszelkich potrzeb właśnie przez te trzy miraże. Widzimy zresztą i na co dzień, że ludzie, którzy zaspokajają wszystkie swoje zachcianki i pragnienia, dobrze się mają i że powodzi się im nie najgorzej, ale zarazem szybko się nudzą i szukają coraz to mocniejszych wrażeń.

Jest w tym fakcie – kuszenia Jezusa, Boga Człowieka – jakieś symboliczne i głębsze znaczenie. Jezus próbuje nam pokazać jak bardzo niebezpieczne jest uleganie złudom i mirażom. I dlatego na te trzy szatańskie pokusy odpowiada:

– „Nie samym chlebem żyje człowiek…” – nie jesteś tylko ciałem i twoje ciało mimo, że ma swoje prawa i twoim obowiązkiem jest zaspokojenie jego podstawowych wymagań, nie może stać się tyranem w twoim życiu. Nie możesz się poddać tyrańskim i żądaniom twojego ciała, bo one cię zniszczą. Jesteś człowiekiem, a nie zwierzęciem, które działa pod wpływem instynktów i wszystkie potrzeby instynktownie musi zaspokajać. To duch tobą rządzi, a nie ciało i nie możesz się zredukować do poziomu zaspokajania wszelkich zachcianek ciała.

– „Panu Bogu swemu będziesz oddawał pokłon…” – nie kłaniaj się wszystkim bożkom wokoło, a już na pewno nie kłaniaj się najpotężniejszemu bożkowi tego świata – bogactwu. Nie sprzedawaj się za dobrobyt, nie ulegaj pokusie pieniądza, bo on w końcu nad tobą zapanuje. Czyż nie widzisz, jak pomału stajesz się niewolnikiem dobrobytu i bogactwa? Czyż nie widzisz, jak pomału się odczłowieczasz, tylko po to aby więcej mieć, więcej posiadać, a w rzeczywistości, to nie ty posiadasz cokolwiek, ale jesteś posiadany, przez układy, koniunkturę, rzeczy którymi się otaczasz … Nie kłaniaj się wszystkim i wszystkiemu dookoła, tylko po to, aby więcej mieć. Bo i tak, nic z tego co posiadasz nie weźmiesz ze sobą w chwili śmierci.

– „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego…” – złudna jest pokusa wielkości i potęgi. Nie próbuj dać się złapać na tę przynętę, bo albo staniesz się tyranem i będziesz znienawidzony, albo będziesz satrapą, marionetką w rękach sił, które i tak od ciebie nie zależą. Mirażem i ułudą jest każda wielkość i potęga, oparta na ludzkiej sile i bogactwie. Zobacz tylko tych współczesnych „wielkich tego świata„. Iluż z nich jest już tylko karykaturami człowieczeństwa, ilu z nich jest naprawdę wielkich, a ilu z nich jest tak głęboko znienawidzonych, że najlepiej byłoby dla nich gdyby „znikli z horyzontu”. A dla iluż z nich, dopiero śmierć okazała się najlepszym zakończeniem smutnej i tragifarsy ich życia?

Nie, na pewno te trzy pokusy współczesnego świata nie czynią człowieka ani szczęśliwym, ani większym, ani bardziej ludzkim. Szatan przebrał się tylko w inne szatki, ale kusi nadal i nadal szepcze do ucha wielu z nas:

– zamieniaj kamień w chleb, a nakarmisz miliony i będziesz popularny,
– oddaj mi pokłon, a będziesz bogaty,
– pokaż swoją wielkość, jesteś wspaniały i należy ci się ogólny szacunek i posłuch, jesteś najlepszy.

Co mu odpowiesz?

*************

Jezus daje na te pokusy odpowiedź także w trzech radach ewangelicznych:

czystości – przeciw pokusie i tyranii ciała
ubóstwa – przeciw pokusie i tyranii bogactwa
posłuszeństwa – przeciw pokusie i tyranii władzy i pychy.

Te trzy rady ewangeliczne zakonnice i zakonnicy przyjmują jako drogę swojego życia na wzór Boskiego Mistrza.

Ale to nie znaczy, że rady te są tylko dla zakonników. Tak żyć może, a nawet powinien każdy, bo:

– czystość nie znaczy celibat,
– ubóstwo nie znaczy bieda,
– a posłuszeństwo nie znaczy ubezwłasnowolnienie.

To jest propozycja życia godnego człowieka, życia w którym ani ciało, ani bogactwo ani pycha nie są tyranami.

Czy potrafisz zrozumieć i przyjąć propozycje Chrystusa?

 

Droga Krzyżowa – I

stabat mater

I – Pan Jezus skazany na śmierć

Piłat, mógł Go obronić, mógł znaleźć inne wyjście, ale … wygodniej było umyć ręce.

Konformizm, wygoda, święty spokój… byle tylko nie narażać się niepotrzebnie, byle nie stracić posadki …

Ileż to razy w moim codziennym życiu wygodnie i po cichutku umywam ręce, bo tak wygodniej i bardziej bezpiecznie, bo po co się szarpać i nadstawiać niepotrzebnie karku? Mógłbym pomóc, mógłbym być wielki i znaleźć inne wyjście, ale ja wolę się odciąć, zbyć sprawę, być malutki i nijaki, byle tylko sobie nie zaszkodzić, byle nie zaszkodzić swojej karierce, nie stracić pozycji, stanowiska, twarzy…

Mali „piłaci” obecnego czasu… ileż ich dzisiaj jest, stale umywający ręce w lękliwym geście tchórzostwa. Iluż jeszcze konformistów wyda Jezusa na śmierć, dla świętego spokoju?

I Chrystus jest znowu skazywany, biczowany, maltretowany, bo mnie nie stać było na wyraziste opowiedzenie się za Nim…

… obecnym w każdym cierpiącym bracie…


II – Pan Jezus bierze krzyż

Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.(Mt 10,38)

A co to może znaczyć w moim życiu?

Każdy z nas ma swój własny krzyż do dźwigania … tylko …

… co to może konkretnie znaczyć w moim życiu?

Boję się krzyża, boję się cierpienia, boję się kłopotów i choroby, boję się niezabezpieczonej przyszłości, schorowanej starości… Zarabiam, zabiegam, oszczędzam, płacę ubezpieczenia (z których i tak korzystają inni, a nie ja) i … lękam się niepewnego jutra, boję się krzyża.

A on i tak mnie nie ominie.

Czy nie lepiej więc nieść go z Chrystusem, w Jego towarzystwie, wiedząc że On także powiedział: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.(Mt 11,28)

Krzyż, choroba, cierpienie cię nie ominą. Chcesz być sam na sam z tą rzeczywistością, czy raczej iść za Nim, niosąc razem z Nim twój krzyż, po Jego drodze krzyżowej?


III – Pierwszy upadek

A czy ty pamiętasz twój pierwszy upadek, twój pierwszy grzech, twoje pierwsze „potknięcie”?

Ile innych było później?

Coraz gorsze, coraz poważniejsze i… coraz mniejsze wyrzuty sumienia.

Kolejne grzechy, kolejne świństwa, kolejne zaparcia się Chrystusa,

… kolejne rzucenie GO na kolana, na twarz … na bruk …

Każdy twój grzech, każdy twój upadek ma swoje lustrzane odbicie w upadkach Chrystusa… Ile ich jeszcze pozostało w twoim życiu? Ile razy jeszcze rzucisz Nim o ziemię?

Pierwszy upadek … taki niewinny .. i następne już coraz poważniejsze i coraz bardziej świadome. A może by tak zacząć uważać i zastanowić się czasami przed upadkiem, do czego to może doprowadzić? A może by tak nie rzucać Chrystusa co raz to brutalnie na kolana?


IV – Spotkanie z Matką

Matka,

Ona nie musi nawet mówić, Jej nie musisz nic tłumaczyć. Ona spojrzy i rozumie wszystko.

Tak spotkała Matka…

Syna …

na Jego krzyżowej drodze

i zrozumiała co znaczą słowa Symeona:

A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.(Łk 2,35)

A ty, czy nie zapomniałeś, że masz matkę, że masz też Matkę, tę samą, rozumiejącą bez słów i bez niepotrzebnego gadania.

A jeśli spotkasz Ją na swojej drodze … nie uciekaj od Niej, Ona rozumie wszystko bez zbędnych słów. Ona – Wszechmocy błagająca … Ona jednym spojrzeniem dająca ukojenie. Matka… jedno słowo, które tak wiele znaczy … nawet dla Syna Bożego …


V – Pomoc Szymona Cyrenajczyka

Idąc drogą swojego życia tak naprawdę idziesz stale Jego droga krzyżową. I możesz na niej być:

– gapiem, z ciekawością przyglądającym się tylko niecodziennemu widowisku,

– bezmyślnym i tępym żołdakiem znęcającym się nad bezbronnym,

– stojącym z daleka i nie okazującym żadnych uczuć, chłodnym, obojętnym, niezaangażowanym…,

możesz… być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …

Ale możesz też pomóc, ulżyć, wesprzeć, choćby nawet odrobinę na siłę i wbrew Twojej rozleniwionej woli …

możesz nie być obojętnym, bezdusznym, nijakim, egoistą …

możesz… nie być zapatrzonym tylko w siebie i koniec swojego nosa …

Zaprawdę, powiadam wam:

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście to uczynili. (Mt 25,40)

Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. (Mt 25,45)


VI – Spotkanie ze św. Weroniką

Niewiele mogła. Prosty, zwyczajny, ludzki gest. Jak się przedarła przez kordon żołnierzy? A przecież się bała tak jak i ci wszyscy inni, patrzący z daleka. Przecież mogła zostać pobita, pchnięta, odtrącona. Odwaga zwykłej kobiety. Czy była jedną z tych, które usługiwały Jezusowi, czy tylko przechodniem na Jego drodze? Przechodniem, który po prostu zauważył cierpienie … zauważył cierpiącego i nie bał się.

A ilu przechodzi obok mnie, z cierpieniem na twarzy, a ja nawet nie zwracam uwagi, albo się boję? Iluż potrzebujących tego zwykłego gestu minęło mnie już na mojej drodze, a ja nie zauważyłem, zlekceważyłem, zaparzony w siebie?

Weroniko naucz mnie, jak pokonać strach i obojętność, jak nie przechodzić obok cierpiącego obojętnie …


VII – Drugi upadek

Niewielki kamień na drodze, potknięcie, utrata równowagi … Nawet nie zauważyłeś jak i kiedy twoje grzechy stały się coraz częstsze i coraz poważniejsze. Kiedyś jeszcze walczyłeś, próbowałeś się nie poddawać… czasem nawet ci się udawało. Od jakiegoś czasu już nie walczysz, padasz w błoto bez walki, bez wysiłku, nawet bez próby oporu. A twoje upadki stają się prawie normalne, niezauważalne, zawsze wytłumaczalne i usprawiedliwione.

To, co kiedyś było nienormalne i trudne do przyjęcia, nie do zaakceptowania, staje się „normalką”, staje się normą. Dla wielu swoich grzechów, nałogów, słabości i upadków znalazłeś już usprawiedliwienie i wytłumaczenie. To przecież takie naturalne, jestem tylko człowiekiem, nie można zmienić natury … itd., itp. I leżysz już coraz dłużej i wstać ani podnieść się … już ci się nie chce, nie masz ochoty. A każdy następny upadek jest coraz głębszy i coraz bardziej niebezpieczny. I sił w tobie już coraz mniej i motywacje do powstania coraz słabsze.

Drugi upadek Jezusa, to dla ciebie przypomnienie, ostrzeżenie ALARM !!! który powinien zapalić czerwone światełko w twojej duszy. Możesz jeszcze powstać, zmienić coś w swoim życiu, tylko się nie zgadzaj na marazm i zniechęcenie, tylko nie usprawiedliwiaj i nie lekceważ twoich grzechów.

MOŻESZ JESZCZE POWSTAĆ.


VIII – Spotkanie z płaczącymi niewiastami

Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi ! (Łk 23,28)

Czy nie jest to raczej przestroga dla nas, abyśmy naszego Wielkiego Postu nie ograniczali do sentymentalnych tylko wzruszeń? Czy nie jest tak, że łatwo się wzruszamy biedą i nieszczęściem innych, ale dalej, poza to wzruszenie już nie wyjdziemy? Czy nie jest tak, że sentymentalizm w sprawach religijnych zastępuje nam najczęściej właściwe nawrócenie i zmianę życia?

Tak łatwo się wzruszyć, tak łatwo na tym poziomie uczuciowo-sentymentalnym pozostać, a przecież nie o to chodzi i nie po to Chrystus sam siebie wydał na mękę i śmierć, abyśmy się wzruszali … Wzruszenia są najczęściej tylko niebezpiecznym zastępnikiem, usypiającym wolę i pozwalającym nam na nic nie robienie.

Nie płacz, nie rozczulaj się… ale zrób coś !!!


IX – Trzeci upadek

Trzeci, najgorszy upadek i wydaje ci się, że już nie masz ani siły, ani wystarczająco dosyć silnej woli aby powstać. Jesteś obolały i zniszczony. Wydaje ci się, że to już absolutny koniec i że nie podniesiesz się już, i nie pójdziesz dalej. Grzechy przywaliły cię już tak bardzo, że odczuwasz pokusę zostania tu gdzie upadłeś, poddania się, dania za wygraną. Widzisz z przerażającą wyrazistością, jak daleko zaprowadziły cię twoje własne grzechy, słabości i nałogi. I tak dobrze by było już nic nie robić, poddać się, nie powstawać, nie szarpać się, zgodzić się na wszystko, załamać się, uznać się za przegranego …

To takie kuszące, takie wygodne. Przecież tyle się już naszarpałeś, tyle razy próbowałeś … i NIC ! Po co więc dalej udowadniać sobie i innym coś, co jest niemożliwe. Pokusa pozostania, poddania się, odpuszczenia sobie tej bezsensownej walki jest stale obecna w twoim życiu, stale czai się gdzieś za kolejnym rogiem, za kolejnym upadkiem, kolejnym grzechem …

A może już dawno upadłeś i leżysz, i co więcej udowadniasz sobie, że ci tu dobrze, że nie ma po co się dźwigać …

A przecież to jeszcze nie koniec, przecież możesz jak On, powstać, bo On właśnie po to po raz trzeci się podniósł, abyś i ty nie pozostał w połowie drogi, w marazmie i w beznadziei, w apatii i bezsensie.


X – Obnażenie

Jesteś przekonany o swojej doskonałości, o swojej wielkości, o swojej perfekcyjności. Nikt nie może ci nic zarzucić… pławisz się w samouwielbieniu, krytykujesz i „obrabiasz” wszystkich wokół ciebie, byle tylko nie widzieć, że twoja twarz nie jest tak doskonała. Żyjesz w ustawicznym zakłamaniu, w obłudzie, w przekonaniu o swojej nieomylności, o swojej doskonałości, o swojej prawości i uczciwości I NAGLE !!! ….

Ktoś cię zdemaskuje, ktoś obnaży twoje słabości, ktoś odkryje twoje ukryte i nie zawsze czyste zamiary i intencje, ktoś pokaże ci twoją własną – brzydką twarz ….

Och!!!, jak to boli, jak bardzo boli i piecze, takie obnażenie, takie odarcie ze złudzeń i kłamstw, w które nawet ty sam już wierzyłeś! To gorsze niż być wystawionym nago na pośmiewisko pospólstwa… to gorsze niż wstyd bycia nagim …

A może byś sam zdjął te wszystkie maski i zmył makijaże i zobaczył, że nie jesteś wcale taki dobry i wcale taki doskonały, jak ci się wydaje? A może byś przyznał się do swoich pomyłek i zobaczył swoje grzechy i brudy, w których się od lat pławisz? Może nie trzeba by było robić bolesnej wiwisekcji, odarcia, obnażenia?

Panie, odarty z szat… to dla mnie, abym umiał się przyznać do moich grzechów i słabości … abym nie był taki pyszny i zarozumiały, przystrojony we wszystkie szatki mojej fałszywej doskonałości.


XI – Przybicie do krzyża

Nie wystarczyło biczowania, ukoronowania cierniem, upadków i pośmiewiska… jeszcze i to – ukrzyżowanie… przybicie rąk i nóg gwoździami do drzewa… Po co? Dlaczego? Przecież tę ręce rozdawały chleb i rybę, przecież te ręce uzdrawiały i błogosławiły, przecież te ręce nie zrobiły nic złego, przecież te nogi niosły Go do miast i wiosek, aby ubogim nieść Dobrą Nowinę… Dlaczego więc i po co jeszcze i ta tortura?

A co robią moje ręce? Gdzie niosą mnie moje nogi?

Czy moje ręce są zawsze zajęte dobrem? Czy moje nogi zawsze ku dobru mnie prowadzą? A jeśli nie …?


XII – Śmierć na krzyżu

I wydawać by się mogło, że to tutaj jest koniec, że tutaj, w tym momencie spełniają się wszystkie proroctwa i że dokonuje się Jego życie, że tutaj kończy się dramat i dzieło Życia Syna Bożego – Jezusa Chrystusa.

Odeszli spod krzyża Jego uczniowie zawiedzeni, „bo myśmy się spodziewali(Łk 24,21)

Pogrzebane nadzieje, stracone złudzenia … a życie miało być takie piękne i tyle obiecywało … kończy się śmiercią, bardziej lub mniej brutalną, a jeśli jeszcze w cierpieniu, to może by cierpienia skrócić przez „miłosierny akt eutanazji” – najbardziej przewrotny i perwersyjny „akt miłosierdzia” wobec umierającego. Więc „jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.(Jn 19,34)

I tak ma się skończyć posłannictwo ZBAWICIELA ŚWIATA, bezsilnym i beznadziejnym „wykonało się”?

Jakże często poddaję się takim przygnębiającym myślom. Jakże często popadam w zniechęcenie, marazm i apatię. Czy to jest rzeczywiście koniec i poza tym tragicznym końcem nie chcę już nic widzieć?


XIII – Zdjęcie z krzyża

Zakończył się dramat, dokonana została najbardziej niesamowita zbrodnia w dziejach ludzkości. Zabito Boga! I oto Jego Ciało… Ciało Syna Bożego oddano Matce. Ona Mu je dała 33 lata temu, w Betlejem – Domu Chleba i Ona je z powrotem otrzymuje tu, na Golgocie – Wzgórzu Czaszki.

A między tymi dwoma momentami jest całe Jego życie i jest Wieczernik… i Jego słowa:

Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje.(Mt 26,26)

Oto właśnie Jego Ciało… za nas wydane… a „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem.(Jn 6,54-55)


XIV – Złożenie do grobu

A może to jest już koniec? Czy tak już ma pozostać? Czy złożenie do grobu jest ostatnim aktem tej tragedii? Jeśli tak to: „… daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.(1 Kor 15,14), to powiedzmy sobie szczerze nic nie ma sensu i całe nasze życie jest absurdem, i powiedzmy sobie szczerze my wszyscy: „którzy tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.(1 Kor 15,19)

Ale po Wielkim Piątku Ukrzyżowania nastąpiła przecież Wielka Niedziela Zmartwychwstania. Kto z Nim nie przeszedł przez śmierć, nie może oczekiwać także zmartwychwstania.

Czy ja, aby na pewno zdaję sobie z tego sprawę?